sloneczko_najjasniejsze
10.05.08, 18:24
Aparat na górze założyłam niecały rok temu po to, by rozchylić szczęke. W październiku załozyłam dół, by juz faktycznie prostować dolne zęby. Juz po pierwszych tygodniach były widoczne efekty. Orto była zadowolona i twierdziła, że aparat ściągnę po roku, bo mam elastyczną kość. Zębów nie wyrywałam, bo ortodontka oznajmiła, że MOŻE nie będzie trzeba. Górne jedynki naszły na siebie- jedna w górę, druga w dół, co miało byc chwilowe. A nie jest. Od jakiś 9 miesięcy wykrzywiły mi się zupełnie proste zęby i nie ma siły, która by je od siebie rozdzieliła. Z dolnych zębów jestem zadowolona, choć efekty było widac tylko na początku. Od jakiegos dawnego czasu zęby jakby staneły w miejscu. Miałam tam jakąs spręzynkę, która przekręciła zęba i zrobiła lekką szparke, w która jednak drugi ząb nie chce się udać. Po prostu zero efektów. W dodatku górna szczęka wyglada jak u kobyły, bo trzeba było ułożyć ja w poziomie. Wydaje się, że cały ten aparat nadszarpnął mi budżet, sprawił, że wyglądamjak wampir, zadawał ból, ograniczał jedzenie, spowodował próchnicę i wykrzywił zęby. Boję się, że to będą jedyne skutki. A może panikuję?