drabbu
03.11.14, 21:20
Rozumiałbym i przyjął do wiadomości tłumaczenia pańskiej nieobecności (właśnie zamieszczone na stronie internetowej Urzędu), gdyby wczorajsza debata była jakąś imprezą rozrywkową, której charakter rzeczywiście mógłby kolidować z nastrojem Zaduszek. Ale tak nie było. Była to poważna prezentacja poważnych ludzi, w tym kilku osób już wcześniej publicznie znanych, aspirujących do funkcji burmistrza. Zatem spotkanie poświęcone jednej z najważniejszych spraw publicznych, przebiegające w dobrej atmosferze.
Sala była gęsto wypełniona. Zebrani czekali i na pańską wypowiedź. Zauważyłem, że na spotkanie przybywano całymi rodzinami. Z całą pewnością pośród tak licznego zgromadzenia było wielu ludzi, mających swych drogich zmarłych (ja też do nich należę), o których pamięć w tych właśnie dniach zadbali i dali wyraz szacunku. Którzy byli na grobach, dając osobiste świadectwo przywiązania. Także pośród kandydatów. Wszyscy podzielamy nastrój refleksji i zadumy. Ale uczestnictwo w sprawach publicznych nie zaprzecza przecież świętu.
I cóż pan teraz obwieścił mnie i innym? Powiedział pan ni mniej ni więcej, że pan potrafi lepiej od kilkuset innych mieszkańców obejść te dni. Z większym niż wszyscy skupieniem, refleksją i głębszą zadumą. "Pozostać w domu w rodzinnym gronie", a oni poszli. Ale grono rodzin na debacie było pokaźne. Pan również mógł przyprowadzić swoją. Nie atakuję pana, ale czuję się źle, gdy od razu w pierwszym zdaniu mówi mi się, że będąc widzem tej debaty - debaty, a nie wiecu!!! "nie szanuję pamięci zmarłych", że uchybiłem ich pamięci. Kompletnie wbrew faktom i mojemu własnemu przeświadczeniu. Powtarzam, to nie jest atak na pańską osobę. Ale tylko próba skłonienia pana właśnie do refleksji nad tym, co produkuje gminna propaganda, a co w tych okolicznościach brzmi zupełnie fałszywie.