Szpital w Dziekanowie

10.11.09, 14:52
Czy ktos z Was spotkał sie z przypadkiem kiedy szpital odmawia
pomocy dziecku? Wczoraj miałam nagły przypadek - w drodze z
przedszkola do domu moja mała córka włożyła sobie głęboko do noska
kawałeczek chusteczki do nosa. Natychmiast podjechałam pod izbę
przyjeć w Dziekanowie..... odesłali mnie na ul. Niekłańską.
Zdesperowana podjechałam do lekarza laryngologa dzieciecego w
jednej z najbliższych prywatnych przychodni. Wyciagniecie za pomoc
gruszki z noska zajeło 3 sekundy!!!! I nie potrzeba było
specjalistycznego sprzętu - tylko dobrej woli i chęci ...

Co za znieczulica w tym szpitalu :-(

ivona
    • dorota.alex Re: Szpital w Dziekanowie 10.11.09, 15:25
      Mnie tez kiedys odeslali na Nieklanska - z kulka styropianu w nosku.
      Tyle, ze w tym wypadku byla grubsza oparacja ze znieczuleniem nosa,
      gardla i poszukiwaniem kulki za pomoca sondy. NIE laryngolog na pewno
      mial by problem. Dla szpitala jest to duza odpowiedzialnosc, bo jest
      to cialo obce w ukladzie oddechowym - gdyby zostal kawalek styropianu
      - albo chusteczki - i zostal wciagniety do oskrzeli to mogl by udusic
      dziecko. Laryngolog wtedy strasznie wymeczyl Jagode ta sonda zanim
      upewnil sie, ze nic nigdzie juz na pewno nie siedzi.
    • riki.18 Re: Szpital w Dziekanowie 10.11.09, 20:10
      Ale chyba jakiś lekarz zobaczył dziecko?
      • zaskoczonyasiek Re: Szpital w Dziekanowie 13.11.09, 00:55
        Wątpię... Nas też odesłali... a lekarz nawet nosa nie wystawił
        • krzysiom1 Re: Szpital w Dziekanowie 13.11.09, 08:11
          Pewnie limity na ten rok już im się skończyły.:)
          • riki.18 Re: Szpital w Dziekanowie 13.11.09, 09:22
            Ale to w końcu szpital i ich obowiązkiem jest przyjąć dziecko! Ja
            pewnie po takiej akcji skierowałabym kroki do dyrekcji. Może nie wie
            co się u niego dzieje. Oj nie darowałabym!!!
    • lolka2007 Re: Szpital w Dziekanowie 13.11.09, 09:38
      Pielęgniarka z izby przyjęć zadzwoniła do lekarza na oddział - a ten
      odmówił nawet spojrzenia na dziecko. Innych "chętnych" ponoć nie
      było. Podobno szpital nie ma specjalistów.... Tylko kto w takim
      razie pracuje w tym szpitlu?? czy tam w ogóle ktoś pracuje?
      Jak mnie wyprosili, to potulnie odwóróciłam sie na pięcie i pognałam
      szukac pomocy gdzieś indziej.... refleksja przyszła duzó później ,
      gdy juz Mała była bezpieczna - dlaczego odmówiono mi pomocy w
      miejscu do tego przeznaczonym??
      • kmsanczia Re: Szpital w Dziekanowie 13.11.09, 09:47
        Dlatego, że musieli by przyjąć na oddział, a tradycyjnie nie ma miejsc i
        personelu. I pewnie nfz im zwraca kasę wg własnego widzimisię, bo przecież mogli
        nie przyjąć. Powinien być jakiś ostry dyżur, ale wiadomo jak to wygląda.
        Lekarzy faktycznie mało, jakiekolwiek decyzje w sprawie leczenia podejmuje tylko
        ordynator, reszta tylko lata na obchód i nic z tego nie wynika, pielęgniarki
        beznadziejnie niefachowe. Byłam świadkiem takich odmów będąc z dzieckiem w tym
        szpitalu. Masakra. :/
        • nemo_1 Re: Szpital w Dziekanowie, a ostry dyżur. 13.11.09, 10:10
          To dziecko kwalifikowało się na ostry dyżur,Dziekanów kiedyś miał
          ostry dyżur laryngologiczny,ale nie wiem czy ma obecnie.
          A teraz najważniejsze, w Warszawie zawsze jest jakiś szpital, który
          ma dyżur np.laryngologiczny dla dorosłych,(nie wiem czy jest to ten
          sam również dla dzieci) ALE DLA CAŁEGO WOJEWÓDZTWA MAZOWIECKIEGO.
          Byłem świadkiem jak na Banacha przywieziono kobiet z Mławy :)
          W ramach oszczędności tak się zagalopowali,że zlikwidowałi ostre
          dyżury w innych miastach.Chyba opłaca się im więżć kobietę karetką z
          sanitariuszem do Warszawy niż w ramch swoich codziennych zabiegów
          pomóc ludziom na miejscu.
          I to nie jest problem szpitala w Dziekanowie tylko odgórnej wizji
          organizacyjnej :))
          • dorota.alex Re: Szpital w Dziekanowie, a ostry dyżur. 13.11.09, 13:54
            Nie maja ostrego dyzuru larngologicznego - dlatego odsylaja na
            Nieklanska.
            Z naglymi wizytami wymagajacymi konsultacji chirurga (miekkiego i
            twardego) przyjmuja bez gadania. Najwyzej pielegniarki narzekaja na
            brak dowodu ubezpieczenia, nie takie deklaracje zusowskie, albo jakies
            inne bledy papierkowe, ale gadaja - i przyjmuja. Chociaz oczywiscie,
            jak jade do szpitala z dzieckiem, to oczekiwala bym wiekszego
            zrozumienia u personelu.
            • kundziuk Re: Szpital w Dziekanowie, a ostry dyżur. 16.11.09, 10:21
              Byłam z moją córką w tym szpitalu kilka razy, nigdy nie zdarzyło
              się, żeby mi odmówiono pomocy. I to prawda, że przyjmują nawet bez
              dowodów ubezpieczenia.
              • 2.megi Re: Szpital w Dziekanowie, a ostry dyżur. 16.11.09, 10:56
                Mysle,ze to wina systemu i zobojetnienia ludzi pracujacych w
                osrodkach zdrowia na te tlumy klebiacych sie pacjentow. Trzeba
                jednak zawsze reagowac i nie odpuszczac,nawet po czasie, poniewaz
                wiekszosc pacjentow potulnie nie reaguje, to medycy sobie
                pozwalaja. Generalnie, jedyna opcja ,ktora by rzeczywiscie pomogla
                to PRYWATYZACJA.
                • lomek2 Re: Szpital w Dziekanowie, a ostry dyżur. 17.11.09, 13:23
                  PiS nie pozwoli. Bo każdy ma prawo za darmo umrzeć w poczekalni. Mamy to w
                  konstytucji zapisane!
                  A po drugie i przede wszystkim to pomysł programowy PO. Żeby go przepchnąć
                  najpierw trzeba by dać kolejne 100 dobrze płatnych stanowisk kierowniczych
                  PSL-owi oraz zacząć refundować sztuczne zapłodnienie gejów dla SLD.
              • lolaxyz Re: Szpital w Dziekanowie, a ostry dyżur. 16.11.09, 11:17
                kundziuk napisała:

                > Byłam z moją córką w tym szpitalu kilka razy, nigdy nie zdarzyło
                > się, żeby mi odmówiono pomocy. I to prawda, że przyjmują nawet bez
                > dowodów ubezpieczenia.

                Mam takie same doświadczenia, raz wzięli córkę na oddzial bez
                ubezpieczenia, dopiero drugiego dnia pobytu tata dopełnił
                formalności.
                Podziękowania dla lekarzy.
                • lomianki.1 Re: Szpital w Dziekanowie, a ostry dyżur. 16.11.09, 21:14
                  a mnie wczoraj próbowano odesłać na Żeromskiego ale się nie dałam i
                  już wiem,że zależne jest to od pani którA SIEDZI rejestracji .
    • lolka2007 Re: Szpital w Dziekanowie 17.11.09, 12:38
      Dziękuje za Wasze podpowiedzi. Teraz mądrzejasza o tę wiedzę -
      następnym razem (odpukac aby wiecej nie było) nie dam się zbyć.
      Pozdrawiam serdecznie. ivona
      • miu4 Re: Szpital w Dziekanowie 17.11.09, 19:43
        Ja byłam tam 2 razy. Pani "w okienku" - porażka - niemiła okropnie! Raz wylądowaliśmy w szpitalu, był piątek po południu i do poniedziałku musielismy czekac na odczytanie zdjęcia płuc. Czekac tyle w niepewności z miesięcznym dzieckiem - nikomu nie życzę. Opieka szpitalna ok.
        Drugi raz skończyło się tylko na wizycie w pogotowiu. Lekarz kompetentny, miły.
        Z raną w buzi pojechaliśmy do Bielańskiego (znajoma nas poinformowała, że w Dziekanowie nie ma dyżuru hirurga ani laryngologa - była niedziela). W Bielańskim hirurg nawet nie chciał zajrzec dziecku do buzi, bo "od buzi jest laryngolog", a ten tylko na Niekłańskiej. Horror! Dobrze, że byliśmy własnym samochodem, bo nawet nikt nie spytał, czy mamy tam czym dojechac.
        Och! Grunt to nie chorowac!
        • miu4 Re: Szpital w Dziekanowie 17.11.09, 19:46
          A co do tych ubezpieczeń. Podobno w Polsce każde dziecko jest ubezpieczone, to znaczy ma prawo do darmowej opieki medycznej od 0 do 18 roku życia, niezależnie od tego, czy jego rodzice pracują, czy nie, czy sami są ubezpieczeni, czy nie.
          Jak znajdę odpowiedni "paragraf" to napiszę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja