Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 20:09
    czy macie takie odczucia ?

    ja ostatnio nawet przestalem chodzic na okolicznosciowe spotkania,
    imprezy organizowane przez moich kumpli, ktorzy pracuja (np od 1-2
    lat). glupio mi. i nie chce zadnej dziewczyny poznawac, jako
    bezrobotny. mam 25 lat i czuje, ze usycham..... wiecej CV wyslalem
    za granice niz PL (bo koniecznie chce miec prace dalej od mojego
    miasta = chce w koncu WYNIESC sie od rodzicow).

    ludzie - czy ja mam znow robic proste, robolskie, prace, ktore
    robilem przez polowe studiow ? po to tylko, zeby miec "grosza"
    malego ? to jakas paranoja.... potem sie okaze, ze czasu nie mam
    szukac pracy zgodnej z wyksztalceniem, bo prosta praca mi go tyle
    zabiera. ciagle mieszkam z rodzicami, zasypiam, budze sie rano.
    czuje sie jak na uwiezi.

    dobra praca powinna dac ta wolnosc a ja jej nie mam ;(

    MY OWN PRISON !!!!!!!!!!! :(
    Obserwuj wątek
      • Gość: tezbezrobotnycham Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.chello.pl 15.09.09, 20:19
        44% absolwentów w polsce od roku nie znalazło ŻADNEGO zatrudnienia
        to ostatnie dane statystyczne . i ja też się do nich zaliczam . czy
        mi wstyd? oczywiście ale sibie za to nie winie . obwiniam za to
        polityke i moją uczelnie która nie powinna nazywać się uniwersytetem
        tylko fabryką bezrobotnych a dziekana powinni tymczasowo aresztować
        za szkodliwość społeczną
        • Gość: Magda Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.gdynia.mm.pl 15.09.09, 20:55
          Skoro edukacja jest sterowana i finansowana przez państwo, to jest
          dopasowana do potrzeb państwa i polityków. Gdyby była sterowana i
          finansowana przez gospodarkę i rynek, to byłaby dopasowana do
          gospodarki i rynku. Obecnie szkoły realizują plan polityków, a nie
          potrzeby obywateli - klientów edukacji.
          Rozwiązanie - zlikwidować nadzór państwa nad edukacją i państwowe
          finansowanie. A pieniądze oddać podatnikom.
          Wszędzie obowiązuje ta sama zasada - kto płaci, ten wymaga. Skoro
          płaci minister, to wymaga minister. I to od ministra i jego ekipy
          (polityków) zależą wszystkie elementy edukacji w Polsce - liczba
          godzin WFu, angielskiego, religia w szkole.
          Gdyby zlikwidować zależność szkół od władzy, to szkoły uczyłyby
          tego, na co jest zapotrzebowanie klientów, czyli rynku.


          • krzysztofsf Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ 15.09.09, 21:48
            Nie do konca.
            Szkoly najchetniej uczylyby tego co najtansze, oraz tego, co umie KADRA.

            Nie ma obecnie zadnej szkoly dajacej gwarancje zatrudnienia swoim absolwentom.
            Wina jest po stronie skopanej gospodarki, nie dajacej miejsc pracy. Gdyby byly
            potrzebne jakies super wazne, nie wystepujace wsrod poszukujacych kwalifikacje,
            to pracodawcy sami uruchomiliby systemy stypendialne, zeby przywiazac do siebie
            przyszlych absolwentow danych specjalnosci.

            Pokornie dalismy sobie zlikwidowac caly przemysl, a teraz zdziwienie...
          • dystansownik Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ 15.09.09, 21:50
            > Gdyby zlikwidować zależność szkół od władzy, to szkoły uczyłyby
            > tego, na co jest zapotrzebowanie klientów, czyli rynku.

            Problemem nie jest to czego uczą, tylko to co młody człowiek ma po zakończeniu
            nauki i co go czeka. Drugim problemem jest też fakt, że uczelnie są finansowane
            od studenta, a nie jakości kształcenia. Im zależy na tym, żeby przyjmować jak
            najwięcej i nie ważne, że później połowa nie znajdzie roboty.
            Władza w niektórych sytuacjach miesza się w sprawy nauczania. I dobrze, ale
            gdyby robili to z głową.

            Btw 44% to chyba nie chodziło o ilość bezrobotnych zeszłorocznych absolwentów,
            tylko chodzi o to, że o tyle wzrosło bezrobocie wśród świeżych absolwentów w
            porównaniu do poprzedniego roku.
            Choć i tak to wiele nie zmienia, bo sytuacja jest tragiczna. Uczelnie produkują
            ile się da na wszystkich kierunkach, a zapotrzebowanie póki co tylko spada.
            Sam kończę uczelnię techniczną i mam spore obawy, czy uda mi się znaleźć po
            studiach pracę w zawodzie.
          • Gość: m Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.09.09, 23:29
            "Gdyby zlikwidować zależność szkół od władzy, to szkoły uczyłyby
            tego, na co jest zapotrzebowanie klientów, czyli rynku. "
            >>>>>>>
            W takim razie uczyłyby akwizytorstwa, pracy w montowniach oraz na kasie?
            Może problem leży w czym innym?
            W pracy, jaka jest dostępna w kraju bądź co bądź kolonialnym ( niektórzy mówią
            republice bananowej :-)
      • Gość: abc Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.echostar.pl 15.09.09, 22:42
        Tez skonczylam w tym roku studia...zajecia w trybie dziennym godzilam z trudem z dorabianiem do stypendium naukowego, chwytalam sie prac w sprzedazy, doradztwo itp. - nic waznego, ale zeby miec chociaz jakies doswiadczenie, zeby 5 lat nie bylo luka w cv, niestety takie doswiadczenie nikomu nie potrzebne.Zestawiajac obecny brak pracy z perspektywa utrzymania sie w duzym miescie i w dalszej perspektywie zakup mieszkania, zalozenie rodziny, to nic tylko lzy coraz czesciej cisna mi sie do oczu...
        • Gość: użalającysięnadsob Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.chello.pl 15.09.09, 22:59
          zakup mieszkania, zalozenie rodziny - ja to w ogóle odrzuciłem !
          jestem juz 3 lata po studiach mgr .obecnie na bezrobociu -
          zwolniony , mimo iż miałem dobre wyniki ale długo by o tym pisac
          jaka makabra na tym rynku pracy jest. miałem prace 3 razy wszystko w
          sprzedaży na stanowiskach :przedstawicielskich , nie chodzi o to czy
          to fajne czy nie -praktycznie nie ma innych ofert !!coś takiego jak
          praca w wyuczonym zawodzie jest możliwe jak się ma mame lub ciocie w
          odpowiednim miejscu . oczywiście zawsze można też mieć niesamowite
          szczescie.ale osobiście wolałbym zamiast tego wygrać w totka.
          jeżeli chodzi o zakup mieszkania w tym kraju to jest to mniej wiecej
          tak abstrakcyjne jak to że miałbym sobie kupić statek kosmiczny i
          lecieć nim w daleką podróż w kosmos! trzeba mieć min 100.000zł .
          żaden bank nie udzieli kredytu osobie niestabilnej zawodowo. rodzine
          założe może po 50+ może w przyszłości będzie taka akcja wyborczej.
      • Gość: stary Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 23:01
        Napiszę jeszcze raz do pustych łbów, bo widzę, ze nie dociera.Fachowcy(czytaj
        spawacze, ślusarze, glazurnicy, monterzy, mechanicy, programiści) bezrobocia się
        nie boją.To, ze ukończyliście jakąś tam wyższą szkółkę tego i owego, nie znaczy
        to, ze macie od razu mieć pracę po tym kierunku. Trzeba jeszcze się jeszcze
        odnaleźć w tym swoim zawodzie. Wy macie umieć "obsługiwać" ten swój zawód.
        Papierek to sobie w dupe wsadźcie. Jeżeli będziecie fachowcami, to problemów z
        pracę nie będzie. Nie jest to tylko wina absolwentów, ale również szkół(
        popaprany system edukacji, zero praktyki, setki godzin nikomu niepotrzebnego
        wkuwania). No i najważniejsze. rozmawiałem z tym z kilkoma moimi kolegami i
        razem doszliśmy do wniosku, ze Polska, to kraj wyrobników, specjalistów od
        brudnej roboty, a nie dla ludzi z wielkimi ambicjami. Odstawcie na bok te
        marzenia o świetnej pracy po studiach, a zobaczcie, co jest potrzebne.
        • doradca-kariery Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ 17.09.09, 10:42
          Stary ma rację. Nie papier czyni nas potrzebnymi na rynku pracy, ale nasze umiejętności. A tego nie uczą na naszych teoretycznych studiach. Absolwenci nie wiedzą, jak wykorzystać w praktyce zdobytą wiedzę ani jakie korzyści z ich wiedzy mogą mieć pracodawcy. Jeśli sami tego nie wiedzą, jak mogą przekonać do zatrudnienia siebie? Nie mówiąc o tym, że umiejętności autoprezentacji i sprzedaży też nikt się nie uczy...

          Odwagi, nadszedł czas działania!
        • Gość: młody Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.e-wro.net.pl 18.09.09, 12:25
          Napiszę jeszcze raz do pustych łbów, bo widzę, ze nie
          dociera.Fachowcy(czytaj spawacze, ślusarze, glazurnicy, monterzy,
          mechanicy, programiści) bezrobocia się nie boją.To, ze ukończyliście
          jakąś tam wyższą szkółkę tego i owego, nie znaczy to, ze macie od
          razu mieć pracę po tym kierunku


          hahahaha!
          STARY, jesteś nie tylko stary ale i śmieszny!
          Fachowiec? co to w ogóle oznacza?
          Czy ktoś z ogromną wiedzą na temat fizyki kwantowej lub
          technobiologii zaraz po studiach jest fachowcem? Czy taka osoba
          znajdzie pracę w Polsce i na jakim stanowisku oraz za jakie
          pieniądze? Jak wygląda życie takiego "fachowca" w krajach typu: USA,
          Kanada, Niemcy, UK, Australia a jak w krajach typu: Polska, Rumunia,
          Ukraina, Litwa?

          Rozumiem, że dla ciebie fachowcem jest ten co muruje, spawa itd., bo
          rzeczywiście w krajach Europy Wschodniej czy Afryki spawacz to jest
          gość! Ale zauważ, że w normalnych krajach (czyli tych rozwiniętnych)
          zachęca się ludzi do kształcenia w kierunkach związanych np.: z
          nowymi technologiamii, bo przecież murarza taki np. Niemiec czy
          Anglik ściagnie sobie z Polski czy z Ukrainy.

          Sprzedawczyni w holenderskim Lidlu zarabia ok. 1300 euro na rękę , w
          polskim pensja kasjerki to pewnie ok. 1300zł, a ceny produktów są
          takie same, co więcej kolejki w tanim, polskim Lidlu są czasami
          wyższe niż w Lidlu w Holandii czy UK.
          Skąd taka różnica w zarobku na takim samym stanowisku?

          Kończąc, w Polsce nie było, nie ma i nie będzie takiego
          zapotrzebowania na fachowców jak w krajach "normalnych". Polska nie
          jest krajem normalnym i nie można wmawiać ludziom, że jak będą
          murarzami to będzie pięknie i w ogóle....

          Dla fachowców z zakresu IT, sektora biotech, fizyki, inżynierii,
          medycyny Polska to skansen porównywalny z
          krajami "niedorozwiniętymi"...

          • Gość: stary Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 18:03
            "Rozumiem, że dla ciebie fachowcem jest ten co muruje, spawa itd., bo
            rzeczywiście w krajach Europy Wschodniej czy Afryki spawacz to jest
            gość! Ale zauważ, że w normalnych krajach (czyli tych rozwiniętnych)
            zachęca się ludzi do kształcenia w kierunkach związanych np.: z
            nowymi technologiamii, bo przecież murarza taki np. Niemiec czy
            Anglik ściagnie sobie z Polski czy z Ukrainy. "


            Młode to to i głupie. Mistrzu w dupie byłeś, gó... widziałeś, ze tak się
            wulgarnie wyrażę. Piszesz o krajach rozwiniętych, a wiesz w ogóle jak tam się
            traktuje takiego polskiego emigranta z wyuczonym, potrzebnym fachem i w dodatku
            ze znajomością języka? wiesz jak jest traktowany taki wykwalifikowany spawacz W
            Finlandii? Zaręczam Cię, że takie paciołki, co siedzą w biurach pracy nigdy nie
            zarobią i nie będą mieli takiego życia jak oni. Zresztą, to samo jest w Holandii.
            Wiec nie p****ol mi tu. Ale po części rozumiem rozgoryczenie. Faktycznie w
            jednym masz rację:

            "Kończąc, w Polsce nie było, nie ma i nie będzie takiego
            > zapotrzebowania na fachowców jak w krajach "normalnych". Polska nie
            > jest krajem normalnym i nie można wmawiać ludziom, że jak będą
            > murarzami to będzie pięknie i w ogóle...."

            Ale podejrzewam, ze sam sobie winien jesteś. Jeżeli byłeś na ostatnich wyborach,
            to przypomnij sobie na kogo głosowałeś. Dlatego uważam, ze osoby idące do urn,
            powinny przechodzić obowiązkowe testy na inteligencję, żeby od razu wykluczyć
            ludzi zmanipulowanych, bo oni nie zagłosują, tylko, co najwyżej zrobią komuś na
            złość.

      • Gość: pesymista Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.09, 01:25
        Spokojnie. Nie jesteś sam. Prawda jest taka, że trzeba mieć
        znajomości. Nie znam nikogo, kto dostałby pracę "normalną" drogą.
        Dlatego ludzie zapisują się do partii politycznych. Całkiem niedawno
        absolwentka prestiżowej (i cholernie drogiej) nowojorskiej uczelni
        oskarżyła swoją uczelnię o oszustwo. Rzecz w tym, że dziewczyna po 3
        miesiącach od ukończenia studiów nie mogła znaleźć pracy w swojej
        branży. Szkoła obiecała, że czeka ją świetlana przyszłość. Laska
        płaciła się i uczyła, a tu... nic. W sumie, sprawa wydawałaby się
        banalna, ale w ten sposób oszukuje się studentów na całym świecie.
        Też jestem absolwentem "prestiżowej uczelni"... Radzę spędzać czas
        na uczeniu się na własną rękę (np. czeskiego, słowackiego). Zajmi
        się wolontariatem. Każda droga jest dobra, żeby zdobyć znajomości.
        Łatwo nie będzie... powodzenia
      • Gość: Jack D. Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.rz.izeto.pl 17.09.09, 12:13
        Witaj w klubie ;)jakbym czytam o sobie. Jeszcze 2lata temu wydawało mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Zarabiałem całkiem nie źle jak na studenta bo średnio 1,5k netto a czasem i więcej. Jednak nie pracowałem w tym kierunku w którym się kształce i nie lubilem tego. Do tego dochodzil konflikt z kierownikiem. Teraz nie pracuje i już straciłem nadzieje, że ktoś przyjmie mnie z ogłoszonia. Wszędzie królują znajomości - przyznam, że 99% ktore znam maja tak wlasnie załatwiane stanowiska.
      • Gość: robol troche pokory gnojku IP: *.opera-mini.net 17.09.09, 16:03
        > ludzie - czy ja mam znow robic proste, robolskie, prace, ktore
        > robilem przez polowe studiow ? po to tylko, zeby miec "grosza"
        > malego ? to jakas paranoja.... potem sie okaze, ze czasu nie mam
        > szukac pracy zgodnej z wyksztalceniem


        twoje "wykształcenie" jest gó... warte

        gdybyś umiał coś pożytecznego, to waliliby drzwiami i oknami ze zleceniami

        następny piedrolony pasożyt, któremu się należy, bo chlał 5 lat i włóczył się z kurewkami po melinach (akademikach)
        • dystansownik Re: troche pokory gnojku 17.09.09, 19:42
          > twoje "wykształcenie" jest gó... warte

          Wykształcenie 99% ludzi "wykształconych" jest gó... warte.

          > gdybyś umiał coś pożytecznego, to waliliby drzwiami i oknami ze zleceniami

          Gdyby uczelnie uczyły czegoś pożytecznego to może byłoby to prawdą. Praktycznie
          nauczenie się czegoś naprawdę pożytecznego wymaga wielu lat doświadczenia
          pracując w zawodzie z tym związanym.
          Kończąc studia człowiek nie wyróżnia się niczym specjalnym od paru setek czy
          tysięcy osób, które kończą ten sam kierunek studiów.

          > następny piedrolony pasożyt, któremu się należy, bo chlał 5 lat i włóczył się z
          > kurewkami po melinach (akademikach)

          Paradoksalnie ci co chlali całe studia często mają łatwiej, bo w międzyczasie
          dorobili się znajomości i umiejętności radzenia sobie w życiu. Wbrew pozorom, Ci
          co spędzili całe studia nad książkami, często są w gorszej pozycji jeśli chodzi
          o szukanie pracy.
          • Gość: fff Re: troche pokory gnojku IP: *.chello.pl 17.09.09, 19:53
            człowieku jakie znajomośći podupcyło cie ?
            przyjoł byś kolege ze szkoły na swojego pracownika który ma
            generować zysk dla firmy przed osobami z kompetencjami tylko dlatego
            że go znałeś? wiesz jak to utrudnia twoją prace? chyba sobie nie
            zdajesz sprawy . ludzi trzeba zwalniac , gonić , rozliczać itp to
            kapitalizm a nie system wzajemnych adoracji
            mówiąc znajomości ma się na myśli rodzina lub pobór kasy(badz innych
            profitów) za wakat !
            • dystansownik Re: troche pokory gnojku 18.09.09, 14:41
              > przyjoł byś kolege ze szkoły na swojego pracownika który ma
              > generować zysk dla firmy przed osobami z kompetencjami tylko dlatego
              > że go znałeś? wiesz jak to utrudnia twoją prace? chyba sobie nie
              > zdajesz sprawy .

              To chyba Ty sobie nie zdajesz sprawy na jakim świecie żyjesz. Ja nie mówię o
              jawnej protekcji, gdzie do roboty zatrudnia się kolegę TYLKO dlatego, że się go
              zna.
              W sytuacji gdy masz do wyboru np. dwóch kandydatów spełniających wymagania na
              dane stanowisko, to wybierzesz tego którego znasz. Dlatego w Polsce ludzie z
              nawet bardzo dobrymi kwalifikacjami czasem mają problemy ze znalezieniem pracy,
              gdy szukają rozsyłając swoje CV, a w tym samym czasie ze znajdowaniem pracy nie
              problemów ktoś kto ma znajomych w branży i dzięki temu rozeznanie.
              Znajomości nawet nie muszą oznaczać, że kogoś się ordynarnie poleca do pracy.
              Wystarczy, że np. od znajomego dowiemy się, że jakaś firma właśnie chciałaby
              zatrudnić nowego pracownika. Wtedy można się zgłosić nawet zanim na dobre
              zacznie się rekrutacja, a jak znajomy jeszcze szepnie słówko, że jest się dobrym
              pracownikiem (oczywiście nikt nie będzie ściemniał, tylko powie to jeśli
              rzeczywiście jest to prawdą) to pracę można dostać nawet od ręki.

              W ten sposób niektóre firmy np. w branży budowlanej działają. Ogłaszanie się w
              prasie czy internecie traktują jako ostateczność, a wcześniej robią rozeznanie,
              czy akurat ktoś nie zna odpowiedniego pracownika na dane stanowisko. W ten
              sposób nie zatrudniają byle kogo "z ulicy" nawet jeśli miałby świetne CV, tylko
              dobrego pracownika, który ma od kogoś referencje poprzez znajomości.
        • wycofany Robolu! 18.09.09, 13:15
          nikt tyle nie pije co wy na tych budowach, nawet byly prezydent to
          przy was abstynent, wiec zamknij sie z laski swojej
      • Gość: Dotka Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.jmdi.pl 18.09.09, 11:08
        praca jest, trzeba sie tylko postarac bo sama nie przychodzi
        ja pracowalam po studiach zgodnie z wyuczonym zawodem, marnie placili ale
        poznalam rynek, zdobylam klientow a teraz zalozylam wlasna dzialalnosc i nie
        narzekam, milionow na razie nie zarabiam ale na wszystko mi starcza
        grunt to wybierac sensowny kierunek po ktorym mozna cos robic a nie jakies
        psychologie, politologie, stosunki miedzynarodowe czy zarzadzanie
        skonczylam studia specjalistyczne na panstwowej uczelni, kierunek jakiego na
        prywatnych nie ma a co za tym idzie konkurencji wsrod absolwentow jest malo
        bo ww kierunki daja tyle, co zwykla matura
        sorry ale jak ktos cos umie to nie bedzie zebrac nawet jak doswiadczenia nie ma
        bo kazdy jakos zaczyna

        pozdrawiam i zycze powodzenia
        wez d..pe w troki i do dziela zamiast marudzic
      • Gość: asiulka Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.interblock.pl 19.09.09, 10:01
        Witaj w klubie! Ja mam podobne odczucia, też mam wyższe wykształcenie, tyle że humanistyczne (mgr fil. germańskiej, pracowałam kilka lat jako nauczycielka j.niemieckiego, dorabiałam korepetycjami, tłumaczeniami(symboliczne sumy!), niewiele zarabiałam, a przy tym strasznie się męczyłam, w końcu już powiedziałam sobie: dosyć tego! Potem pracowałam jako handlowiec-tłumacz w jednej prywatnej firmie w swoim mieście, miała to być szansa dla mnie, może i była, bo nawet była ciekawa, fajna, sporo nowego się nauczyłam i trochę się tam rozwinęłam, ale ... to trwało niecały rok, bo nagle się okazało, że nie jestem juz potrzebna, bo trudna sytuacja zakładu, musieli zwolnić z kilku pracowników fizycznych i umysłowych, więc poleciałam i ja, to było rok temu, nie mogłam się po tym otrząsnąć, jak tak można coś takiego człowiekowi zrobić!
        Do tej pory szukam pracy, też juz mi ręceopadają, już nie mogę czasami! wysłałam setki podań i cv, niektóre tylko firmy się odzywały i zapraszały na rozmowy, a reszta ... cisza, bez odzewu!
        Tez mi juz wstyd nieraz tego, że nie ma pracy, też mam dość tego, że mieszkam z rodzicami, a chciaąłbym sie usamodzielnić, ale co mam zrobić?! Nie mówiąc juz o tym, że niektóre kontakty mi się pourywały może właśnie dlatego, że dalej nie mam pracy ...
        Nie wiem, ale już mam czasem dość!
          • Gość: vesperka Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.srem.net 20.09.09, 20:13
            No nareszcie znalazłam swoje miejsce, swój klub... Witajcie! Ludzie
            w pełni zgadzam się ze stwiedzeniem "wstyd, że nie mam pracy".
            Jestem kolejną osobą w tym gronie- magistrem bez perspektyw na pracę
            w zawodzie. Zdawając na studia było przeszło 22 osoby na jedno
            miejsce na dzienną turystykę na UAM w Poznaniu, jak ja zazdroszczę
            tym co się nie dostali, pewnie dawno pracują, może zrobili gdzieś
            licencjat i mnie obsługują w banku albo gdzieś... Daleko nie muszę
            szukać znajomi właśnie tak robią- obsługują mnie w różnych
            instytucjach, a ja co??? Mam im ciągle mówić, że nadal szukam pracy
            i mam mgr na 5? Lepiej już w ogóle nic nie mówić. Mi się już po
            nocach śni, wysyłanie CV i listów motywacyjnych. To jest chore, nie
            dość , że biur podróży za dużo nie ma i wiadomo kryzys (to wszystko
            da się zrozumieć bo nikt nie zapewniał, że praca będzie dla każdego
            absolwenta) ale pracodawcy sami nas pogrążają. Tyle ile było
            ogłoszeń na konsultanta w biurze podróży tyle wysłałam cv, w każdym
            z ogłoszeń wymagane było wykształcenie średnie więc chyba każdy
            magister spełnia te wymagania aż nadto i powinien być potencjalnie
            idelanym kandydatem, prawda? Otóż tak nie jest, nie byłam na żadnej
            rozmowie bo pewnie wg. przekonania pracodawcy ja jako magister będę
            chciała większą pensję niż ktoś ze średnim, nie dają zatem nawet
            szansy na powiedzenie, że ja chcę poprostu pracować. Nie muszę
            zarabiać kokosów ale z czegoś muszę żyć. Ile można być kelnerką? W
            trakcie studiów owszem kelnerowałam ale po jasną cholerę mam mgr? To
            jeszcze nic, już zupełnie pogieło mnie chyba jak postanowiłam
            połączyć turystykę z administracją i zaczęłam drugi kierunek z
            nadzieją na lepsze stanowiska związane z rozwojem turystyki w
            urzędach lub hotelach. W tym roku zdaję licencjat i mam dość - mam
            wrażenie, że to jeszcze gorzej. Nadal wysyłam cv na recepcjonistki
            żeby od czegoś zacząć, żeby nie było, że chcę od razu być
            kierownikiem i co.... i nic. Bo w małej miejscowości gdzie wokoło są
            sale weselne i hotele te kierowniczki to ledwo matury pozdawały,
            albo są córkami właścicieli więc kto zatrudni konurencję nawet na
            recepcję? Najbardziej mnie wkurza to, że ludzie mówią, że praca
            jest ale to nam magistrom nie chce się pracować. Przecież nas nawet
            do marketu nie wezmą, tam to z otwartymi rękami biorą po zawodówach
            albo liceach handlowych, a my?? Przecież my nie znamy obgsługi kasy
            fiskalnej i trzeba by nas przyuczać. Mojej koleżanki nawet na
            wakacje nie wzięli na magazyn marketu bo miała za wysokie
            kwalifikacje i oni tacy dobroduszni, zdziwnieni - jak to Pani chce u
            nas pracować? Przykładów odmowy moim znajomych po studiach gdzie
            właśnie na wakacje kiedy to przyjmowali w różnych magazynach w
            okresie urlopowym mogłabym wymieniać i wymieniać. To co my mamy w
            końcu robić?! Tak to nam się zarzuca, że chcemy być od razu
            dyrektorami a jak się ktoś zgłosi tam gdzie już naprawdę mógłby być
            tym dyrektorem pod względem wykształcenia to nawet go do
            przestawiania kartonów nie biorą. To jest chore.... Roztaczanie
            świetlanej przyszłości przez wykładowców w trakcie studiów, którzy
            ładowali nam do głów, jaką to wykwalifikowaną kadrą będziemy i na
            jakie górnolotne stanowiska się nadajemy to jest poprostu jakiś żart
            bo te wszystkie ideały sięgają bruku z chwilą odebrania dyplomu. Nie
            twierdzę, że to dotyczy wszystkich, nie chcę być odebrana jako ta,
            której się nie udało i daletgo się wyżala ale z pewnością częściej
            można spotakć kogoś kto jest w podobnej sytuacji niż szczęśliwego
            pracującego absolwenta. Pozdrawiam wszystkich :)
            • Gość: wstydze sie Re: podziwiam i powodzenia zycze !! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.09, 23:02
              ja dodam, ze u mnie bylo 5 osob na miejsce. i nie jest to informatyka - tylko inny ciezki, techniczny kierunek studiow.

              pojac nie moge, jak ja tyle pracy wlozylem w uczenie sie przedmiotow scislych (aby sie dostac na uczelnie) i normalnie nie zauwazalem, ze po prostu pracy nie ma. a moze wtedy (lata 2002-2004) praca byla dla absolwentow - inzynierow ?

              w trakcie studiow jedynie otworzyly mi sie oczy na pewna kwestie: w PL nie szanuje sie ludzi z wyzszym wyksztalceniem a bez doswiadczenia. na zachodzie szanuje sie wszystkich. nie wiem, na ile dobrze znasz jezyki obce (ja mam certyfikaty z ENG + DE), ale proboj atakowac zagranice. ja narazie wyslalem kilkanascie CV i rowniez nikt mnie nie chce. no ale byc moze trzeba byc na miejscu w kraju, w ktorym chcemy pracowac, bo takich jak my - sa tysiace...

              rowniez boli mnie to co Ciebie - po prostu ci, co sie nie przykladali do nauki i nie podostawali sie na studia maja obecnie lepiej od tych, ktorym sie chcialo dalej uczyc.


              powodzenia i pozdr. :))
      • Gość: goscc Re: wstyd, ze nie mam pracy - absolwent INZ IP: *.tpnet.pl 21.09.09, 13:30
        Witam
        Ja powiem krotko pracowalem i studiowalem w tej samej branzy ( informatyka) .
        Wiecej nauczylem sie w pracy samemu i przy pomocy innych kolegow niz przez caly
        rok studiow. Niestety przerwalem studia poniewaz nie bylo czasu sie uczyc praca
        po 10h. W sumie jak czytam i patrze co sie dzieje to zaoszczedzilem pare tys. bo
        zadna firma by mnie raczej nie zatrudnila bez konkretnego doswiadczenia. Taki
        kraj :(
        Teraz szukam pracy i narazie 0 . A co do znajomosci to musza byc poparte
        umiejetnosciami wtedy praca jest pewna...
        Moze wroce na studia ale jak bede mial za co je oplacac..
        POzdrawiam :-)

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka