czarny.kamyczek
20.08.08, 23:14
Wracając wieczorem ulicą Warszawską niedaleko komisariatu widziałem
wiele różnych osobliwości. Najpierw naprzeciwko komisariatu pod
bankiem zatrzymały się dwa samochody. Wysiedli z nich panowie,
wymienili się czymś szybko i odjechali. "Może filateliści wymieniali
niezwykle cenne znaczki".
Następnie dalej pod apteką wytoczył się z samochodu młody człowiek
postawił na chodniku fajkę (nie wiem czy to się tak nazywa,
widziałem tylko na filmach... o narkomanach) i poszedł pod Alkohole
24. Kupić chyba zapałki."Pewnie turysta z Amsterdamu... może".
Pod tym samym sklepem monopolowym wesoła gromadka -dość młodej-
młodzieży śpiewała dorodnym głosem pieśni ludyczne -
prawdopodobnie "Chór z Zespołu Pieśni i Tańca".
Wędrując dalej spostrzegłem trójkę młodych ludzi wyglądających z
daleka bardzo porządnie.Przechodząc obok nich usłyszałem bardzo
dosadny język z użyciem wielu nieparlamentarnych słów - "studenci
etnolingwistyki".
Nieco dalej pod szkołą za szczelnie zamkniętymi wszystkimi furtkami
siedzieli "sportowcy" opowiadając sobie o wyczynach w uderzaniu
butelką w głowę tatusia. To byli napewno sportowcy bo jak inaczej
przeskoczyliby wysokie ogrodzenie.
Cały mój spacer okraszała bojowymi okrzykami starszyzna siedząca z
drugiej strony ulicy na ławeczkach dzierżąca mężnie piwko w
spracowanych dłoniach.
Pełen przekrój społeczeństwa. Prawie.
Brakowało stróży prawa. Bardzo.
A może tak panowie policjanci mały spacerek kolorowymi, pełnymi
atrakcji ulicami naszego miasta.
Nie ma nudy! zapewniam!