pani_tx
28.06.08, 22:40
Jest bardzo miła, to prawda. Ciągle śmieje się, żartuje i powtarza,
że "pacjentów nie musi brać z łapanki". Ma dużo ludzi i gubi się w
tym. Opracowała mi plan leczenia, gdzie podstawą były dolne
szóstki - wydałam więc prawie 2 tysiące na ich powtórne,
skomplikowane leczenie kanałowe. A potem w trakcie zakładania
dolnego aparatu stwierdziła, że te zęby są do usunięcia! Po prostu
nie miała karty(!), a potem gdy powiedziałam, to stwierdziła, że
inaczej w takim razie założy zamki! Co by było, gdybym nie
powiedziała?! Podobnie było z kwestią drutu - przez jedną wizytę
wyjaśniała mi, czemu daje mi 13-tkę, a potem zapomniała i dała mi
14-tkę. Nie kojarzy mnie, moich zębów, tego, co mówiła wcześniej.
Może to wszystko nie ma znaczenia - jaki drut, gdzie zamek... Ale
ja straciłam zaufanie do lekarki, która bierze 7,5 tysiąca za
leczenie, ale nie zagląda do karty... O higienie (nici ze sztywnym
końcem, wyciorki) też usłyszałam do dentystki, bo wg pani dr Doniec
wystarczy zwykła szczoteczka...