lomianki_rozum
20.11.13, 19:14
- Jak tam szef?- Do sekretariatu wpada towarzysz PioRus.
- Zajęty.
- Znowu mu dali te cholerne horoskopy – zamruczał pod nosem.
- Piotrek! - zza uchylonych drzwi słychać głos Umiłowanego Przywódcy - zrobiłeś już ten budżet, bo ta no, Skarbonkach chce, żebym go podpisał. A tam, tego, wszystko się zgadza?
- Jak w zegarku, szefie.
- No bo widzisz ja tu, słuchaj, czytam że „nie podejmuj dzisiaj decyzji finansowej”. A ja mam doświadczenie w takich sprawach. Jak jechałem kiedyś z biskupem, to tak samo było napisane w horoskopie, żeby nic nie kupować. No i nie kupiłem benzyny i stanęliśmy w polu. No i biskup mnie wieczorem pochwalił bo opuściliśmy strasznie nudną konferencję. Tak, że wiesz, mam doświadczenie.
- To my to szefie wiemy, tylko jeszcze kilku bezradniakom trzeba to wbić do głowy. A z tym budżetem to nie ma problemu, damy go na następną sesję a ja tu sobie w tym czasie jeszcze z towarzyszką JoWich, tą wiesz, geodetką, kilka wz-tek machnę.
- A po co te wz-tki?
- Rozumiesz, jak się im da, to pobudują wszędzie domy i nie będzie miejsca na drogi. To my wtedy nie będziemy musieli dróg budować i będą oszczędności.
- Aaa, to mi się, kurcze, podoba, działajcie. Wszystkie siły rzućcie na te wz-tki.