Co zrobić z masą książek?

17.09.12, 10:24
Książek dla dzieci. Oddałabym chętnie, ale nie wiem, czy jest potrzeba takich darów. Nie chodzi mi o pomysły, tylko o jakieś doświadczenia w tej sprawie, może ktoś już gdzieś oddawał książki?
    • drabbu Re: Co zrobić z masą książek? 17.09.12, 10:41
      Najbliżej byłoby do naszej Biblioteki gminnej. Bywa często tak, że jeśli biblioteka ma już dane tytuły, to pozwala zostawić książki na jakimś stoliczku, żeby czytelnicy mogli je zabierać. Kiedyś też na dziecięce książki łasy był szpital w Dziekanowie.
      • i_bella Re: Co zrobić z masą książek? 17.09.12, 11:47
        Myślałam o tym, nie byłam tylko pewna, czy wezmą. Zapytam.
        Już jednego odbiorcę detalicznego dziś znalazłam, ot tak, przy kawie :-)
        • brycezion Re: Co zrobić z masą książek? 17.09.12, 16:02
          Przy Merkurym, na Żoliborzu, stoją kioski handlarzy książkami. Można spróbować. Parę książek tam sprzedałem za symboliczną cenę.
          • catalabamaa Re: Co zrobić z masą książek? 17.09.12, 21:13
            Jak do oddania to oddała bym do Szpitala jednak ...
    • tgserwis Re: Co zrobić z masą książek? 17.09.12, 21:42
      Nie prosisz wprawdzie o pomysły, ale ja mam wlaśnie pomysł. Różne mamy czytają forum, może którejś się spodoba. Załóżcie babytekę. Rzecz funkcjonuje w wielu krajach, w Polsce również. Polega to na tym że trzeba się dogadać z domem kultury, biblioteką, gminą, parafią, przedszkolem, nie wiem, możliwości jest wiele. Mamy które pracują w domu opiekując się dziećmi przychodzą z pociechami i odbywa się wspólne czytanie na głos dla dzieci. Jedno opowiadanko pani Kasia, drugie pani Iza itd. Dwie godzinki zlatują jak obszył i wszyscy zadowoleni.
      • boryska Re: Co zrobić z masą książek? 18.09.12, 11:56
        W bibliotece jest taki regalik na niechciane książki.
        • i_bella Re: Co zrobić z masą książek? 18.09.12, 12:51
          załaduję na rowerek i podjadę ;) od chwili posiadania Kindle'a wieki całe w bibliotece nie byłam...
          dziękuję wszystkim za informacje i pomysły :)
      • tgserwis Re: Co zrobić z masą książek? 18.09.12, 22:41
        Tak sobie pomyślałem że babyteka to świetny biznes dla jakiejś kawiarni czy klubu.
        W "martwych godzinach" można ułożć kilka materacy i kocyków na podłodze - niech dzieciaki się kotłują. Mamusie siadają przy stolikach, zamawiają kawkę, ciacho, soczek dla dziecka, drugie ciacho dla siebie, trzecie dla pociechy i zamiast "martwych godzin" jest biznesik. 40 złotych od kompletu razy kilkanaście kompletów to lepiej niż nic. Koszty niewielkie, kilka materacy, kilka kocyków, dwie kolumny, wzmacniacz i mikrofon. Mamusie przynoszą książki (można im jakiś regalik na stałe udostępnić), same zajmują się pociechami, nic nie trzeba robić. I kaska leci.
        Aż żałuję że nie jestem właścicielem jakiejś kawiarni w Łomiankach :)
        • drabbu Re: Co zrobić z masą książek? 18.09.12, 22:57
          Nie wiem, czy aż tak można liczyć na te ciacha. Wszędzie słyszę i czytam, że mamusie teraz bardzo dbają o linię... :)
          • tgserwis Re: Co zrobić z masą książek? 20.09.12, 21:07
            Owszem, masz rację, dbają. Ale bardziej o swoją niż dzieci, zwłaszcza małych :)
            Nie trzeba czytać opinii naukowców, wystarczy rozejrzeć się na ulicy. Społeczeństwo, zwłaszcza młode grubnie nam w tempie zastraszającym. Dlatego też zrzuciłem ostatnio 8 kg - zawsze byłem anty :)
            • esscort Re: Co zrobić z masą książek? 20.09.12, 21:28
              Ja przedwczoraj byłem na Krakowskim Przedmieściu koło uniwersytetu. Jakieś spotkania przed rokiem akademickim musiały być, bo dużo młodzieży akademickiej chodziło i właśnie pomyślałem, że społeczeństwo, zwłaszcza młode, mamy bardzo fajne :)
              Może młodzież też jest anty i przez wakacje schudła? Może to z głodu?
              • tgserwis Re: Co zrobić z masą książek? 20.09.12, 21:49
                Ależ Ess, Ty oglądałeś studentów a nie zwykłe dzieci na ulicy. Przecież od zawsze wiadomo że student to biedna istota.
                Ale masz rację, naprawdę mamy super młodzież. Ja zauważam to obserwując znajomych naszej córki, czyli młodzież licealno - studencką. I muszę przyznać, że o ile na tzw "ulicach" bywa różnie, to spora grupa dzieciaków jest naprawdę fajna. Co nie znaczy że wszyscy. Gdyby polska szkoła zaczęła realizować to o czym mówi się od lat, czyli rówanie w górę a nie w dół, mielibyśmy jakieś realne widoki na starość. Na razie, mimo wszystko boję się że sami musimy o siebie zadbać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja