ekspertx33
06.11.14, 08:52
Wczorajsze starcie na Dąbrowie rzekonało mnie, że wzajemna nienawiść dosięga szczytu. Zwolennik Dąbrowskiego już na tym forum ogłosił wojnę! Przecież nie tylko między kandydatami, ale i ich zwolennikami. Zastanawiam się, co będzie, gdy ktoś z trójki PO-wskiego chowu kandydatów wygra te wybory? Obojętnie, czy to będzie marzący o rewanżu Pszczółkowski, lektorka p. Ula, czy partyjny funkcjonariusz Kolwas? To zresztą niewielka różnica. Wszyscy reprezentują to samo środowisko. Dość skłócone, ale zawsze zdolne do dogadywania się ze sobą, ale już nie z innymi. Co wtedy będzie działo się dalej? Po wczorajszym starciu widać, że nie będzie zmiłuj: nie tylko zwolennicy obecnego burmistrza, ale i inni pójdą w odstawkę, na zasadzie, kto nie z nami, ten przeciw nam. I cóż z tego, że to wszystko sprowokowali Dąbrowski z Rusieckim? Będziemy w nieskończoność tkwili w kręgu wzajemnego odgrywania się? Co cztery lata kolejna vendetta?
Żeby coś sensownie zrobić w Łomiankach, trzeba planować skutecznie na 8-12 lat. Nie wystarczy być burmistrzem, większością 119 głosów. Trzeba się porozumieć z WIĘKSZOSCIĄ mieszkańców (także tych z przeciwnego obozu), co do celów najważniejszych, poza bieżącymi rozgrywkami.
JEDYNY Z TEGO GRONA, KTÓRY JEST DO TEGO ZDOLNY, TO GAWDA. Taki ma program i taką osobowość. Nie ciągnie za sobą dyszących chęcią zemsty facetów, którzy od lat walczą ze sobą nad naszymi głowami i na nasz koszt. Nie tylko mówi, ale i działa rozsądnie. Nikomu nie rzuca się do gardła. Zbiera wokół siebie wszystkich, którzy są w stanie porozumieć się z innymi. Zadeklarował respekt i współpracę z Radą, nawet jeśli będzie tam większość mu nieprzychylna. Inni deklarują współpracę z Radą, ale tylko taką, którą opanują ich zwolennicy. Mówią: jeśli dacie mi władzę, to ja was urządzę. W domyśle: po swojemu, z lepszymi i gorszymi pomysłami, ale to nie tak ważne. Ważne, że nie dociera do nich, że trzeba zmienić cały system działania, że władzą się trzeba podzielić. Nie zdobyć ją jakimś psim swędem w krzykliwej i nieuczciwej kampanii, ale stopniowo zbudować większość dla zmiany. Gawda to jedyny rozsądny i niepartyjny kandydat.