Czy Łomiankom potrzebny jest rynek?

03.11.05, 11:27
Po ostatniej wizycie w odbudowywanym Głogowie stwierdzam, że nawet postawienie
"nowego" Starego Miasta działa centralizująco. Podobnie rzecz ma się w
Ostródzie, gdzie po dawnym centrum nie ma śladu. Imitacje kamieniczek z
parterami handlowymi, placyk z fontanną i pasażyk z kwietnikami powodują, że
środek każdego miasta staje się oczywistym punktem odniesienia. Ciekawostka
jest, że w Głogowie przez 60 lat dawne Centrum stalo się przedmieściem.
Obecnie jednak środek ciężkości powraca na dawne miejsce. Czy stworzenie na
"surowym korzeniu" takiego miejsca w Łomiankach wydaje się Wam celowe? Gdzie
taki kwartał mógłby powstać, co tam widzielibyście?
    • kmsanczia Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 11:32
      Już kiedyś pisałam, że bardzo by się przydał rynek. Do niedawna jedynym takim
      miejscem był teren za Marcpolem, ale teraz strasznie dużo się tam nabudowało,
      myjnie, bazarek itp. No i boisko podobno jest nie do ruszenia. Ale kto wie, może
      Sokół planując subcentrum na Kościelnej Drodze tam wpasuje jakiś poręczny
      ryneczek? ;)
      • mwsylwia Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 11:48
        Myslę, ze nie ma co o tym marzyć. Bo owszem - ryneczek miła rzecz, ale
        zasadniczo to powinien on być zlokalizowany w centrum, a u nas chyba miejsca to
        już nie ma. No, chyba zeby rozwalić Markpol i bazarek i na tym kwadracie
        postawić coś ale to utopia przecież. A lokalizowanie centrum gdzieś na rubieży
        w jakimś wyimaginowanym subcentrum to zupełnie bez sensu bo to musi być
        przecież mniej więcej w srodku miasta.
    • papirus22 Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:09
      Nie jestesmy miastem z wielowiekowymi tradycjami i brak jest miejsca na taki
      rynek, teren markpolu i bazarku to fikcja. Naturalnie bazarek spełnia funkcje
      rynku. Fajnie by było mieć rynek, miejsce spotkań, dyskusji, ale w Łomianakach
      akurat mamy tyle poważnych problemów, zagrozeń, że chyba jednak warto o nich
      myśleć
      • sloggi Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:10
        papirus22 napisał:

        > Nie jestesmy miastem z wielowiekowymi tradycjami.

        Czas najwyższy zacząć tworzyć coś, co kiedyś będzie tradycją.
        • papirus22 Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:20
          No tak zgadzam się z Tobą, jednak zamiast żyć mistyfikacją należy rozwiązywać
          najważniejsze problemy dnia dzisiejszego. Mamy wielorybka, a za to pijemy
          szambo i się w nim paplamy, zamiast jeżdzić po asfaltowych oswietlonych drogach
          budujemy hotel rowerowy, zamiast rozmawiać o przyszłości, kłócimy się za sprawą
          mrzonek stworzonych przez B. Taka cywilizacja nie dotrwa do czasów, gdzie
          będzie można podziwiac nasze osiągnięcia. Natomiast pozostaną po nas długi jak
          po czasach Gierka, które będa spłacały następne pokolenia, dodatkowo zniszczymy
          to co daje nam szansę na rozwój czyli jeziorka, Wisłę, park młociński i kpn.
          To jest najwyższa wartośc, jeżeli zachowamy ten stan przyrodniczy to nastepne
          pokolenia to na pewno docenią, na zachodzi juz docenili. Wisła nie jest
          wybetonowana, uniklana, cenna przyrodniczo, może warto ja zostawić dla
          następnych pokoleń chociaż w stane w jakim ją zastalismy, zamiast ją betonowac
          i niszczyć.
    • iod Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:29
      ja nie wiem gdzie ten rynek umiejscowić, ale zdecydowanie tak, przydałby się.
      Miasto (miastko:)) nabrałoby jakiegoś charakteru. a tak mamy Warszawską . Dla
      mnie kompletnie niecharakterną :)
    • randolff Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:41
      Pewnie, że rynek by się przydał. Wogóle Łomianki jak na miasto mają bardzo mało
      miejskich cech. Na razie to taka większa ulicówka (albo lepiej dwu-ulicówka).A
      jedynym sensowymy miejscem pod takie rynek byłby kwadrat
      wraszawska/wiślana/fabryczna/raabego. I jaki można by piekny ratusz przy tym
      rynku wybudować... Dziwię się że do tej pory nasz burmistrz nie zadbał o
      piekny, reprezentacyjny gmach dla władzy ;)
      • papirus22 Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:47
        No chyba Cię nie zaskoczę, ale wspomniał o tym w studium, więc nie mart sie
        planuje, ale na pewno nie w tym miejscu, choć wydaje się najatrakcyjniejsze.
        • krzysiom1 Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 13:02
          Jakieś zakusy w sprawie przejęcia terenu boiska juz chyba są. Coś ostatnio się
          dzieje niedobrego wokół KS Łomianki. Podobno v-ce macza w tym palce.
          Jednak myslę że B. planuje ratusz w wymarzonym "subcentrum"
          A tak powaznie. Przydałoby się zmienić wieś ulicówkę w miasteczko.
          Jedyna rozsądna lokalizacja to właśnie Fabryczna/Wiślana/Raabego.
          Tylko zupełnie nierealna.
    • control Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:56
      wklejam interesujący fragment starej dyskusji na temat rynku. Może wzbogaci
      dyskusję obecną
      • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?!
      mama.restauracyjna 04.09.03, 02:40 zarchiwizowany


      Gość portalu: wojtek napisał(a):


      > A co do "naszej regionalności", to przecież tutaj strasznie wielu jest
      > ludzi takich jak Ty i ja, którzy po prostu zwiali tu z Warszawy, dalej
      > zachowując tam jednak większość związków zawodowych czy
      > towarzyskich. Co tu pielęgnować, poza spaniem?
      >
      WIESZ, nie chcialabym traktowac Lomianek, Dabrowy itp jako tylko
      SPALNI.Kojarzy mi sie to z potworem i zyciem na pustyni typu Ursynow, czy Nowa
      Huta.

      Nie lubie takich porownan, ale czasem musze-marzyloby mi sie -jak w Anglii, czy
      Holandii, aby miasta satelitarne-jak Lomianki- wokol duzych miast-mialy wlasne
      zycie, dusze, charakter, stad pomysl SLOGGIEGO z ryneczkiem uwazam za
      genialny........!



      • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
      Gość: esscort 04.09.03, 08:40 zarchiwizowany


      mama.restauracyjna napisała:

      pomysl SLOGGIEGO z ryneczkiem uwazam za
      > genialny........!

      Ten pomysł był juz przerabiany w prasie łomiankowskiej i na różnych forach
      dyskutujacych o koncepcjach rozwoju łomianek. Wspominano o wiekszej powierzchni
      potencjalnego rynku (przecież mona przewidywać także wyburzanie istniejacych
      budynków), ale też u zbiegu ul. Wislanej i Warszawskiej - czyli w grę
      wchodziłby teren Marcpolu, bazarku, boiska (okazuje się, że to miejsce jest od
      od wielu lat, takze w czasach gdy łomianki były majątkiem prywatnym, centralnym
      punktem).
      Były to jednak takie sobie dyskusje. Nikt tego powaznie nie traktuje. Wielka
      wizja potrzebuje wielkiego człowieka do jej przeforsowania i wykonania. A
      takiego nie widać.
      Łomianki "wyrosły" ze wsi, która rozwijała sie wzdłóż drogi. Nie były lokowane
      na prawach miejskich - stąd brak rynku i duża przypadkowość lokalizacji róznego
      rodzaju budynków o chatrakterze publicznym. Tak już pewnie zostanie - do czasu,
      gdy funkcje centrum przejmie hipermarket (a potem drugi, trzeci itd.).



      • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
      Gość: esscort 04.09.03, 08:45 zarchiwizowany


      Generalnie to wiem, jak sie pisze "wzdłuż", ale widocznie czasem nie za bardzo



      • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Gość: wojtek 04.09.03, 10:58 zarchiwizowany


      Gość portalu: esscort napisał(a):

      > Były to jednak takie sobie dyskusje. Nikt tego powaznie nie
      traktuje. Wielka
      > wizja potrzebuje wielkiego człowieka do jej przeforsowania i
      wykonania. A
      > takiego nie widać.

      Tylko że czasem wizje "wielkiego człowieka" mali ludzie olewają
      ciepłym parabolicznym i zaprojektowane dla nich centrum świeci
      pustkami. Takie jest doświadczenie brytyjskich New Towns, gdzie
      mieszkańcy gremialnie olewali śliczne centra (na których np. nie
      dało się zaparkować, bo wizja "wielkiego człowieka" przewidywała
      latanie pieszo na zakupy) i woleli pojechać parę kilometrów do
      Tesco. Myślę, że pouczający jest los quasi-centrum na rogu
      Warszawskiej i Wiślanej - zdaje się, że tam do dzisiaj nie wszystkie
      lokale znalazły najemców.




      • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
      Gość: esscort 04.09.03, 11:50 zarchiwizowany


      Gość portalu: wojtek napisał(a):

      Myślę, że pouczający jest los quasi-centrum na rogu
      > Warszawskiej i Wiślanej - zdaje się, że tam do dzisiaj nie wszystkie
      > lokale znalazły najemców.

      Bo:
      1. Zapytaj o ceny - jeżeli facet chce prawie taki czynsz, jaki jego kolega
      bierze na rogu Marszalkowskiej i Świetokrzyskiej, to nie ma się czemu dziwić -
      al nie to jest najwazniejsze
      2. Bo to jest tylko quasi-centrum. Centrum to - patrząc szerzej i bardziej
      abstrakcyjnie - miejsce, gdzie siłą rzeczy krzyżują się drogi mieszkańców.
      Dlaczego Rynek w "normalnym" mieście pełni funkcje centrum? Bo żeby gdzieś
      przejść, żeby coś załatwić, trzeba przejść przez rynek. W pobliżu są urzedy,
      kościół, banki, ważne sklepy, knajpa, usługi itp. Więc wszyscy tamtedy chodzą i
      tam sie spotykają, gadają, "pokazują się". Dlaczego np. warszawski rynek
      Starego Miasta nie pełni funkcji centrum? Bo tam trzeba specjalnie pójść, nie
      krzyzują się tam żadne konieczne drogi mieszkańców. Podobnie jest w Łomiankach.
      Co z tego, że to wspomniane quasi-centrum jest w centrum geograficznym
      łomianek? To nie jest żadne centrum w wyżej zasygnalizowanym znaczeniu. Tamtedy
      sie do nikąd nie idzie, trzeba pojść specjalnie.
      Jeżeli nie chodzisz, to wybbierz sie chociaż raz w niedzielę w okolicę
      łomiankowskiego kościoła - ludzie (wszystkie pokolenia) wychodzą z mszy
      gromadnie i chcieliby sie gdzieś zatrzymać, porozmawiać, choćby "pogapić" sie
      na siebie, ale nie mają gdzie tego zrobić, więc każdy idzie w swoją stronę i
      włącza w domu telewizor albo wsiada w auto i jedzie poszukać promocji na
      kaszankę w drugiej świątyni - hipermarkecie. Ale tam spotyka sie z innymi
      rownie anonimowymi ludźmi. Zamiast kaszanki kupił za super-cenę polędwicę
      bosmańską i wraca z rodziną do domu.
      Oczywiście zgadzam się tez z pogladem, że sztucznie stworzone centrum może
      wcale faktycznym centrum nie być - jeżeli popełni sie jakieś błędy koncepcyjne.




      • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Gość: wojtek 04.09.03, 19:09 zarchiwizowany


      Gość portalu: esscort napisał(a):

      > tam sie spotykają, gadają, "pokazują się". Dlaczego np.
      warszawski rynek
      > Starego Miasta nie pełni funkcji centrum? Bo tam trzeba specjalnie
      pójść, nie
      > krzyzują się tam żadne konieczne drogi mieszkańców.

      Ale czy coś w Warszawie pełni taką rolę? Podobała mi się uwaga
      Konwickiego, że w Warszawie centrum to skrzyżowanie dwóch linii
      tramwajowych. W Warszawie nie ma odpowiednika, powiedzmy,
      berlińskiego Ku-Damm czy londyńskiego układu Piccadilly-
      Shaftersbury-Leicester Square, nie mówiąc już o Polach Elizejskich. A
      przecież Łomianki są i zawsze będą głównie przedmieściem
      Warszawy, nie są zdolne do gospodarczej czy kulturowej
      "niepodległości" (w sensie samowystarczalności), więc będzie
      odtwarzać warszawskie problemy. A Warszawa to _jest_ miasto
      ludzi, którzy chodzą od punktu A do punktu B z walkmanem na
      uszach albo nie chodzą, tylko jadą samochodem z zatrzaśniętym
      centralnym zamkiem i żadne zaklęcia tego nie zmienią. Centrum
      Warszawy też jest w zaniku - nawet warszawiacy wolą przecież
      multipleksy na peryferiach od "Relaksów" i "Atlantików" (takoż
      sklepy, gastronomię itd). Myślę, że nawet gdyby taki rynek w
      Łomiankach wzniesiono, świeciłby pustkami, bo mieszkańcy swoje
      potrzeby handlowe, gastronomiczne i rekreacyjne zaspokajaliby w
      Warszawie (czytaj: w oszą i krrfrr).




      • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
      Gość: esscort 05.09.03, 09:20 zarchiwizowany


      Gość portalu: wojtek napisał(a):

      Myślę, że nawet gdyby taki rynek w
      > Łomiankach wzniesiono, świeciłby pustkami, bo mieszkańcy swoje
      > potrzeby handlowe, gastronomiczne i rekreacyjne zaspokajaliby w
      > Warszawie (czytaj: w oszą i krrfrr).

      Niekoniecznie. Przypuszczam, że nieco upraszczasz sprawę (może na podstawie
      swoich doswiadczeń). Nie jest do końca tak, że mieszkańcy Łomianek traktują to
      miejsce wyłącznie jako sypialnię i że nie ma tu żadnego wewnętrznego życia. To
      prawda, że chyba najbardziej zintegrowane jest środowisko kupiecko-
      rzemieślnicze mające tu dłuzszy staż zamieszkania. Ci ludzie się dobrze znają,
      często przyjaźnią, spotykają, prowadzą dzialalność środowiskową. Ja mieszkam w
      Łomiankach dopiero 9 lat, pracuje w Warszawie, w Lomiankach znam pewnie jakieś
      kilkaset osób (stopień znajomości: od stosunków przyjacielskich, do zwyczajnego
      • control Re: Czy Łomiankom potrzebny jest rynek? 03.11.05, 12:58
        Nie weszła cała, więc końcówka

        Niekoniecznie. Przypuszczam, że nieco upraszczasz sprawę (może na podstawie
        swoich doswiadczeń). Nie jest do końca tak, że mieszkańcy Łomianek traktują to
        miejsce wyłącznie jako sypialnię i że nie ma tu żadnego wewnętrznego życia. To
        prawda, że chyba najbardziej zintegrowane jest środowisko kupiecko-
        rzemieślnicze mające tu dłuzszy staż zamieszkania. Ci ludzie się dobrze znają,
        często przyjaźnią, spotykają, prowadzą dzialalność środowiskową. Ja mieszkam w
        Łomiankach dopiero 9 lat, pracuje w Warszawie, w Lomiankach znam pewnie jakieś
        kilkaset osób (stopień znajomości: od stosunków przyjacielskich, do zwyczajnego
        ropoznawania się i kłaniania na ulicy) i ten krąg się powiększa. Stwierdzam, że
        moje więzi z Warszawą coraz bardziej słabną - tym bardziej, że to raczej
        znajomych z Warszawy ciagnie do mnie (z oczywistych względów), niż mnie do
        nich. Z coraz większymi oporami wchodzę na miejskie klatki schodowe, po
        dłuższym przebywaniu w Warszawie zaczyna mi doskwierać "wielkomiejskość". W
        łomiankach załatwiam większość swoich potrzeb handlowych (zwłaszcza tych
        codziennych), wiele gastronomicznych i rekraacyjnych (w tej akurat dziedzinie -
        poza ewentualnym wypadem na basen - Warszawa w ogóle nie jest mi do niczego
        potrzebna). Z instytucjonalnym potrzebami kulturalnymi (kino, teatr) jest
        gorzej, ale wszak taki los mieszkańców mniejszych ośrodków. Wypad do Warszawy
        od czasu do czasu nie jest problemem. W Łomiankach mieszka bardzo dużo
        interesujacych osób ze wszystkich dziedzin życia. Kontakty z nimi są tu na
        zupełnie innej (bo prywatnej) płaszczyźnie. Nastepna sprawa to dzieci: z moich
        obserwacji wynika, ze większość dzieci "nowych" mieszkańców Lomianek jeździ do
        szkól do Warszawy. Nie zmienia to jednak faktu, że te dzieci to juz w znacznym
        stopniu dzieci "łomiankowskie". Ich stopień zażyłości z rówiesnikami z
        łomianek jest większy niż ich rodziców i tak juz zostanie. Rodzice powinni o to
        dbać, bo każdy musi mieć jakieś korzenie, jakieś "swoje" miejsce. W tym
        kontekście bardzo mi sie podoba widoczna także na tym forum troska rodziców
        małych dzieci o wyjście poza własną działkę, o zapewnienie dzieciom kontaktu z
        rowieśnikami. Jest to potrzebne nie tylko dla rozwoju ich (dzieci) osobowosci,
        ale takze ze względu na owo "wrastanie" w środowisko.
        Ja na łomiankowskim rynku chyba chętnie bym bywał.
        >



        • Re: Dlaczego w Lomiankach nie ma kina?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
        Gość: wojtek 05.09.03, 14:08 zarchiwizowany


        Gość portalu: esscort napisał(a):

        > Myślę, że nawet gdyby taki rynek w
        > > Łomiankach wzniesiono, świeciłby pustkami, bo mieszkańcy
        swoje
        > > potrzeby handlowe, gastronomiczne i rekreacyjne zaspokajaliby
        w
        > > Warszawie (czytaj: w oszą i krrfrr).
        >
        > Niekoniecznie. Przypuszczam, że nieco upraszczasz sprawę (może
        na podstawie
        > swoich doswiadczeń).

        Jestem pesymistą a może realistą, co w naszym kraju zwykle na
        jedno wychodzi. Mama Restauracyjna też sobie kino w Łomiankach
        wyobraża jako coś wyciętego z filmu Tornatore, a ja jako coś na
        wzór kina "Mewa" w Piasecznie - syf w kiblu, niewygodne krzesła,
        nieistniejący bufet. I jakoś dziwnie jestem pewien, że jeśli takie
        hipotetyczne kino w Łomiankach by powstało, to właśnie takie jak w
        Piasecznie (bo co, my niby jacyś lepsi jesteśmy?). Piaseczno to
        zresztą dobry przykład - to miasto z historycznymi korzeniami
        takimi, że ho ho. I z historycznym rynkiem. I jak myślicie, ktoś się na
        tym rynku z kimś integruje? Mieszkańcy Piaseczna "integrują" się w
        Auchanie na Puławskiej. Dlaczego u nas miałoby być lepiej, jeśli na
        starcie jesteśmy w gorszej sytuacji jako nadmuchana wieś?

        > nich. Z coraz większymi oporami wchodzę na miejskie klatki
        schodowe,

        Tak, znam to uczucie :-). Kiedy czasem odwiedzam kogoś w
        zwykłym bloku, wali mnie nagle "zapach" lizolu, uryny i zsypu na
        klatce schodowej, nie mogę uwierzyć, że sam w takim czymś
        mieszkałem przez pierwsze 25 lat życia i nawet zdążyłem się
        "przyzwyczaić".

        > łomiankach załatwiam większość swoich potrzeb handlowych
        (zwłaszcza tych
        > codziennych), wiele gastronomicznych i rekraacyjnych (w tej
        akurat dziedzinie -

        ...no ale gdzie ta gastronomia? Bida z nędzą. Ile można w kółko jeść
        pizzę i mielone z "Gościńca Polskiego"? Na dobry obiad też trzeba
        jednak skoczyć np. na plac Wilsona do "Cafe Retro".

        > stopniu dzieci "łomiankowskie". Ich stopień zażyłości z
        rówiesnikami z
        > łomianek jest większy niż ich rodziców i tak juz zostanie. Rodzice
        powinni o to
        >
        > dbać, bo każdy musi mieć jakieś korzenie, jakieś "swoje" miejsce.

        To prawda, dzieci to zupełnie inna historia. Ale z tego też wynika
        potrzeba istnienia czegoś w rodzaju "zabawowalni" typu Eldorado w
        Krrfrrr...

        > Ja na łomiankowskim rynku chyba chętnie bym bywał.

        <wredny uśmieszek> A na piaseczyńskim?



        • Re: Dlaczego w Łomiankach nie ma tego czy owego ? IP: 195.94.206.*
        Gość: Irytek 06.09.03, 16:07 zarchiwizowany


        Witam. Wasza dyskusja n/t , odbiła sie echem (i to dosyć mocnym) w naszym
        forum.Wyjaśniam- jestem obecnie mieszkańcem Marek. Szczerze mówiąc, zaskoczyła
        mnie "kompatybilność" problemów. Zaczynając od "miłości" do byłego burmistrza,
        a kończąc na wizji rozbudowy (czy rozwoju- jak kto woli) Waszego miasta.
        Jeżeli mogę (pytanie retoryczne :) )się wtrącic do Waszej dyskusji, to
        chciałbym powiedzieć, że:
        - nie jest prawdą, ta apokaliptyczna wizja, związana z funkcjonowaniem centra
        handlowego. Przypominam, że w Markach jest ono dosyć spore. I nie ogranicza się
        do tylko jednego hiper,super, ultra - marketu.
        - tak samo jak Wy do Lomianek, tak większość "emigrantów" mareckich ma dziwny
        stosunek(przynajmniej początkowo)do swego nowego miejsca zamieszkania. Jest ono
        zazwyczaj postrzegane jako właśnie sypialnia. Trudno wymagać od człowieka, by
        po przeprowadzce, zakończył wszystkie znajomości,"zerwał wszystkie mosty". Ten
        proces musi potrwać.Ale pojawiają się nowe potrzeby, zazwyczaj staramy się by
        zaspokajać je środkami z nowego miejsca zamieszkania. Takie centrum to nowe
        miejsca pracy, dobry punkt zaopatrzeniowy, i od biedy- miejsce spotkań.
        - Wasz burmistrz będzie mógł sobie zaplanować nowe inwestycje w Łomiankach.
        Wpływy do kasy magistratu z tytułu płaconego podatku, to dosyć spory plus.
        Trudno go przecenić.
        - niestety prawdą jest twierdzenie, że takie centrum sprawi iż pojawią się
        indywidua kochające cudzą własność oraz inne oszołomy. Jednak ich pole
        działania nie powinno być większe niż parking przed centrum.
        - co do "rynku"- w moim odczuciu jest to raczej coś co "warto mieć" , a nie to
        gdzie będziecie przebywać. Aby na takim "rynku" funkcjonować, trzeba mieć czas,
        pieniądze,siłę po pracy. Ilu z Was tym dysponuje ? A teraz z innej beczki- co
        na tym rynku?głównie jakaś kawiarnia, a może restauracja?- po jakim czasie, i
        po ilu odwiedzinach takiego przybytku zaczniecie mówić o znudzeniu miejscem?
        Czas nie stoi,lat nam przybywa. Czy za kilka lat takie miejsce będzie równie
        atrakcyjne?
        W Markach, wiele osób wyraziło opinię, że widzą potrzebę reanimacji parku.
        Takiego śliczniusiego miejsca z ławeczkami,starymi drzewami, jakąś kafejką...i
        pijaczkami w krzaczorach. Właśnie to ostatnie, troszkę ostudziło nasze zapędy
        (może nie tylko to? ).
        Resume: jest troszkę pozytywów i kilka negatywnych stron. Ciekawią mnie (i
        ręczę, że nie tylko mnie) Wasze przemyślenia. Choćby z tego względu, że nasze
        miasta mają bardzo wiele wspólnego ze sobą. I jak widać , nawet
        takim "emigrantom" zależy, by ich nowe miejsca na ziemi były przyjemniejsze.
        pzdr
        P.S.
        serdecznie pozdrawiam moich znajomych z Łomianek (emigranci z Wawy)



        • Re: Dlaczego w Łomiankach nie ma tego czy owego ? IP:
        *.neoplus.adsl.tpnet.pl
        Gość: wojtek 06.09.03, 21:36 zarchiwizowany
Pełna wersja