wiolin96
09.11.09, 19:15
Witam forumowiczów i forumowiczki. Matka za namową dentysty
zaciągnęła mnie ostatnio do ortodonty i się zaczęło. Na pierwszy
ogień poszły zdjęcia rtg, na kolejnych wizytach męczono mnie
wyciskami (mało przyjemne uczucie dwie masy naraz w ustach). Po
około 2 tygodniach, zostałem zaciągnięty ponownie do ortodonty, by
usłyszeć wyrok. Dowiedziałem się że mam ponoć dość skomplikowaną
wade. Mam już wszystkie zębiska stałe, mam zbyt małą szczękę i
żuchwe, co powoduje że zeby na górze i na dole poprostu narastają na
siebie nie rosną w łuku, mam dodatkowo wysuniętą szczękę do przodu.
No i co się dowiedziałem od orotdonty: Mam podobno na początku
leczenia mieć założony jakiś motylek na podniebienie, oraz jakiś
drut pod język niby w celu poszerzenia szczęk (matka ma to ponoć co
jakiś czas rozkręcać). Dodatkowo mam ponoć do tego nosić na początku
przez cały czas jakiś wyciąg zewnętrzny(zciągać go tylko do jedzenia
i mycia zebów), potem tylko mam go nosić w nocy i parę godzin w
dzień. Następnie mam mieć założony metalowy aparat na górę i na dół-
(matka nie ma za wiele kasy). Ortodonta zaproponował najtańszy
aparat metalowy (zamki nazwał jakiieś pełnowymiarowe) o co tu
chodzi?? Chce by ten aparat był jak najmniej widoczny (zeby mam
strasznie małe i strasznie krzywe), myśle że będzie miał gumeczki.
Cała zabawa z aparatem ma trwać około 2-3 lata. Prosze napiszcie co
mnie czeka, może ktoś z was miał podobny przypadek. Mam 15 latek
najlepszy okres zabawy, nie chce wyglądać jak straszydło i
odstraszać dziewczyn. Zciągną mi to jak będę miał 18 lat. Już nie
mam zbyt wiele do powiedzenia, zgodziłem się na wszystko(nie wiem
czy dobrze, nic nie wiem o tym leczeniu). Niedługo drutowanie. Na
ile te elementy które mam mieć zakładane wpłyną na mowę, czy będę
mówił wyraznie jakie to wszystko jest uciążliwe?? może jakieś foty??
Sorrki za wypociny. Licze na odpowiedz. Pozdrawiam.