mamdomek
09.11.12, 10:35
Od kilku tygodni okresowo obserwuję wlokąco-ślimaczącą się modernizacje ogrodzenia przedszkola samorządowego przy ul. Szpitalnej. Jak wiadomo, przedszkole graniczy przez ulice z Urzędem Gminy, odległość około 30m.
To jednak w żaden sposób nie przeszkadza, żeby mogło zaistnieć "wrażenie graniczące z pewnością", że w naszej gminie mało kogo obchodzi jak wykonywane są zamówienia na etapie realizacji, czy publiczna kasa nie idzie w błoto w przenośni a czasem dosłownie.
Wiele już fuszerek budowlanych widziałem, ale pierwszy raz zdarza mi się widzieć, że ktoś wykonuje fundament (na marginesie - partacko wylany) ogrodzenia poniżej linii istniejącego chodnika i poziomu okolicznego gruntu. Albo na końcu zdejmuje chodnik i wyskrobuje podłoże pod kostkami, żeby brama mogła się przesuwać, jak to ma miejsce w dniu dzisiejszym. Oczywiście w razie jakichkolwiek opadów wszystko spłynie z chodnika na teren przedszkola. Pod brama wyjazdową utworzy się jezioro a zimą podczas opadów śnieg przysypie profil bramy blokując go. Nie trzeba będzie długo czekać, żeby końcówki ogrodzenia niemal szorujące poz ziemi teraz (a co dopiero kiedy pojawi się śnieg a potem rośliny) zaczęły korodować.
Oddzielny temat to murowane z klinkieru słupy do których mocowane są furtki i bramy. Otóż słupy nie mają zbrojenia i są puste w środku! Ktoś chyba pomylił słup z kominem! Na dobrą sprawę, jeśli zaprawa (w partacko niewielkiej ilości i bez uzupełniających fug) miedzy cegłami skruszeje od mrozu, może nawet dojść do tragedii, czyli przewrócenia się słupa na kogoś. A nawet, zaryzykuję stwierdzenie, jest to tylko kwestia czasu.
Czy w gminie nikt nie odpowiada za nadzór nad takimi realizacjami? Nie po to samorządy dostały wielkie kompetencje, żeby wszystko działo jak za centralnego sterowania z województwa, kiedy to decyzje były zewnętrzne i nikogo na miejscu nie obchodziło co, kto i jak.