Tablice już nie osiedlowe i sołeckie

02.12.13, 14:26
Burmistrz zarządzeniem ograniczył możliwość zamieszczania informacji na tablicach, które były osiedlowymi i sołeckimi a teraz są już urzędowymi.

Zgodnie z Zarządzeniem Burmistrza Tomasza Dąbrowskiego Urząd ma też możliwość bez podania przyczyny odmówić powieszenia na tablicach ogłoszenia. Natomiast jeżeli już ktoś ewentualnie powiesi jakieś ogłoszenie to Urząd, zgodnie z Zarządzeniem Burmistrza Tomasza Dąbrowskiego, ma prawo do jego usunięcia.

Dokumenty na Łomianki WATCH: www.lomianki.info/moje_lomianki.php?nr=149
    • esscort Re: Tablice już nie osiedlowe i sołeckie 02.12.13, 14:53
      No i coś takiego Mister, jest polem do "wspólnego użytku". Ewidentnie jest to działanie trudne do wytłumaczenia w społeczeństwie obywatelskim. Przecież rady osiedli są wybierane przez mieszkańców, wiec raczej powinno im się dawać możliwość np. publikowania w internetowym serwisie urzędowym (o gazłomie nie wspominam).
      No więc pokazywanie że mieszkańcy nie są stadem baranów powinno polegać na pokazywaniu dezaprobaty dla takich działań - np. publicznie podczas spotkań z burmistrzem (jeśli któregoś dnia burmistrz podczas jakiejś zborowej imprezy usłyszy opinię, że nie powinien cenzurować tablic należących do rad osiedli, to pewnie zastanowi się, czy opłaca mu sie to robić). Albo na np. zakładaniu niezależnych tablic ogłoszeń.
      I nie chodzi mi tu o walkę z burmistrzem lecz o przekonywanie go, że otwartości nie trzeba sie bać, że ma ona sens i że na pewno w dłuższej perspektywie przyniosłaby mu więcej pożytku niż próby cenzurowania i zawłaszczania wszystkiego. W dzisiejszych czasach jest to żałosne.
      • kasia.buczkie Re: Tablice już nie osiedlowe i sołeckie 02.12.13, 15:18
        ŁomPiong :).
      • mister_z Re: Tablice już nie osiedlowe i sołeckie 02.12.13, 20:54
        Dzięki Esscort, za nawiązanie do naszej dyskusji.
        Jak zauważyłeś, ja nie bronię w całości pomysłu Rozuma. Mnie się po prostu podoba podejście.
        Jak go czytam, to widzę człowieka, który chce zmienić coś wokół siebie. Może popada w przesadę. Może i nieraz nie ma racji. Ale ludzi, którym się coś takiego chce jest mało. I ja bym chciał go w tym wesprzeć. (Mam nadzieję, że też to czyta).
        Dużo ludzi zwraca się do niego z sympatią bo podobają im się żarty itp.
        Ja chcę, trochę przesadzając, powiedzieć, mnie podoba się w nim rewolucjonista.
        Nie znam człowieka, może się totalnie mylę ale bardzo bym chciał, by rzeczywiście był takim jakiego sobie wyobrażam.
        Straszną wazeliną pojechałem, co? Ale niech mu tam.
Pełna wersja