drabbu
14.10.14, 21:05
Zwolniono dzisiaj z pracy w spółce pana Krzysztofa Licę. Już poprzednio robiono mu różne wstręty, a teraz zwolniono, nie respektując ani jego praw związkowych - jest przewodniczącym Związku Zawodowego, czyli z mocy ustawy podlega szczególnej ochronie, ani też długiego, dwudziestoletniego stażu pracy. Taki tryb zwolnienia oznacza, że wyrok przed Sądem Pracy zapada z reguły na korzyść pracownika. Zwolniono go tak samo jak swego czasu wiceburmistrza Kłódkiewicza - z trzymiesięcznym wypowiedzeniem "bez obowiązku świadczenia pracy" w tym czasie. Czyli będzie pobierał pensję za pozostanie w domu. Gdy wygra przed Sądem, a wygra, będzie mu przysługiwał zwrot poborów za okres pozostawania bez pracy i jeszcze odszkodowanie. Czyli pracownik w sumie zyska, ale spółka straci. Straci przez widzimisię panów burmistrzów (ale właśnie tak nasi urzędowi "związkowcy" liczą się z ogólnopolskim prawem pracy). Nie dość więc, że Spółka w krytycznym czasie ze względu na wykorzystanie dotacji unijnych wyrzuca doświadczonych pracowników, to jeszcze do tego dopłaci. Czy jeszcze ktoś coś napisze o "osiąganiu zysków przez ZWiK"?