Dodaj do ulubionych

No i mamy aferę na skalę krajową...

23.03.05, 14:49
Mówię oczywiście o domniemanym poinformowaniu przez Krzysztofa Janika Edwarda
B o planowanym zatrzmaniu przez CBŚ...Co sądzicie o sprawie?
Jedno jest pewne,Dębica będzie teraz na ustach wszystkich dziennikarzy :D
Obserwuj wątek
    • serek600 Re: No i mamy aferę na skalę krajową... 23.03.05, 20:00
      paula245 napisała:

      > Mówię oczywiście o domniemanym poinformowaniu przez Krzysztofa Janika Edwarda
      > B o planowanym zatrzmaniu przez CBŚ...Co sądzicie o sprawie?
      > Jedno jest pewne,Dębica będzie teraz na ustach wszystkich dziennikarzy :D

      Edward B. wyjechal dzis za granice. Ponoc ma wrocic :-)
      --
      srk
    • krzyniu1971 Re: No i mamy aferę na skalę krajową... 23.03.05, 21:32
      No mamy może teraz wypadało by aby pracownicy chłodni Igloopol dali o sobie znać
      mediom o swojej ciężkiej sytuacji itd.Pamiętacie przedtem ten zakład nazywał się
      IGLOOFRUIT dopiero jak pan EB został naszym cesarzem przejął nazwę IGLOOPOL
      przejął? czy ktoś im dał tę markę pewnie GRATIS aby zakład lepiej funkcjonował
      NAPEWNO GRATIS.Teraz tej nazwy podobno nie można odzyskać bo jej właścicielem
      nie jest IGLOFRUIT a chłodnie ZGODA ciekawe kto czas napewno pokaże.
      • serek600 Janika oskarżył doradca Samoobrony 24.03.05, 09:32
        Jest coraz weselej:

        To były doradca Samoobrony doniósł z aresztu na Krzysztofa Janika, byłego szefa
        MSWiA. Prokuratura nie ma dziś innych dowodów na to, że Janik uprzedził kolegę
        z SLD o planowanym zatrzymaniu przez CBŚ - dowiaduje się "Gazeta"

        Według naszych informacji lubelska prokuratura ma billingi rozmów z dwóch
        telefonów komórkowych Edwarda Brzostowskiego, byłego posła SLD i burmistrza
        Dębicy.

        Jeszcze jednak nie sprawdzono, czy Janik dzwonił na te telefony dwa lata temu w
        przeddzień zatrzymania Brzostowskiego podejrzanego m.in. o udział w praniu
        brudnych pieniędzy na Cyprze.

        Prokuratura nie ma podsłuchów rozmów Brzostowskiego, a to one pomogły rozwikłać
        aferę starachowicką - w tamtej sprawie policja podsłuchała, jak poseł SLD
        Andrzej Jagiełło ostrzegał o akcji CBŚ, powołując się na zastępcę Janika.

        Sam Janik potwierdza, że Brzostowski jest jego znajomym, ale twierdzi, że o
        zatrzymaniu nie informował, bo o nim nie wiedział. Były szef MSWiA nie
        wykluczył jednak, że w przeddzień zatrzymania mógł dzwonić do Brzostowskiego
        lub jego żony.

        Jak ustaliła "Gazeta", podejrzenie na Janika rzucił Zbigniew S., były doradca
        posłanki Samoobrony Danuty Hojarskiej.

        - To był obrotny biznesmen - przypomina sobie Stanisław Serwin, obecny asystent
        Hojarskiej. - Sprawiał wrażenie, że wszystkich zna i o wszystkim wie. Okazało
        się, że nie do końca. Półtora roku temu nasze drogi się rozeszły.

        Jesienią ub.r. Zbigniew S. został zatrzymany pod zarzutem oszustw, fałszowania
        dokumentów i uchylania się od płacenia podatków. W areszcie przebywa do dziś.

        Brzostowski kategorycznie zaprzecza rewelacjom Zbigniewa S. Wczoraj udał się w
        prywatnych sprawach do Belgii. Ma wrócić do Dębicy "za kilka dni".

        W rozmowie z "Gazetą" potwierdził, że zna Zbigniewa S. Spotkał się z nim w
        styczniu 2003 r., kiedy Brzostowski na krótko przed zatrzymaniem próbował
        sprzedać swoją posiadłość, zespół ogrodowo-parkowy w Siarach pod Gorlicami.

        - Zbigniew S. przedstawił się jako doradca Samoobrony. Chciał pośredniczyć w
        sprzedaży majątku. Chciał dostać 3 proc. od wartości transakcji i 50 proc. od
        tego, co więcej wytarguje, niż ja chciałem. Miałem otrzymać 2 mln zaliczki od
        firmy, która chciała kupić Siary - opowiada Brzostowski.

        28 stycznia 2003 r. na dzień przed zatrzymaniem Brzostowski zawarł ze
        Zbigniewem S. przed notariuszem nawet przedwstępną umowę sprzedaży
        nieruchomości spółce paliwowej spod Warszawy za 75 mln zł. Transakcja miała być
        zrealizowana w ciągu miesiąca. Jednak nie doszła do skutku, bo po zatrzymaniu
        Brzostowskiego nieruchomość została zabezpieczona przez prokuraturę.
        • gosiaklis Re: Janika oskarżył doradca Samoobrony 24.03.05, 10:55
          No pewnie, ze wesoło;) Z tego co napisał Serek wychodzi, ze w ta aferę bedzie
          zamieszanych więcej osób niż się spodziewamy. a tak wogóle, to cieszy mnie ta
          afera; w tym przypadku nieważne jak o nas mówią, wazne, zeby wogóle mówili;)
          Wreszcie jak powiem, ze jestem z Debicy, niektórzy nie beda pytali, gdzie to
          jest.
          • serek600 Re: Janika oskarżył doradca Samoobrony 24.03.05, 12:18
            gosiaklis napisała:

            > No pewnie, ze wesoło;) Z tego co napisał Serek wychodzi, ze w ta aferę bedzie
            > zamieszanych więcej osób niż się spodziewamy. a tak wogóle, to cieszy mnie ta
            > afera; w tym przypadku nieważne jak o nas mówią, wazne, zeby wogóle mówili;)
            > Wreszcie jak powiem, ze jestem z Debicy, niektórzy nie beda pytali, gdzie to
            > jest.

            "Dębica? Tak, znam! Tam jest fabryka opon i szkola lotnicza."
            :-)
            --
            srk
          • serek600 Co jeszcze? 27.03.05, 22:29
            Nie wstydzę się znajomości z Edwardem M. Nie odcinam się od kolegów, którzy
            mają kłopoty – mówi Edward Brzostowski, burmistrz Dębicy.

            Poniedziałkowy „Newsweek” opisał kontakty polityków i służb specjalnych z
            Edwardem M., podejrzanym o nakłanianie do zabójstwa generała Marka Papały. M.
            dziś mieszka w Chicago.

            1 marca Sąd Rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy wydał postanowienie o
            tymczasowym aresztowaniu Edwarda M. na 14 dni od chwili zatrzymania. Niedawno
            minister sprawiedliwości Andrzej Kalwas poinformował, że Polska prowadzi
            rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie ekstradycji M. W
            najnowszym „Newsweeku” można przeczytać o kontaktach Edwarda M. z SB i UOP,
            niewykluczone, że również z CIA. Tygodnik podaje także nazwiska polityków, z
            którymi zna się M. Wśród nich jest Edward Brzostowski, były wiceminister
            rolnictwa, szef potężnego w latach 80. kombinatu „Igloopol”, były prezes
            Polskiego Związku Piłki Nożnej, dziś burmistrz Dębicy.

            W wypowiedzi dla „Newsweeka” Edward Brzostowski mówi, że Edward M. „zawsze miał
            ciągoty do znajomości z ludźmi ze służb”. „Wchodzę do restauracji w centrum
            Warszawy, patrzę, a przy stoliku siedzi Edek i jakichś ośmiu facetów. Jedzą
            obiad i piją wódeczkę. Mazur uścisnął mnie serdecznie i poprosił, żebym się
            przysiadł. Coś zjedliśmy, pogadaliśmy o niczym ważnym, ja się spieszyłem i
            musiałem już iść. Na pożegnanie znajomi Mazura dali mi wizytówki. Ja patrzę i
            włosy stają mi dęba. Sami oficerowie UOP, majorzy i pułkownik, naczelnicy i
            zastępcy naczelników wydziałów” – mówi Brzostowski w rozmowie z tygodnikiem.

            Burmistrz wspomina również spotkanie z Edwardem M., gdy ten był
            przedstawicielem amerykańskiego koncernu „Cargill, który wspólnie
            z „Igloopolem” chciał budować w Polsce wytwórnie pasz.

            - Chcieliśmy wybudować trzy takie wytwórnie, jedną w Przyborowiu, koło Dębicy.
            Nic z tego nie wyszło, bo „Igloopol” upadł – mówi „Dziennikowi” Edward
            Brzostowski. – Edwarda M. polubiłem. Poznałem go na początku lat 80., a może
            nawet wcześniej. Nie wierzę, by M. miał cokolwiek wspólnego z zabójstwem
            generała Papały. Ostatni raz rozmawiałem z nim telefonicznie 3 lata temu, gdy
            byłem wówczas posłem SLD. Według mnie absurdem jest mówienie, że człowiek,
            który miał kontakty ze służbami, był zamieszany w morderstwo byłego szefa
            policji. Sprawa ma charakter polityczny. Sam byłem przesłuchiwany w
            prokuraturze na okoliczność toczącego śledztwa. Nie mogę zdradzać szczegółów
            wyjaśnień, jakie złożyłem, ale potwierdziłem swoją znajomość z Edwardem M. Moje
            zeznania nic jednak do śledztwa nie wniosły – dodaje burmistrz Dębicy.

            Edward Brzostowski nie wstydzi się znajomości z człowiekiem, na którym ciążą
            zarzuty nakłaniania do zabójstwa gen. Marka Papały. – A niby dlaczego mam się
            wstydzić? – pyta burmistrz. – Nie odcinam się od kolegów, którzy dziś mają
            kłopoty. Mam większą odrazę do ludzi, którzy go znali, a teraz tej znajomości
            się wypierają. Głowę daję sobie uciąć, że M. jest czysty. Chyba, że M. ma
            podwójną osobowość. Oczywiście mogę się mylić w tym co mówię. Z samego faktu
            znajomości kogoś nic złego nie musi wynikać. Jak byłem wiceministrem rolnictwa
            to spotykałem się z Edwardem M. wyłącznie w sprawach biznesowych. Myśli pan, że
            osobie, która dziś ma amerykańskie obywatelstwo nie została sprawdzona
            przeszłość? M. był wielu ludziom potrzebny – twierdzi Brzostowski. W mininionym
            tygodniu burmistrz Dębicy wysłał kartkę imieninową do Chicago. Do Edwarda M.
            napisał: „Życzę ci przyjacielu, żebyś przezwyciężył wszystkie kłopoty”. Warto
            wspomnieć, że M. urodził się w poddębickiej Lubzinie.

            ***

            Sam Edward Brzostowski wcześniej odebrał telefoniczne życzenia od
            przebywających we Wiedniu Aleksandra Żagla i Andrzeja Kuny, którzy organizowali
            spotkanie Jana Kulczyka z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka