ŁomPiong bez info cz.4

04.12.13, 20:24
Szkoda czasu, kończ te skarpety, czekaj na telefon o 2 nad ranem, tylko ubierz się ciepło, jedzie z nami towarzysz NepTun – zakończył Sindaco.

Gdy Towarzysze PoEtJen, Sindaco i Neptun przygotowywali się do śrubokrętowej akcji wiercenia dziur w głównych ulicach TaKry przygotowywał się do kolejnej sesji. Bogaty magazyn prasy, nagrań, ulotek i filmów tylko czekał aby w odpowiednim momencie przypomnieć bezradniakom co mówili na sesji w 1996, 1999, 2004 czy 2009 roku. Czekały też inne dokumenty gromadzone w specjalnym archiwum, ta broń była bardzo niebezpieczna i wyciągana zawsze gdy tylko trzeba było jej użyć.

Drrrrryn, drrrryn – odezwał się telefon.

Słucham… – podniósł słuchawkę TaKry.

…To ja – odezwał się głos w słuchawce – w poniedziałek mieliśmy spotkanie w naszym gabineciku, widzieliśmy was przez lunetę, skończyło się jak zwykle czyli libacją, a późnej wszystkich nagle wymiotło. Ale było inaczej niż zwykle, tym razem nic się nie dowiedzieliśmy i na dodatek nic nie ustaliliśmy, nie wiem co będzie w najbliższej gazecie, ale nie mamy nic ciekawego. Po pierwsze ktoś tak zagłuszał, że popękały wszystkim bębenki, po drugie po 4 małpce prawie nikt niczego nie pamięta, po trzecie dodałam jeszcze dwie dodatkowe flaszeczki dla pewności. Towarzysz PoEtJen jak wsiadł oknem do samochodu to się okazało że to chyba nie był jego samochód. Zrobiła się straszna afera, zjechała Milicja, zrobiło się zbiegowisko gapiów, więc go wrzucili na pakę zielonego niezbyt czystego transportera, który właśnie odjeżdżał spod parkingu. Kierowca, taki blondyn z kitką w kapeluszu odjechał w nieznanym nam kierunku z turkotem, dymiąc przeokropnie. Dopiero rano okazało się że to był transport świeżych tuczy wieprzowych do Bydgoszczy. Cały następny dzień go szukaliśmy, dobrze że InfoPiong poznał gościa, tego kierowcę, ja nie widziałam twarzy w ogóle. Jak odwieźli z powrotem towarzysza Marcina to nie pachniał za dobrze, przez te tusze chyba, ale wrzuciliśmy go na fotelik w jego skodzie pod domem. Jest żyje i dziś już pisał na naszym tajnym forum, więc chyba wszystko z nim ok.

A reszta - zapytał TaKry

Dwa dni do siebie dochodzili – odpowiedział damski głos w słuchawce – ale już ok. Przez ten denaturat opuściliśmy konwent seniorów, prowadził jak zawsze ten mały UlfenRich.

Konwent seniorów? – przerwał TaKry - przecież ja jestem najstarszy, a UlfenRich najmłodszy.

Wiesz, że ja mam już dość rządów Sindaco – kontynuował damski głos – ciągle nas kompromituje, ale ci moi towarzysze partyjni są chyba zaślepieni. On jest jak mag jakiś i im ciągle powtarza „wygramy, wygramy”. A oni za nim „wygramy, wygramy”. A przecież on niczego w życiu nie wygrał, nawet jak kupon totolotka kupił, za pożyczone, to go zaraz zgubił, ale oni mu ufają, szczególnie jak oświadczył, że od dziś jest rycerzem. Jak oni to usłyszeli to, to od razu też chcieli zostać rycerzami, nawet be-cacy powiedział, że też będzie rycerzem.
Tylko czy są takie rozmiary zbroi? Szczerze wątpię...

Takich rozmiarów zbroi nie ma, bo ważyłaby chyba z pół tony – znowu przerwał TaKry.

No właśnie tak myślałam a oni mu wierzą, co on nie powie to mu wierzą, nie wiem czy tu nie potrzeba jakiegoś psychiatry i to dobrego. Ja mu już nie wierzę odkąd powiedział, że w powstaniu yhmm, znaczy w referendum odwołają tego Tomka. Oszukał nas, tyle kasy poszło na to referendum. A tak swoją drogą to gadatliwa się zrobiłam, bo ja chciałabym dobrze, ale oni nie słuchają mnie w ogóle. Patrzą na tego ich rycerza, oczy im się święcą, języki na wierzchu, ręce do przodu i wszyscy patrzą w te okulary. Sama nie wiem co my mamy robić. Tylko ty możesz pomóc, wiesz jak się obala złych ludzi. Może byś tak pomógł zrobić nam porządek z tym ich rycerzem czy konturem? On wszystko wszystkim obiecuje przed wyborami. Może go odwołać?

A po co? – odpowiedział TaKry – póki SinDaco jest waszym szefem to dla nas dobrze, bo większej kompromitacji nikt nie zrobi, nawet MarCin PoEtJen nie byłby lepszy. Niech tak zostanie jak jest, nie ruszajcie go, widziałaś jak na sesji nogą pod stołem wyciągnął kabel z zasilania gdy Tomek mówił? Cała sala pękała ze śmiechu od tej jego gimnastyki.

Dobra Tadziu, muszę kończyć, teściowa idzie… cześć – zakończył coraz mniej tajemniczy głos

Cześć. Pamiętaj wykasuj tą rozmowę z telefonu, nie chcę abyś miała problemy – podsumował TaKry.

Podsłuch podsłuchem, ale ja ufam starym metodom – pomyślał TaKry odkładając słuchawkę

Słyszałeś – zapytał siedzącego obok i popijającego herbatę PioRusa.

Oczywiście – odparł PioRus – znowu się wydurniają, ale ona ma naprawdę problem, musi słuchać takiego gościa. Może trzeba jej jakoś pomóc, wyjść z tej sytuacji, ale nie wiem trzeba to omówić na spotkaniu.

W tym czasie SinDaco omawiał przez telefon już plany na następny dzień.

- Słuchaj InfoPiongu, jutro rano dam cynk, podjedziesz z aparatem i cykniesz zdjęcia do gazety, to będą dziury głębokie dziury, na razie nie mogę ujawnić gdzie one będą… yhyhm... znaczy są. Jutro podam dokładne dane. No i wrzuć też na nasz portalik, możesz się zalogować za mnie (hasło: ”burmistrz2006”), ja nie mam czasu na takie bzdety.

- Jak to będą – przezornie zapytał partyzant InfoPiong– to ich nie ma? Sindaco, jak mnie znowu wkręcisz jak z tym wynagrodzeniem burmistrza, to naprawdę już nikt nie weźmie mojej gazety do rąk, a później nikt nie wykupi reklamy itd. Zniknę, zniknę z rynku, a ja miałem być obiektywny, wszystko przez ciebie i te twoje telefony i te wasze artykuły- twoje i PoEtJena.

- Dobra nie gniewaj się, te dziury są ale muszę się jeszcze upewnić że będą dobre do zdjęć, ale po wyborach jak obiecałem, wszystko co będziesz potrzebował…– zakończył Sindaco, ale odkładając słuchawkę już w myślach wykręcał kolejny numer.
Pełna wersja