Dodaj do ulubionych

Indyjskie sensacje żołądkowe

02.03.07, 09:47
Trochę się tego wystraszyłam - znajoma przez dwa tygodnie nie wychodziła z toalety, inna nabawiła
się grzybicy układu pokarmowego...Jak tego uniknąć? W co dobrze się zaopatrzeć?
Obserwuj wątek
    • saghila Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 02.03.07, 11:05
      To akurat ciężko przewidzieć. Ja byłam w Indiach 3 tygodnie i nie bło mi
      kompletnie nic. Nie stosowałam nic zapobiegawczo, nawet alkoholu. :-) Jadłam w
      knajpach gdzie stołowali się Hindusi, nie w restauracjach dla turystów i nie w
      hotelowych. Tylko, że ja akurat mam wyjątkowo odporny żołądek. Podrużuję sporo
      i nie pamiętam żebym kiedykolwiek miała sensacje żołądkowe.
      Więc moim zdaniem czy coś ci będzie czy nie zależy raczej od predyspozycji.
      Jednak mimo wszystko trzeba pamiętać żeby pić wodę tylko butelkowaną i bez
      lodu.
    • danutka661 Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 02.03.07, 13:33
      wróciła m z Indii dla turystów he,he.Ale zdarzało mi się jeść też na ulicy,a
      nawet na induskim weselu z kotła i miałam 3 tygodnie spokoju/choć w walizce
      zapasik leków/Przyjęłam prostą zasadę -tylko gotowane smażone ,tylko napoje
      butelkowane oryginalnie.Żadnych sałatek i surowizn.I było ok
      • sanyu Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 02.03.07, 16:46
        przesadzacie, ja piłam drinki z lodem, kupowałam wode w butelkach od dzieci na
        ulicy, jadłam to co hindusi i tam gdzie oni, a wiem że kupowali też na ulicy, w
        domu się jadło, paluchami a jakże :-)
        i nic mi nie było zupełnie, nie ma reguły, bo mój żołądek z kolei nie należy do
        wytrzymałych, w Polsce parę rzeczy mi notorycznie szkodzi, a tam NIC.
          • abhijeet Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 02.03.07, 20:58
            > Nie było, ale może jeszcze być.
            no tak, tylko jak odpowiedziec na takie pytania?

            ja osobiscie podczas dosc dlugich pobytow pilem wode z kranu :D jadlem ryz
            podawany przez kucharza garscia wprost z gara, jadlem wszystkie owoce (tez bez
            obierania ze skorek), codziennie zywilem sie 'na ulicy'. i zyje :DDD

            ale czy inni przezyja? nie wiem. kazdy musi sam zdecydowac - przeciez sami
            najlepiej znamy nasze brzuchy, wiemy, co nam szkodzi i czego jesc nie
            powinnismy. a czasem to zwykly przypadek i loteria - mozna baaardzo uwazac i
            tez sie rozchorowac :)
    • skawel Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 05.03.07, 00:48
      Do standardowych rad typu:

      -woda butelkowana (należy zwracać uwagę czy nakrętka nie jest uszkodzona-zdaża
      się dolewanie kranówy, kiedyś trafiłem nawet na wydawałoby się "fabrycznie"
      zamykaną butelkę znanej marki z kiepskiej jakości wodą w środku)
      -i wybieranie "ulicznych" miejsc gdzie dużo osób przesiaduje (pusta knajpa to
      podejrzane żarcie)

      dorzuce

      - picie duzej ilości lassi, coś jak jogurtu ale nie do końca (który pomoże
      przestawić się naszemu żołądkowi na lokalną florę bakteryjną, a występuje w
      wielu wersjach, na słodko i słono, bananowe, truskawkowe itd.)
      - picie coli czy pepsi (popularne odrdzewiacze wyżra wszystko)
      - i picie alkoholu (to dzięki whisky Brytyjczycy podbili Indie), nie polecam
      jednak ichniego whiskacza, jest kiepskiej jakości. Piwkować można chociaż
      lepsze browarki to poziom naszego Harnasia. Wódka jest do bani, nawet smirnow
      jakiś nie teges. Podobno najlepsze są rumy ale nie mnie oceniać, nie moje
      klimaty.

      pozdro
      p.
      • abhijeet Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 05.03.07, 10:38
        kiedyś trafiłem nawet na wydawałoby się "fabrycznie"
        > zamykaną butelkę znanej marki z kiepskiej jakości wodą w środku)
        to byl kiedys wielki skandal w indiach bo okazalo sie ze pewna markowa firma
        sprzedawala w butelkach kranowe bez zadnych badan flory bakteryjnej ...
        powiedziano ze to wina jakiegos urzadzenia i ponoc awarie usunieto. ale kto ich
        tam wie...

        > - picie duzej ilości lassi, coś jak jogurtu ale nie do końca (który pomoże
        > przestawić się naszemu żołądkowi na lokalną florę bakteryjną, a występuje w
        > wielu wersjach, na słodko i słono, bananowe, truskawkowe itd.)
        polecam dokladne przyjrzenie sie, w jakich warunkach powstaje to lassi...
        zwykle w brudnym mikserze... a polowa tego plynu to woda z kranu. plus duzo
        cukru/soli zeby nie bylo czuc... plus duuuzo kostek lodu of kors... wiec nie
        wiem, czy warto...

        > i picie alkoholu
        nie wiem, moze na polnocy skutkuje. na tropikalnym poludniu moze raczej
        zaszkodzic
        • plascyzna Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 05.03.07, 12:48
          spedzilam 5 tygodni z Azji, glownie w Indonezji.
          Nie mialam zadnych problemow zoladkowych, mimo, ze od pierwszego dnia stolowam
          sie rowniez na ulicznych wozkach, jadlam owoce i mylam zeby w kranowie.
          Faktycznie, leczniczo pilismy whisky przez 1 tydzien, ale pozniej zupelnie nie
          mielismy ochoty na alco.
        • skawel Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 05.03.07, 14:06
          polecam dokladne przyjrzenie sie, w jakich warunkach powstaje to lassi...
          > zwykle w brudnym mikserze... a polowa tego plynu to woda z kranu. plus duzo
          > cukru/soli zeby nie bylo czuc... plus duuuzo kostek lodu of kors... wiec nie
          > wiem, czy warto...

          Warto. Przecież w Indiach wszędzie warunki przygotowywania czegokolwiek są na
          podobnie niskim poziomie. Brudny mikser, naczynia myte w wodzie z kranu,
          karaluchy i szczury: nie oszukujmy się ale taka jest tam rzeczywistość, nawet w
          droższych restauracjach można coś złapać. Zbytnia ostrożność wcale nie jest
          gwarancją bezpieczeństwa.
          Kilka razy miałem przyjemność zajrzenia na zaplecze różnych lokali i to co się
          tam jednocześnie działo, ruszało i pichciło trudno opisać. Pamiętam jedno
          miejsce gdzie jadłem najlepszą nadziewaną parathe pod słońcem a gdzie przed
          momentem przebiegło mi po nodze stadko szczurów. Indie to egzotyka i przygoda na
          każdym kroku, lepiej sobie nie psuć martwieniem się o coś na co nie ma się wpływu...

          pozdro
          p.

          p.s. A co do alkoholu, to oczywiście pisałem półżartem, wcale nie chodzi o to by
          chodzić w sztok pijany, ale szklaneczka czegos dezynfekującego nie zaszkodzi.
          Zwłaszcza w malarycznych tropikach.
    • ahkoscian Re: Indyjskie sensacje żołądkowe 06.03.07, 19:46
      mala_lucyna pytasz jak uniknac "sensacji zoladkowych"
      przed chwila wrocilismy z 3-tygodniowego pobytu w Indiach; a 2 miesiace
      wczesniej wyladowalam w szpitalu z powodu jelit. Jadac do Indii mialam serce w
      zoladku ;-)
      jadlam powoli probujac i powoli smakujac a przy okazji sluchalam swojego
      organizmu...oczywiscie zasady: woda tylko butelkowana (do mycia zebow rowniez),
      zero warzyw surowych na poczatku, cola, torba lekow w plecaku... po tygodniu
      jadlam wszystko, lacznie z pysznymi owocami, pilam soki - oczywiscie wszystko w
      ramach zdrowego rozsadku - czyli tzw. sprawdzone miejsca, na pewno nie jedzenie
      z liscia...
      A

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka