sibeliuss 10.02.09, 11:02 Na dzień dziejszy najszybciej do metra to: Ł do Muzealnej, przesiadka w 106 lub 114 i metro? Pomijam jazdę Ł do Słodowca. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
krzysiom1 Re: Do metra... 10.02.09, 12:14 ok. 6.40-6.45 jeżdżę z Łomianek centralnych do stacji Młociny Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra... 10.02.09, 12:26 Szkoda, że u nas nie działa "transport zbiorowy" (a może działa, tylko ja o tym nie wiem). Mój starszy jeździ o tej samej godzinie (6.40-6.45) do Młocin. Mąż wozi go specjalnie (samochodem szybciej), podrzuca do metra i...jedzie w przeciwną stronę. Byłby jeden samochód mniej w porannym korku:)) Ale właśnie mnie natchnęliście do czegoś. A może by tak popracować nad rozpowszechnieniem transportu zbiorowego? Odpowiedz Link Zgłoś
kowalik22 Re: Do metra... 10.02.09, 12:54 Czy propagowanie rozpowszechniania zaczyna się od tego, że mąż nie wozi dziecka do metra? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra... 10.02.09, 12:59 Nie:) Ale można to jakoś zredukować. Mąż ma 3 miejsca wolne (przejazd w jedna stronę, z powrotem syn wraca Ł-ką). Mógłby przykładowo zabrać te trzy osoby, które w tych godzinach do metra dojeżdżają. Ale może też jest ktoś inny, kto zabierałby syna rano do metra:) Idealistka się znalazła? Odpowiedz Link Zgłoś
kowalik22 Re: Do metra... 10.02.09, 13:03 Idealistka = Toyara? :) Zbyt daleko posunieta samoocena;) A czy masz jakiś pomysł, jak to wdrożyć w życie? Bo wszyscy cenią sobie niezależność - a umawianie się, czekanie, itp. już tę niezależność ogranicza. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiom1 Re: Do metra... 10.02.09, 13:08 Bez przesady. Znam przypadek kilkumiesięcznej wzorowej wspólpracy przy "podwózkach". Uczestnicy akcji podwózkowej muszą być obowiązkowi=punktualni. Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra... 10.02.09, 13:15 Udałoby się, udało. Kowalik, ja wierzę, że takie coś jak transport zbiorowy (nie mylić z Ł-ką) jest możliwy do zrealizowania. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób takie rozwiązanie jest niepotrzebne (i tak jadą samochodem, często wraz z kierowca jedzie rodzina), powoduje pewien dyskomfort (obca osoba), ograniczające (nie można pospać 5 minut dłużej i podjechać drugim samochodem). Ale, jeśli na starcie bedziecie widzieli same minusy, szkoda czasu i energii. Kowalik, nie widziałaś nigdy czegoś takiego? Odpowiedz Link Zgłoś
kowalik22 Re: Do metra... 10.02.09, 13:15 Krzysiom, ja nie neguję pomysłu. Zastanawiam się nad sposobami. Piszesz "przypadek"? Jeden? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra... 10.02.09, 13:18 kowalik22 napisała: A czy masz jakiś pomysł, jak to > wdrożyć w życie? Mam:) Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra... 10.02.09, 13:32 Ależ oczywiście. Niemniej jednak nie rzucę się na żer pesymistom. Kowalik, dlaczego tak uporczywie starasz się dostrzec jedynie minusy tego pomysłu? Zobacz, że gdyby ktos podwoził (przy okazji przymusowego przejazdu) mojego syna do metra, bądź mój mąż zabierał trzy osoby (które nie mają samochodu, chciałyby uniknąć podróżowania Ł-ką), być może w korku byłoby kilka samochodów mniej. Takie rozwiązania wprowadza się powoli. Ludzie przyzwyczają się do tego, jedni polubią taka formę dojazdu, inni nie. Jeśli założymy, że taka forma jest bez sensu to pozostaje nam wierzyć w to, że tramwaj bądź metro problem rozwiążą. Chyba, że Ł-ka kiedys zmieni trasę. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalik22 Re: Do metra... 10.02.09, 14:01 Toyara napisała: > Kowalik, dlaczego tak uporczywie starasz się dostrzec jedynie minusy tego pomysłu? Skąd ten wniosek? Napisałam przecież: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=229&w=91134851&a=91142190 Odpowiedz Link Zgłoś
i_bella Re: Do metra... 10.02.09, 14:23 :) ja się nie piszę - niestety nie nadaję się do podwożenia innych, w samochodzie słucham muzyki, pewnie nucę, marzę o kawie, czasem zmieniam pończochę, piłuję paznokcie, przeglądam koresponencję, rozmawiam pzrez telefon - generalnie obsługuję jakąś godzinę mojego codziennego życia. Zajęcia raczej nakazują bardzo tolerancyjne towarzystwo, a w takie (poza moimi dziećmi) nie wierzę ;) to wszystko oczywiście dyskryminuje moją osobę w pretendowaniu do roli odwrotnej - tzw. "osoby podwożonej" :))) a na serio - wątek wałkowany już kiedyś. Myślę, że miły bardzo na zasadzie sąsiedzkiej przysługi w tarapatach. Codziennie - moim zdaniem nie do zrealizowania. Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra... 10.02.09, 14:36 Ależ wyraźnie napisałam, że nie każdy z tego systemu skorzysta. Jeden nie będzie miał potrzeby, drugi ochoty, trzeci miejsca, czwartemu żadna proponowana trasa nie będzie po drodze. Normalne i zrozumiałe. Ale trzeba się zmierzyć z problemem, żeby go potem krytykować. A może zmierzyć się i zmieniać, udoskonalać. Świat nie lubi próżni. Skoro taki system działa w innych krajach, zadziała i u nas. Kwestia czasu i chęci. Ale jestem przekonana, że im dłużej będziemy stali w korku, tym szybciej będziemy skorzy do ustępstw. W przeciwnym razie będziemy stali, warczeli na siebie, przeklinali w duchu przyjezdnych. Ale skoro "się nie da" to nie:) Tylko tak się zastanawiam, czy aby na pewno chcemy zmniejszenia korków. Ten system nakładów z budżetu nie wymaga. I decyzji burmistrza też, ani zezwoleń. Potrzeba tylko chęci i kompromisu. Przypominam, że ten system nie obejmuje każdego samochodu. Do wypełnionego po brzegi dodatkowej osoby nie wciśniemy. A może inne propozycje? Opcje "może nam metro ew. tramwaj podłączą" chwilowo nie biorę pod uwagę. Skoro moja propozycja (nowatorska nie jest, jak sama zauważyłaś:) jest bezsensowna, co w zamian? Nie neguję przy tym trzeciego pasa, żeby nie było niedomówień:) Odpowiedz Link Zgłoś
i_bella Re: Do metra... 10.02.09, 14:51 Toyara - moim zdaniem nie zadziała. Nie w tym kraju, nie na Ukrainie, Białorusi, w Rumunii, Bułgarii itp. Zadziała w krajach gdzie już od dawna myślą inaczej, a my jesteśmy w masie źli, zazdrośni, małostkowi, zawadiaccy, i bardzo o własnej wartości przekonani. Zadziała u nas najwcześniej za jakieś 15-20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra... 10.02.09, 14:58 Mam nadzieję, że wcześniej. Za jakiś czas ilość samochodów ulegnie podwojeniu. Widzę to u swoich sąsiadów. Kiedyś jeden samochód, dziś dwa. Jak to mówią, poczekamy, zobaczymy. Widocznie jeszcze mamy czas na stanie w tych korkach:) Masz rację z tą zawiścią, małostkowością. Odpowiedz Link Zgłoś
esscort Re: Do metra... 12.02.09, 16:44 i_bella napisała: > Toyara - moim zdaniem nie zadziała. No niestety na podstawie doswiadczeń własnych mam podobne zdanie. Moje dziecko chopdzilo do Warszawy do jednej szkoly z dzieckiem sasiada. Znaja się, lubią itd. Zaproponowalem, żeby jeździć jednym samochodem - przynajmniej rano. Na zmianę. Udalo sie może przez 2 tygodnie. Potem się okazało, że raz dwie minuty za poźno wyszlismy i dziecko sie denerwowało, potem sie okazalo, że jednemu odwołali pierwszą lekcję, a drugi idzie na ósmą, ale kolej jest rodzicow tego na 8.45 itp. Żeby nie psuć sąsiedzkich stosunków z ulga wrócilismy do poprzedniego wariantu - każdy wyjeżdżaswoim autem i psiocząc na korek jedzie w to samo miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
sibeliuss Re: Sibeliuss 10.02.09, 16:00 Ależ do takiej dyskusji służy ten wątek :D Odpowiedz Link Zgłoś
jojcorz Re: Do metra... 10.02.09, 15:11 Jako żywo "na dzień dzisiejszy" to: tow. Babiuch, tow. Edek z Gierków, tow. Ochab, tow. Jaruzelski z ostatnich dni niebiańskiego systemu, tow. Jędrychowski, tow. Karkoszka, tow. Żabiński, tow. Moczar partyzant i setki innych wicie, rozumicie towarzysze bojowników o to, za co płacimy (im emerytury) a czego NIGDY nie było. Równości. Daruj wiec Sobie tow. sibeliuss takie zwroty bo scyzoryk w kieszeni otwiera siem. :( Odpowiedz Link Zgłoś
woynowski1 Re: Do metra i dalej...warto spróbować 10.02.09, 20:19 Można założyć forum w rodzaju < Łomiankowska podwoda >. Oferty zabezpieczyć tak by wyeliminować klony i innych zabagniaczy tematu. Może wtedy by działo. W Anglii jeszcze przed internetem, w dobie kryzysu paliwowego lat 70-tych, działały społecznie gminne ośrodki koordynacji takich przewozów i przez pewien czas to funkcjonowało. Odpowiedz Link Zgłoś
zarnowiecki Re: Do metra i dalej...warto spróbować 10.02.09, 20:51 Pomarzyć dobra rzecz! Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 08:45 Masz rację, lepiej zostawić jak jest. Przewróciło się, niech leży. Eeeee, tu sie nie da, tam nie warto. Niech będzie jak do tej pory, w końcu jakoś żyjemy. Przy takim nastawieniu (dorzucając postawy: mój ci samochód, mój jedyny, na kredyt, ostatnia krwawica) żadne pomysł nie ma racji bytu. W takim razie proszę nie narzekać na korki i czas dojazdu. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalik22 Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 09:02 toyara napisała: > W takim razie proszę nie narzekać na korki i czas dojazdu. Sorry, ale narzekać każdemu wolno ;) Taki już polski styl. A zabraniać narzekać nikomu nie wolno - to też polski standard, nasze prawa niezbywalne, niezawisłe, niezmienne ;) A na poważnie. Pytałam, JAK Twoim zdaniem, można tę propozycję (już kilkakrotnie tu podnoszoną, więc temat ani nowy, ani odkrywczy) WCIELIĆ w zycie? Możemy tu pisać w celu propagowania pomysłu, ale to ZA MAŁO. Trzeba napisać, JAK TO ZROBIĆ, BY PRZESTAŁO BYĆ POMYSŁEM, IDEĄ, ŻYCZENIEM. Jak ktoś wie, oczywiście. Ja nie wiem. Więc? Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 09:22 Ależ napisałam, że "proszę" nie narzekać a nie, że nie wolno marudzić. Jesteśmy narodem marudzącym, narzekającym, pesymistycznie nastawionym do życia, często posępnym i...smutnym. Gdy sasiadowi się wiedzie, drugi w kącie bluźni. Nie jest tak? A wracając do temu, życie nauczyło mnie najpierw coś zrobić a potem prezentować. Kilka moich pomysłów ujrzało światło dzienne, zanim ja je w życie wcieliłam. Ot, po prostu czasem mam za długi język:) Póki co czekam na wypowiedzi innych, czy taki pomysł (bycia pasażerem/kierowcą) im sie podoba. Rozmawiałam wczoraj z mężem i synem, obaj poparli mój pomysł. Mąż nie widzi niczego złego w podrzuceniu kogoś, jak i syn nie widzi problemu, żeby z kimś dojeżdżał do metra. Jedyny warunek, musi taka osobę wcześniej poznać:) Nie wiem, czy to dobry pomysł. Naprawdę nie wiem. Wiem tylko tyle, że zdaje egzamin w innych krajach. Faktem jednak jest, że tam samochód jest środkiem do przemieszczania się. U nas jest oznaką luksusu, często dorobkiem życia obciązonym kredytem. Lubimy przywiązanie do rzeczy, wygodę. Sama ją lubię. W takie razie, skoro mój (choć nie do końca mój) pomysł nadaje się do kosz, jakie sa inne warianty polepszenia dojazdu? Chyba, ze znów zaczniemy prawić morały na temat tramwaju, metra i czegos tam jeszcze. Metro za X lat, Tramwaj za Y. A do tego czasu się w tych korkach pozabijamy. Wiecie ile samochodów przybyło w tym tygodniu? Tylko na nasze osiedle wprowadzili się kolejni sąsiedzi, każdy z dwoma samochodami, w każdym samochodzie po jednej osobie:)))) Więc pytam jeszcze raz, czy są inne propozycje poza narzekaniem? Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiom1 Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 12:02 Nie ma co dyskutować tylko trzeba się umawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 13:13 Toyara poważnie puściłabyś dzieciaka samochodem z jakimś anonimowym człowiekiem z forum?? Taka inicjatywa jest OK, ale raczej wśród ludzi, którzy się znają. Nie ma co apelować na forum i organizować odgórnie, każdy musi chcieć kogoś podwieźć i trzeba być z nim na tyle zaznajomionym żeby dać się podwieźć. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
i_bella Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:10 obcemu bym nie dała, ale właśnie wymyśliłam, że w osobowy wejdzie 3- 4 dzieci - jakby z tej samej klasy i okolicy to możnaby częściej dłużej pospać w tygodniu, kosztem tylko jednego, góra dwu dni! No i oczywiście zredukować liczbę samochodów przed godziną ósmą w kierunku Warszawy, bo o to przecież głównie chodzi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:15 i_bella napisała: > jakby z tej samej klasy i okolicy to możnaby częściej > dłużej pospać w tygodniu, Aaaa, to by miała być full opcja? Przyjeżdża delikwent samochodem, budzi czyjeś dziecko, zagania do mycia i ubierania, pakuje plecak, robi śniadanie i w drogę... po następnego koleżkę. :D Odpowiedz Link Zgłoś
i_bella Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:31 Km, ja to wszystko zrobię, tylko, że tak powiem, niekompletnie ubrana - co daje mi ok. pół godziny więcej snu dziennie. Wszystko wyliczone! Plecak się pakuje wieczorem - Ty faktycznie jeszcze dziecka w szkole nie masz :))) ale...jakbyś gdzies taką full opcję znalazła, to ja chętnie się przyłączę, nawet zapłacę ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:52 i_bella napisała: > Plecak się pakuje wieczorem - Ty faktycznie jeszcze dziecka w > szkole nie masz Ale kiedyś tam przez chwilę sama do szkoły chodziłam, nie przypominam sobie żebym była taka obowiązkowa. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
i_bella Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 15:58 on nie jest, ja jestem, ale też nie byłam - widać z wiekiem przychodzi :) Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:33 O to właśnie chodzi:)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:32 I Ty, Brutusie, przeciw mnie?? Dlaczego anonimowym? Przecież napisałam, że syn musiałby taką osobę znać wcześniej. Mógłby to być sąsiad, znajomy z kursu, basenu...gdybam. Poza tym dzieciak ma 17 lat. Taki mały już nie jest. Sam stwierdził, że taką osobę musiałby wcześniej poznać. Przecież nie wsadzę go do samochodu "dużego, czarnego, jadącego z Nowego Dworu". Ale OK. Przestaję apelować na forum, jak babcię kocham. I odgórnie też przestaję organizować. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiom1 Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:38 Jacy nieznajomi? Przecież tu się wszyscy znamy:) Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:46 No masz, jasne, że się znamy. W razie czego na komisariacie zeznam, że dziecko do szkoły podwoził niejaki Krzysiom1 albo I_bella. Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:52 toyara napisała: > W razie czego na komisariacie zeznam, że dziecko do szkoły podwoził niejaki Krzysiom1 albo I_bella. No widzisz. ;) Trzeba jakieś topienie marzanny u nas na osiedlu zorganizować. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:55 kmsanczia napisała: > Trzeba jakieś topienie marzanny u nas na osiedlu zorganizować. ;) Masz jakąś konkretną na mysli ;) ? (Marzannę konkretną, rzecz jasna) Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:57 toyara napisała: > Masz jakąś konkretną na mysli ;) ? (Marzannę konkretną, rzecz jasna) Coś by się znalazło. :> Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 15:00 Szukaj, szukaj :)) Ja zmykam do tzw. pracy. Normalnie to ja dziś zarobiona jestem, że nawet nie mam kiedy taczek załadować. Odpowiedz Link Zgłoś
i_bella Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:53 ja już pisałam że się nie nadaję, chociaż ten siedemnastoletni syn...;) i potem faktycznie komisariat :))) leki mi szkodzą chyba jednak - wybaczcie! Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:54 i_bella napisała: > chociaż ten siedemnastoletni > syn...;) i potem faktycznie komisariat I potem ten przystojny prokurator... :> Odpowiedz Link Zgłoś
toyara Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:58 Ale musiałybyście zaznaczyć, że podwózka tylko w opcji "przystojny prokurator". Poszłybyśmy siedzieć już na wstępie. Odpowiedz Link Zgłoś
kowalik22 Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 15:16 Zamulaczki/Psujaczki:) Taki ważny wątek tak zepsuć:? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kmsanczia Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 15:18 A co, myślisz że Sibeliuss jeszcze nie dojechał do metra?? :D Odpowiedz Link Zgłoś
lolaxyz Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 14:58 i_bella napisała: > ja już pisałam że się nie nadaję, chociaż ten siedemnastoletni > syn...;) i potem faktycznie komisariat :))) Jak siedemnastoletni to już można bezkarnie podwozić:>. 15-latek to komisariat :D Odpowiedz Link Zgłoś
i_bella Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 16:12 naprawdę????? to cudnie! ;) opcja z przystojnym prokuratorem wzięła w łeb :) Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiom1 Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 15:26 toyara napisała: > No masz, jasne, że się znamy. > W razie czego na komisariacie zeznam, że dziecko do szkoły > podwoził niejaki Krzysiom1 albo I_bella. Fakt. My się nieznamy. Jakby co-to reszta potwierdzi, że nie jestem niebezpieczny. Powierdzi?? Odpowiedz Link Zgłoś
lolaxyz Re: Do metra i dalej...warto spróbować 11.02.09, 15:41 Potwierdzi :> Toyara, jakby co możesz powiedzieć "podwoził Krzysiom, rekomendowany przez Lolexyz" :D Zresztą Krzysiom sam ma syna w podobnym wieku więc podwózka mogłaby być wzajemnie satysfakcjonująca, że tak posfatam ... :D Odpowiedz Link Zgłoś
woynowski1 Re: Do metra i dalej...warto spróbować 13.02.09, 11:01 Anonimowym się jest na forum. W realu zabierając Twoje dziecko staję się sąsiadem, z którym być może i ty z chęcią się zabierzesz. Ależ pięknie mulicie. Odpowiedz Link Zgłoś