tgserwis
28.07.12, 20:17
Nieczęsto mi się zdarza, ale dziś częściowo obejrzałem. Wiadomości w TVN. Częściowo, bo szlag mnie niemal nie trafił, ciśnienie mi skoczyło, żyła wystąpiła. Mamy nowego bohatera.
Jakiegoś zarośniętego sukinsyna ze Stanów Komunistycznej Ameryki, który chwali się przed całym światem że zabił co najmniej 160 osób. Oficjalnie, bo nieoficjalnie ponoć 2 x tyle.
Ten parch świerzbowy jest dumny z tego, że z odleglości 2 km jest w stanie zabić kobietę z dzieckiem na ręku.
Ludzie, do jasnej cholery, gdzie my żyjemy??? Od kiedy to w jakimkolwiek normalnym społeczeństwie na bohatera kreowany jest morderca???. Ja rozumiem że wojna. OK. Tyle ze czym innym jest strzelanie do wroga który nas atakuje. Zabijanie w obronie własnego kraju, życia, mienia czy rodziny. Ale ten śmieć ( piszę śmieć, bo nazwanie go bydlakiem byłoby obrazą dla bydląt) jest agresorem. To durne ćwoki amerykańskie napadły na Afganistan raz Irak. I ten kurzy wypierdek zabijał ludzi w tych krajach. Tysiące kilometrów od własnej ojczyzny. W żadnym więc wypadku nie można mówić o obronie kraju, rodziny, wartości czy czegokolwiek. To po prostu jest morderca.
A nasze, a właściwie już nie nasze tylko , no, sami sobie dopiszcie czyje media, z tego sukinsyna robią bohatera.
I powiem szczerze, nie wiem. Czy to ja jestem porąbany, czy może coś złego dzieje się ze światem dookoła.
Poproszę Was o opinie.