11chwilka
25.03.13, 13:19
Demokracja przeżywała w swej historii różnego typu manipulacje zwłaszcza w dziedzinie blokowania pracy ciał przedstawicielskich. Posłowie Irlandii w parlamencie Brytyjskim w XIX
wieku potrafili godzinami czytać całe rozdziały biblii, uniemożliwiając pracę parlamentu. Takich historii jest wiele, bardzo wiele i są ogólnie znane. Nic nowego. Dziś w Łomiankach mamy to samo. Samodzierżca burmistrz usiłuje sparaliżować pracę rady. Stosuje ogólnie znane i prymitywne metody blokady jej pracy. To dostarczy w ostatniej chwili projekt uchwały, to dostarczy z opóźnieniem uchwałę bez niezbędnych dokumentów. Opóźniało to uchwalenie uchwał, powodowało przekładanie zakończenie obrad o kilka dni i tak dalej. A do społeczeństwa za pomocą jedynego powszechnej gazety, wydawanej jak by nie licząc kosztem mieszkańców, idzie komunikat, że rada jest winna nie podjęcia takiej uchwały, choć dla śledzących te sprawy prawda jest zupełnie inna. Faktycznie to burmistrz ponosił odpowiedzialność za nie uchwalenie w terminie uchwały o płacach nauczycieli lub smieciowych, ośrodku zdrowia i wielu innych.
Dziś, widocznie stwierdził, że metody te zostały dostatecznie rozpoznane przez społeczność i wykpione. Zastosował więc kolejny etap blokowania rady. Postanowił uniemożliwić przewodniczący liczenie głosów. Z pozoru to drobiazg, wszak głosy może policzyć ktoś inny. Jednak Przewodniczący ma obowiązek to sprawdzić , a z nowego miejsca nie może. Jakie to rodzi konsekwencje. Każdy z radnych może zakwestionować po fakcie wyniki głosowania. I może to zrobić zarówno na sesji jak i po. W efekcie może nastąpić sytuacja zmuszająca do powtarzania głosowań i to na kolejnych sesjach, co może zablokować pracę rady. Jednocześnie tworzy się kuriozalny układ segregowania radnych, nie do przyjęcia w układach demokratycznych.
Wracając do dobrych układów przykładem jest układ ław sejmowych czy senatu. Tam w pierwszym rzędzie zapewnia się przewodniczącemu dobry kontakt wzrokowy, że wszystkimi posłami i senatorami. Chodzi nie tylko o liczenie głosów, to problem prawidłowego prowadzenia obrad. Przewodniczący musi wiedzieć który z radnych chce zabrać głos, a w przypadku naszej rady musi również wiedzieć kto z sali chce zabrać głos, gdy jest na to czas ! Ustawienie wymyślone przez obecnego burmistrza nie spełnia takiego podstawowego warunku i jest złe. Świadczy jedynie o bezmyślności lub celowym działaniu decydenta który wydał takie polecenie!