Ale szambo w Piasecznie!

09.07.08, 14:05
Moze i u nas dojsc do tego, tak duzo się buduje :(

Gazeta:
Piaseczno utopione w szambie
Katarzyna Wójtowicz 2008-07-08, ostatnia aktualizacja 2008-07-08
21:49:16.0

Mieszkańcy podstołecznego Piaseczna zaskoczeni nawet trzykrotną
podwyżką opłat za wywóz szamba po zamknięciu jedynej zlewni
nieczystości. Nadmiar ścieków przelewał się z niej do Jeziorki,
która uchodzi do Wisły powyżej Warszawy


Podwyżka jest drastycznie wysoka. - Do tej pory płaciłem
szambiarzowi 170 zł. Teraz żąda nawet 500 za jednorazowy odbiór. To
dla nas ogromne koszty, bo moja czteroosobowa rodzina musi zamawiać
szambiarkę co trzy tygodnie - mówi Wojciech Zmysłowski z osiedla
Orężna.

Szambo to kolejny problem mieszkańców 60-tysięcznej gminy. Niedawno
skarżyli się na brak wody w kranach. W czerwcu "Gazeta" pisała, że
aby zrobić pranie czy wykąpać dziecko, trzeba trzymać się ściśle
określonych godzin. Wody jest tak mało, że burmistrz Piaseczna
prosił ludzi, by zrezygnowali z podlewania ogródków. - Wszystko
przez to, że gmina wydaje bardzo dużo pozwoleń na budowę. A cała
infrastruktura, w tym modernizacja oczyszczalni, czekała latami -
podsumowuje Wojciech Zmysłowski.

Teraz problem staje się jeszcze bardziej dotkliwy, bo mocno uderza
mieszkańców po kieszeni. - Większość miejscowości pod Piasecznem,
tak jak moje osiedle, w ogóle nie ma kanalizacji. Jesteśmy więc
skazani na stawki szambiarzy. Problem dotyczy tysięcy domów.
Najtańsze firmy podwyższyły ceny za wywóz "tylko" o 100 zł, ale
przyjazd takiego beczkowozu trzeba zamawiać kilkanaście dni
wcześniej - opowiada Krzysztof Konatowicz z oddalonego o 5 km od
Piaseczna Bobrowca. Nie chcąc tak długo czekać, płaci nie tak jak
dotąd 160, lecz 360 zł.

- Nic na to nie poradzimy. Zamiast do zlewni na miejscu wożę teraz
szambo aż do Warki, a to przeszło 100 km w obie strony. Za litr
paliwa płacę 5 zł, więc będzie dobrze, jeśli na takim kursie zarobię
na czysto 100 zł. To gmina zmusiła nas do takich podwyżek - mówi
Teodor Tkaczyk, właściciel jednej z firm szambiarskich.

I firmy, i mieszkańcy dowiedzieli się o podwyżce dwa tygodnie temu.
Wtedy wojewódzki inspektor ochrony środowiska zakazał zlewni w
Piasecznie przyjmowania dowożonych przez szambiarki nieczystości. -
Bo urządzenia, które je oczyszczały, zostały wyłączone z
eksploatacji w związku z prowadzoną rozbudową oczyszczalni. Gmina
powinna była wcześniej ograniczyć przyjmowanie szambiarek - uważa
Jerzy Kołaszewski z biura Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora
Ochrony Środowiska.

Urzędnicy doprowadzili jednak do przepełnienia zlewni. Nadmiar
ścieków - co wyszło na jaw podczas kontroli - wylewali do kanału,
którym spływały do Jeziorki. Dziś w tej rzece, która przepływa przez
uzdrowiskowy Konstancin-Jeziorną i na jego wysokości uchodzi do
Wisły, jest więcej ścieków niż wody. Wędkarze skarżą się na okropny
smród i brak ryb. Urzędnicy nie zostaną jednak ukarani. - Bo kary za
to są naliczane według bardzo skomplikowanych przepisów, nie za
jednorazowe zatrucie rzeki, ale za cały rok obrachunkowy. Wymogliśmy
na gminie, że nie będzie przyjmowała dowożonych ścieków, póki nie
ruszy nowa zlewnia - usłyszeliśmy od Jerzego Kołaszewskiego.

Urząd gminy w Piasecznie niechętnie wypowiada się w tej sprawie. Nie
potwierdza krążącej wśród mieszkańców plotki, że nowa zlewnia w
zmodernizowanej oczyszczalni może być otwarta już w połowie lipca. -
Właśnie ją wykańczamy, nie wiem jednak, jak długo potrwa jej odbiór -
mówi Jolanta Łączyńska, kierowniczka referatu ochrony środowiska w
Piasecznie.

Mieszkańcy uważają, że zachowanie urzędników to skandal. - Ja wydam
360 zł na szambo, ale są tacy, dla których nawet opłaty przed
podwyżką były za duże. Są też kombinatorzy, którzy wylewają
nieczystości na łąki i pola, oraz urlopowicze, którzy o podwyżkach
dowiedzą się po powrocie z działek do Warszawy. To wstyd, że tak
bogata gmina jak nasza dopuszcza do takiej sytuacji. Obawiam się, że
za kilka tygodni od Piaseczna będzie śmierdziało z daleka - uważa
Krzysztof Konatowicz.


Katarzyna Wójtowicz
    • brycezion Re: Ale szambo w Piasecznie! 10.07.08, 23:24
      Jakoś nikt nie zareagował na ten wątek Loli,a szkoda.Bo przykład innych
      uwidacznia nam zagrożenie.Podobnie dzieje się z infrastrukturą na Białołęce,też
      pisała o tym prasa.
      Czy to tak trudno zrozumieć np. że jeżeli na działce 2000 m2 powstaną 4 domy a
      nie 1,to ilość mediów potrzebnych będzie 4 razy większa. A wody już brakuje.
      Poza tym,gdybym ja miał ziemię do sprzedania,to zabiegałbym,żeby najpierw
      powstała przy niej infrastruktura.Cena natychmiast skoczyłaby w górę.
Pełna wersja