Dodaj do ulubionych

indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke?

25.03.08, 11:09
jak taniej?i na ile sie najbardziej oplaca?
i czy rezerwacja biletow na samolot z wyprzedzeniem cos daje?
Obserwuj wątek
    • kornel-1 Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 25.03.08, 19:05

      kornel_1.w.interia.pl/pokgor.htm
      "Zostało jeszcze 10 minut do wschodu słońca, jednakże turystów już
      sporo. Są wśród nich Polacy z Logos Travel Marka Śliwki. Na ogół
      starsze towarzystwo, pojechali na "wyprawę życia". "Mnie te trzy
      tygodnie kosztować będą 11 tysięcy złotych" - wzdycha 60-latka.
      Uśmiecham się. To ponad trzy razy więcej niż ja wydam a zobaczy dwa
      razy mniej."

      Decyzja "z biurem czy bez" jest wypadkową finansów, potrzeby wygody
      i własnej zaradności.

      A może stylu i potrzeb?

      Kornel
      więcej na:
      kornel-1.webpark.pl
      • lesiomar Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 26.03.08, 20:17
        świetnie napisane, podoba mi się; sam planuje zwiedzić sobie Indie
        na początku 2009; na pewno taniej i jest z tego ogromna satysfakcja;
        gdybys mógł poradić mi jak sobie organizować ten wyjazd będę
        wdzięczny (po co wyważać otwarte drzwi) moje gg 6325166 lub
        mail:lesiom@wp.pl; pozdro lesiomar
        • kornel-1 Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 26.03.08, 23:26
          lesiomar napisał:
          > gdybys mógł poradić mi jak sobie organizować ten wyjazd będę

          W przeciwieństwie do wielu osób, nie planuję swych wyjazdów na
          zasadzie: "w tym roku jadę do kraju X". Miejsc, które chciałbym
          zobaczyć jest dużo, a kolejność ich poznania nie jest taka istotna.
          Jest poniekąd wynikiem przypadku, możliwości wyjazdu i stanu kasy.

          Gdy już się zdecyduję na konkretny cel - czytam relacje w sieci (nie
          przewodniki) i zwykle czuję się nakręcony. Układam sobie w myśli
          listę miejsc i przybliżoną trasę. Ponieważ nie mam stałej ekipy -
          muszę trochę czasu poświęcić na znalezienie towarzystwa na drogę (
          fora, listy trampingowe). Gdy już wiem z kim pojadę - myślę o wizach
          i sposobie dojazdu. Praktycznie zawsze kupuję bilety na bieżąco (tj.
          bez rezerwacji), nie rezerwuję noclegów (nie znam przecież ich nazw
          hoteli ani nie umiem rezerwować).

          Na miejscu bądź szukam noclegu low-budget z przewodnika (lub z
          relacji) bądź daję się skusić na atrakcyjną ofertę naganiaczy. W
          czasie drogi nie oszczędzam się: częśto spędzam noce w pociągu lub
          autobusie, praktycznie nie robię sobie ulgowych dni. Wyspać mogę się
          w domu, wiem, że do tych miejsc już nigdy nie wrócę.

          Nie unikam rozmów, spotkań z krajowcami, staram się jeść to co oni,
          uczestniczyć w ich życiu lub przynajmniej podpatrywać życie
          codzienne. Lubię spędzać czas w ich świątyniach chłonąc ich
          atmosferę i poznając obrządki religijne.

          Nie korzystam z bankomatów, kasę mam na sobie, wożę ze sobą
          wydrukowane relacje, czasem ksero z przewodnika; nie używam komórki,
          wystarczy mi internet-cafe.

          Jeżdżę trampingowo, bo tak taniej (konieczność) i ciekawiej (wybór).
          Satysfakcję mam, gdy uda mi się zobaczyć to co zaplanowałe, gdy
          doświadczę jakichś przygód, gdy dotrę do szczególnych miejsc.
          Te ostatnie, to najważniejsza korzyść z indywidualnych/trampingowych
          wyjazdów.

          Bo widzisz... wjechać na Wezuwiusz a spędzić tam noc to różnica;
          polecieć samolotem z UB do Moron a przebyc tę trasę autobusem to
          różnica; oglądać z zewnątrz sanktuarium Imama Rezy w Mashhadzie a
          dotknąc grobowca to różnica; przejść się po BBG Bagh a uczestniczyć
          w składaniu ofiary dla Kali to różnica; oglądać z wycieczką Palmirę
          a spędzić noc w amfiteatrze to różnica, podjechać do Prioni a wleźć
          na Mitikas to różnica...itd itd :)

          Natomiast... czy hotel jest pięciogwiadkowy, czy gwiazdek nie
          widział - nie ma znaczenia,

          Krótko mówiąc... wybór należy do ciebie :)

          Kornel

          • e.milia Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 02.10.08, 13:11
            To ja, a raczej my - razem z chłopakiem - jeździmy w podobnym stylu :)
            Tyle, że mało korzystamy z internet-cafe, czasem piszemy relację smsami z
            telefonu i nie wozimy wszystkich pieniędzy przy sobie (bankomaty nie są złe).
            Ale cała reszta - wygląda bardzo, bardzo podobnie :)))))
            • e.milia Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 02.10.08, 13:19
              no i nie szukamy ekipy, bo jak na razie jeździmy we dwoje, chociaż nie
              wykluczamy podroży ze znajomymi
              ale generalnie cała filozofia podróżowania jest podobna.

              Dzięki jeżdżeniu na własną rękę można zobaczyć dokładnie to, co się chce,
              obserwować życie i zwyczaje miejsciowych, poznawać kulturę, historię,
              architekturę, tradycje, kuchnię i mentalność ....
              i przede wszystim jest się niezależnym - można nagle zmienić plan, czy trasę,
              gdzieś być krócej, gdzieś zostać dłużej... przeżyć niezapomniane przygody -
              serio :)

              Czasami jest męcząco, czasami warunki nie są najlepsze, czasami zdarza się noc w
              pociągu/busie lub na jakimś wybrzeżu, czasami się człowiek nie wyśpi - ale to
              nie jest dla mnie wazne, liczy się satysfakcja no i to, żeby zobaczyć jak
              najwięcej, jak już się gdzieś pojedzie :)))) wyspać się można w domu to prawda.

              ale co kto woli.
    • vous_etes Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 26.03.08, 00:20
      jechać samemu, a jeśli koniecznie musimy mieć wycieczkę zorganizowaną, to
      organizować na miejscu (ale moim zdaniem, też nie jest to warte swojej ceny:) ).
      Co masz na myśli pisząc o rezerwacji biletów na samolot? ja zazwyczaj bookowałem
      ok 4-5 dni przed lotem i było ok, raczej im wcześniej, tym taniej, ale ceny
      jakoś szczególnie nie skaczą przed wylotem. warto porównywać ceny u różnych
      przewoźników. dobrze działa skyscanner.net i yatra.com
        • mistrz_ip Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 27.03.08, 14:48
          juz tlumacze skad mi sie to uroilo-
          pojechalam sobie w zeszlym roku do wloch- tanie linie,rezerwacja
          2mce naprzod, nocleg- u znajomego w akademiku, jedzenie supermarket.
          7 dni
          w sumie wyszlo mnie 1000pln
          podczas gdy- wycieczka zorganizowana w tym samym czasie (wielkanoc)
          objazdowka do rzymu- 700 pln- w tym hotel :D
          co do indii to chyba pojade calkiem sama, ale rozmawialam ze
          znajoma, ktora wybrala sie zorganizowanie i powiedziala, ze
          faktycznie strata- jesli chodzi o finanse nie jest duza, natomiast
          bedac czescia wycieczki weszla sobie to taj mahal 'z buta' podczas
          gdy niezorganizowani musieli kilka godzin czekac na wejscie
          stad pytanie
          • kornel-1 Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 27.03.08, 17:19
            mistrz_ip napisała:
            > pojechalam sobie w zeszlym roku do wloch- > 7 dni 1000pln
            > wycieczka zorganizowana (wielkanoc) 700 pln-

            Nie sądzę, by po siedmiu dniach zorganizowanej objazdówki
            uczestnikom :wyszło" po 700 zł; poza tym to był autokar, prawda?
            Mniejsza z tym.

            > znajoma, ktora wybrala sie zorganizowanie i powiedziala, ze
            > faktycznie strata- jesli chodzi o finanse nie jest duza,

            Różnie można wyliczać tę "stratę" ;-)
            Policz sama: zaplanuj sobie trasę; weź ceny z mojej strony albo z
            innych źródel i zsumuj :) Nie sądzę, by koszty utrzymania na
            miejscu były większe niż 20% ceny wycieczki (po odjęciu ceny biletu
            lotniczego).

            > bedac czescia wycieczki weszla sobie to taj mahal 'z buta' podczas
            > gdy niezorganizowani musieli kilka godzin czekac na wejscie
            > stad pytanie
          • kornel-1 Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 01.04.08, 18:29
            Dzienne utrzymanie w wersji trampingowej to 11 USD (jeśli dużo
            jeżdzisz i dużo zwiedzasz; jeśli mało - to mniej, ok. 8 USD )

            Nocleg jak nocleg - hotele są różne wybuerasz ten, który ci pasuje
            (ja spałem po 5 USD/2 osoby.) Wybierasz hotel z przewodnika lub
            jeden z hoteli oferowanych przez naganiaczy.

            W Indiach czułem się bezpiecznie (inna rzecz, że wszędzie czuję się
            bezpiecznie)

            Kornel
            kornel-1.webpark.pl
            • sulek33 Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 03.04.08, 14:44
              Strasznie nerwowo się tu zrobiło... Ponieważ widzę że w pogardzie
              wielkiej jest turystyka zorganizowana, to ja jako podróżujący w ten
              sposób wypowiem się tutaj.

              Niewątpliwie można przepłacić za wszystko (wycieczka za 12000,-)ale
              można też pojechać taniej z biurem podróży. Warunkiem jest wyjazd
              krótki - ja i tak nie mogłem jechać na dłużej niż 15 dni.
              W ponad 100 wyszukiwarkach samolotowych NIE ZNALAZŁEM tańszego
              połączenia niż super last minute w Triadzie (podobnie było w
              Rainbow). Bilet bez żadnych przesiadek w Moskwie czy Helsinkach i
              czekania tam po 8-10 godzin na lot do Delhi czy Mumbaju. Warszawa-
              Dubaj (45 minut na tankowanie)-Diabolim Goa po 11 godzinach jest się
              na miejscu. Transfer do hotelu i z hotelu na lotnisko, 14 noclegów,
              14 śniadań, ubezpieczenie podstawowe - wszystko to 2280 złotych.
              Najtańszy bilet Finnair (z przesiadką w Helsinkach-5 godzin czekania)
              do Mumbaju - 2420 złotych (w terminie zbliżonym do
              tego "wycieczkowego").

              Nikt Wam nie nakaże siedzieć w tym hotelu! Ja spałem tam 3 noce (na
              początku i na końcu pobytu). Na początku objeździliśmy skuterami
              okolice Bagi, Calangute itp. Potem Mumbaj,Margao, Palolem, Gokarna,
              Margao, Calangute i wylot.
              Poruszaliśmy się pociągami, autobusami i wszelkimi innymi środkami
              lokomocji.
              Może fajniej pospać sobie na podłodze na lotnisku Szeremietiewo
              popijając herbatkę za 5 dolców, ale co kto lubi. Mnie szkoda czasu
              na przesiadki-w Indiach jednak chyba ciekawiej.

              Oferta biur działa dopiero parę miesięcy, ale boję się że w
              przyszłym roku nie będzie już możliwa taka jazda, bo kierunek stanie
              się popularny. Pozdrawiam.
              • kornel-1 Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 04.04.08, 11:13
                sulek33 napisał:

                > Ponieważ widzę że w pogardzie
                > wielkiej jest turystyka zorganizowana,

                Mylne wrażenie. Każdemu według potrzeb i możliwości.

                > Najtańszy bilet Finnair (z przesiadką w Helsinkach-5 godzin
                > czekania) do Mumbaju - 2420 złotych (w terminie zbliżonym do
                > tego "wycieczkowego").

                Pierwszy lepszy portal wylistowany przez google (lataj.pl) podaje cenę (z
                opłatami) 1939.71 zł za bilet (powrotny) z Warszawy do Delhi 10-24 kwiecień
                Aerofłot, 3h z hakiem w Moskwie.
                Ponieważ nie konkretyzujesz dat, zawsze możesz powiedzieć, że masz na myśli inny
                termin :))

                Tak na marginesie 140 USD różnicy w cenie między ofertą(?) Triady a biletem
                Aerofłotu to mój budżet na dwutygodniowy pobyt w Indiach. Nie tylko transfer z
                lotniska (zawsze mnie rozśmieszało podkreślanie tej drobnej sprawy) i noclegi ze
                śniadaniami ale również wszystkie posiłki, cały transport i zwiedzanie.

                Aha... z chęcią zapoznam się z ofertą Triady za 2280zł! Dasz ten link?
                :-/

                Kornel
                • sulek33 Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 04.04.08, 12:56
                  Ostatni wyjazd z Triady był 20.03.08 tak więc oferty już nie ma...
                  Pisałem o terminie 5 marca - wtedy (a konkretnie 10 dni przed tym
                  terminem)tak wyglądała sytuacja. Ponieważ Triada dla podniesienia
                  atrakcyjności cenowej podaje kwoty bez opłat lotniskowych i dopłaty
                  za paliwo to cena na ich stronie wynosiła (na 14 dni przed wylotem)
                  1399 złotych - za "Hotel Traf" i 1499 zł za Hotel Colonia de
                  Braganza. Po doliczeniu wszystkiego wychodziło chyba 2460 zł, ale
                  już z wizą którą załatwiało biuro (odjąłem jej cenę by
                  porównać "gołe bilety").
                  Sam jestem zainteresowany "dwoma turnusami" na jesieni. Jak czegoś
                  się dowiem-napiszę.
                  • kornel-1 Ech, ludzie! 04.04.08, 13:42
                    sulek33 napisał:

                    > Ostatni wyjazd z Triady był 20.03.08 tak więc oferty już nie ma...

                    (Raczej 19 marca, nieważne)
                    Czyli sprawa jak najbardziej nieaktualna, :-/

                    > Pisałem o terminie 5 marca - wtedy (a konkretnie 10 dni przed tym
                    > terminem)tak wyglądała sytuacja. Ponieważ Triada dla podniesienia
                    > atrakcyjności cenowej podaje kwoty bez opłat lotniskowych i dopłaty
                    > za paliwo to cena na ich stronie wynosiła (na 14 dni przed wylotem)
                    > 1399 złotych - za "Hotel Traf" i 1499 zł za Hotel Colonia de
                    > Braganza. Po doliczeniu wszystkiego wychodziło chyba 2460 zł, ale
                    > już z wizą którą załatwiało biuro (odjąłem jej cenę by
                    > porównać "gołe bilety").


                    No cóż. Zadzwoniłem do krakowskiego biura Triady, 012 6314330 i miła pani Jola
                    wyjaśniła, że wyjazd na Goa 5 marca 2008 w hotelu Colonia de Braganza (tylko
                    śniadania) kosztował 2199 zł plus obowiązkowe opłaty (w tym twoje transfery,
                    LOL) w wysokości 800zł. Plus wiza 184 zł. W sumie dwutygodniowy wyjazd zamykał
                    się kwotą 3200 zł.

                    Zresztą... sam o tym piszesz w swym nibyblogu:
                    "Wycieczka na 5 marca kosztuje 2199,00 + 800,00 opłaty + 187,00 wiza. Jednak
                    takie same wycieczki na termin 22 lutego to 1499,00 plus rzeczone opłaty"
                    ( sulekifelekwindiach.blogspot.com/2008/01/bilety.html )

                    2280 zł?
                    No comment.

                    Kornel
                      • sulek33 Re: Ech, ludzie! 04.04.08, 16:40
                        A kto ci powiedział że jestem Najbardziej Aktualnym Doradcą?
                        Napisałem o tym że tak się da pojechać - jeśli chcesz skorzystać z
                        mojej informacji jesienią to skorzystaj, jeśli nie to twoja sprawa.

                        > Zresztą... sam o tym piszesz w swym nibyblogu:
                        > "Wycieczka na 5 marca kosztuje 2199,00 + 800,00 opłaty + 187,00
                        wiza. Jednak
                        > takie same wycieczki na termin 22 lutego to 1499,00 plus rzeczone
                        opłaty"
                        > ( sulekifelekwindiach.blogspot.com/2008/01/bilety.html

                        1499,00, a w moim przypadku 1399,00 + 800,00=2200,00 reszta to chyba
                        było ubezpieczenie. Co ci się tu nie zgadza Sfrustrowany Matołku?
                        Kłócisz sie ze wszystkimi i jesteś nieuprzejmy. Chorujesz chyba na
                        chorobę pouczania za wszelką cenę. Najlepiej kalkulatorek w ręke-
                        wtedy nie będziesz sie tak kompromitować (choć przy tej skali liczb
                        kalkulator byłby też kompromitujący...).
                        Pozdrawiam Niby-Arytmetyka Kornela i polecam Nervosol, oraz
                        książkę "5 latki uczą się dodawać". Grzeczności się chyba już nie
                        nauczysz, więc żegnam ozięble i z rozbawieniem jednocześnie jako
                        kolejna osoba uciekająca z tego forum (szczególnie że są lepsze).
                        • sulek33 Re: Ech, ludzie! 04.04.08, 16:43
                          A, zapomniałem dodać (żebyś zrozumiał na 100%) że tego typu wyjazdy
                          z czasem TANIEJĄ. Przeczytaj sobie datę wpisu na moim nibyblogu. Pa
                          Matołku!
                        • kornel-1 Re: Ech, ludzie! 04.04.08, 17:21
                          sulek33 napisał:

                          > Sfrustrowany Matołku? [...] Chorujesz chyba na chorobę [...]
                          > Grzeczności się chyba już nie nauczysz, [...]

                          Tak tak ;-)

                          > żegnam [...] jako kolejna osoba uciekająca z tego forum

                          Słowo? :)

                          Kornel
              • atamanek Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 06.04.08, 00:07
                Hejka

                Ja w lutym tez zlapalam taka okazje z Triady i szczerze mowiac, jestem bardzo zadowolona. Koszt przelotu, noclegow, transferow i sniadan byl nizszy, niz bym tylko kupila bilet lotniczy a dzieki wykupieniu w biurze mialam w razie czego dach nad glowa ;)
                Tez spalismy kilka nocy, bo reszte jezdzilismy po poludniowych Indiach.
                Najpierw rozeznanie po okolicy, kolonialne Vasco, okoliczne miejscowosci, plaze i planowanie trasy i ustawianie z realiami, mozliwosciami zakupu biletu kolejowego.
                Trasa z Vasco pociagiem do Bangalaore, stamtad autobusem do Majsuru, potem autobusem w gory do Ooty. Droga powrotna troszke piesza, troche autobusami, innymi pojazdami. Z Majsuru autobus do Bangalaore, potem pociag do Hamset, gdzie autobusem do Hampi. Za kilka dni powrot koleja do Vasca, skad pojechalismy do Palolem, kilka dni w chatce na plazy i powrot autobusami do Calangute :)
                Po drodze noclegi w roznych miejscach, zwiedzanie fajnych miejsc, zoabczylismy duzo, wspaniale klimaty w malych miejscowosciach z dala od typowo turystycznych miejscowosci.
                Polecam taki sposob wyjazdow, czesto mozna cos ciekawego zlapac.

                Aga
                p.s. Ostatnio z innego biura (Itaka) byla atrakcyjna cenowo Brazylia, bo za 1740zl mozna bylo leciec na 8 dni :)
    • psichedelico Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 13.04.08, 16:29
      Oferta Triady jest jak najbardziej ok, jej jedynym minusem jest
      fakt, ze trzeba wrocic po dwoch tygodniach. Zreszta to jest tez
      podstawowy minus wyjazdow z biurem, bo do Indii na dwa tygodnie, to
      raczej chyba na zachete do dluzszego wyjazdu, albo po prostu na
      zwykle wakacje nad oceanem - jesli jedzie sie na Goa. Ale wtedy to
      bez znaczenia czy to sa Indie czy jakiekolwiek inne miejsce
      z piaskiem, sloncem, woda i palmami. Jesli Indie kogokolwiek
      interesuja bardziej niz powierzchownie, miesieczny wyjazd to
      absolutne minimum, chociaz przy tak olbrzymim kraju, pol roku to i
      tak jest niewiele. A indywidualny wyjazd naprawde nie jest taki
      straszny jak sie wydaje - pisze to bedac wlasnie w jego trakcie.
      Indie sa tanie, bezpieczne, miejscowi z reguly przyjazni i
      niegrozni, przyzwyczajeni do tlumow turystow przemieszczajacych sie
      z obledem w oczach i potem na twarzy :). To prawda lubia naciagac,
      lubia sie na nas pogapic i czasem trudno sie od nich odczepic, ale
      my nie jestesmy lepsi atakujac ich nieustannie obiektywami aparatow.
      A ile przygod i niespodzianek w czasie podrozy organizowanej
      wylacznie przez siebie, wspomnien do konca zycia ;). Wiec biura
      podrozy ok, ale na emeryturze :). Pozdrawiam wszystkich.
    • mistrz_ip Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 15.04.08, 21:04
      hmm
      wynalazlam najtanszy lot we wrzesniu- bilet w dwie strony londyn-mumbai 380 funtow.biorac pod uwage, ze funt ciagle spada taka okazja wydaje sie byc kuszaca, jednakowoz firma ma strone internetowa i infolinke, na ktorej to lince rezerwuje sie bilety- zdaje sie,ze to katarskie linie lotnicze-juz sama nazwa zalatuje egzotyka.
      co do noclegow jest fajna stronka
      www.couchsurfing.com
      na chama mozna nocowac za darmo.
          • furrria Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 24.04.08, 22:15
            Byłam w Indiach w marcu, na wlasną rękę.

            Bilet z Londynu do Delhi i z powrotem kosztował 373,19 funtów, linie Etihad,
            międzylądowanie w Abu Dhabi. To chyba jedna z tańszych opcji, a linie luksusowe:)

            Do tego dochodzi koszt biletów z Wroclawia do Londynu i z powrotem (100 zl w
            jedną, 500 zł w drugą stronę, bo to była Wieka Sobota i nie byo gdzie szpilki
            wetknąć. No i autobusy z lotniska na lotnisko oraz liczne kawki i takie tam.


            Przejazd z lotniska w Delhi do hotelu na Pahar Ganj - 250 rupii oplacilam w
            okienku prepaid taxi, za powrotną płaciłam w hotelu tyle samo.

            Ceny hoteli b. rożne, ale generalnie spalam w tanich, od 150 do 500.

            Jedzenie też oczywiscie rożnie, ale powiedzmy że od 50 do 100 rupii za obiad.
            Woda 12 - 15 rupii.

            Skorzane wyszywane buty (cudo które zeżarł mi pies w dniu powrotu:) 250 rupii
            (po długich targach)

            Ciuchy - 100 - 300 rupii.

            Na miejscu wydalam ok. 600 dolców, ale szalałam na calego, mysle, ze
            wystarczyłaby połowa.


            Autobusy i pociągi bardzo bardzo różnie, w zależności od klasy, tego czy można
            bylo spać itd. ale gdzieś mi wcięło notatki.Rzeczywiście lepiej rezerwować
            pociągi z wyprzedzeniem, bo można zostać na lodzie.

            Nie wiem, która opcja jest lepsza, a która gorsza, każdy lubi co innego. Dla
            mnie zdecydowanie ta, bo nie kręcą mnie zabytki, a dzięki podróży na wlasną
            rękę mogłam robić rzeczy, na które podczas wycieczki nie byloby czasu i ktorych
            zabraniają (no dobra - odradzają) przewodnicy :) - jezdzilam motorem po Delhi
            (jako pasażerka), bylam w nocy w parku i nad glowami lataly mi nietoperze
            wielkości psów, odwiedziłam mnostwo hinduskich domów, chodziłam sama po
            dzielnicach, w których nie bylo turystów (ale nie w nocy), mogłam do 16 parzyć
            kawę przez pomarańczowe prześcieradlo wraz z Belgiem i Japonką i takie tam:).
            Mialam też okazję pobyć matką - hinduską (podróżowałam z hindusiątkiem na
            rękach, bo matce wlaściwiej zabrakło rąk dla licznego potomstwa)
            Byłam w niewielu miejscach, ale w każdym po ok. 3 dni, więc bylo trochę czasu,
            żeby tam pobyć, poorozgladać się, poznać ludzi, pogadać z nimi itd.

            Nie spotkało mnnie nic zlego, więc mam wrażenie, ze to bezpieczny kraj, choć
            byc moze mialam po prostu szczęście. Nie pakowałam się w nieciekawe klimaty (gdy
            czekałam z koleżanką w nocy w Old delhi na autobus poprosilam rikszarza, żeby
            byl moim gorylem bo tlum nawalonych facetów jakoś mi sie nie podobał - zgodzil
            się, a w dodatku nie chcial za to kasy, choć czekał z nami ponad godzinę),
            szacowalam ryzyko (uznałam że jazda okazyjnym motorem z czlowiekiem, który nie
            wygląda na psychola jest bezpieczniejsza niż powrót przez ciemne zakamarki),
            trzymalam kasę i paszport w plaskiej kieszeni pod paskiem itd.

            Aaa, w pociągu próbowano nas okraść, ale koleżanka huknęła na zodzieja i więcej
            nie startował (ale też nie zlazł z sąsiedniego wyrka).

            generalnie przekonalam się, że podrożowanie na wlasną rękę jest dużo prostsze,
            fajniejsze i ciekawsze niż sądzilam :) I że o wiele lepiej niż przypuszczalam
            znoszę niewygody.

            Na pewno wybierając tę opcję trzeba się liczyć z tym, ze trudno dokladnie
            oszacować koszt (zawsze moze wydarzyć sie coś nieoczekiwanego) i ze
            niekonieczie zawsze dotrze sie tam, gdzie sie zamierzalo (co dla mnie jest
            akurat dodatkową atrakcją - zwial mi pociąg do Varanasi i w efekcie wylądowalam
            W Rishikesu. W miejscowości tuż obok widziaam obłędną ceremonię u żródel
            Gangesu - tysiące ludzi, ognie, łódeczki z kwiatami, muzyka i tylko trójka
            turystów, czyli ja, koleżanka i nasz przypadkowo spotkany w R. znajomy
            Kanadyjczyk (świat jest maly, hehe).
            • skawel Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 26.04.08, 18:26
              o właśnie furria dobrze radzi z pre-paidami (taxi i riksze)
              w wiekszych miastach to już funkcjonuje i ułatwia życie.
              nie trzeba się użerać z nikim, a taksiarze/rikszarze nie schodzą poniżej stawki
              pre-paidowej (a papierek z budki daje się kierowcy po dojechaniu na miejsce, nie
              wczesniej).

              pozdr
                • skawel Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 27.04.08, 13:35
                  Tak, tak. Autobus, to dobra rzecz, zwłaszcza, że jedzie przez centrum. Jesli
                  komuś potzrebna np. riksza, to chociaż na lotnisku nie ma riksiarskich
                  pre-paidów (jest tylko taxi), to po prostu wystarczy wyjść na drogę już poza
                  lotniskiem i tam łapać rikszę. Nie miałem z tym jakiś większych kłopotów.

                  pozdr
                  • skawel Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 27.04.08, 13:48
                    Oczywiście trzeba się wtedy trochę potargować z riksiarzem ale mamy, tę
                    przewagę, że on już pewnie jedzie gdzieśtam bez pasażera i jak biały spada mu
                    tak nagle z nieba, to długich targów nie ma :))
                    Najpierw pewnie i tak rzuci cenę z kosmosu ale szybko miekną jak zna się ceny.

                    No własnie, jakby ktoś nie wiedział ile mniej wiecej zapłacić, jaka jest dobra
                    cena za dojazd do konkretnej dzielnicy, to można spytać jakiegoś policjanta,
                    najlepiej oficera o stawki.

                    p.s. W Delhi, najlepszą opcją po przylocie jest autobus. Zazwyczaj ludzie śpią
                    wtedy na Pahargandżu. Tylko, ze jak się ma inny, darmowy nocleg, poza centrum,
                    to patent jest przydatny :))

                    pozdr :)
                    • glob.net.indie Re: indie- zorgranizowanie czy na wlasna reke? 22.05.08, 17:42
                      Wyjazdy na własną rękę można pogodzić z wycieczką zorganizowaną. Nasze biuro
                      właśnie specjalizuje się w takich wycieczkach. Zwiedzasz to co chcesz, a my
                      pomagamy w rezerwacjach hoteli, przelotów, biletów sypialnych na pociągi,
                      wynajmie samochodów.
                      Jest to głównie propozycja dla tych którzy cenią sobie swobodę, ale nie mają na
                      tyle czasu, żeby samemu po przyjeździe marnować czasu na stanie w kolejkach za
                      biletami, wydzwanianie za hotelami, czy też rezygnowanie z miejsc o których
                      odwiedzeniu zawsze się marzyło a tu akurat juz nie ma biletów na przelot i
                      trzeba zrezygnować.
                      Zobacz, zapytaj, pomożemy www.indie-nepal.pl
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka