mozambique
15.11.13, 19:25
jakis czas temu kupowalam w tej sieci fluid marki Estee Lauder
i mimo ze kupuje ten sam produkt od dawna, tym razem tknelo mnei poszukac na opakowaniu daty waznosci, szukam na pudelku, szukam na buteleczce, nie ma , wolam sprzedawczynie i pytam o to
no i mi laska mówi ze na takich kosmetykach daty waznosci NIE MA , po porstu sie jej nie nanosi, w zadnej linii, zadnego producenta, nie ma takeigo zwyczaju, nie ma takeij koniecznosci ( ???????) , zadne przepisy tego nie wymagają wiec nie ma , poleciała po kierowniczke tego salonu , kierowniczka potwierdzila
zbaranialam lekko, bo wiem ze nawet na glupim kremie nivea za 5 zl zawsze expiry date gdzies jest a na takich , dosc drogich kosmetykach nie ma ? przeceiz to zawiera mase niekoniecznie wiecznietrwalych skladników- są tłuszcze, jakies emulgatory, sa substancje zapachowe i co ? nie podlegaja zadnym normom trwalosci ?
zapytalam co bedzie jak otworze i za 2 dni to mi sie zwarzy, zgrudkuje, rozwarstwi, jak dosatne parchów nna twarzy , cokolwiek, to co wtedy ?
powiedziala ze wtetdy mam przysjc z paragonem i bez problemu rozpatrzą reklamację, a tak w ogole to na jakiejs stroeni producenta moge sobie te rzeczy sparwdzic po kodzie kreskowym ( ???)
co parwda nic sie do dzic z tym kosmetykiem nei dzieje, jest jak zawsze, ale temat mnie nurtuje ciagle . Czy ktoras z was cos wie na ten temat ? moze którac jest blizej tej branży, rzeczywiscie taka syatuacja jest powszechna i to wsród kosmetyków z nienajniższej polki cenowej?