Dodaj do ulubionych

Praca w Indiach (Bombaj)

08.08.06, 15:40
Czy wie ktos jak wyglada sytuacja z praca dla Polakow w Indiach, czy trzeba
spelniac jakies wysokie wymagania, specjalnie wizy, itd?
Czy nie znając jezyka hindi, czy urdu, a jedynie angielski mozna w ogole
jakas prace znalezc?
Jak kształtują sie płace i jak to sie ma do utrzymania?

ciao
Obserwuj wątek
      • sanyu Re: Praca w Indiach (Bombaj) 08.08.06, 17:30
        a co ty gadasz..normalnie się tam zarabia.no chyba że porównałaś UK i Indie
        cenowo, wtedy to nie ma sensu, ale mieszkając tam i pracując stać cię na
        wszystko..trzeba znać angielski, języki europejskie tez są bardzo
        poszukiwane,,zwłaszcza w Bangalore :) więcej mogę się dowiedzieć nieco później
        to dam ci znać :)
          • eunika Re: Praca w Indiach (Bombaj) 09.08.06, 11:31
            co chcesz wiedziec? dyskusja z oanienka w call centre byla raczej luzna ale
            skadinad w temacie indii siedze dosc gleboko, m in przez mojego faceta i grono
            najblizszych przyjaciol ktorzy stamtad pochodza. aczkolwiek wszystkie info z
            perspektywy UK:)
            • annia251 Re: Praca w Indiach (Bombaj) 11.08.06, 09:19
              > skadinad w temacie indii siedze dosc gleboko, m in przez mojego faceta i
              grono
              > najblizszych przyjaciol ktorzy stamtad pochodza. aczkolwiek wszystkie info z
              > perspektywy zmywaka w brudnej hinduskiej knajpie w UK:)

              Pamietam ze tubylec mowil mi ze srednie zarobki w Mobaju to cos okolo
              3000rupi,czyli jakies 2000PLN, choc tam otwieraja sie przestawicielstwa
              zagranicznych koncernow i rodzi sie klasa hinduskich yappie, ale miasto samo w
              sobie nie do zycia- i wszedzie smrod kloaki!
              • eunika Re: Praca w Indiach (Bombaj) 11.08.06, 10:10
                mylisz sie grubo apropos tego zmywaka, moja droga, ale coz oceniamy przeciez
                zawsze z wlasnej perspektywy.....
                nie pozdrawiam!

                annia251 napisała:

                > > skadinad w temacie indii siedze dosc gleboko, m in przez mojego faceta i
                > grono
                > > najblizszych przyjaciol ktorzy stamtad pochodza. aczkolwiek wszystkie inf
                > o z
                > > perspektywy zmywaka w brudnej hinduskiej knajpie w UK:)
                >
                > Pamietam ze tubylec mowil mi ze srednie zarobki w Mobaju to cos okolo
                > 3000rupi,czyli jakies 2000PLN, choc tam otwieraja sie przestawicielstwa
                > zagranicznych koncernow i rodzi sie klasa hinduskich yappie, ale miasto samo
                w
                > sobie nie do zycia- i wszedzie smrod kloaki!
              • masaladosa Re: Praca w Indiach (Bombaj) 11.08.06, 11:14
                > Pamietam ze tubylec mowil mi ze srednie zarobki w Mobaju to cos okolo
                > 3000rupi,czyli jakies 2000PLN

                3000 rupii to najwyzej 200 pln bo 15 rupii to mniej wiecej 1 pln
                pracownik sektora publicznego sredniego szczebla zarabia w indiach ok 2000-3000
                rupii miesiecznie-oczywiscie bez lapowek
                dochod per capita w mumbai wynosi rocznie ok 50 000 rupii-czyli mniej wiecej
                1000 dolarow-co jest jak na indie wskaznikiem dosc wysokim bo w indiach ok 35%
                populacji zyje za mniej niz dolara dziennie a dochod narodowy na glowe wynosi
                rocznie ok 600 dolarow wiec zarabiajac powiedzmy 4000 rupii miesiecznie jest sie
                tam dosc zamoznym czlowiekiem

                mdosa
                www.unicef.org/infobycountry/india_statistics.html
                www.bombayfirst.org/g-statistics.htm
    • zheng Re: Praca w Indiach (Bombaj) 09.08.06, 12:03
      Witam

      Moj przyjaciel z Indii szuka Polsaków do pracy w Indiach, początkowo to była
      propozycja dla minie jednak ja nie mogę wyjechać. Poproszono mnie więc o pomoc
      w znalezieniu ludzi. Forma nazywa się Oracle India, nie mają wygórowantych
      wymagań, poszukują Polaków znających język angielski gotowych wyjechać na
      Połtoraroczny kontrakt.

      Jesli byłbyś zaiteresowany podaję maila do mojego znajomego:
      mani_jnu@hotmail.com
          • cmok_wawelski Drodzy dyskutanci o pracy w Indiach (Bombaj) 18.08.06, 17:57
            Drodzy dyskutanci o pracy w Indiach (Bombaj)
            1. Admina uprasza sie o wstawianie mandatow za wycieraczke niektorych
            parkujacych tu niezbyt zlote mysli swoich marnych i smerdzacych brudem riksz.

            2. Zastanawia mnie naiwnosc pozostalych dyskutanow jesli wrecz nie KOMPLETNA
            IGNORANCJA n.p. w porownaniu 2000zl do 3000R co sie ma oczywiscie jak piesc do
            nosa co wylapala zaledwie jedna przytomna osoba.

            Indie to kraj prymitywnego zarlocznego kapitalizmu, ktory bez mrugniecia
            odgryza reke razem z zegarkiem w takiej wersji jakiej pojawienie sie w innych
            miejscach globusa i czasu przekrecil niejeden kawal historii i dal wladze
            Hitlerom i Leninom czyli zderzenie nieprawdopodobnej biedy i nieprawdopodonego
            (choc czesto ukrytego) bogactwa nielicznych. Sam pomysl podjecia pracy tam
            przez bialego z Zachodu a juz tym bardziej w syfiastym i b. drogim (na
            indyjskie warunki) Bombaju wydaje sie tak samo dobry jak pomysl na zostanie
            bezdomnym zebrakiem w nowojorskim metrze jako metoda na zwiedzenie swiata,
            poznanie ciekawych ludzi i spedzenie rocznych wakacji zycia. Jesli ma to byc
            metoda na zdobycie niepowtarzalnych materialow do ksiazki czy cyklu reportazy
            to OK ale jesli metoda na przezycie, rozwoj kariery czy zarobienie na zycie -
            to kompletny odlot i lepiej jest sie pojechac upic na Dworzec Centralny i w
            trakcie poznac tam ciekawych ludzi.

            Praca w Indiach tak jak praca na calym swiecie dzieli sie na dwa rodzaje: ta
            ktora dajesz i ta ktora bierzesz. Indie ZDECYDOWANIE nie sa miejscem do BRANIA
            pracy. Do tego stopnia ze jesli Nokia Finland dawalaby mi 3000Euro za prace w
            Helsinkach to za Bombaj musialbym dostac 5500Euro zebym wogle to rozwazal, mimo
            ze bardzo lubie Indie, indyjska kuchnie i kulture i dosyc dobrze znam. Przede
            wszystkim zreszta dlatego.
            airpaharganj.com
            • masaladosa Re: Drodzy dyskutanci o pracy w Indiach (Bombaj) 18.08.06, 18:59
              kapitalizm w indiach nie jest bardziej zarloczny niz gdzie indziej-to raczej
              typowy wspolczesny model zachodni z neokolonialnym wyzyskiem lokalnej sily
              roboczej ktory rozwija sie tam dzieki dobrodziejstwu(?) globalizacji tyle ze nie
              dotarly z nia jeszcze-o ile w ogole kiedys dotra-prawa pracownicze-nb w
              nowoczesnym kapitalizmie coraz bardziej ignorowane-czy ubezpieczenia spoleczne
              ktore w indiach w zasadzie nie istnieja-podobnie jak podatki osobiste

              rozumiem ze w tym watku chodzi o prace w indyjskich przedstawicielstwach
              ponadnarodowych korporacji ktore o ile wiem placa stawki lokujace sie gdzies
              pomiedzy indyjskimi a zachodnimi co jak na lokalne warunki jest zwykle kwota
              ogromna i z zapasem wystarczajaca na bardzo wygodne zycie a nie o prace
              rykszarza badz czysciciela uszu czy tez ulicznego golibrody i w tym kontekscie
              podjecie pracy tam przez kogos z zachodu nie ma w sobie niczego groteskowego jak
              probujesz to odmalowac-z tego co wiem jest tam zreszta calkiem sporo expatow

              ja osobiscie nie mialbym nic przeciwko pracy w indiach na powyzszych
              warunkach-nawet w mumbaju ktorego nie cierpie czy w delhi ktore lubie
              zarabianie powiedzmy 1500 dolarow pozwala tam na bardzo dostatnie zycie i
              swobodne podrozowanie w zasadzie po calej azji poludniowej i poludniowo-wschodniej

              mdosa
              • cmok_wawelski Re: Drodzy dyskutanci o pracy w Indiach (Bombaj) 18.08.06, 20:26
                Duzo racji ale tez nie do konca. $1500 to niecale 70 tys. Rupii. Niby duzo ale
                tyle co tam kosztuje dobry laptop i kapelusz. Zarowno Bombaj jak i Bangalore to
                najdrozsze miasta w Indiach co da sie na pewno odczuc w cenach czynszu vs.
                dojazd a dojazd tam to koszmar. Na takim poziomie na jakim wypada tam jadac
                kolacja to min. 500 do 1000R a z tym podrozowaniem po Azji tez bym nie
                przesadzal i radze nie mylic pracy z przyjemnosciami. Taksowka z miasta na
                lotnisko to w N.Delhi 300 a w Bombaju 500. Dwie godziny zanim wejdziesz na
                lotnisko od momentu kiedy wysiadziesz z taksowki. Trzy-cztery zanim odlecisz
                godzinnym lotem do Kathmandu wiec trzeba duzego nawiedzenia zeby sie tymi
                podrozami podniecac. Miescowa jazda po atrakcjach to 5-6 godzin na kazde 200
                km. oczywiscie z miejscowym kierowca bo zaden bialy nie osmieli sie tam sam
                wyjechac na tzw 'drogi'.

                Co chce napisac o zarlocznej wersji kapitalizmu to jest to ze jesli jestes
                rzeczywiscie specjalistka od Oracle to nie potrzebujesz hinduskiego pracodawcy
                w Bangalore czy Bombaju za $1500 bo swiat Oracle czy XML rzadzi sie swoimi
                prawami i cenami dlatago tak malo amerykanskich specjalistow od Oracle zarabia
                zlotowkami w PL. W Stanach dostaniesz bez laski $1000 na tydzien i wtedy do
                Indii polecisz pierwsza klasa z drinkiem w reku na prawdziwy urlop. Po prostu
                Indie nie sa i dlugo nie beda miedzynarodowym rynkiem pracy a wiekszosc tzw ex-
                patow to ludzie zwiazani z handlem w tym handlem uslugami, n.p. koordynatorzy
                czy instruktorzy 'call center' czy central handlowych najczesciej na pensji
                korporacji zachodnich. W momencie kiedy Hindusi potrzebuja bialego wyrobnika do
                klawiatury to jest tak podejrzane ze az nieprawdziwe.
                • cmok_wawelski Podsumowujac... 18.08.06, 20:41
                  Moja kumpela (Polka) stracila place w Niemczech a w kontrakcie bylo, ze jesli
                  nastapi to na takich zasadach jak akurat nastapilo to naleza jej sie 3-letnie
                  zarobki jako odszkodowanie za straty moralne. Oczywiscie zwijajacy siedzibe
                  pracodawca probowal sie mignac ale jedna wizyta u adwokata i kasa szybko byla
                  na koncie. To jest rynek pracy i to sa prawa pracy jesli sie jest fachowym
                  pracobiorca.

                  Zycze powodzenia w Bombaju i smacznej masali dosy. $1500/miesiac w jakims
                  bombajskim chlewiku + miraz atrakcji turystycznych tropiku to pomylenie
                  obowiazkow z przyjemnosciami, no chyba ze chodzi o tzw 'placowke' ale to jest
                  zupelnie inna para kaloszy (i mozliwosci).
                • masaladosa Re: Drodzy dyskutanci o pracy w Indiach (Bombaj) 19.08.06, 12:03
                  przecietne czynsze w bombaju czy bangalore sa wysokie tylko jak na warunki
                  indyjskie i zarabiajac powiedzmy te 1500 dolarow jestes w stanie wynajac
                  przyzwoite mieszkanie bez najmniejszego problemu bo 70 tysiecy rupii to w
                  indiach majatek-jezeli na czynsz przeznaczysz dajmy na to 300 usd-ok 14000
                  rupii-to znajdziesz cos bez problemu choc oczywiscie nie bedzie to apartament z
                  trzema sypialniami i ogrodem na tarasie ale mozna tam wydac i ponad 2500 usd
                  jezeli chce sie miec wille w colaba
                  co do jedzenia to za 500 rupii-nie mowiac juz o 1000-jestem w stanie zywic sie
                  przez tydzien-mimo ze to 'nie wypada'-jedzac najlepsze z mozliwych-poza
                  domowym-indyjskie jedzenie-czyli to ktore oferuja owe wszedobylskie czarne
                  dziury w scianach-lokalne knajpki-czy jak wolisz 'chlewiki'-w ktorych
                  najczesciej jadalem zyjac tam-ale rozumiem ze wsrod przebywajacych na
                  'prawdziwym urlopie' musza one budzic jedynie okreslone skojarzenia i odruch
                  wymiotny-coz tak to jest kiedy patrzy sie i ocenia ten kraj jego mieszkancow ich
                  mentalnosc realia zycia czy w koncu standardy drog czy higieny przez ciasne
                  europocentryczne okulary-znam to dobrze bo mnie zabralo troche czasu zeby
                  dojrzec cos spoza nich:)

                  rzadko zdarza mi sie podrozowac taksowkami czy samolotami-zreszta piszac o
                  podrozach chcialem tylko pokazac jak wiele mozna za takie pieniadze w azji
                  zrobic-i oczywiscie zdaje sobie sprawe ze majac dwa tygodnie urlopu duzo sie nie
                  napodrozuje
                  a po indyjskich drogach-czy jak dla ciebie 'drogach'-jezdzilem raczej sporo
                  podrozujac tam przez relatywnie dlugi czas-zdarzylo mi sie takze wyjezdzac na
                  nie samemu

                  moim zdaniem oferty pracy dla ludzi z zachodu w indiach dotycza glownie
                  specjalistow i kadry menedzerskiej a nie szeregowych pracownikow call centres-w
                  tej chwili rzeczywiscie jest to chyba przede wszystkim branza it-i skierowane sa
                  do tych ktorzy nie musza koniecznie jadac codziennie kolacji za 1000 rupii czy
                  rozbijac sie wszedzie taksowkami-mysle ze wiekszosci ekspatow-a przynajmniej tym
                  ktorych spotykalem-chodzi raczej o przezycie egzotycznej przygody i poznanie
                  kraju i ludzi a nie zarobienie i odlozenie jakiejs grubszej kasy czy osiagniecie
                  w indiach stuprocentowo europejskiego poziomu zycia i sa w tym celu w stanie
                  poswiecic nawet owe-przyslowiowe juz chyba-kolacje
                  oczywiste jest bowiem dla kazdego z odrobina oleju w glowie ze do pracy w
                  indiach nie jedzie sie po to zeby sie materialnie wzbogacic

                  i-przy okazji-dla mnie 'prawdziwy urlop' to zdecydowanie nie jest podroz
                  pierwsza klasa z drinkiem w reku-przynajmniej kiedy mam jechac do indii bo gdyby
                  na luksusie mi zalezalo to owa pierwsza klasa jechalbym raczej na hawaje
                  zawsze robilo mi sie zal tych nieszczesnikow placacych gruba kase za pluskanie
                  sie w basenach w 'taj-u' albo w 'oberoi-u' swiecie przekonanych ze to wlasnie w
                  tamtejszych restauracjach serwuje sie prawdziwa indyjska kuchnie i ogladajacych
                  indie zza przyciemnianych szyb klimatyzowanego autokaru-a najbardziej zabawne
                  jest to ze po powrocie wydaje im sie ze te indie rzeczywiscie zobaczyli

                  i na koniec pare ofert wynajmu mieszkan w bombaju i przyklad wynagrodzenia w
                  cisco w indiach:
                  www.expatriates.com/classifieds/mum/housingavailable/
                  mumbai.craigslist.org/apa/
                  tcpmag.com/international/article.asp?EditorialsID=274
                  no i oferta dla milosnikow 'prawdziwych urlopow':
                  www.villarenters.com/villas/mumbai-villa-to-rent-15295-sum.asp?rag=11126s&rcam=myvillarenters
                  i na tym definitywnie koncze swoj udzial w dyskusji o pracy w indiach poniewaz
                  jezeli nie zgodzimy sie co do faktow to w zasadzie nie ma sensu zgadzac sie co
                  do czegokolwiek-powiedzmy jedynie ze ty do pracy w indiach brzydzisz sie jechac
                  a ja moglbym to rozwazyc

                  mdosa
                  ps-z lotniska indiry gandhi mozna do connaught place dojechac bez najmniejszego
                  problemu kursujacym bodaj co godzine przez cala dobe autobusem EATS co kiedys
                  kosztowalo 50 rupii-tylko nie wiem czy to 'wypada'
                  md
                  • cmok_wawelski Wzbogacenie materialne a duchowe w Indiach 20.08.06, 18:47
                    Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                    Indie i zarobki $1500 w Bombaju to faktycznie super uklad dla kogos wolnego, z
                    biednego kraju typu PL i n.p. po studiach jadacego tam na pierwsza czy druga
                    pozycje menadzerska i OCZYWISCIE jako przygoda i punkt do historii kariery.
                    Nadal jednak utrzymuje ze dla fachowca, z n.p. rodzina wyjazd tam do pracy to
                    pomylka, SZCZEGOLNIE jesli taki wyjazd to pierwszy kontakt z Indiami lub nie-
                    daj-Bog Azja. Zarcie w dziurach w scianie serwujacych hinduskie papu za 50
                    Rupii moze byc pewnym ryzykiem zdrowotnym dla bialego wychowanego na
                    kluseczkach polskiej kuchni. Najczesciej zreszta jest. Wystarczy popatrzec na
                    liste zalecanych dla nas sczepien. Co do samodzielnego jezdzenia po hinduskich
                    drogach to trzeba miec niezlego pier..ca, napalic sie jakiejs trawy lub obie te
                    rzeczy na raz zeby probowac. Zycie tam jest bardzo tanie w sensie niewielkiej
                    jego wartosci a wszyscy jezdza z poskladanymi lusterkami bo tak sie jest
                    latwiej przeciskac pomiedzy krowa, riksza i ciezarowka na drodze gdzie z trudem
                    miesci sie tylko ciezarowka (lu krowa w poprzek) jadaca w/g zasady 'czym
                    wiekszy - tym wiecej pterwszenstwa'.

                    /airpaharganj.com
                    • cmok_wawelski Dodatkowo n/t jedzenia czy jazdy za 50 Rupii... 20.08.06, 20:30
                      Zajrzyj pod airpaharganj.com/funny.aspx
                      I pomysl nad jedna fotka n/t wstepu do muzeum.
                      Jesli jestes gotowa(y) codziennie rano w ramach makijazu wysmarowac sie pasta
                      do butow lub wejsc w zwiazek z Hinduska czy Hindusem ktory bedzie za Ciebie
                      negocjowal ceny badz przygotowana na 'specjalne traktowanie' przy kasie. W
                      wiekszosci cywilizowanych krajow byloby to nielegalne ale nie w Indiach.
                      Tlumaczenie ze Poland nie mialo kolonii i samo bylo kolonia nic nie da. Masz
                      baila skore wiec plac od 2-20 razy wiecej niz ludzie cery sniado-ciemnej, nawet
                      jesli przylecieli z Londynu czy N.Jorku.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka