lomek2
26.10.08, 12:32
Kiedy żyd jest chory. Albo kura.
To stary dowcip, przekazuje jednak pewną oczywistą prawdę, o której wiedziały
nasze pra-pra-...babcie setki lat temu: nie ma nic bardziej zdrowego i
pożywnego i bardziej "stawiającego na nogi" niż prawdziwy rosołek z kury.
A piszę o tym dlatego, ze ostatnio miałem okazję rozmawiać ze znajomymi o
zupach w szkołach naszych gminnych. I okazuje się, że rosołek kiedyś dość
częsty, dziś pojawia się może co trzy tygodnie. Marnie wygląda tez sprawa z
pomidorówką. A łatwo domyślić się, że są to nieliczne zupy, które dzieci jedzą
chętnie i w całości. Bo wiedzą, co dobre.
Skoro finanse gminy stoją nieźle (w stosunku do tego czego się podziewano), to
dlaczego jakość wyżywienia dzieci pogorszyła się? czy ktoś z UMiG albo Komisji
Społecznej może mi na to pytanie odpowiedzieć? Oszczędzamy na zupach? A może
oszczędza dostawca a nikt z gminy sie tym po prostu nie interesuje?