Dodaj do ulubionych

Koszty - 1 lub 2 tygodnie w Indiach

15.08.06, 12:55
Tych z Was, ktorzy juz tam byli - bardzo prosze o informacje: ile taki wyjazd
kosztuje. Slyszalem, ze najdrozszy jest przelot a potem w tanich hotelach
mozna juz przezyc prawie za darmo. No wlasnie, co to znaczy prawie za darmo.
Moglibyscie napisac jak to sie ksztaltuje cenowo. Oczywiscie chcialbym aby
ten wyjazd kosztowal niezbyt drogo :-)
Obserwuj wątek
      • rumburok Pociagi w Indiach. 21.08.06, 18:54
        Bardzo dziekuje za odpowiedz.

        Mialbym jeszcze jedno pytanie apropo pociagow w Indiach. jak wyglada kupowanie
        biletow? Podobno trzeba robic jakies rezerwacje i pokazywac paszport, czy
        kupienie biletu to jakas specjalna procedura, czy mozna po prostu kupic
        normalnie jak w Polsce? Ile kosztuja przejazdy, czy jest relatywnie taniej niz
        w Polsce, czy tak samo?
        • cmok_wawelski Indian Railways 21.08.06, 19:39
          Bilety kupuje sie teoretycznie tak jak w PL na stacji w okienku ale praktycznie
          nieco inaczej, tzn czesto kas jest kilka, sa jakies rozne i czesto sa opisane
          alfabetem 'pranie wisi na sznurku' i jak mistrzu w okienku jeszcze jest malo
          spikaty albo i Ty malo spikaty to poziom komplikacji rosnie a tlum naciska na
          plecy. W wiekszych miastach dla turystow jest na dworcu osobne i 'bardziej
          kulturalne' biuro 'tourist office' a tak naprawde oplaca sie skorzystac z
          dowolnej agencji za nieduzo drozej, tyle ze wtedy beda Ci probowwali wcisnac
          slonia z gliny za 3000 + tesciowa szefa na pamiatke. Pamietaj o jednym: tam
          jest MILIARD ludzi a jednoczesnie masz do czynienia z NAJWIEKSZYMI kolejami na
          swiecie. Jesli z tego miliarda na dworzec przyjdzie tylko kilku to jest to
          wtedy taki tlum jakby wszyscy mieszkancy Bydgoszczy jednoczesnie wybrali sie w
          interesach do stolicy tym samym pociagiem. Tak wiec: na odcinki dluzsze niz
          pare km. TYLKO Z REZERWACJA.
          Na duze kawalki mapy tylko A/C sleeper (klimatyzowana kuszeta, ale otwarte
          przedzialy wiec klodeczka i lancuszek do plecaka zalecane) co jest super forma
          podrozy bo po prostu odpoczniesz w porownaniu do mordegi autobusu. Na podroze
          dzienne i o ile jest takie rozkladowe polaczenie
          www.indianrail.gov.in/rajdhani.html

          P.S. Hindusi nie umieja stac w kolejce tzn ryja sie tak ze jeszcze nie
          widziales.

          airpaharganj.com
      • cmok_wawelski Panie Zukier, nie wpuszczaj Pan klientow w maliny 21.08.06, 20:31
        krzysztof.cukier napisał:

        > noclegi to ok 2-8USD/pok.2 os...

        Pakie Krzysztof Cukier,

        Troszke zes to Pan za bardzo oslodzil ten malunek niezdrowo.
        W moim mniemaniu nie ma nc gorszego jak bez kasy pojechac na drugi koniec
        swiata a ludziom wmawiac ze bez kasy jest no problem. Pokoj za 2USD to chyba
        jest na wsi w zalanym stanie Maharashtra a z tym opisem 'zarcia z/bez alkoholu'
        to tez zes pan przywalil zdrowo (niezdrowo). Za butelke piwa w barze dworcowym
        na lotnisku Varanasi 4 dni temu zaplacilem 150 Rupii. To $3.20 wiec nie rob se
        pan jaj z ludzi.
        Jak sie jedzie (leci) tak daleko to:
        1.
        1-2 tyg. nie ma sensu. To za krotko. 2 tyg. to absolutne minimum jesli sie chce
        cos zwiedzic i zobaczyc oraz...nieco sie zaaklimatyzowac do jakby nie bylo
        nieco innych warunkow i kliematu.
        2.
        Jak sie buli $700, $800 czy iletam za bilecik lotniczy do Indii (czym blizej
        zimy tym drozej) to:
        a. wyjazd na tydzien jest BARDZO kosztowny
        b. szukanie hoteli za 100 Rupii kiedy NORMALNY kosztuje 1000 Rupii ($22) jest
        jakas paranoja. Riksza z Janpath na Paharganj (~4 km) w New Delhi jeszcze
        tydzien temu kosztowala dla bialego ok. 40 Rupii (nieco ponizej $1) wiec nawet
        nie chce widziec jak wyglada NORA ktora ma robic za hotel gdzie dwie osoby maja
        przenocowac za $2 a nawet $4. To jakas paranoja. Realny budzet dzienny to
        powinno byc MINIMUM 25USD/os. kiedy leci sie w kilka osob bo wtedy rzeczywiscie
        jest troszke taniej (jedna riksza, jeden pokoj, jedna kolacja itd). W pojedynke
        50 USD/dzien to ABSOLUTNE MINUMUM. W dwie osoby oceniam to na 60-80 USD
        dziennie. Oczywiscie siedzenie dwa tygodnie w Ashramie w Rishikesh to inna para
        kaloszy (klapkow) ale nie kiedy sie podrozuje, zwiedza itd. Od 1995 roku
        wejscie do Taj Mahal dla bialego turysty to 750 Rupii/twarz, chyba ze
        przebierzemy sie w hinduskie fatalaszki, wysmarujemy pasta do butow, nauczymy
        Hindi to moze uda sie przesmyknac jako miejscowy za 40 Rupiii. Naprawde nie ma
        zartow na tak dlugodystansowych wyjazdach. Lepiej pare groszy potem przywiezc
        niz ustawiac sie w schronisku po darmowa zupke. Nie robmy jaj i podrozujmy z
        honorem. Honor ma jednak pewna cene i jest to na pewno wiecej niz $2.

        airpaharganj.com
        • krzysztof.cukier Re: Panie Zukier, nie wpuszczaj Pan klientow w ma 22.08.06, 09:38
          Ok, to jest Twoja opinia. Nie każdy podróżuje w taki sam sposób i przeznam że
          nie znam nikogo kto mieszkał w hotelu za 1000rupii. Zresztą dzisiaj pokażę Twój
          list moim znajomym którzy od lat jeżdżą po Indiach, będzie kupę śmiechu ;)
          Taaaaa... faktycznie kupowanie piwa w Varanasi na dworcu jest świetnym
          odnośnikiem do cen w całych Indiach, szkoda że nie podałeś ceny w Sheratonie w
          Delhi. Pokoje za 150-300 rupii to jest cena normalna, często za te pieniądze
          dostaje się pokój czysty i z ciepłą wodą. 50 USD/dziennie to jest jakaś kpina,
          bez luksusów ale i bez spania po norach. Z wszystkimi kosztami podróży,
          zwiedzania, wstępów itp. realnie na tydzień można wydać ok 150USD. Zresztą jest
          to też sprawa umiejętności targowania się. Jak ktoś nie umie to płaci za
          wszystko kilka razy więcej. Oczywiście to wszystko zależy od poziomu standardu
          ale nie każdy potrzebuje złotej klatki ;) W ciągu 3 wyjazdów do Indii tylko 2
          razy zdarzyło mi się jechać pociągiem w klasie sleeper A/C, dla mnie i wielu
          backpakersów 3klasa sleepera jest wystarczająca a cena jest 2-2,5 raza mniejsza.
          Zgodzę się tylko z jednym, z ceną wejścia do Taj Mahal. ahh zgodzę się jeszcze
          z tym że z Indiami nie ma żartów i do takiego wyjazdu należy się przygotować
          psychicznie ale nie ma się czego bać, tam też żyją ludzie i wcale nie należy
          odgradzać się od nich luksusem a przy zachowaniu rozsądku można też jadać w
          knajpkach dla miejscowych.
            • cmok_wawelski Po przemysleniu: sorki za niezrozumienie 22.08.06, 16:44
              Panie Krzysztof,

              Chyba obaj zle (nie do konca dobrze) to opisalismy. Sorki.

              Otoz jest to w/g mnie tak:
              TO ZALEZY.
              Podam dwa przyklady:
              1.
              Hotel: pokoj w New Delhi, na Paharganju w n.p.
              CLUB INDIA CAFE AND RESTAURANT
              airpaharganj.com/NewDelhiPaharganj.aspx owszem kosztuje 100 Rupii czyli
              nieco powyzej $2, ale jest kilka malutkich 'ale'.
              Jesli to sierpien, hotelik za $2 nie ma swojego generatora a to ze prad w calej
              dzielnicy gasnie co godzine lub kilka na godzine lub kilka spowoduje, ze sie
              PRZEKRECIMY z potu, upalu, zmeczenia, w polowie przespanej nocy, komarow itd.
              Z kolei w pazdzierniku czy listopadzie ani wiatrak nad glowa ani klimatyzacja
              nie jest juz potrzebna. Jednak kurz i wieczny halas (zgielk, trabienie itd) tez
              w nocy nie pomaga w wypoczynku o zadnej porze roku.
              Jesli n.p. lecimy tam kilka osob z czego czesc to nowicjusze i jeszcze n.p.
              zabieramy jakies dzieciaki to jest wiecej niz pewne, ze sam widok takiego
              pokoju spowoduje czyjs stres, napiecie i zepsucie duzej czesci wycieczki z
              powodu 'spartanskich warunkow pobytu' czyli po prostu OBORY jaka w miejscach
              typu Paharganj (i wielu innych) panuje. Parocentymetrowe "Amerykanskie
              karaluchy' ani wszedobylskie jaszczurki na suficie nie pomoga w 'poznawaniu
              przyrody' a co najwyzej 'prawdziwego oblicza wspoltowarzyszy niedoli'.

              2.
              Przylecenie az do Indii i spedzenie reszty czasu w hoteliku w New Delhi czy
              Bombaju nawet za $2 nie wydaje sie optymalnym planem pobytu. Z kolei kazde
              przemieszczanie sie, nawet najtansze pociagiem czy obskurnym autobusem,
              zwiedzanie i poznawanie nowych miejsc jest kosztowne. Nie tak jak we Francji
              ale i nie tak tanio jak w PL autostopem. Caly czas jestesmy biali a bialy MUSI
              zapalcic i ma inna cene niz 'sniady'.
              Luksus w Indiach nie jest drogi.
              N.p. moje wrazenia z pobytu w Jaipurze i 'rozbiciu obozowiska' w hotelu 'Royal
              Days-Inn' z pieknym ogrodem, czystym pustym basenem, super knajpa i widokiem na
              wzgorza ze sredniowiecznymi murami i zamkami to owszem ok. $25-$30/dziennie ale
              zareczam ze warto, nawet jesli w innych miejscach spalismy za $4. Po pierwsze:
              Siec 'Days-Inn' to w miare tania amerykanska siec moteli/hoteli przydroznych.
              Kazdy taki hotelik w Stanach i Kanadzie (gdzie jest ich pelno) to suma rzedu
              $50-150/dzien w zaleznosci od miejsca i sezonu. Ten w Jaipurze jednak to klasa,
              za jaka w Europie trzebaby wybulic najmarniej 150-300+ Eurasow/dzien a W USA
              czy Kanadzie od $250 wzwyz. Tak wiec jesli jestesmy kilka dni w Jaipurze (a
              szczegolnie latem - Rajhastan to pustynia!) to luksus tego akurat hotelu jest
              wart kazdego centa, bo kupujemy swiatowy serwis za indyjskie ceny. Nie jest to
              w/g mnie ani glupota ani brak umiejetnosci targowania sie tylko jakosc pobytu i
              podrozy. W PL na taki hotel moze nas byc nie stac.

              • krzysztof.cukier Re: Po przemysleniu: sorki za niezrozumienie 22.08.06, 20:13
                tak, faktycznie się nie zrozumieliśmy i nadal się nie rozumiemy.
                Nie każdy hotel za 100-300 rupii jest oborą bez generatora przy hałaśliwej
                ulicy. Na Paharganji jest pełno bocznych uliczek do których nie dociera hałas a
                pokoje są dużo lepsze od tych w hotelikach przy głównych ulicach ale to tylko
                od Ciebie zależy czy chce Ci się poszukać czegoś ciekawszego czy opinie
                wyrabiasz sobie tylko na podstawie wizyty w 2-3 pierwszych z brzegu hotelach.
                Jak lubisz karaluchy to oczywiście że znajdziesz hotelik z nimi ale za te same
                pieniądze bez problemów można znaleźć guesthouse czysty i bez robali.
                Kolejną pomyłką jest twierdzenie że podróżowanie po Indiach jest drogie, drogie
                to jest wynajęcie jeepa ale i tak nie są to bardzo duże pieniądze, drogie jest
                tez podróżowanie luksusowe np wysokimi klasami pociągów ale to i tak jest
                tańsze niż w Polsce. Zgadzam się że płacimy za wiele rzeczy więcej niz
                miejscowi ale aby płacić drożej za pociągi lub autobusy to trzeba być
                szczególnym .... albo wyglądać tak że wszyscy widzą że masz kupę kasy i mogą z
                Ciebie doic ;) Hindusi mają szczególne uzdolnienia w wyciąganiu kasy ale
                litości... ceny na pociągi i autobusy (zwłaszcza państwowe) są IDENTYCZNE dla
                hindusów i białych.
                No cóż, jeśli imponuje i podoba Ci się mieszkanie w luksusowym hotelu to proszę
                bardzo, masz do tego pełne prawo ale zlituj się nad ludźmi którym ten standard
                podróży nie odpowiada i nie wmawiaj mi że to jest warte każdego centa. Na 30
                USD mnie stać ale po prostu z mojego punktu widzenia są to pieniądze stracone a
                zamieszkać tam tylko dlatego że w Europie za taki standard zapłaciłbym więcej ?
                ja dziękuję za taki powód.
                Wydaje mi się że ta rozmowa nie prowadzi do niczego bo Twój punkt widzenia po
                prostu nie dopuszcza pewnych rzeczy. Zresztą gdybym miał 10 mln USD to tak samo
                jak Ty teraz broniłbym hoteli po 1000USD/noc i latania po Indiach wynajętym
                prywatnym odrzutowcem.
                Tak jak nie każdy po Indiach musi podróżować z biurem podróży albo pod opieką
                różnych portali internetowych ;) tak nie każdemu musi odpowiadać podróżowanie
                "z klasą" cokolwiek by przez to rozumieć. Ja i wielu backpakersów (jak
                przypuszczam patrzysz na nas z przymróżeniem oka) naprawdę wolimy podróżować
                blisko miejscowych ludzi mając z nimi kontakt nawet kosztem pewnych niewygód.
                To się nazywa przygoda.
                • cmok_wawelski Austostopem do Indii za $1 22.08.06, 21:15
                  ...tez mozna.
                  Jest trasa 'Iranska' lub 'Rosyjsko-Afganska'. Mozna tez 'dookola' przez
                  Czajnikow. Jestem pewien, ze pewien Pan Krzysztof ma jakas oferte lub chociaz
                  bilety na samolot na miejsca stojace za pol ceny + $5 za plecak.

                  Co za idiotyczne podejscie nie dopuszczajace mysli o tym ze bialy naprawde nie
                  powinien jechac w przedziale kolejowym z 8-ma miejscami gdzie wcisnelo sie 21
                  Hindusow i kolejni sie pchaja bo oni szara-masa tak wlasnie 'tanio' jezdza a on
                  to lubi i wszystkim poleca.
                  • krzysztof.cukier Re: Austostopem do Indii za $1 22.08.06, 21:54
                    Widzę że faktycznie nie rozumiesz co napisałem.
                    Chodzi mi o to że nie każdy musi lubieć podróżować w luksusach a ktoś kto na
                    podstawie swoich nie zawsze dobrych doświadczeń generalizuje że hotel do 300
                    rupii to nora nie musi mieć racji. Wystarczą nam politycy którzy nam niedługo
                    narzucą co wolno a co nie wolno mi robić w moim wolnym czasie i na prawdę nie
                    potrzebujemy by ktoś robił wykład że hotele na Paharganji to nory bo tak uważa.
                    Hoteli na Paharganji jest około 100 lub więcej, widziałeś wszystkie ?
                    Podróżuj jak lubisz ale szanuj tez tych którzy podróżują w sposób nie do
                    pomyślenia dla Ciebie. Ja też nie rozumiem jak można wydać 30USD na hotel ale
                    to jest Twoja sprawa i Twoje pieniądze.
                    Podobno podróże uczą tolerancji, prawda ?
                    • cmok_wawelski Re: Austostopem do Indii za $1 23.08.06, 00:41
                      > Hoteli na Paharganji jest około 100 lub więcej, widziałeś wszystkie ?
                      > Podróżuj jak lubisz ale szanuj tez tych którzy podróżują w sposób nie do
                      > pomyślenia dla Ciebie...

                      Nie tak. Na tym forum i w tym watku zadaja pytania ludzie, ktorzy nigdy w
                      Indiach czy w ogole w Azji nie byli. Pisanie im, ze hotele w Indiach sa po $2-
                      $8 jest niezgodne z prawda, bo sa po od $2 do $800 a juz od nich zalezy w jakim
                      zamieszkaja i dlaczego.
                      W tm przedziale $20 czy $30 nie wydaje mi sie jakims dramatem szczegolnie jesli
                      nie mam juz 20 lat kiedy pierwszy raz pojechalem do Indii a teraz pojechalem z
                      zona i z corka, ktora nigdy nie widziala ani Azji ani biedy ani tak
                      nieprawdopodobnej ilosci syfu i obory na raz jaka tam jest.

                      Mieszkamy w N.Jorku wiec hotel za $20 wydaje mi sie owszem tani jak barszcz bo
                      na Manhattanie dwie godziny parkingu kosztuja $30 bez hotelu ale to tez nic bo
                      ostatnio w San Francisco mimo ze mieszkalem w Hyatt-cie za $300 to za parking i
                      tak kasowali mnie $50 codziennie i jeszcze za swiatlo doliczali do rachunku.
                      Nie, nie jestem wcale bogaty i to co pisze nie oznacza wywrocenia w glowie, ale
                      jak juz lece 35 godzin w kazda strone i place za to $1200 czy iles to nie po
                      to zeby zaoszczedzic $3 czy $7 na hoteliku - norce z lazienka na korytarzu z
                      dziura w podlodze do ktorej sie sika. Sikanie do dziury na stojaco i po ciemku
                      moze nie byc taka prosta operacja (przypominam ze prad gasnie oj gasnie a
                      lazienki na Paharganju rzadko miewaja okna). Na Paharganju moze sobie byc i 300
                      hoteli i nie o liczbe tu chodzi. Mieszkalem tam kiedys PELNE 2 lata, mowie w
                      hindi wiec nie musisz mi tlumaczyc gdzie sie mieszka i za ile sie je i za ile
                      kupuje bilet. Juz wtedy dokladalem do rezerwacji na pociag ten 1 czy 5 USD
                      (rownowaznik rupiowy) zeby nie siedziec w 8 na laweczce dla 4 i zeby w ogole
                      wsiasc. Chodzi o to, ze nieco inaczej wyglada pobyt w Indiach grupy studentow z
                      Portugalii, Polski czy Maroko a inaczej rodziny 'w sile wieku' z plecakami
                      dzieciakami czy bez obojetnie skad.
                      Jedno jest pewne: warto miec $50/dzien/osobe i wtedy bedzie przyjemnie. W
                      Austri czy Wloszech za tyle sie nie napijesz piwa i nie wysikasz spokojnie
                      potem.
                      A piwo za 150 rupii w barze w lotniskowym Varanasi? Bar na lotnisku
                      MIEDZYNARODOWYM w Varanasi wyglada jak dworcowy w Suwalkach za Gierka tyle ze
                      znacznie-znacznie gorecej a piwo daja zimne. Mozesz sie tam napic zimnego piwa
                      za 150 Rupii albo wody za 40 albo wody z kranu za darmo. Leje sie pot z Ciebie,
                      samolot jest spozniony 4-ta godzine wiec masz do wyboru wode czy piwo. Po
                      prostu uwawam, ze jak sie leci 14 tys. km to na piwo musi byc czlowieka stac.
                      Czasem jeszcze nawet postawic komus.
                      • krzysztof.cukier Re: Austostopem do Indii za $1-koniec tematu 23.08.06, 04:02
                        no widzisz, teraz wydaje mi się że zrozumiałeś o co mi chodziło ;)
                        Syf w Indiach jest, ale za niewielkie pieniądze można wybrać hotel z robalami i
                        tragicznymi warunkami lub całkiem przyzwoity, przy czym przyzwoitość można
                        rozumieć różnie. Dla Ciebie to nadal będzie syf a dla mnie niekoniecznie.
                        Jak mieszkasz w NY (to jest taki mały drobiazg który pominąłeś wcześniej)to
                        jesteś przezwyczajony do innych standardów i weź pod uwagę że odpisujesz na tym
                        forum ludziom którzy jednak mieszkają w Polsce a nie w Stanach. To co dla
                        Ciebie jest sprawą groszową nie zawsze musi być groszową w PL. Faktycznie
                        zdarzały mi się łazienki na Paharganji bez okien ale czy jest to niezbędne do
                        życia ? i tak te okno nie było by na piękny ogród wiec jest w zasadzie zbędne.
                        Zresztą w Radison SAS we Wrocławiu czy w Krakowie łazienki również nie mają
                        okien. Wprawdzie to nie jest 300$ ale też dość wysoki standard. To że
                        wybierzesz hotelik w Indiach z generatorem lub bez zależy na prawdę tylko od
                        Ciebie, cena będzie taka sama, uwierz mi bo wielokrotnie się z tym spotykałem,
                        też mam różne ładowarki.
                        Jazda pociągiem w general class faktycznie jest przeżyciem samym w sobie i nie
                        o tym mówiłem, róznice między klasą 3 sleeper a AC, lub kolejnymi klasami
                        wyższymi są mniej więcej dwukrotnie wyższe przy przeskakiwaniu do kolejnych
                        klas więc w im wyższym standardzie podróżujesz tym jest drożej i w pewnym
                        momencie może się okazać że masz rację i podróżowanie po Indiach jest bardzo
                        drogie. Poza tym chyba nie należy porównywać cen w całkowicie różnych krajach.
                        Ceny we Włoszech a w Indiach są kosmicznie różne i to co we Włoszech bym
                        spokojnie zapłacił to znając realia indyjskie nie zapłacę w życiu.
                        Nie do końca chodziło w moich postach o to czy mam kasę czy jej nie mam, stać
                        mnie również na to piwo w Varanasi i te hotele po 30$, chodziło mi tylko o to
                        byś nie negował moich doświadczeń i cen które podaję. Nie każdy musi podróżować
                        tak jak Ty i przy moich wydatkach na poziomie 150$/tydzień też było przyjemnie.
                        Oczywiście jak bym wydawał 1000$/dzień było by mi jeszcze przyjemniej ale to
                        nie o to chodzi.
                        Zgadzam się że i moje ceny i Twoje i ten 1000$/dziennie można wydać ale
                        pamiętaj że na tym forum odpowiadasz ludziom którzy w większości podróżują tak
                        jak ja a nie tak jak Ty. Teksty o tym ile płacisz w Stanach za parking sobie
                        daruj bo to są realia kraju w którym mieszkasz i nijak się mają do realiów
                        polskich a tym bardziej indyjskich.
                        W Indiach dla milionów osób 1$ dziennego zarobku to nadal jest dużą kwotą gdy
                        policjant zarabia 500 rupii/miesiąc (ok.10$).
                        Jak dla mnie to jest to koniec tematu, bo punkt widzenia zależy oczywiście od
                        stanu posiadania i standardów do jakich jesteś przezwyczajony a poziom życia
                        pomiędzy Stanami a Polską różni się bardzo.
                        Ja nie przekonam Ciebie a Ty nie przekonasz mnie, każdy z nas ma rację tylko że
                        inaczej odbieramy rzeczywistość i w innych realiach żyjemy :)
                        • chihiro2 Re: Austostopem do Indii za $1-koniec tematu 23.08.06, 10:37
                          >Zgadzam się że i moje ceny i Twoje i ten 1000$/dziennie można wydać ale
                          >pamiętaj że na tym forum odpowiadasz ludziom którzy w większości podróżują tak
                          >jak ja a nie tak jak Ty.

                          A skad to wiesz? I skad wiesz, ze odpowiadacie ludziom mieszkajacym w Polsce?
                          Ja mieszkam w Anglii, a tez zadaje pytania tutaj. To forum nie jest jedynie dla
                          Polakow z Polski. Ludzie podrozuja w rozny sposob. Ja np. jade do Indii na 6
                          tygodni, chce podrozowac w miare tanio, ale nie chce sobie niczego odmawiac. I
                          moje "w miare tanio" moze byc dla Ciebie drogo, taniosc jest pojeciem
                          wzglednym. Nie mam ochoty codziennie ogladac karaluchow, nie mam takze zamiaru
                          mieszkac w samych palacach maharadzy, bo mam 20 kilka lat i jeszcze mnie nie
                          stac. Ale stac mnie na pewien komfort, ktorego sie nie wyzbede, bo jade do
                          Indii na wakacje, a nie zeby sie meczyc. Przygoda przygoda, ale zdrowy rozsadek
                          gora. Nie chce narazac takze swojego zdrowia obcujac blisko z robactwem i
                          brudem, ktorego czasem da sie uniknac.

                          Pozdrawiam :)
                          • krzysztof.cukier Re: Austostopem do Indii za $1-koniec tematu 23.08.06, 11:49
                            tak, masz rację ;)
                            kajam się, forum jest dla osób mówiących po polsku a nie koniecznie
                            mieszkających w Polsce. Niestety ale chyba Cię rozczaruję, karaluchy w Indiach
                            będziesz oglądał codziennie, chyba że nie będziesz wychodził z hotelu ;)
                            Brud, karaluchy, zapach moczu i g... na ulicach to jest specyfika tego kraju,
                            nie łudź się, nie unikniesz jej. Indie dla osób które jadą tam pierwszy raz
                            mogą być szokiem, ale do wszystkiego da się przezwyczaić.
                            Ja też nie podróżuję w warunkach ekstremalnych, zawsze wybieram hotele czyste,
                            bez robactwa i z ciepłą wodą, często z klimatyzacją... tylko że ja nie płacę za
                            pokój 30$. W moim przypadku też nie zdarzyło się bym sobie czegoś odmawiał.
                            Ostatnio i wynajmowaliśmy jeepy i jak chciałem to spaliśmy w hotelikach z
                            pięknym ogrodem za 2$ więcej i wynajmowalismy miejscowych przewodników lub
                            taksówkę na cały dzień i podróżowałem dużo pociągami i jak się niedało gdzieś
                            pojechać samemu (np strefa wojskowa) to kupowaliśmy wycieczki w miejscowych
                            biurach podróży . Przejechaliśmy pociągami trasę Bhubaneswar-Kalkuta-New
                            Jalapaiguri(czyli najbliższa stacja do Darjeelingu),New Jalapaiguri-Patna-
                            Varanasi-Khajuraho-Agra-Delhi czyli ładnych kilka tysięcy km a i tak przy tych
                            wydatkach koszt był ok 150$/tydzień a można by było duzo taniej.
                            W pewnym momencie zacząłem zapisywać różne ceny które nam proponowali na
                            początku i ile potem za coś zapłaciłem. Wyszło na to że dzięki targowaniu
                            zaoszczędziłem kolejne 150$/tydzień. W realiach polskich 150$ to nie jest duża
                            kwota ale w realiach indyjskich jest to kwota olbrzymia.
                            Tak jak pisałem, każdy podróżuje jak lubi, jak ktoś chce wydawać więcej to
                            proszę bardzo, może komuś luksus jest bardziej potrzebny niż mnie.
                            Ja podróżuję tak jak lubię a cała dyskusja wzięła się z tego że zarzucono mi że
                            opowiadam bzdury. Wielu ludziom z forum gazety radziłem, sporo ludzi pisze do
                            mnie prywatnie na maila i nigdy nie zdarzyło się by ktoś był z moich porad
                            niezadowolony i zarzucił mi kłamstwo. Często jak ludzie wracają z podróży
                            przysyłają mi maile z podziękowaniami że moje rady przydały się i ułatwiły im
                            wyjazd. Fakt że punkty widzenia sa różne ale potrzeba nam trochę więcej
                            tolerancji dla drugiego człowieka bo każdy wybiera swój, optymalny dla niego,
                            sposób zwiedzania Świata.
                            Cała ta dyskusja z zasadzie była niepotrzebna.
                            Również pozdrawiam i życzę miłego zwiedzania Indii :)
                            • chihiro2 Re: Austostopem do Indii za $1-koniec tematu 23.08.06, 12:02
                              Wiem, ze nie da sie calkowicie uniknac brudu i robactwa. Nie oczekuje tego.
                              Mieszkalam rok w Australii i tam karaluchy mialam nawet w czystym ogolnie
                              mieszkaniu, wiec jestem uodporniona. Jest jednak roznica pomiedzy jednym
                              zblakanym karaluchem w pokoju hotelowym, a setka ich lazaca po poscieli (tego
                              ostatniego postaram sie uniknac, w miare mozliwosci). Mysle, ze mozna znalezc
                              czysty, bardzo porzadny hotel za $5 za noc, jak i brudny, obskurny za $20.
                              Kwestia szczescia, obejrzenia i szukania, jak wszedzie.
                              Bardzo cenne sa dla mnie wszelkie uwagi o cenach, zdaje sobie tez sprawe, ze
                              jade w bardzo ciekawym okresie (koniec grudnia, styczen, poczatek lutego),
                              kiedy pogoda dopisuje bardzo i spodziewam sie, ze wszystko bedzie troche
                              drozsze.
                              Mam tez kolezanke w Bombaju (Induske), mam sporo znajomych, ktorzy byli nieraz
                              w Indiach, moj chlopak zna sporo Indusow, wiec moga co nieco doradzic i
                              podpowiedziec.
                              I jeszcze jedno - nigdy nikomu nie zarzucalabym, ze opowiada bzdury. Zarowno Ty
                              jak i cmok_wawelski byliscie w Indiach, wiec oboje mowicie prawde. Nigdy
                              doswiadczenia roznych osob nie sa identyczne. Kazdy zwiedza inny kraj, spotyka
                              innych ludzi, ma inne wrazenia, bo ludzie sa rozni, maja rozne oczekiwania,
                              wyobrazenia i inne rzeczy ich zadowalaja. I zadne nie sa lepsze ani gorsze, po
                              prostu inne.

                              Pozdrawiam :)
                              • cmok_wawelski Wszystko jest relatywne a odnosnik ile placi Hindu 23.08.06, 15:11
                                s...PO PROSTU NIE JEST DOBRYM POROWNANIEM.
                                Caly czas bowiem zapominasz Panie Krzysztof o jednym: CZAS, panie kolego CZAS!
                                Czas to pieniadz. Nie jako biznes, ale jako miernik wartosci, jednostka pobytu,
                                przyjemnosci. Przeciez jak tam lecisz to wykupujesz jakis termin pobytu, jakies
                                daty podajesz przed kupieniem biletu. Przeznaczasz na to jakas kwote wiec i
                                czas i pieniadz to sa nierozlaczne wartosci takiego (czy innego) wyjazdu. Oni
                                tam caly czas usiluja Ci wyrwac albo jedno albo drugie albo oba na raz TYLKO
                                DLATEGO, ZE MASZ BIALA MORDE JELENIA. Ile bys sie nie targowal to i tak dadza
                                Ci rade bo jestes bialy jelen a ich jest wiecej. Kazdy riksiarz, kazdy
                                taksowkarz, prawie kazdy nieznajomy zaczepiajacy na ulicy usiluje Cie zawiezc
                                do 'swojego sklepu', do 'swojego hotelu' do 'swojej knajpy' czyli tam gdzie
                                dostaje dzialke za dowiezienie klienta i to wcale niekoniecznie proszony o
                                zawiezienie do sklepu, hotelu czy knajpy. Bezczelnosc tej czarnoty jest owszem
                                tlumaczona bieda, tym ze jedna riksza utrzymuje wlasciciela i 3 obszerne
                                rodziny 3-ch riksiarzy ale jak Ty chcesz do zabytku, ktory zamykaja za dwie
                                godziny a jutro rano lecisz dalej i przeciez w koncu godzisz sie na cene 'bez
                                licznika' a sk... podwozi Cie pod 2-gi sklep po drodze to masz ochote dac mu w
                                turban bo usilje ukrasc Ci te troszke czasu ,ktory jeszcze masz za pieniadze
                                ktore placisz wiedzac doskonale, ze z cena tez Cie nabiera bo 3-osobowa rodzina
                                Hinduska jedzie za 50% tego co Ty placisz za kare posiadania bialego pyska.

                                Ani Twoje 100 Rupii ani moje $10/dobe nie gwarantuje 100% czystego hotelu, ale
                                doplata do lepszej klasy w pociagu na ogol gwarantuje przespana noc. Te proby
                                szukania lepszego a tanszego hotelu, wedrowki od recepcji do recepcji gdzie na
                                dole krysztaly a na gorze (w pokojach) myszy sperdzielaja spod nog to jest
                                wszystko I PRZEDE WSZYSTKIM strata czasu. To, ze po odwiedzeniu 4-ch tzw hoteli
                                zaoszczedze $6 to jest dla mnie taki sobie biznes i to niezaleznie czy jestem z
                                Suwalk czy z Manhattanu (gdzie tez nawiasem mowiac tez jest syf i szczury jak
                                koty a koty maja lepiej jak pol miliarda Hindusow).
                                Nie zaslaniaj sie Pan wiec ta wieczna sztandarowa bieda Polakow i
                                nieszczesciami historii. Tak nas kopia w d... jak sie nadstawiamy.
                                Urlop nie moze polegac na lataniu za tanszym hotelem czy staniem w kolejce
                                (nieznany tam koncept) a raczej GESTYM tlumie czarnoty za biletami w 'ogolnej
                                klasie', bo to po prostu i przede wszystkim strata czasu a nie oszczednosc paru
                                Rupii.

                                Ja mam w tych Indiach ilestam czasu i ilestam pieniedzy. Niestety czasu nie
                                pozycze a pieniadze moge jesliby mi braklo. Tak czy owak nadal podkreslam:
                                bierz $50/dzien a nie pozalujesz i nie nazresz sie jakiegos g... po ktorym 2
                                dni pobytu spedzisz w kucanym kibelku pojekujac. To sa tropiki, brudne,
                                smierdzace tropiki i trzeba uwazac a uwazanie tanie lub bardzo tanie nie zawsze
                                jest takie proste.

                                Dyskutujemy najwyrazniej jakim standardem mozna nazwac 'tanie podrozowanie'. Ja
                                nie pisalem o $1000/dzien ani o lataniu prywatnym odrzutowcem. Nigdzy w zyciu
                                nie latalem prywatnym odrzutowcem choc przyznam ze akurat w wypadku Indii
                                mialoby to sens i bylo najbezpieczniejsza formna podrozy. Gdybymn mial tylko
                                tydzien to polecialbym prosto do Jaipuru, do LUKSUSOWEGO hotelu za $25 i caly
                                tydzien spedzilbym na lazeniu po okolicy wieczorem moczac sie w czysciutkim
                                basenie a w nocy mocno spiac w czysciutkiech chlodnej poscieli. Wiem ze moglbym
                                na taka wycieczke zaprosci dowolnego czlowieka z dowolnego kraju i nie
                                mrugnalby okiem na to ze usiluje go otruc czy oszwabic.
                                • cmok_wawelski CZAS to cos czego sie nie da ani dopozyczyc ani .. 23.08.06, 15:24
                                  ...straconego odzyskac, odrobic!

                                  Jeszcze jedno.
                                  Jak juz sobie pozwalasz na komentarze n/t mojego miejsca zamieszkania co
                                  KOMPLETNIE NIE MA NIC DO RZECZY to dlaczego nie skomentujesz mojego przyczynka
                                  do opisu jak jest w Indiach za pomoca prawie 400 obrazkow na stronce
                                  airpaharganj.com ,
                                  ktora dla swojej i innych darmowej zabawy zmontowalem w pare dni od powrotu
                                  wobec Twojej stronki gdzie usilujesz jak ten riksiarz cos 'tanio' sprzedac
                                  zabierajac tylko 'troszeczke czasu' 'Just one minute Sir, just two minutes,
                                  OK?'
                                  Wiesz ile to jest pracy i czasu tyle fotek zrobic, obrobic i zawiesic? I to
                                  jest czas ktorego nie jest mi szkoda bo ktos jeszcze skorzysta, zrozumie albo
                                  tylko popatrzy. Owszem, nie pokazuje biedy, g..n, zebrakow ale costam pokazuje
                                  co uwazam jest warte zobaczenia.

                                  cmok_wawelski napisał:

                                  > s...PO PROSTU NIE JEST DOBRYM POROWNANIEM.
                                  > Caly czas bowiem zapominasz Panie Krzysztof o jednym: CZAS, panie kolego
                                  CZAS!
                                  > Czas to pieniadz. Nie jako biznes, ale jako miernik wartosci, jednostka
                                  pobytu,
                                  >
                                  > przyjemnosci. Przeciez jak tam lecisz to wykupujesz jakis termin pobytu,
                                  jakies
                                  >
                                  > daty podajesz przed kupieniem biletu. Przeznaczasz na to jakas kwote wiec i
                                  > czas i pieniadz to sa nierozlaczne wartosci takiego (czy innego) wyjazdu. Oni
                                  > tam caly czas usiluja Ci wyrwac albo jedno albo drugie albo oba na raz TYLKO
                                  > DLATEGO, ZE MASZ BIALA MORDE JELENIA. Ile bys sie nie targowal to i tak dadza
                                  > Ci rade bo jestes bialy jelen a ich jest wiecej. Kazdy riksiarz, kazdy
                                  > taksowkarz, prawie kazdy nieznajomy zaczepiajacy na ulicy usiluje Cie zawiezc
                                  > do 'swojego sklepu', do 'swojego hotelu' do 'swojej knajpy' czyli tam gdzie
                                  > dostaje dzialke za dowiezienie klienta i to wcale niekoniecznie proszony o
                                  > zawiezienie do sklepu, hotelu czy knajpy. Bezczelnosc tej czarnoty jest
                                  owszem
                                  > tlumaczona bieda, tym ze jedna riksza utrzymuje wlasciciela i 3 obszerne
                                  > rodziny 3-ch riksiarzy ale jak Ty chcesz do zabytku, ktory zamykaja za dwie
                                  > godziny a jutro rano lecisz dalej i przeciez w koncu godzisz sie na cene 'bez
                                  > licznika' a sk... podwozi Cie pod 2-gi sklep po drodze to masz ochote dac mu
                                  w
                                  > turban bo usilje ukrasc Ci te troszke czasu ,ktory jeszcze masz za pieniadze
                                  > ktore placisz wiedzac doskonale, ze z cena tez Cie nabiera bo 3-osobowa
                                  rodzina
                                  >
                                  > Hinduska jedzie za 50% tego co Ty placisz za kare posiadania bialego pyska.
                                  >
                                  > Ani Twoje 100 Rupii ani moje $10/dobe nie gwarantuje 100% czystego hotelu,
                                  ale
                                  > doplata do lepszej klasy w pociagu na ogol gwarantuje przespana noc. Te proby
                                  > szukania lepszego a tanszego hotelu, wedrowki od recepcji do recepcji gdzie
                                  na
                                  > dole krysztaly a na gorze (w pokojach) myszy sperdzielaja spod nog to jest
                                  > wszystko I PRZEDE WSZYSTKIM strata czasu. To, ze po odwiedzeniu 4-ch tzw
                                  hoteli
                                  >
                                  > zaoszczedze $6 to jest dla mnie taki sobie biznes i to niezaleznie czy jestem
                                  z
                                  >
                                  > Suwalk czy z Manhattanu (gdzie tez nawiasem mowiac tez jest syf i szczury jak
                                  > koty a koty maja lepiej jak pol miliarda Hindusow).
                                  > Nie zaslaniaj sie Pan wiec ta wieczna sztandarowa bieda Polakow i
                                  > nieszczesciami historii. Tak nas kopia w d... jak sie nadstawiamy.
                                  > Urlop nie moze polegac na lataniu za tanszym hotelem czy staniem w kolejce
                                  > (nieznany tam koncept) a raczej GESTYM tlumie czarnoty za biletami w 'ogolnej
                                  > klasie', bo to po prostu i przede wszystkim strata czasu a nie oszczednosc
                                  paru
                                  >
                                  > Rupii.
                                  >
                                  > Ja mam w tych Indiach ilestam czasu i ilestam pieniedzy. Niestety czasu nie
                                  > pozycze a pieniadze moge jesliby mi braklo. Tak czy owak nadal podkreslam:
                                  > bierz $50/dzien a nie pozalujesz i nie nazresz sie jakiegos g... po ktorym 2
                                  > dni pobytu spedzisz w kucanym kibelku pojekujac. To sa tropiki, brudne,
                                  > smierdzace tropiki i trzeba uwazac a uwazanie tanie lub bardzo tanie nie
                                  zawsze
                                  >
                                  > jest takie proste.
                                  >
                                  > Dyskutujemy najwyrazniej jakim standardem mozna nazwac 'tanie podrozowanie'.
                                  Ja
                                  >
                                  > nie pisalem o $1000/dzien ani o lataniu prywatnym odrzutowcem. Nigdzy w zyciu
                                  > nie latalem prywatnym odrzutowcem choc przyznam ze akurat w wypadku Indii
                                  > mialoby to sens i bylo najbezpieczniejsza formna podrozy. Gdybymn mial tylko
                                  > tydzien to polecialbym prosto do Jaipuru, do LUKSUSOWEGO hotelu za $25 i caly
                                  > tydzien spedzilbym na lazeniu po okolicy wieczorem moczac sie w czysciutkim
                                  > basenie a w nocy mocno spiac w czysciutkiech chlodnej poscieli. Wiem ze
                                  moglbym
                                  >
                                  > na taka wycieczke zaprosci dowolnego czlowieka z dowolnego kraju i nie
                                  > mrugnalby okiem na to ze usiluje go otruc czy oszwabic.
                                • krzysztof.cukier Re: Wszystko jest relatywne a odnosnik ile placi 23.08.06, 15:45
                                  Tak się cały czas zastanawiam skąd u Ciebie cmoku tyle pogardy dla hindusów ?
                                  Mnie też cierpliwości dla nich wystarcza na jakieś 3 tyg a potem muszę się
                                  hamować ale zawsze tych ludzi szanuję. Prawdą jest że hindusi traktuja mnie jak
                                  potencjalny chodzący bankomat ale NIGDY, powtórze NIGDY nikt mnie nie zawiózł
                                  do żadnego sklepu chociaż próbowali, ZAWSZE parę zdecydowanych słów wystarczało
                                  by z tego pomysłu zrezygnowali. Po prostu w miarę podróży nabiera się pewnych
                                  doświadczeń i jak ktoś ma do wyboru próbę naciągnięcia mnie lub Ciebie to z
                                  tego co piszesz jak widzę wybiera Ciebie. Zawsze wybierają na jelenia tą osobę
                                  która wygląda na mniej pewną lub wyróżnia się jakoś w tłumie.
                                  Za rykszę faktycznie płacę więcej niż hindusi ale tylko za rykszę, za nic
                                  więcej. Nie mówiłem nic o nieszczęściach historii i biedzie polaków, jeśli nie
                                  rozumiesz co pisałem to napiszę to dosłownie. Różnica zarobków pomiędzy USA a
                                  Polską jest spora a część polskiej imigracji w Stanach myśli że chwyciła Pana
                                  Boga za nogi i cała reszta polaków co pozostała w kraju to są frajerzy.
                                  Przepraszam jeśli uraziłem kogoś na obczyźnie.
                                  Jak widać też tak sądzisz. Po prostu wyhamuj troszeczkę i naucz się szacunku do
                                  tej czarnoty i reszty ludzi na Ziemi. Jak Ci się tak bardzo nie podobało w
                                  Indiach że teraz tak źle się o hindusach wyrażasz to po co tam jechałeś ? chyba
                                  tylko po to by mieć czym się teraz chwalić na forum.....
                                  Napisałem o podróżowaniu z budżetem 1000USD/dziennie tylko po to byś sobie mógł
                                  wyobrazić co o Twoim podróżowaniu za 50USD mogłby powiedzieć ktoś kto wydaje
                                  1000. Jeśli tego też nie zrozumiałeś to cóż... przykro mi ale nic na to nie
                                  poradzę.
                                  Miłej podróży po cywilizowanych krajach i nie jeździj tam gdzie jest brudno i
                                  ludzie są biedni bo może Ci się znowu nie spodobać i zaczniesz obrażac inny
                                  naród ;)
                                  • cmok_wawelski Kazdy widzi to co chce, a roznicami zarobkow geby 23.08.06, 16:29
                                    ...sobie nie wycieraj, Panie dyskutancie. Nie jest wazne czy Ty zarabiasz
                                    $10/godz. czy ja. Usilowalem napisac jak najlepiej jest zwiedzac byc i
                                    podrozowac w Indiach a nie jak najtaniej w sensie wydanych pieniedzy. Zapominam
                                    o zdjeciach? O niczym nie zapominam, przypominam jedynie tylko ze kolorki zdjec
                                    i barwne opisy z przewodnikow nie pomoga w ataku ostrej biegunki badz w ciaglym
                                    naciaganiu, zebraniu, bezwstydnym wyciaganiu reki, jak prostytutki na
                                    wiedenskeij ulicy uchylajacej futra dla prymitywnej zachety. Indie to kraj
                                    owszem, kolorowy itd ale trzeba pamietac o tych kilkunastu lekarzach ktorych
                                    ubieglej niedzieli zamkneli w Bombaju za ucinanie zebrakom zdrowych konczyn bo
                                    mafia zebracka kontrolujaca kazdy rog ulicy uznala ze 1000 Rupii ($30) placone
                                    dla doktora za skrocenie niewolnika o reke czy noge jest dobra inwestycja
                                    biznesowa. Nie jest to bynajmniej oznaka czasow bo pierwsze co dostal genialny
                                    architekt Taj Mahalu to mieczem po rekach powyzej lokci zeby czasem ktos inny
                                    nie kupil jego uslug i nie zamowil grobowca z 8-ma minaretami a nie tylko
                                    czterema. Indie to piekny kraj ale nie z kazdego katra patrzac.

                                    Mozesz sie porownywac do jakiego chcesz sprytnego i cwanego globtrotera 'ktory
                                    tylko za riksze przeplaca' a mnie do 'amerykanskiego jelenia' ale ja wiedzialem
                                    i znam troszke inne Indie niz pokazuje na paru kolorowych fotkach. Pisze o tym
                                    tylko a moja pogarde zle odcztujesz i jak dotad tylko Ty jeden co jest
                                    pocieszajace.
                                    Spedzilem tam w sumie dwa lata wiec to co wiem nie wyczytalem z przewodnikow z
                                    napisem 'India' Indie to kraj (i cala wielotysiacletnia koltura ktory jest i
                                    piekny i straszny jednoczesnie. Nie tak straszny jak Afryka rownikowa czy
                                    niektore kraje Am. Srodkowej ale tez moze tam byc calkiem 'zabawnie'. Wystarczy
                                    ze wpiszesz w googla 'organ trade + india' to zobaczsz kolorowe i usmiechniete
                                    buzki dzieci, ktorych mamusia z tatusiem oddaja pod noz zeznika z dyplomem
                                    doktora indianskiego uniwersytetu bo dwa lata temu nieopacznie 'wzieli pozyczke
                                    na dwie krowy, tv, rozwer i koze' u miejscowego watazki - szefa policji.

                                    Pogarda dla Hindusow? Tylko dla tych, ktorzy usiluja mnie (i innych) oszukac,
                                    oszwabic, czesto bezczelnie i w zywe oczy, czyli pewnie tak z ok. cwierc
                                    miliarda Hindusow - jesliby tylko mieli szanse mnie czy innego turyste spotkac
                                    i na cos nabrac. Jest kilku, ktorch darze znam i darze wysokim szacunkiem, ich
                                    twarze sa na fotografiach, ale do tych sie Pan nie zaliczasz, bo tez naciagasz
                                    ludzi swoim mirazem podrozy czy hotelu za $2 tylko ze nie piszesz jaka
                                    dodatkowa sie wtedy cene placi.

                                    Powodzenia i zdrowia zycze.
                                      • cmok_wawelski Panie Zukier, jezdes Pan jakis cham czy co? 23.08.06, 21:03
                                        Widzisz Pan jakies kolorowe ptaszki tam gdzie ich nie ma. Jakby mi ktos gdzies
                                        dokopal to chyba by mnie cos od tylu bolalo i czulbym jakies dyskomfort a nie
                                        czuwam nic a nic.

                                        Gadanie z Panem o Indiach to cos jak dyskusje komputerowe z tymi co sie
                                        pogniewali na Micro$oft i calemu swiatu usiluja wmowic ze 'tylko darmowy system
                                        Linux ma sens i oni tylko tak i bez wyjatku bo nie dadza gnojom z Micro$ofta
                                        zarobic ani centa' itd.
                                        Po prostu jakis amok nawiedzenia.
                                        Ja na to, ze jak sa tacy dobrzy, potrafia ustawic bramki i hasla na serwerze to
                                        czemu nie pojda do porzadnej firmy, za porzadna kase tylko dziaduja na jakiejs
                                        zerznietej darmosze a jak zarobia to wtedy nie bedzie mialo znaczenia czy CD z
                                        Micro$ofta jest za $3 czy $300.
                                        Cisza.

                                        I Pan tez: szczekasz tu Pan, szczekasz jak ten Burek na jakims polskim
                                        zardzewialym lancuchu a nic za tym szczekaniem sie nie kryje. Zadnej tresci,
                                        tylko odkrycia 'ze mnie byloby stac na hotel z papierem toaletowym a nie kubiem
                                        na lancuszku ale nie chcem bo ja wolem kubek. I zeby z takiego kubka mozna umyc
                                        i herbatke na zyletkach ugotowac.'
                                        Albo 'Ty na pewno zarabiasz wiecej i dlatego ...' itd.

                                        Plus jest jednak taki ze cos sie tu dzieje i ludziska maja co poczytac.
                                        Idz Pan jednak spac bo dawno jest po dobranocce...
                              • krzysztof.cukier Re: Austostopem do Indii za $1-koniec tematu 23.08.06, 15:20
                                Zarzut że mówię bzdury padł ze strony cmoka a nie Twojej :)
                                Zresztą wydaje mi się że poziom pogardy którą pokazuje cmok w tym i innych
                                wątkach, w stosunku do osób które mają inne niż on poglądy jest porażający.
                                Tekst "w odroznieniu od tego co paru przemadrzalych tu wypisuje" jest po prostu
                                kpiną z wszystkich bo on jest najmądrzejszy, najwięcej wie i robi najładniejsze
                                zdjęcia. Tak samo w poście gdzie wyraża swoją mądrość o aparatach cyfrowych,
                                dobrze że nie wysłał tego na forum o fotografii bo by go zjedli.
                                Śmiech przez łzy. Masz racje że nas obojgu doświadczenia są różne i ani lepsze
                                ani gorsze ale to trzeba chcieć zrozumieć lub przyjąć do wiadomości a cmok
                                najwyraźniej nie chce.
                                Podróże podobno uczą tolerancji i kształcą.....
                                jak widać nie dotyczy to wszystkich.
                                Jeszcze raz miłej podróży :)
    • beribazu Re: Koszty - 1 lub 2 tygodnie w Indiach 24.08.06, 09:14
      Hej! Wlasnie wrocilam z Indii i koszty wygladaly tak. Najwiecej poszlo na bilet
      lotniczy (kupiony okazyjnie na allegro - w dwie strony za 1750 zl), a potem na
      miesiac dla jednej osoby starczylo okolo 300 dolarow (bez rozpieszczania sie).
      Na dobe cennik wyglada mniej wiecej tak:
      - nocleg w tanim hotelu 200 rupii
      - sniadanie (4 tosty, omlet, woda) okolo 60 rupii
      - obiad (thali) 50 rupii
      - kolacja 50 rupii
      - woda do picia 1 litr 12 rupii

      To narazie 472 rupie dziennie (czyli troche ponad 10 dolarow). W praktyce
      wystarczyly nam 2 posilki dziennie, bo przy upale nawet nie chce sie jesc :).
      Najdrozsze ze wszystkiego sa przejazdy i to pewnie pochlonie większosc twoich
      funduszy, np.
      - przejazd Delhi - Manali 400Rs
      - przejazd Delhi - Agra 300 Rs
      - przejazd Manali - Leh 1200 Rs
      Nie wiem, gdzie chcesz sie wybrac, ale podrózując w górach(na północy) jest
      drożej, bo trasy są długie i zazwyczaj jeździ sie jeepami (są też lokalne
      autobusy - iście terenowe, ale kosztuja tyle samo).Na poludnie to najlepiej
      jechac autobusami (wynajecie samochodu jest dość drogie, np. 3 dniowa wycieczka
      "zloty trojkat" wynajecie samochodu z kierowcą- 9000 Rs).

      Mam nadzieje ze dalo ci to jakis pogląd na ceny :). Jeśli masz jeszcze jakies
      pytania, pisz na maila. Jestem swierzo po powrocie z Indii i chetnie odpowiem.
      • chihiro2 Re: Koszty - 1 lub 2 tygodnie w Indiach 24.08.06, 10:12
        Jedno male "ale": tej wody to z pewnoscia litr nie wystarczy. Do picia ze 3
        litry dziennie spokojnie (ja w chlodnym klimacie wypijam spokojnie 2l wody
        dziennie, plus herbatki ziolowe w kubkach ze 4 dziennie), poza tym woda myje
        sie owoce przed obraniem, plucze sie usta po myciu zebow woda mineralna. Wiec
        na osobe ze 4l dziennie wyjda.
        • cmok_wawelski Koszty. Drugie male 'ALE'. Jakos tak wszystkim ... 24.08.06, 15:10
          ...sie udziela codzienna doza reklamy ktora jestesmy ciagle bombardowani typu:
          'U nas kremy do twarzy juz od 1 zlotowki' itd., tylko ze wraca ta nasza kobieta
          z takiej 'wyprzedazy' z maciupenka siateczka i 1000-ca zl z portfela nie ma. A
          zaczelo sie od 1 zl, prawda?

          Dlatego wlasnie doszlo tutaj do malej wymiany zdan i ostrzejszej - opinii, n/t
          legend i nierzetelnej informacji. Z jednej strony piszecie 'hotel za 300 Rupii
          a z drugiej ze kiedy sie podrozuje to wychodzi zawsze wiecej. Ja dodam D-U-Z-O
          wiecej. Nam wychodzilo n.p. i dwie-trzy litrowe butelki wody dziennie/osobe.
          Nie zawsze dalo sie kupic za 15 Rupii/butelke a czasami w drodze, z jakiejs
          knajpy byla az za 40.
          40 x 3 = 120 Rupii ZA SAMA WODE o oddychaniu i ogladaniu zabytkow typu Taj
          Mahal za 750 Rupii od 1 bialej osoby nie wspominajac.

          Wlasnie o to chodzi, zeby wspominac i pamietac o wszystkim, nawet tym ze Boy-
          owi hotelowemu za herbatke za 20 Rupii daje sie jeszcze przynajmniej z 10 R a
          czesto przy czajniku herbatki za 35 nie za bardzo wypada czekac na reszte 15 z
          50-tki.
          • chihiro2 Re: Koszty. Drugie male 'ALE'. Jakos tak wszystki 24.08.06, 17:23
            No wlasnie. Liczenie co do grosza (rupii) jest wedlug mnie wrecz niesmaczne. Ja
            nie zbiednieje, gdy za riksze zaplace kilka dolarow wiecej, za to moge pomoc
            komus, kogo stac na mniej i kto musi naprawde liczyc sie z kazda rupia. A jak
            serwis mi odpowiada, to napiwki sa jak najbardziej na miejscu. Trzeba miec
            troche empatii i zdawac sobie sprawe, ze wiele ludzi w Indiach zyje w skrajnej
            biedzie - czemu nie dac im zarobic troche, gdy naprawde dolar wiecej w kieszeni
            mnie nie zbawi?
                • cmok_wawelski Re: Prosba do Pana Smoka i Pana Cukier. 24.08.06, 21:30
                  Skonczylismy najwyrazniej.
                  Ale czyz taka ostrzejsza wymiana pogladow tez nie wnosi ciekawego zamieszania
                  i 'uciekawia' forum czyli jakis sens jednak ma?

                  Co do kosztow to zapominacie Panstwo o jeszcze jednym malutkim drobiazgu:
                  ubezpieczenie zdrowotne na Indie w zasadzie nie ma sensu bo doktory tam dosyc
                  tanie.
                  Podam przyklad z zycia: silne zatrucie + goraczka + 'mdlejace oslabienie'.
                  Wizyta u NIEZLEGO doktora w prywatej klinice 200R + 380R za test krwi + 700R za
                  serie (DROGICH!) antybiotykow i innch witamin z czyms tam jeszcze.
                  Na to tez trzeba miec odlozone w razie czego bo wtedy zycie nie daje
                  wyboru 'drozej - taniej - dziekuje - postoje przy oknie'.

                  To tyle a ze wszyscy juz pewnie obejrzeli moje foty na airpaharganj.com
                  wiec zegnam sie tymczasem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka