lomianki_rozum
08.11.14, 00:41
O mój Narodzie cóżeś mi uczynił…
Czy na prawdę tak bardzo ci zawiniłem. Starałem się jak umiem. Pisałem jak potrafię. No dobra, ostatnio trochę się opuściłem. Ale żeby tak sroga kara?
Odbierasz mi Narodzie ostatni taki dziw natury, który mogłem opisywać.
Z każdym dniem marnieje nam nasz Umiłowany Przywódca, kurczy się jego Wierny Towarzysz. Zwarte szeregi Łom-Razu zmniejszyły się do jednej kruczowłosej postaci.
Wierni wyznawcy, których rzesze przybywały na posiedzenia Wielkiej Rady, to teraz zaledwie grupka zakontraktowanych kandydatów.
Ludzie w miasteczku śmieją się bezprzykładnie z portretów Umiłowanego Przywódcy smętnie zwisających z każdego słupa.
Każde odważne posunięcie Umiłowanego Przywódcy wymierzone we wrogie siły, obraca się przeciw niemu. Załamuje się cały porządek świata.
Umiłowany Przywódca założył kapcie, usiadł przy piecu i patrzy na obrazki w Oficjalnym Organie. – Takie ładne zdjęcia, tak ładnie napisane i komu to przeszkadzało…
Żegnajcie