lomianki-rozum
01.12.13, 21:01
...Ale głowa nie bolała tylko od słuchawek.
Towarzyszu PoEtJen, ile dziś małpek poszło? - zapytał tajny funkcjonariusz partyjny InfoJuWa.
Jak to ile? - zapytał PoEtJen podnosząc ze stołu pustą buteleczkę z napisem „Denaturat destylowany. Nie spożywać. Made in UE”- zaraz policzę adin, dwa, tri, quatre…. hmm, jeszcze raz, adin, dwa, tre… mhm, szefie chyba więcej niż ostatnio.
Jak to więcej!- wzburzył się tym razem partyzant InfoPiong- mówiłem przecież, żeby nie przemycać gorzały w rękawach.
Ale to nie ja – odparł błyskawicznie PoEtJen czym zaskoczył wszystkich.
Jak to nie ty – zapytał zdziwiony InfoJuWa – To kto, kto to zrobił do cholery?
Towarzysze nie czas na spory, gdy nasza ojczyzna ŁomPiong okupowana już od 3 lat, gdy powstanie znaczy …referendum upadło – uspokoiła wszystkich PoSylWo poprawiając mankiet rękawa - musimy jeszcze raz zewrzeć szyki, zebrać towarzyszy partyjnych wokół InfoPionga.
Trzeba szybko posprzątać gabinecik - rzucił InfoJuWa - dziś już nic nie wymyślimy. Towarzysze zbierajcie te małpki i wrzućcie do czerwonego worka, tylko się nie pomylcie.
To mam wrzucać do czerwonego czy czarnego worka?- odparł MarCin PoEtJen - Szefie a może podrzucę pod Urząd jak zawsze albo lepiej do lasu, zrobi się zdjęcia do ŁomPionga i znowu się zwali na Umiłowanego Przywódcę, że ustawa śmieciowa nie działa.
Coooo?! Pod żaden urząd, do żadnego lasu – krzyknął oburzony InfoJuWa - oni i tak już za duża wiedzą musimy uważać. Od dziś zaczynamy segregować śmieci jak należy. Nie możemy wzbudzać żadnych podejrzeń.
Masz rację InfoJuWa musimy uważać – wtrącił partyzant ŁomPiong - ten ich Umiłowany Przywódca specjalnie pomieszał nam w głowach tymi kolorami worków, sam się gubię i jeszcze dla zmyłki zrobili odbiór śmieci w soboty. Zabieramy się stad, wychodzimy z gabineciku, naciśnij główkę sokoła.
Na końca gabinetu na ścianie wisiał stary trochę zdezelowany metalowy sokół z połyskującą i wytartą główką- ze starych czasów. Pomacanie główki otwierało tajne drzwi. Drzwi przeraźliwie zaskrzypiały a towarzystwo partyjne energicznie opuściło przytulny gabinecik nasłuchowy.
Wychodzili cicho w nienajlepszych nastrojach a w korytarzu długo unosił się dźwięk stukających buteleczek wrzuconych do starej reklamówki z wizerunkiem Umiłowanego Przywódcy. Torby plastikowe były skrzętnie gromadzone i wynoszone ze sklepów w czasach wielkiej kampanii i miały służyć do noszenia kapusty przez kolejne 4 lata. Okazało się jednak, że dziś muszą służyć zupełnie innym celom…
Sam gabinecik wyglądający na pierwszy rzut oka dość spartańsko wyposażony został w najnowocześniejszy sprzęt nasłuchowy, kamery, mikrofony, podsłuchy z partyjnego zrzutu dla oddziału partyzanta InfoPionga i dwa komputery. W gabineciku było malutkie okienko wychodzące wprost na urząd i wyposażone w 2 lunety wyniesione po kryjomu z centrum Kopernika, brązowe biurko pamiętające Ludwika XXIV (tak przynajmniej twierdził PoEtJen) i kilka niewygodnych stołków. Pod ścianą stały stare meble przypominające czasy Gierka uginające się pod książkami i gazetkami jeszcze ze starych czasów. Tych dobrych czasów kiedy ŁomPiongiem rządzili prawdziwi Towarzysze Partyjni z PoŁom. I choć książki były już wypłowiałe, wydawane kiedyś przez partyjne stowarzyszenie, a gazetki już niewyraźne wciąż w ich umysłach tliła się nadziej na powrót do tych starych czasów. Tą nadzieją żyli na co dzień, o tej nadziei marzyli każdego poranka i z tą nadzieję kładli się spać pisząc nieporadnie a to na forum, a to w partyjnym portaliku i odliczając dzień po dniu, byle do następnych wyborów.
A wybory zbliżały się coraz szybciej…
cdn...