lomek2
29.11.07, 12:19
Wpadł mi w rękę jeden z ostatnich (chyba ostatni) numer tego pisma. W nim,
wśród innych tekstów, krótki wywód na temat zdziczenia obyczajów na
okolicznych drogach w obliczu remontowego korka na Kolejowej.
Nic dodać, nic ująć. Autor słusznie wytyka kierowcom (niektórym) ich egoizm i
czasem po prostu chamstwo. Mam nadzieję, że nie dojdziemy wkrótce do tego, co
dzieje się np na południowych wlotach do W-wy albo przy wlocie Wisłostrady na
Trasę Toruńską w kierunku na Pragę....
Ale chciałbym zwrócić uwagę na błąd popełniony przez autora w pewnej kwestii.
Otóż ma on pretensję do niewłaściwego zachowania kierowców w przypadku
zwężenia drogi.
Co się dzieje - wszyscy wiemy. Auta z 2 pasów muszą zmieścić się na jednym.
Niestety w praktyce, szybciej przejeżdżają auta włączające się do ruchu, niż
auta mające pierwszeństwo, w tym auta grzecznie czekających na swoją kolej
kierowców. Kto tego nie doświadczył?: wpuszczamy przed siebie samochód
oczekujący na zmianę pasa, ale następny kierowca zamiast "wpiąć się" do ruchu
już za nami, grzeje do przodu i wciska się jeszcze przed wszystkimi.
Obserwując rejestrację tych "lepszych" od innych widać, że zazwyczaj są to
ludzie znający teren a nie przyjezdni, którzy się zagapili i można im wybaczyć.
Problemem tak naprawdę jest nieznajomość zasad ruchu drogowego. Bo jest jednak
na to sposób, stosowany jako naturalny na zachodzie w sytuacji korka, który
powinni przyswoić sobie i wpuszczający i włączający sie do ruchu. Otóż
wszystkie auta, które chcą włączyć się na przejezdny pas, jadą aż do końca
urywającego sie pasa, nie próbują włączyć się wcześniej (jeśli nie ma miejsca
na manewr). I dopiero tam, na zakładkę włączają się w sznur pojazdów na pasie
przejezdnym. W ten sposób jest "sprawiedliwie" i proporcje pojazdów z obu
pasów są zachowane na właściwym poziomie, co nie doprowadza do szewskiej pasji
i chęci odwetu kierowców z pasa przejezdnego :)