lomek2
05.06.12, 12:03
Dawno mnie tu nie było, bo od pewnego czasu udzielanie się na tym forum najzwyczajniej mnie mierzi. Poziom wypowiedzi w ciągu ostatnich lat poleciał na łeb, tak samo jak na forach onetopodobnych. Ale do rzeczy.
Jestem i zawsze byłem zwolennikiem (nie członkiem) PO. I nic tego na razie nie zmieni, ponieważ to jedyna siła polityczna zdolna w miarę rozsądnie i w miarę sprawnie rządzić krajem. A to jest najważniejsze w moim odczuciu. Jednakże co innego popacie dla partii krajowej, a co innego poparcie dla lokalnych samorządowców, z których wszyscy okrywają się płaszczykami takiej czy innej partii, bo taki maja interes.
Oświadczam że nie zgadzam się, aby do walki burmistrz-radni było wykorzystywane logo PO, zarówno po jednej jak i po drugiej stronie barykady. Nie zgadzam się żeby lokalni działacze wykorzystywali dobre imię partii do załatwiania swoich prywatnych interesików i wycierali swoje otłuszczone gęby w logo PO.
Podam przykład, jak odległe są sprawy gminne od relacji ogólnokrajowych. Tak, ku przestrodze dla ludzi, którzy przychodzą tutaj bo nie wiedzą o co chodzi i są skłonni podejmować decyzje kierując się "lokalnym stanowiskiem partii".
Kilka lat temu burmistrzem był Sokołowski a vice Grądzki. Za ich czasów nie tylko powstał ICDS, który oczywiście jest niezmiernie przydatny ale kosztował prawdziwy majątek co doprowadziło do zapaści budżetu gminy na lata (ktoś ma jeszcze pytanie, dlaczego do tej pory mamy szamba?). Ale to jeszcze nic, w porównaniu z "akcją" blokowania i opóźniania budowy wylotówki z W-wy na Gdańsk, przez co dziś mieszkańcy Łomianek i nowych osiedli tkwią w korkach. Jeśli ktoś nadal nie wie czyja to jest wina, to teraz już wie, że może za to wysłać kwiaty Sokołowskiemu, Grądzkiemu, Porowskiemu i reszcie ekipy z Dąbrowy i "spod lasu", którzy aktywnie walczyli z GDDKiA aby ta droga nie powstała i żeby ich grunty pod lasem można było dobrze sprzedać na działki budowlane. Interes mieszkańców jako całości nigdy się nie liczył!
Co ciekawe, dziś ci sami panowie zwąchali się z lokalnymi działaczami PO i wzajemnie, choć wtedy byli śmiertelnymi wrogami. Dlaczego? Bo jest WSPÓLNY INTERES.
Inny przykład, który przypomina czeską komedię. Z kategorii "oświata w gminie". Jest na peryferiach gminy wieś Sadowa. W nieodległej przeszłości matecznik lokalnego dziadostwa, alkoholizmu i złodziejstwa oraz naturalnie mocny bastion PiS. Sadowa na szczęście się powoli zmienia, w znacznej mierze dzięki "pierwiastkowi napływowemu", oraz oczywiście dzięki stopniowemu cywilizowaniu się tubylców. Ale mniejsza o to. Jest w Sadowej szkoła podstawowa. W przeszłości słynna z tego, że było tam "więcej nauczycieli niż uczniów". To tez się powoli zmienia. Ale nie o tm chciałem. Otóż kiedy Sokołowski miał odejść w niesławie ze stanowiska burmistrza, przegrywając z Pszczółkowskim już w pierwszej turze, ówczesny najaktywniejszy działacz opozycji, a obecny vice Rusiecki, który, "stworzył" Pszczółkowskiego, wysłał tego późniejszego burmistrza na spotkanie do szkoły w Sadowej, żeby zdobył tam przychylność środowiska opiniotwórczego skupionego wokół dyrekcji szkoły. No więc Pszczółkowski pojechał, i obiecał że szkoła będzie rozbudowywana. I zdarzył się cud, przy którym rozstąpienie się Morza Czerwonego przed Izraelitami to pikuś! PiS-owe do szpiku kości towarzystwo z Sadowej, od tej pory "rencamy i nogamy" zaczęło popierać Pszczółkowskiego z PO. Niezłe prawda? Do tego stopnia, że od tamtej pory szkoła w Sadowej stała się numerem 1 dla Pszczółkowskiego i wszystkie uroczystości przede wszystkim tam spędzał, karmiony ciastami i poklepywany po plecach.
Tymczasem gminne koło historii znowu się obróciło, i już po kilku miesiącach Rusiecki skonfliktował się z Pszczółkowskim i, co za tym idzie, resztą PO. A poszło o nierealizowanie przez burmistrza planu działania, nepotyzm w urzędzie i cała masę wątpliwych moralnie i biznesowo decyzji urzędu i RM. Wtedy akurat z punktu widzenia mechanizmu władzy wszystko było w porządku, ponieważ rada współpracowała z burmistrzem "idealnie", głosując dokładnie wszystko co chciał i jak chciał, szastając kasą i podnosząc wynagrodzenia oraz ilość urzędników.
Ponieważ mimo bardzo tłustych lat (wysokie dochody gminy związane z ekspansją budowlaną Polaków) Pszczółkowskiemu nie udało się praktycznie nic zrobić, poza wyremontowaniem kawałka Warszawskiej (notabene tuż przed wyborami i nie licząc się z kosztami) i... ponownym zadłużeniem gminy, więc mimo wysiłków i wsparcia Rady przegrał wybory. I znowu Rusiecki pomógł stworzyć nowego burmistrza. Czego jak czego, ale skuteczności raczej trudno mu odmówić, prawda? :) Obecnie rządzi Dąbrowski i vice Rusiecki. I jak za dawnych dobrych czasów, ma przeciwko sobie wszystkich. Tym razem zarówno PO jak i PiS, bo wszystkim zalazł za skórę i zmniejszył ilość pochłanianych konfitur. A lokalne PO przemieszało się z PiS, i teraz już nawet trudno się zorientować, kto tam kogo po czym poklepuje.
Ale co z Sadową? Otóż obecny burmistrz, uznał oczywistą oczywistość, że przede wszystkim trzeba rozbudować szkołę w Dziekanowie Leśnym, ponieważ to jest zdecydowanie bardziej racjonalne niż rozbudowa Sadowej. To znaczy Sadowa też by była rozbudowana, ale na razie brakuje kasy a DL jest ważniejszy, bo ma trudniejsze warunki i uczy wielokrotnie więcej uczniów. Oczywiście to nie mogło się spodobać dyrekcji w Sadowej, i teraz dla odmiany Sadowa jest w opozycji, przeciwko Rusieckiemu który doprowadził do jej sojuszu z Pszczółkowskim, i jednocześnie w opozycji do "kościelnego" burmistrza który jest łączony z PiS. Ktoś to jeszcze rozumie? Proponuję przeczytać jeszcze raz :)
I dlatego nie pójdę na żadne referendum i nie będę odwoływał żadnego burmistrza. Nie głosowałem na niego, ale został wybrany. I nie przyłożę teraz ręki do tego, żeby ci którzy go wybierali (a niektórzy wręcz wynieśli go na stanowisko), teraz go utrącali, bo wbrew oczekiwaniom nie dopuścił ich do koryta, czyli zasobów gminnej kasy. Nie mogę absolutnie powiedzieć, że burmistrz nic nie robi. Na przykład jest to pierwszy burmistrz który dostrzegł, że dzieci nie powinny chodzić do szkoły po nieoświetlonej opasce (jedne śmiertelny wypadek już był, ale ekipa Pszczółkowskiego nie wyciągnęła wniosków), uciekając w krzaki przed samochodami, i instaluje oświetlenie. Owszem, za Pszczółkowskiego też montowano oświetlenie. Tyle że często nie tam gdzie należało, lecz tam gdzie można było coś ugrać albo któryś "ktoś" mieszkał.
I apeluję do wszystkich, którzy nie wiedzą o co chodzi i są skłonni kierować się sympatią lub antypatią do jakiejś partii. Nie dajcie się ogłupić! Tu nie ma żadnej partii, tylko grupy kolesiów, którzy załatwiają swoje interesy kosztem podatników, abo pieszczą swoje przerośnięte ego, wykorzystując lokalne media. Kierujcie się rozsądkiem i własnym wyborem, co lepsze dla gminy, czyli wszystkich. Mieliśmy gorszych burmistrzów od obecnych i rządzili do końca. To niech teraz ci maja szansę. Bo nie ma żadnej gwarancji, że będzie lepiej. Za to na pewno będzie drożej, bo wybory kosztują.