Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na...

    IP: 212.160.94.* 11.09.09, 08:23
    Staż to jednak wyzysk, zamiast wdrażać młodego w konkretne zadania,
    dają najczęściej segregowanie papierów czy też opisywanie akt.A
    przecież młodzi też są wykształceni i zapewne jak już ktoś skończył
    studia to nie jest aż takim ćwokiem, żeby nmie móc czegoś zrozumieć
    i nauczyć sie jakiejś procedury. Firmy zwykle nie chą inwestować w
    stażystę, nawet jeśli staż miałby trwać poł roku czy rok, a przecież
    mają pracownika całkiem za darmo. Ze stażu w urzędzie wyniosłem
    spychologię i rózne metody udawanaia że sie pracuje...
      • total.warfare Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... 11.09.09, 09:24
        A ja sie pytam, gdzie mam takiego stazu szukac???? W pup juz dawno nic nie ma
        bo staze rzucaja w styczniu, wszystkie programy stazowe zaczely sie przed
        wakacjami i co teraz???? mam czekac rok az ktos mi laskawie pozwoli pracowac???
        • valdoos Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 14.09.09, 11:27
          Nie krzycz, to po pierwsze. Po drugie - czlowieku, umiesz sie poslugiwac
          internetem a nie potrafisz sobie wpisac w googlach "praca dla studenta"? Z tego
          co ja widze, to sa 3 miliony wynikow - od gratek, infoprac, monsterow, po
          portale studenckie gdzie sa staze i praktyki. Jeszcze gdzies tu widzialem na
          forum, ze niejaki jobexpress ma nowa sekcje studencka, podobno nawet z poradami
          jakimis i artykulami. Zanim bys skonczyl pisac posta, juz dawno bys to wszystko
          znalazl!
        • Gość: komik Odpowiedz masz w tekście... IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.09, 12:31
          "Na szczęście moja znajoma dała mi jakieś poważne zadanie. Gdyby nie ona,
          pewnie nawet nikt by mi nie powiedział, gdzie i o której mam przyjść do pracy -
          wspomina Ania."

          Tu masz odpowiedź.
          • Gość: przyszła inżynier Re: Odpowiedz masz w tekście... IP: 95.108.17.* 05.11.09, 16:13
            Wszyscy marudzą o znajomościach, więc je twórzmy. To ważna cecha umiejętność
            nawiązywania kontaktów. Zobacz, na ogłoszenia pracodawców, jak często pojawia
            się to wymaganie!
            Praktyki to bardzo dobra okazja do nawiązywania kontaktów. Tak jak tu ktoś
            pięknie opisał, ja też tak robiłam. Na studiach możesz nawiązywać kontakty i w
            pracy możesz. Są okazje są możliwości.


            Dosyć marudzenia! Słyszałam o pewnej ciekawej teorii - "sześciu stopni
            oddalenia". Mówi ona, że od każdego, dowolnego człowieka na Ziemi dzieli nas
            najwyżej 6 osób.
        • Gość: Lukasz Jestem na rocznym stazu w UK. Zarabiam 17k rocznie IP: *.cable.ubr06.blac.blueyonder.co.uk 16.09.09, 14:39
          Po skonczeniu drugiego roku studiow w UK, mam mozliwosc odbyc roczny staz "w przemysle". Uniwerystet zalatwi mi miejsce.

          Dodam iz taki stazysta dostaje okolo 17k funtow rocznie za taki staz.
          Tak wiec calkiem przyzwoicie jak dla mlodego czlowieka.

          Uciekajcie z Polski. Na studia lepiej za granice! Ja nie zaluje :)
          • Gość: gościu Re: Jestem na rocznym stazu w UK. Zarabiam 17k ro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 11:31
            fajnie masz, ale od polski nie uciekniesz mój panie...
        • exex Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 20.09.09, 12:40
          Może ja się wypowiem:) Prawda jest taka, że jak człowiek się odpowiednio zakręci
          to problemów nie będzie miał żadnych. Ja po obowiązkowych 3 tygodniowych
          bezpłatnych praktykach, załapałem się już na kolejny rok na jak najbardziej
          nieźle płatny staż. A potem już było tylko lepiej, w czasie pracy można sobie
          wyrobić kontakty. (luźne rozmowy z interesantami często inwestorami,
          pracownikami biur projektowych itd.) z racji pracy w małym urzędzie po paru
          miesiącach zdarzało się, że o okresie urlopowym w niektórych sprawach
          zastępowałem etatowych pracowników. Po roku przez takie kontakty znalazłem pracę
          również na płatnym stażu w biurze projektowym. Teraz zajmuje się już na etacie
          wnioskami o dofinansowanie unijne w prywatnej firmie konsultingowej. Kluczem do
          sukcesu jest chęć do pracy, punktualność i rzetelność i chęć do nauki, ja się
          tym wykazałem i wierzcie mi za każdym razem gdy mówiłem, że odchodzę, szefowie
          byli zmartwieni.
        • exex Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 20.09.09, 12:41
          Może ja się wypowiem:) Prawda jest taka, że jak człowiek się odpowiednio zakręci
          to problemów nie będzie miał żadnych. Ja po obowiązkowych 3 tygodniowych
          bezpłatnych praktykach, załapałem się już na kolejny rok na jak najbardziej
          nieźle płatny staż. A potem już było tylko lepiej, w czasie pracy można sobie
          wyrobić kontakty. (luźne rozmowy z interesantami często inwestorami,
          pracownikami biur projektowych itd.) z racji pracy w małym urzędzie po paru
          miesiącach zdarzało się, że o okresie urlopowym w niektórych sprawach
          zastępowałem etatowych pracowników. Po roku przez takie kontakty znalazłem pracę
          również na płatnym stażu w biurze projektowym. Teraz zajmuje się już na etacie
          wnioskami o dofinansowanie unijne w prywatnej firmie konsultingowej. Kluczem do
          sukcesu jest chęć do pracy, punktualność i rzetelność i chęć do nauki, ja się
          tym wykazałem i wierzcie mi za każdym razem gdy mówiłem, że odchodzę, szefowie
          byli zmartwieni. Pracy nigdy nie szukałem za każdym razem pracę ktoś sam mi
          proponował:)
          • dystansownik Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 20.09.09, 13:37
            > Kluczem do
            > sukcesu jest chęć do pracy, punktualność i rzetelność i chęć do nauki,

            Tylko, że z tego co wcześniej napisałeś wynika, że kluczem do sukcesu są układy
            i znajomości (bo tak właśnie jest). Chęć do pracy, punktualność i rzetelność
            oczywiście też są bardzo ważne, ale te cechy ma co najmniej połowa innych
            kandydatów do pracy. Żeby się zaprezentować trzeba najpierw dostać szansę (do
            tego służą znajomości i układy).

            Fakt, że po 3 tygodniach praktyk załapałeś się na staż to oczywiście też w dużej
            części zasługa cech które wymieniłeś, ale jednocześnie ogromnego szczęścia, że
            trafiłeś w miejsce gdzie to docenili.

            Ja obecnie kończę drugi miesiąc bezpłatnych obowiązkowych praktyk studenckich.
            Większość czasu siedziałem i się nudziłem, bo po prostu nic do roboty nie
            dostawałem.
            Po miesiącu praktyk nawet przestałem rano pytać szefa czy ma dla mnie coś do
            zrobienia w tym dniu, tylko się witałem i od razu szedłem sobie czytać gazetę
            albo jakąś książkę. Kończę zwykle koło południa, więc bezczynnie siedzę te 4-5h
            dziennie. Na początku też pytając szefa czy mogę już iść, zaczynałem od pytania
            czy ma coś dla mnie do roboty, ale obecnie jak tylko do niego idę, on od razu
            wie o co chodzi i mi tylko mówi "do widzenia".
            Najciekawsze jest to, że ja wcale mu nie mam za złe, że olewa praktykantów, bo
            po prostu nie ma dla nas czasu. Przysyłają ich z kadr, nawet nic nie informując,
            a do roboty nie ma praktycznie nic sensownego czym można by praktykantów zająć.
            Dlatego uważam, że trzeba mieć też sporo szczęścia gdzie się trafi. Ciebie po 3
            tygodniach docenili oferując staż, a ja po 8 jedynie będę mógł sobie wpisać
            praktykę w CV, która na dobrą sprawę za wiele mi nie dała.
            • Gość: aga Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 13:49
              Dokładnie. W czasie studiów odbyłam praktyki studenckie i za każdym razem było
              tak samo. Mimo zapału do pracy nie dostawałam zbyt odpowiedzialnych zadań ( o
              ile w ogóle coś dostawałam do pracy). Twierdzili, że skoro praktykant przychodzi
              tylko na 3-4 tygodnie to szkoda czasu na wdrażanie go w sprawy firmy.
            • Gość: Sleeper Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: 83.238.108.* 20.11.09, 13:18
              Dla większości ludzi rzetelność, punktualność i chęć nauki to właśnie narzędzie,
              do tworzenia tych zmitologizowanych układów. Zazwyczaj to nie jest tak, że jak
              ktoś po znajomości dostanie pracę lub staz w ciekawym miejscu, to dlatego, że z
              osobą która go poleciła pił wódkę, a bardzo często dlatego, że przed tą osobą
              się wykazał i dał się poznać, jako rzetelny pracownik.

              Opisywany przez Ciebie przypadek stażu to jest standard, ale on wynika także z
              takiej postawy stażystów, którzy oczekują, że ktoś się nimi zajmie i wymyśli co
              mają robić. Tak może i powinno być, ale większość przedsiębiorców, organizacji i
              urzędów ma kiepsko przemyślane programy dla stazystów (albo w ogóle ich nie ma),
              a improwizowanie jest czasochłonne. Trzeba niestety wykazywać się inicjatywą, a
              nie oczekiwać, aż ktoś łaskawie coś wymyśli.
        • Gość: Sleeper Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: 83.238.108.* 20.11.09, 13:13
          total.warfare napisał:

          > A ja sie pytam, gdzie mam takiego stazu szukac???? W pup juz dawno nic nie ma
          > bo staze rzucaja w styczniu, wszystkie programy stazowe zaczely sie przed
          > wakacjami i co teraz???? mam czekac rok az ktos mi laskawie pozwoli pracowac???

          Z takim podejściem faktycznie - nie da rady, nawet darmowego stażu nie
          znajdziesz. Możesz i kikla lat ślęczeć przed monitorem aż w końcu znajdziesz to
          ogłoszenie "Total.warfer - zatrudnię! Proszę się zgłosić, zapłacimy dużo!".
          Prawda jest niestety taka, że takie rzeczy najlepiej załatwiać samemu i nie
          oglądać sie na żadne organizacje ani urzędy, które miałyby Cie w tym wyłączyć.

          Trzeba próbować, starać się, wykazywać inicjatywę. Szukać znajomych, którym sie
          udało i pytać się ich o rady jak to zrobili, również rozejrzeć się, czy gdzieś
          poprzez jakichś znajomych czegoś się nie uda. Ale najważniejsze, to zdefiniować
          samemu to, czego się oczekuje i gdzie, po czym samemu postarać się dokładnie
          zbadać możliwości.

          Pamiętaj też, że staż nie musi być koniecznie w jakiejś dużej firmie która
          organizuje programy dla stażystów, albo w jakiejś organizacji czy urzędzie. To
          może być równie dobrze drobny przedsiębiorca w branży, która Cię interesuje, a
          któremu taka pomoc się przyda.

          Ale najważniejsze, to po prostu próbować. Chodź osobiście, wysyłaj pytania, CV,
          gdzie tylko Ci by mogło ewentualnie pasować. To prawda, że często jest tak, że
          odpowiada 1/100 i zazwyczaj odmownie, ale to tylko oznacza, że trzeba wysyłać
          kolejne setki, aż w końcu coś zaskoczy. To ciężka praca, ale nikt tego za Ciebie
          nie zrobi.
      • Gość: felix Studencka praca bez płacy, czy jest to legalne? IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.09, 10:02
        Kodeks pracy mówi wyraźnie że za pracę należy się płaca i że tej płacy
        nie można się zrzec. Wynika z tego, że bezpłatne staże są nielegalne,
        a ci co je oferują, popełniają przestępstwo. Więc jak to jest? Czy te
        staże są legalne w oparciu o inny kodeks pracy, niż ten, co leży na
        półkach księgarń i bibliotek? Gdzie ten kodeks można znaleźć? Chętnie
        zatrudnię jeleni pod pretekstem bepłatnego stażu i będę się śmiał z
        inspektorów pracy, którzy znają tylko te oficjalne przepisy,
        zakazujące zatrudniania za darmo.
        • zigzaur Re: Studencka praca bez płacy, czy jest to legaln 16.09.09, 13:04
          Patrz mój post niżej. ILO = International Labor Organization (Międzynarodowa Organizacja Pracy)
        • Gość: LuriTuri Re: Studencka praca bez płacy, czy jest to legaln IP: *.ap.siedlce.pl 24.09.09, 15:30
          Moim zdaniem to zwykły wyzysk. Są różne instytucje, które
          wykorzystują stażystów, jednego po drugim, jako darmową siłę
          roboczą. Praca za darmo jest demoralizująca dla tzw. "pracodawców"
          (w rzeczywistości to są "pracobiorcy", bo korzystają z pracy innych,
          płacąc im tylko pewną część wartości pracy, a resztę zachowując dla
          siebie): jeśli można mieć pracownika za darmo, to po co zatrudniać i
          płacić?
        • Gość: kadrowa Re: Studencka praca bez płacy, czy jest to legaln IP: 91.145.131.* 10.01.10, 23:04
          Mylisz sie.

          Proponuje zapoznac sie z kodeksem pracy i kodeksem cywilnym.
      • dystansownik Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 11.09.09, 11:49
        Jak na mój gust, praktyki niewiele dają. Staż może więcej pod warunkiem, że
        stażem nie nazywamy miesięcznej praktyki.
        Oczywiście to co przedstawiają to wyrwane przypadki ludzi, którym się udało
        dobrze trafić. Chociaż i tak nic nie jest lepsze niż normalna praca, tego żaden
        staż nie zastąpi.
        • zigzaur Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 16.09.09, 13:05
          A najlepiej byłoby po prostu zlikwidować komunistyczne przepisy o "stażu". Podobnie różne "egzaminy na uprawnienia czy prawa wykonywania zawodu". Skoro ktoś ukończył uczelnię, to podpis rektora świadczy, że absolwent posiada niezbędne umiejętności zawodowe.
          • Gość: tomeczek Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 09:34
            zigzaur napisał:


            > Skoro ktoś
            > ukończył uczelnię, to podpis rektora świadczy, że absolwent posiada niezbędne
            > umiejętności zawodowe.

            Nie. Świadczy tylko, że opanował (lepiej lub gorzej) wiedzę wykładaną na tych
            studiach. A to różnica :)
      • Gość: Wredna natura Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... IP: *.adsl.inetia.pl 11.09.09, 12:48
        Bezpłatny staż to sposób na pracownika za darmo!
        Korzyści są i owszem ale nie dla stażysty żyjemy w gospodarce kapitalistycznej więc za każdą pracę należy się płaca.
        • Gość: zla i piekna:P Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.09, 14:24
          ja tez na stazu..juz pol roku..platnego bo z pupu..ale co mi po tym
          jak moja wiedza zwiekszyla sie tylko o umiejetnosc kserowania..po
          tym stazu i tak pracy nie bedzie..jeszcze 2 miesiace..siedze i czuje
          ze marnuje czas..ale co..jak zrezygnuje to 4 tysie musze oddac..wiec
          siedze i zaluje ze nie zaryzykowalam wyjazdu do wawki...do tego staz
          uniemozliwil mi kontynuacje studiow (za duza odleglosc);/..extraa..
      • zigzaur A konwencje ILO to pi(e)s? 16.09.09, 13:02
        Praca bez wynagrodzenia nosi nazwę niewolnictwa.
        Niewolnictwo jest zbrodnią przeciwko ludzkości, ściganą przez wyspecjalizowane organizacje ONZ.
        • katmoso Re: A konwencje ILO to pi(e)s? 16.09.09, 13:41
          praktyki też powinny byc regulowane umową pomiędzy szkołą/uczelnią a
          organizatorem praktyk. pracuje się albo za wynagrodzenie (tu
          obowiązują przepisy o płacy minimalnej) albo jako wolontariusz w
          oparciu o stosowną umowę. te wszystkie staże, bezpłatne dni probne
          (przecież w czasie rekrutacji można dac zadanie i na tej podstawie
          ocenić przydatnośc pracownika), szkolenia (pracodawca ma obowiązek
          przeszkolić pracownika przed dopuszczeniem go do miejsca pracy) to
          tylko pretekst do wyzysku. czasem nawet odbywa się to w majestacie
          prawa (vide staże finansowane przez PUP).
          • zigzaur Re: A konwencje ILO to pi(e)s? 16.09.09, 14:12
            Gdy ja studiowałem, w zakładzie byłem zatrudniony na czas określony.
        • ben-oni Re: A konwencje ILO to pi(e)s? 20.09.09, 13:52
          Ale neoniewolnictwo jest wymarzonym systemem kapitalizmu. W przeciwieństwie do
          niewolnictwa XIX-wiecznego dzisiaj kapitaliści nawet nie muszą karmić
          niewolników, czyli maja to samo co plantatorzy bawełny w USA przed 1860 rokiem
          tylko taniej o obiad raz dziennie na robotnika.
      • Gość: Riri Te staże to tak naprawdę darmowa siła robocza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.09, 13:56
        Ci bedni studenci wierzą w staże, doświadczenie, ścieżki kariery
        etc. Stek bzdur, którymi karmi się biednych niedoświadczonych
        pracowników. A tak naprawdę kapitalistom chodzi o darmowa siłe
        roboczą. A sa firmy, które z tego nieźle potrafia z tego żyć
        szczególnie w branzy informatycznej, gdzie fachowiec kosztuje. A tu
        co mamy, zdolnego studenta, którego mami się perspektywami, on dyma
        za darmo przez 3 miesiące w roku !!! A prezes cóż wozi się Ferrari
        i siedzi na Bora Bora...
        • Gość: rob Re: Te staże to tak naprawdę darmowa siła robocz IP: *.icpnet.pl 24.09.09, 15:00
          nie masz na myśli chyba ogólnopolskiej firmy na C ?
      • djkrzywepalce Z mojego doświadczenia wynika, że 16.09.09, 14:15
        nawet na bezpłatną praktykę jest trudno się załapać ...i to w Warszawie. Z
        doświadczenia innych osób ode mnie z wydziału wiem, że praktyki niewiele dają.
        Dla firmy to niezła gratka zatrudnić takiego niewolnika, tylko że student nie ma
        żadnych korzyści. Raz że się niczego nie nauczy (bo zadania są banalne), a dwa
        że marnuje się czas, który można by przeznaczyć na samokształcenie. Lepiej pójść
        do call center albo czegoś takiego, to się ma przynajmniej te 10-15zł/h. Dla
        pracodawcy, który szuka absolwenta będzie wszystko jedno czy ten siedział na
        telefonie (call center) czy parzył kawę i kserował raporty (praktyki).
      • Gość: Gosciu Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.09.09, 09:15
        O Matko ale tam jest kanal w Polsce. U Niemczech( mimo ze
        kapitalisci )podchodzi sie do praktyk zupelnie inaczej. Firma
        inwestuje w praktykanta dwa razy wiecej jak w stalego pracownika,
        bywaja tez bezplatne lub honoraria.
        • Gość: kura Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.09, 10:20
          a no wlasnie, ale w Polszy, kraju w ktorym mamy kapitalizm bez moralnych,
          etycznych i spolecznych podstaw - to jest norma
          nie znam nikogo kto robil platny staz, sama wlasnie siedze i udaje ze pracuje,
          moim zadaniem jest rozsylanie zaproszen, informacji na rozne strony www,
          bookowanie hoteli, reaserch w internecie (google innych gryzie), robienie
          herbaty sobie (na szczescie), robienie notatek sluzbowych i w ogole jestem super

          z tego bede miala: ladny wpis w cv, zaliczony staz (wolontariat oczywiscie) i
          nic wiecej.

          bedac kasjerka w pewnej sieci ksiegarni mialam 10x wiecej obowiazkow, roboty i
          ponosilam konkretna odpowiedzialnosc za swoja prace, plus byl niezly zapieprz

          tyle ze pan laskawca-pracodawca nie zapyta co robi ktos na stanowisku kasjera w
          ksiegarni (a robi duzo i roznie!!), jego jezeli juz zainteresuje ten glupi staz
      • Gość: Gosia Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... IP: *.cec.eu.int 21.09.09, 11:39
        Przede wszystkim nalezy rozroznic miedzy obowiazkowa praktyka, ktora
        trzeba odbyc w czasie studiow (3-4 tygodnie), a stazem. To zupelnie
        dwie rozne rzeczy. Za praktyki nikt pieniedzy raczej nie dostaje, a
        za staz mozna. Poza tym proponowalabym wszystkim, zwlaszcza
        studentom, rozgladanie sie nie tylko w Polsce. Np. UE ma program
        Leonardo da Vinci, ktory umozliwia odbycie stazu w innym kraju
        czlonkowskim i to platnego. To swietna sprawa. 1. staz platny, 2. za
        granica, co pozwala podszkolic jezyk i zyskac samodzielnosc. A tak
        juz na koniec. Odwagi, zapalu i niestety rowniez cierpliwosci zycze
        w poszukiwaniu wymarzonej sciezki kariery. Jak sie wierzy i nie
        poddaje, to sie uda...
        Doswiadczona w platnym stazowaniu (nie polegajacym na kserowaniu)
        przekladajacym sie na zatrudnienie... :)
        • Gość: mila Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.brig.cable.ntl.com 21.09.09, 11:58
          o bardzo rozsadny wpis!jestem takiego samego zdania. Tez robilam staz za
          granica, po czym wracam do Polski na studia dktoranckie, a staz ten bardzo mi
          sie przydaje - bede miala z niego 2 publikacje, przede wszystkim pracowalam tam,
          robiac badania i piszac, majac swoj udzial w powstawaniu raportu, co bylo
          swietnym doswaidczeniem. Poza tym mam doswiadczenie z praktyki i stażu w PL. O
          ile ten pierwszy byl besnadziejny i polagalo na wypisywaniu kopert i adresowaniu
          korespondencji i tym podobne glupoty, to na tym drugim mialam sporo pracy i
          rowniez duzo sie nauczylam. Tak wiec wszystko zalezy od miejsca, no i checi.
          powodzenia!
      • Gość: stud.med Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.09.09, 11:58
        To ja dopowiem się do doświadczeń medyka z warszawy (poniekąd mamy te same
        studia ;))

        U nas, we wrocławiu praktyki są obowiązkiem co roku, trwają miesiąc. Za każdym
        razem poznaje się inny dział medycyny: od pielęgniarstwa, przez internę,
        chirurgię, onkologię, lekarza rodzinnego aż do pediatrii.

        Staże czy też obowiązkowe praktyki wspominam bardzo miło (tak, wiem, że to
        specyfika studiów, że zawsze się można 'załapać' bez szukania miejsc tam gdzie
        się chce).

        Na pierwszym roku prowadziły mnie pielęgniarki - zero papierków za to takie
        'głupoty' jak toaleta pacjenta czy nauka ścielenia łóżka oraz nabywanie wprawy
        w zastrzykach, kroplówkach, przygotowanie pod nadzorem leków wg zaleceń +
        dodatkowo w wolnym czasie obserwacja zabiegów wykonywanych przez lekarzy.

        Na drugim roku praktyki robiłem w rodzinnym mieście u lekarza rodzinnego -
        masa znajomych, pierwszy poważny kontakt z tajemnicą lekarską, masa papierków,
        zwolnień, recept, wszelkiej maści zaświadczeń do ZUS, WKU etc. - bardzo wiele
        się nauczyłem, jak taka praktyka przebiega, jak się to 'je' siedząc po drugiej
        stronie biurka.

        Na trzecim roku odbyłem praktykę internistyczną - rewelacja - mój prowadzący,
        nie dosyć że tryskał humorem i miał podejście do młodzieży, to już pozwalał na
        coś więcej - można było zbadać pacjenta, zebrać z nim wywiad, potem wszystko
        opisać (:/), ale też wziąć udział w obchodach lekarskich (co prawda na
        pierwszym roku chodziłem, ale niewiele rozumiałem), udział w leczeniu (JA
        proponuję lek na podstawie doświadczeń zdobytych - weryfikacja u lekarza
        prowadzącego).

        Po czwartym roku i słynnej Farmakologii wrocławskiej praktyki miałem na
        chirurgii (dzień w dzień stałem do 3-5 zabiegów operacyjnych i nie czułem się
        'niepotrzebny'), oraz w karetce pogotowia (to chyba najbardziej 'ostre'
        przeżycie z całych praktyk - reagowanie dosłownie w ciągu minut, by ratować
        życie, podawanie leków, intubowanie, zaopatrzenie ran - rewelacja).

        Na piątym roku odbyłem praktyki na ginekologii (wspominam dobrze tylko ze
        względu na to, że mi się 'chciało' coś zobaczyć, generalnie system olewania
        studenta - źle trafiłem), oraz na pediatrii (w moim przypadku chirurgii
        dziecięcej) - tutaj rewelacja, poczułem się prawie jak lekarz - przyjmowanie
        pacjentów razem z lekarzem na ostrych dyżurach, leczenie, badanie, opisywanie,
        udział w operacjach, odpytki przez profesorów, dyskusje z anestezjologiem,
        ordynowanie pod nadzorem leczenia, dyskusje kiedy i jakie leki zacząć podawać,
        kiedy przyjąć małego pacjenta na oddział, kiedy operować od razu, kiedy
        operować później. Te ostatnie praktyki (bo tak trzeba do tego 'stażu'
        podchodzić wspominam naprawdę bardzo miło - jak człowiek się orientuje, ile
        się jednak na tych studiach nauczył przy ciągłym braku doświadczenia i braku
        niekiedy 'elementarnej' wiedzy z zakresu psychologii rodziców, jest naprawdę
        zadowolony, że dał dużo z siebie i pewnie da jeszcze więcej, gdy nabierze już
        obycia.

        Generalnie przez te 5 lat praktyk nauczyłem się 'wszystkiego' - na pewno nie
        straciłem tego czasu (w moim odczuciu), wiele się nauczyłem.

        Owszem - bywały momenty, że nikt o mnie nie pamiętał albo nie było nic do
        roboty, ale zamiast siedzieć wtedy i pić kawkę robiło się szereg mniej
        potrzebnych rzeczy (jak wyrywanie praktykantek pielęgniarstwa na kawę ;)),
        niekiedy bezsensownych (sortowanie ligniny) niekiedy zaś po prostu nużących
        (liczenie 'sztućców' operacyjnych), zawsze natomiast powiększających ilość
        wiedzy całościowej.

        Co prawda nie wiem jak mają moi koledzy z innych uczelni, ale u nas jest dobry
        zwyczaj 'przyklejania' się do danego oddziału i uczęszczania do niego w dni
        wolne (np. soboty), przez co praktyki trwają okrągły rok. Mi się naprawdę
        bardzo wszystko podobało, szczególnie, że robię co lubię, a nie siedzę i
        zawijam się w sreberka. Każdy może znaleźć dobry dział dla siebie i dobry
        staż, ale młodzieży w dużej części się po prostu nie chce, przez co polscy
        pracodawcy niechętnie 'dają' zadania stażystom/praktykantom. Najpierw trzeba
        się wykazać inicjatywą, że coś się jednak potrafi i ma się ochotę zdobyć
        więcej doświadczenia.
        • dystansownik Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 21.09.09, 13:32
          > Każdy może znaleźć dobry dział dla siebie i dobry
          > staż, ale młodzieży w dużej części się po prostu nie chce, przez co polscy
          > pracodawcy niechętnie 'dają' zadania stażystom/praktykantom. Najpierw trzeba
          > się wykazać inicjatywą, że coś się jednak potrafi i ma się ochotę zdobyć
          > więcej doświadczenia.

          To nie do końca jest tak. Może w przypadku medycyny jest łatwiej, bo
          rzeczywiście macie konkretne praktyki, chętnych na nie pewnie nie ma bardzo
          dużo, bo jednak na tym kierunku studiów trzyma się jakiś poziom i nie produkuje
          masowo niedorobionych absolwentów.

          Ja studiuję budownictwo. Kierunek ostatnimi czasy bardzo popularny. Uczelnia na
          dobrą sprawę olewa sprawę praktyk, dla nich liczy się tylko zaliczenie. Student
          sam musi sobie znaleźć firmę, a później i tak nie jest zbyt ważne co tam w ogóle
          robił.
          Dobrych praktyk, za wiele tu nie ma, bo albo trzeba mieć do tego sporo
          szczęścia, albo jakieś znajomości. Teoretycznie niektóre firmy nawet oferują
          płatne praktyki, ponoć całkiem niezłe, ale na jedno miejsce jest czasem ponad 20
          chętnych. Dlatego nie zgadzam się z twierdzeniem, że każdy może sobie znaleźć
          coś dobrego.

          Ja obecnie siedzę na budowie, gdzie przez pewien czas, naraz było 4
          praktykantów. Na niektórych zdarza się nawet więcej. Praktycznie taka sytuacja
          jest chyba w większości dużych firm, bo za dużo osób studiuje ten kierunek. Jak
          kierownik ma na głowie kilku praktykantów, którzy tak naprawdę za wiele nie
          umieją (bo tu liczy się doświadczenie, a nie czysta wiedza, która często rozmija
          się z rzeczywistością), to nie jest w stanie im dać do roboty czegoś na czym
          rzeczywiście cały czas by się uczyli.

          Tym bardziej, że kierownikowi, czy w ogóle firmie, nie opłaca się inwestować w
          młodego człowieka czasu czy pieniędzy, skoro za chwilę i tak sobie pójdzie.
          Inaczej sprawa by wyglądała, jeśli firma realnie rozważałaby możliwość
          zatrudnienia takiego człowieka, ale niestety to też jest rzadkością.
          • Gość: przyszła inżynier Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: 95.108.17.* 05.11.09, 15:54
            Ja też studiuję budownictwo i widzę odwrotnie.
            Miałam praktyki na budowie, przy modernizacji odcinka toru. Firmę wyszukałam w
            książce telefonicznej. Dużo mogłam się nauczyć. Nie dawano mi niebywałych zadań,
            gdzie potrzeba odpowiednich uprawnień, ale wciskałam się wszędzie gdzie tylko
            się dało. Przyglądałam się jak w praktyce wyglądają procesy budowlane. Mogłam
            rozmawiać z ludźmi.
            Raz zrobiłam coś trochę śmiesznego. Podchodziłam do panów robotników i
            rozmawiałam z nimi i zaproponowałam, że im pomogę. Zajęłam się cały dzień brudną
            robotą, przy czyszczeniu podkładów mostowych. Panowie kierownicy, majstrzy
            widząc mnie w tym stanie i moją chęć do robienia czegokolwiek. Chcieli mnie
            przekonać, że mam to zostawić. Kobiety dbają o siebie a jak moje ręce
            wyglądają.. kobieta babra się w ziemi. Haha ale potem to już było tylko lepiej.
            Wszędzie mnie wszyscy wołali, żeby to i tamto pokazać. Wszystko chciałam dotknąć
            i co się da spróbować. Protokołowałam narady inżynierskie. Pisałam drobne pisma
            do przedsiębiorców. Robiłam drobne rysunki. Pytano mnie o moje świeże spojrzenie
            na sprawy.
            Czułam się jak asystentka :D Panowała bardzo miła atmosfera.

            Przepraszam, za niedobór szczegółów, to co najważniejsze zostawiam dla siebie.


            Wszyscy mówią o potrzebie znajomości a co stoi na przeszkodzie, żeby tworzyć
            znajomości na praktykach? Jak i gdzie lepiej poznawać ludzi? Tak jak tu
            wcześniej ktoś napisał, to bardzo dobra okazja, żeby poznać swoich przyszłych
            pracodawców.
            Staż to czas dla nas. Jeśli darmowy to tym bardziej nie czujmy przeszkód, żeby
            jak najlepiej go wykorzystać dla siebie. Niby co nas ma krępować, skoro to
            wolontariat? Jeśli nic nam nie dają do roboty, to trzeba prosić i marudzić, żeby
            dali :) Oczywiście dyplomatycznie marudzić :)
      • Gość: zmora Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... IP: *.echostar.pl 21.09.09, 13:01
        zaczęłam praktyki na 2 roku, a jestem na piątym (wciąż dzienne) i przez ten czas ciągle pracowałam w swoim zawodzie. Jeżeli komuś zależy na stażu zawsze coś znajdzie (no zależy jeszcze jaki sektor) no ale moją działką jest marketing i nigdy nie miałam problemów. A mój uniwerek - UAM poznań nie oferuje żadnej pomocy w kwestii szukania pracy. Tylko pierwszy staż był częściowo bezpłatny. Kolejny w centrali banku a ostatnio wróciłam z stażu z Holandii (jeden z programów Erasmusa - pytajcie się na uczelni). Za każdym razem miałam swoje obowiązki i ciekawe projekty. Jak szef widział że mi zależy to dostawałam więcej prac. I na prawdę rzadko porządkowałam papiery czy podawałam kawę - może raz albo dwa...

        Ludzie szukajcie, pytajcie się, wysyłajcie CV gdzie możecie. Często oferty są na stronach internetowych firm. A nie na portalach dot. pracy. Nie marudźcie tylko wjeździe się do roboty.
        • dystansownik Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 21.09.09, 13:37
          > Ludzie szukajcie, pytajcie się, wysyłajcie CV gdzie możecie. Często oferty są n
          > a stronach internetowych firm. A nie na portalach dot. pracy. Nie marudźcie tyl
          > ko wjeździe się do roboty.

          Wysyłanie CV wielkiego sensu nie ma. Z doświadczenia wiem, że jeśli nie jest się
          w czymś naprawdę wyjątkowym (żeby się wybić z tłumu), to firmy prowadzące
          programy praktyk w 90% w ogóle nie odpowiadają, 10% przysyła odpowiedź odmowną,
          a w przypadku firm, które takich programów nie mają, 100% maili pozostaje bez
          odpowiedzi.
        • Gość: wynudzony mops Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 09:30
          > Ludzie szukajcie, pytajcie się, wysyłajcie CV gdzie możecie.
          Często oferty są n
          > a stronach internetowych firm. A nie na portalach dot. pracy. Nie
          marudźcie tyl
          > ko wjeździe się do roboty.

          jestem na stazu w duzej znanej firmie, ktory sama sobie wyprosilam i
          wychodzilam..i niestety mimo strasznych checi..zapalu..musze sie
          dopraszac by mi dano cokolwiek do zrobienia..nawet kserowac albo
          porzadkwoac stare dokumenty..i nie jestem studentka 1 roku..3 lata
          temu skonczylam licencjat (pozniej pracowalam za granica).. jestem
          juz w wieku gdzie przewaznie sie pracuje a nie stazuje:P..widzisz
          nie kazdy mimo dobrze trafil..czuje jak sie marnuje..
      • brombs Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... 24.09.09, 08:49
        "...Na zebranie materiałów i stworzenie strony Ania dostała trzy tygodnie,
        jednak, jak sama zauważa, taką pracę można wykonać w półtora tygodnia. -
        Zdarzały się momenty, że już miałam wszystko zrobione, więc nie wiedziałam, za
        co się zabrać..."

        Dla mnie to dziwne, dostaje na to trzy tygodnie to oznacza, że ktoś to tak
        zaplanował, a to oznacza że ma być zrobione 110% perfect!!!

        Tia... nadgorliwość gorsza od faszyzmu. Daj z siebie wszystko odrazu na
        początku, bo robota Ci sie w rękach pali a potem skończysz tak: 14 godzin
        pracy od piątku do soboty i to jeszcze za mało, ech młodzi...
      • swinton Niweolnicy mieli lepiej 24.09.09, 09:20
        bo dostawali dach nad glowa i jedzenie.
        Oraz nie musieli placic za dojazd do pracy.
        • waldemar591 Re: Niweolnicy mieli lepiej 24.09.09, 15:58
          swinton napisał:

          bo dostawali dach nad glowa i jedzenie.
          Oraz nie musieli placic za dojazd do pracy.
          ______________________________________________________________________

          Właśnie dlatego zniesiono niewolnictwo! :)
          • Gość: sceptyk Re: Niweolnicy mieli lepiej IP: *.tmark100.revers.nsm.pl 08.01.10, 05:59
            swinton napisał:
            bo dostawali dach nad glowa i jedzenie.
            Oraz nie musieli placic za dojazd do pracy.
            Właśnie dlatego zniesiono niewolnictwo! :)

            Niewolnictwa nie zniesiono !!!Niewolnicy o to walczyli !!!
            Spartakus,Pólnoc-Południe,Rewolucja 1917 i td

            • Gość: menell Re: Niweolnicy mieli lepiej IP: 83.238.170.* 08.01.10, 17:56
              Tak, walczyli, tak samo jak Polacy w 1980 walczyli o zgniły kapitalizm..
              • Gość: sceptyk Re: Niweolnicy mieli lepiej IP: *.tmark100.revers.nsm.pl 08.01.10, 18:37
                Ludzi oszukano-plan "zagospodarowania" Eurpoy środkowej był z gory
                opracowany w szczegółach,najtragiczniejsze jest to ,że przyczynila
                sie do tego instytucja do której zwykli obywatele mieli
                bezgraniczne zaufanie a teraz jeszcze będa sie do niektórych jej
                przedstawicieli modlic.
                • Gość: menell Re: Niweolnicy mieli lepiej IP: 83.238.170.* 08.01.10, 20:02
                  Mam podobną opinię
      • Gość: krisss Praca bez zapłaty jest niemoralna !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.09, 12:05
        Praca bez zapłaty jest niemoralna, aspołeczna i wprowadza zaburzenia
        w relacjach pracodawca-pracobiorca; powinna być zakazana prawnie.
        Pod przykrywką stażu wykorzystuje się osoby nie dając w zamian nic
        prócz nikłych nadziei na pracę i bzdurne poczucie zdobywania
        doświadczenia. Najgorszą konsekwencją pracy za darmo jest ogólne
        poczucie, że "tak już jest, że trzeba popracować za darmo" co
        przekłada się na niskie poczucie wartości osób, które dały się w ten
        proceder wkręcić.
      • Gość: zenn Do komentujących: jesteście straszliwie obłudni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.09, 12:56
        Z jednej strony oburzacie się (i słusznie) na to, że komuś nie płaci się za jego
        pracę. Jednak z drugiej strony spora część z was kradnie muzykę, filmy, gry,
        programy nie płacąc ich twórcom za ich pracę. To jak to jest? Jak Kali ukraść
        czyjąś pracę - dobrze, jak Kalemu ukraść pracę - źle?
      • Gość: Johan Lekarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.09, 13:19
        Praktyki studenckie-miesiac w roku,0pln.
        Lekarz stazysta-1800pln,z wliczonymi 5cioma dyzurami miesiecznie /1 dyzur-10
        godzin/.
        Lekarz rezydent-2200pln
        Lekarz specjalista-2500-3500pln

        Jak jest w waszych zawodach?
        • Gość: zenn Re: Cudotwórca IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.09, 13:24
          To nie lekarze, to cudotwórcy. Z takich pensji stawiają sobie domy, kupują dobre
          samochody (po kilka w rodzinie)... normalnie cudotwórcy... inni ludzie,
          zarabiający takie same pieniądze, tak nie potrafią...
          • Gość: TWPerez Re: Cudotwórca IP: *.adsl.inetia.pl 21.11.09, 15:20
            Tia, chciałbym, żeby lekarze robili takie cuda w swoich gabinetach pomagając
            chorym ;)
            3,5tys pln - kilka samochodów, dom, domek nad jeziorem, wczasy zagraniczne,
            3,5tys, 3,5tys...
            Mój ojciec zarabia takie pieniądze (mniej-więcej), ma mieszkanie i domek na wsi,
            jeden samochód (dobry rocznik bo 2000 - "igła"), nie pamiętam kiedy był na
            urlopie w górach czy nad Bałtykiem.
            Tyle, że mojemu ojcu mało kto daje jakieś koperty i też nie może "odwalić"
            czterech etatów w 8 godzin :) A znam takich lekarzy, 3 etaty i czas na wszystko
            - kolejny cud :)

            Co do samego stażu to prawdą jest, że stażysta to "darmowy spec od brudnej
            roboty". Sam byłem na stażu i otrzymywałem zadania, których etatowi się nie
            imali. W ostateczności nauczyłem się jak kombinować, zwlekać, spychać na innych,
            unikać prezesa itp. Mam nadzieję, że nigdy nie będę używał tej wiedzy...
            Kierunek wybrałem sobie ciekawy - wiązałem i wiążę z nim swoją przyszłość, ale
            niestety nie dano mi szansy.
      • Gość: kalib123 Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.09, 09:39
        Bo to polska nie elegancja Francja
      • Gość: były stażysta Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest na... IP: 194.29.180.* 17.12.09, 14:16
        Nie płaczcie, że za dojazd, że to, że tamto.
        Każdy kto idzie na "bezpłatny" staż, liczy na to, że prędzej czy później go
        tam przyjmą i tak w większości przypadków jest jeśli się jest dobrym pracownikiem.
        Nie wiem jak w innych województwach, ale podejrzewam, że podobnie, w moim
        otrzymywałem 680 netto. Znajoma musiała do miejsca odbywania stażu dojeżdżać
        spoza centrum (gdzie była zameldowana) i dostawała kolejne 100zł na dojazd.
        Czy jest tak strasznie źle? Jak ktoś pójdzie na kasę do biedronki nie zarobi
        więcej.
        • Gość: TWPerez Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.10, 02:31
          Gościu, co Ty mi tu - za przeproszeniem - pierdzielisz?
          U mnie nawet instytucje państwowe nie podpisywały umów o pracę ze stażystami.
          Koniec stażu? Won! Następny!
          Aż PUP się zdenerwował i zagroził, że przestaną kierować młodych jak KOGOŚ nie
          zatrudnią.
          Idąc na staż chcemy się UCZYĆ, a nie zarabiać. Jeżeli nikt nam nie daje szansy
          na naukę praktyczną i zapierdzielamy np zamiatając czy obsługując ksero przez
          8godzin to logicznym jest, że nie jesteśmy dobrymi stażystami i liczy się tylko
          wynagrodzenie.
          Takie zachowania wyrabiają złe nawyki. Później chcemy zarabiać, a nie pracować.
          • Gość: aba Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest IP: *.ip.jarsat.pl 08.01.10, 10:45
            tak, na stazu chcemy sie uczyc ale i tez zarabiac... bo jak widze
            ogloszenie o ciekawej poraktyce ale 3 miesiecznej i na dodatek
            musialabym dojezdzac 20km, musze dac dziecko do przedszkola to doplacam
            do praktyk 1000 zl miesiecznie...
            • dystansownik Re: Studencka praca bez płacy, czyli jak to jest 08.01.10, 18:52
              > tak, na stazu chcemy sie uczyc ale i tez zarabiac... bo jak widze
              > ogloszenie o ciekawej poraktyce ale 3 miesiecznej i na dodatek
              > musialabym dojezdzac 20km, musze dac dziecko do przedszkola to doplacam
              > do praktyk 1000 zl miesiecznie...

              Ale podejście do tego tematu, to kwestia indywidualnego balansu ambicji
              zawodowych i potrzeb finansowych.
              Jedna osoba jest gotowa nawet za darmo pracować wiedząc, że wiele się nauczy, a
              inna wolałaby nawet mniej ambitny staż, byle mieć się za co utrzymać zanim trafi
              się poważna robota.
    Pełna wersja