Gość: Bazgranina... Byle nie do pracy! IP: *.man.bydgoszcz.pl 28.09.09, 18:19 Ten artykuł nie wnosi nic nowego nie daje on zadnego pomyslu co studenci mogliby zrobic raczej doluje...Mysle ze ktos kto go napisal nie wie o czym mowi i nigdy nie byl w sytuacji w jakiej jest wielu polskich studentow ktorzy po prostu musza pracowac i czy to studiujac zaocznie ale takze dziennie mysle ze osoba piszaca ten artykul potraktowala sprawe zbyt ogolnie sugerujac sie zdaniem zbyt wielu ludzi powinna o to spytac samych studentow albo pracodawcow ktorzy przyjmuja studentow i absolwentow studiow zaocznych osobiscie uwazam ze jest to sprawa bardzo indywidualna i zalezy od czlowieka czy ma pomysl na siebie i swoje zycie i czy jest elastyczny takie artykuly nie wnosza niczego dobrego radio i telewizja i tak ciagle strzasza nas bezrobociem. Ja osobiscie mam juz dosc takiego belkotu i szukania dziury w calym napiszcie w koncu cos konstruktywnego z polotem a nie takie wypociny nie wiem gdzie ta osoba uczyla sie pisac... Odpowiedz Link Zgłoś
iziis607 Byle nie do pracy! 28.09.09, 19:31 jasne.... drogi autorze pisać o idealnej drodze kariery, co się powinno, co mówią eksperci, jak pokazuje sondaż.... ble ble ble może każdy.To artykuł o niczym innym jak o dzieciach z bogatych domów gdzie rodzice już w wieku szkoły podstawowej zapełniają im czas wolny milionem godzin zajęć dodatkowych, kursów językowych byle zapracowany i trzepiący kasę przez 12h dziennie rodzic nie musiał dziecku poświęcać za dużo czasu. Potem świeżo upieczony magister czy inżynier renomowanej uczelni wykształcony za "matczyne" pieniądze idzie podjarany do ciepłej posadki załatwionej oczywiście wśród bogatych-znajomych bogatych-rodziców.Następnie kupują mu mieszkanie za pilnie skończone studia, w dobrej dzielnicy, a ten kreatywny wszystko mający a tym samym wszystko mogący młody człowiek (na stanowisku przyszłego prezesa) daje popis jak pomiatać i wyzyskiwać młodych, kreatywnych, gotowych na wszystko("wykształconych zaocznie")ludzi za marne 1500 zł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: romix Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 09:28 zgadzam się z Tobą. Wiem, że studia zaoczne mają niższy poziom, ale ich absolwenci potrafią "walczyć" na rynku pracy. Magister po dziennych - wychuchany, pełen wiary w swoje umiejętności - bez pomocy rodziców (majętnych , na stanowiskach) ma jeszcze mniejsze szanse na znalezienie pracy od tych "słabszych" po studiach zaocznych, którzy realistycznie oceniają swoje szanse, a także mają realne wymagania finansowe - nie wyczytane gdzieś średnie z podręcznika Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: joanna182-0 Re: Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.09, 15:03 Ja pracowałam praktycznie całe studia. Studiowałam dziennie i na początku pracowałam tylko w weekendy. Od trzeciego roku zaczęłam pracować też na tygodniu bo miałam mało zajęć. Jakoś nie czuję tego zmęczenia, wypalenia się. Wręcz pracodawcy wszyscy podkreślali, że jak na młody wiek mam bardzo dobre kwalifikacje do pracy i praktycznie jestem dla nich gotowym pracownikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: QAZ Byle nie do pracy! IP: 91.208.10.* 29.09.09, 15:18 To ja poproszę o cudowna receptę na to skąd mam wziąć pieniądze na życie w stolicy, przy założeniu, że pochodzę z jednego z biedniejszych województw w naszym kraju. Może któryś z Geniuszy (czytaj: autor artukułu) mi to wyjaśni bo jako student drugiej kategorii (czytaj: niestacjonarny) nie wiem jak mam to zrobić. Może gdybym studiował dziennie i nie pracował miałbym więcej pomysłów na zdobywanie pieniędzy bez angażowania się w pracę... Heh. Odpowiedz Link Zgłoś
mala_mocco Re: Byle nie do pracy! 30.09.09, 13:15 Ja też mam podobną sytuację, z tym że ja miałam w domu powiedziane ze jeżeli chcę się uczyć to muszę pracować bo nie stać mojej mamy na opłacanie mi szkoły. I prawda jest taka że pracuję odkąd zdałam maturę czasami po więcej niż 40 godzin w tyg i dzięki własnej wytrwałości, nie jeżdżenia na żadne urlopy i w ogóle totalnego oszczędzania jestem na przedbiegach uzyskania tytułu magistra renomowanej uczelni. I szczerze mówiąc po obronie w końcu chciałabym zacząć normalnie zarabiać bo póki co wykorzystują mnie za grosze, a do swojego zawodu nie mogę się przenieść bo na strat proponują mi ok 1 tys netto, i za co opłacić czesne i utrzymać się w naszej drogiej stolicy?? Niestety mam tego pecha że mnie nikt nigdy nie pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maria Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.09, 15:21 jakby uczelnie mialy normalny!!!! program stypendialny studenci mogliby sie poswiecic kreatywnej pracy w samorzadzie, seminariom i innym takim. Studenci nie maja wyjscia.. Ja mimo ze jestem corka rolnika z malej wioski, do domu mam 200 km nie lapie sie na zadna pomoc.. stypendium naukowe to 370zl.. co mam zrobic z ta kasa? kupic ksiazki, zaplacic za mieszkanie, odlozyc? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alamaut krótko mówiąc... IP: *.chello.pl 29.09.09, 15:34 ..jakbyś się nie odwrócił, to masz zadek z tyłu :).. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracowity student Za przeproszeniem IP: *.lanet.net.pl 29.09.09, 15:41 Autorze tego tekstu, mówiąc kolokwialnie, jesteś bucem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hmmmm Re: Za przeproszeniem IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.10.09, 20:10 Można powiedzieć coś niekolokwialnie? Ach, łacina. Odpowiedz Link Zgłoś
samozwanczyedukator Byle nie do pracy! 29.09.09, 15:56 Zgadzam sie z artykulem w 100 procentach. Zrozumcie studenci-pracujacy od pierwszego roku (tudziez ci zaoczni): wasze doswiadczenie zdobyte na 2 czy 3 roku studiow bedzie mialo znaczenie WTEDY I TYLKO WTEDY gdy wasza przyszla kariera bedzie sie konczyla na ostatnim awansie w wieku 35-40 lat i pensji 4.5-5 tysiecy pln na reke. Wtedy tak - pracujcie jak najszybciej, nie ma na co tracic czasu! Natomiast jezeli ktos chce do pensji rzedu 4.5-5 tysiecy na reke dojsc nie po 15 latach pracy.. coz, metody sa inne. :] Pozdrawiam przyszla kadre kierownicza (nie po studiach zaocznych). W dodatku - na komentarze rodzaju 'nie stac mnie na zycie w warszawie, jak mam nie pracowac?' Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Byle nie do pracy! IP: 193.136.157.* 29.09.09, 16:01 To chyba normalne, ze na calym swiecie bardziej sie licza studia dzienne niz wieczorowe albo zaoczne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cougar Studia to strata czasu IP: 95.108.6.* 29.09.09, 16:02 Studiowanie ma sens, tylko w przypadku medycyny i kierunków technicznych. Kończe studia, a pracy nie mogę znaleść Odpowiedz Link Zgłoś
hollowcat Re: Studia to strata czasu 01.10.09, 15:28 Warto jeszcze studiować prawo ;) Reszta studiów wg mnie póki co nie jest potrzebna, albo w bardzo małym zakresie. Co do studiów technicznych też bym się nie rozpędzał z twierdzeniem że warto studiować całe 5 lat i mieć tego mgr inż na koniec. Lepiej pozostać na poziomie inż. i załapać jakąś dobrze płatną robote tu w kraju i sie rozwijać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Macho Re: Studia to strata czasu IP: 213.199.193.* 01.10.09, 15:36 Rzecz w tym że goły inż nie zostanie dopuszczony do takiej pracy. Będzie tylko trochę lepiej wykształconym robotnikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sazz Byle nie do pracy! IP: 94.42.88.* 29.09.09, 16:06 Generalnie tak powinno być, że studia stacjonarne tylko i system stypendiów dla zdolnych. To co jest teraz to patologia, studia zaoczne to taki "ubogi krewny" studiów dziennych, trudniej po nich o trwałe kontakty, trudniej na nich o intelektualną atmosferę. Uderza w komentarzach podejście, że studia potrzebne są tylko dla papierka. Papier dla większości jest priorytetem, nic więc dziwnego, że Polska jest tylko tanim źródłem pozyskiwania sily roboczej. Polacy rzadko wymyślają nowe technologie czy rozwiązania, a jeśli już wymyślają to nie w tym kraju i z pewnością nie są to studenci zaoczni. Ktoś tutaj wyżej już napisał, większość zdecydowana ma mentalność najemników i niewolników i niestety stąd takie komentarze. Brak szacunku dla osób mogących sobie pozwolić na studiowanie dziennne i odwlekania momentu wejścia na rynek pracy jest powszechny. To jak kto pracuje nie ma związku z tym czy jest się po studiach dziennych czy zaocznych, natomaist na dziennych łatwiej o interesujące i perspektywiczne znajomości, łatwiej o porządną wiedzę, łatwiej o uchwycenei istoty studiowania. W tym sensie studia dzienne są lepsze. I nikt tutaj prochu nie wymyślił, tak jest w całym zachodnim świecie. U nas dorabia się filozofię do ubóstwa społecznego, do braku ambicji naukowych, braku tradycji akademickich, zapewne po części jest to spowodowane chłopskim pochodzneiem 90% Polaków, ale ten brak poszanowania tego co lepsze, i tych którzy mają więcej, i lepiej jest zatrważający. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Maja zgadzam się z artykułem! IP: *.sieradz.vectranet.pl 29.09.09, 16:13 Nie da sie pracować na pełny etat i jednocześnie móc nie zaniedbywać studiów. Poza tym, co innego jest studiować dziennie a zaocznie 2 zjazdy w weekendy. Taka wiedza ze studiów dziennych jest nieporównywalna! Ja podczas studiów w ogóle nie pracowałam (na umowę o prace), teraz jestem po obronie mgr i pracuje w firmie, gdzie pracują też studenci zaoczni. Ta praca jest bardzo czasochłonna i oni studia traktują jako dodatek, "aby zaliczyć i mieć papier". Jest ni9erealne, aby skupili sie na studiach tak jak ci, którzy nie pracują. Braki w wykształceniu będą widoczne. Poza tym znajomi, którzy zaczęli pracować z mojego roku, szybko zawalili egzaminy i niektórzy w ogole ich nie skończyli. Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: zgadzam się z artykułem! 29.09.09, 16:42 > Ta praca jest bardzo czasochłonna i oni > studia traktują jako dodatek, "aby zaliczyć i mieć papier". Jest ni9erealne, ab > y > skupili sie na studiach tak jak ci, którzy nie pracują. Braki w wykształceniu > będą widoczne. Poza tym znajomi, którzy zaczęli pracować z mojego roku, szybko > zawalili egzaminy i niektórzy w ogole ich nie skończyli. Najwieksi tego swiata z dzialu IT m.in. Bill Gates, pokazuja, ze mozna zawalic studia, rzucic je a mimo to dojsc do sukcesu w kierunku ktorym sie studiowalo. Ale trzeba najpierw wybrac swoj kierunek w ktory sie wierzy, rozwojowy i z przyszloscia! 95% polskich studentow nie ma pracy w zawodzie po studiach, bo po prostu nikt nie potrzebuje chmary humanistow.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hmmmm Re: zgadzam się z artykułem! IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.10.09, 20:13 Podaj źródło tych 95%. Bardzo mnie to interesuje. Co więcej... sprawdź jakie koneksje miała mama Gatesa. Nie wiem ile w tym prawdy, ale świadczyłoby to przeciwko Twojej wizji jego sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Re: zgadzam się z artykułem! 01.10.09, 20:55 > Podaj źródło tych 95%. Bardzo mnie to interesuje. Co więcej... sprawdź jakie > koneksje miała mama Gatesa. Nie wiem ile w tym prawdy, ale świadczyłoby to > przeciwko Twojej wizji jego sukcesu. O tym, ze Bill Gates nie ukonczyl szkoly, to jest ogolnie powszechnie znana informacja.. Tu masz wywiad z Larry Kingiem transcripts.cnn.com/TRANSCRIPTS/0001/01/lklw.00.html Pisze o tym wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hmmmm Re: zgadzam się z artykułem! IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.10.09, 17:39 Pisałem o czymś zupełnie innym. W 100% nie kwestionowałem wykształcenia Gatesa, pytałem tylko o źródło 95% oraz chciałem Ci unaocznić, że być może Gates osiągnął początkowy sukces dzięki matce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: onka Re: zgadzam się z artykułem! IP: *.gdynia.mm.pl 29.09.09, 18:39 da się , wystarczy chcieć, ja studiowałam dziennie i pracowałam nea etat, nie miałam życia ale za cos trzeba zaplacic rachunki, żałuję że byłam na dziennych bo tam więcej głąbów niż na zaocznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: komarow Re: Byle nie do pracy! IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.09, 16:37 heh powiedz to pracodawcy, to oni traktują studia jak papier! Moje dzienne bez doświadczenia nic by nie dały. Prawie wszyscy znajomi, którzy doczekali końca studiów bez pracy są dziś bezrobotni i na każdej rozmowie słyszą 1wsze pyt. - a jakie doświadczenie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pracujący student Byle nie do pracy! IP: 195.26.78.* 29.09.09, 16:15 Rozumiem, że ma być to usprawiedliwieniem dla tych, których stać na to, żeby móc studia "przeleżeć", bawić się w debaty, dywagacje i klocki LEGO (R). Uczelnia zwykle nic nie zapewnia, oprócz wykładowców i cieknących sal, nawet te najbardziej prestiżowe. Akademiki, jedzenie, ubrania też kosztują, dodatkowe opłaty uczelniane, nawet na kierunkach dziennych też istnieją, a to za legitymacje, a za kartę do biblioteki. Dodatkowo wszystkiego trzeba nauczyć się samemu, a nie wszystkie kierunki są uniwersyteckie, czasami należy zakupić książki i sprzęt warty grubą kasę, żeby móc się rozwijać i prezentować sobą coś wartościowego dla pracodawcy. Warunki rynku pracy też nie są różowe. Najlepiej mieć 20 lat tytuł doktora, 5 lat doświadczenia i znać 10 języków obcych, po to żeby robić to co się znało i potrafiło od czasów liceum. Intelektualistów poszukuje się rzadko, częściej szuka się osób potrafiących wykonać powierzone im zadania. Uczelnia tego nie nauczy. Koła naukowe też zwykle nie są miejscami oświeceń naukowych, a grupami wzajemnej adoracji i sposobem na ominięcie zajęć. Co do kreatywności i zmęczenia, proponuje autorowi artykułu zajrzeć do akademika w piątkowy wieczór, tam dowodów ułańskiej fantazji i kreatywności na pewno nie zabraknie nawet u najbardziej "zmęczonych studentów". Wbrew pozorom najwięcej mleka daje ta krowa, która najmniej "muczy". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda Byle nie do pracy! IP: 149.226.255.* 29.09.09, 16:43 Szkoda,że teorie psychologów, menadżerów nie idą w parze z ofertami pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: faraday Profesorek się boi, że upada prestiż uczelni IP: *.decerto.pl 29.09.09, 16:48 Niestety słabe są nasze uczelnie, to upada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sumi Byle nie do pracy! IP: *.tvn.pl 29.09.09, 17:04 pracowałam przez całe studia i nie żałuję- artykuł wyznacza jak na razie nierealny trend. bez logicznego systemu stypendialnego mały procent studentów pozwoli sobie na luksus studiowania tylko i wyłącznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hmmmm Re: Byle nie do pracy! IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.10.09, 20:15 Podobnie jak na używanie przecinków i kropek? Odpowiedz Link Zgłoś
szabo Prosta sprawa 29.09.09, 17:18 Na studiach trzeba pracować a nie harować... najlepiej robić coś co daje trochę kasy a przy okazji można to potem wpisać do CV, albo coś co daje nam satysfakcję i jest jakoś tam rozwijające... nie zawsze się to udaje. Jak się nie uda, to w Macu można pracować 5-6 godzin dziennie a nie 10... tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bp gosc jest oderwany od zycia! IP: *.ip.netia.com.pl 29.09.09, 18:13 nie wie co mowi... zadna powazna firma nie zdecyduje sie na zatrudnienie? to jest wasz ekspert? gosc, ktory nie ma pojecia o czym mowi? do redakcji: jezeli potrzebujecie komentarza do jakiegokolwiek artykulu - piszcie smialo do mnie. jestem ekspertem w kazdej dziedzinie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GASIA Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 18:22 CO ZA BZDURA A NIBY JAKĄ WIEDZĘ OFERUJĄ UCZELNIE SPRAWDZAJĄ TESTY W KOMPUTERZE NA KTÓRE TAK NAPRAWDĘ ODPOWIEDZI NIE ZNA SAM AUTOR TESTU Odpowiedz Link Zgłoś
progics W dyskusji na forum 29.09.09, 19:02 tylko rzadko uwypukla sie znaczenia sredniej oceny na studiach. Tymczasem "dobrzy" sa ci, ktorzy maja wysoka srednia. Tak rozumie sie ten problem na zachodzie. Ale nie w Polsce, bo w Polsce jest jeszcze duzo pojec popierd..... Odpowiedz Link Zgłoś
dystansownik Re: W dyskusji na forum 29.09.09, 19:11 Średnia na studiach nie ma większego znaczenia. Dla większości pracodawców liczą się później i tak inne rzeczy. Sam mam wysoką średnią, znam ludzi, którzy też je mają i jakoś nikt tego nie widzi. Za to znam też osoby, które już dostawały oferty pracy pomimo niższej średniej, bo na średnia po prostu nikt nie patrzył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: komarow Re: W dyskusji na forum IP: *.adsl.inetia.pl 29.09.09, 19:27 a co to średnia? Więcej wykutej wiedzy czy drożej zakupione projekty ? :> Sam na lic miałem najwyższa średnią, na mgr już odpuściłem, a osoby, które na mgr miały cudną średnią to hmm na pracę nie ma to przełożenia żadnego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asdf Bo średnia o niczym nie świadczy IP: 195.82.180.* 30.09.09, 10:04 Na zachodzie może tak, ale nie u nas. Z resztą czemu tu się dziwić, jeżeli praktykuje się np. wystawianie ocen z wykładu "na gębę", albo na podstawie obecności. Jasne, że robi tak mały odsetek prowadzących ale z ogółem też nie jest lepiej- u mnie zdarzało się tak, że na wykłady z danego przedmiotu chodziłem wyrywkowo (tj. na pierwszy i na ostatni), a później kolokwium zaliczałem na 4. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bla bla Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 19:05 Ciekawe jakie kierunki skończyli ci analitycy. Wydaje się że jakość ich ocen przyszłości jest taka sama jak analityków finansowych czyli niewielka. Jak ktoś ma tyle siły aby uczyć się i pracować to dlaczego mu to odradzać? Wracając do organizacji studenckich to: 1. Najczęściej są to kółka wzajemnej adoracji. 2. Ich oferta może nie jest najświeższa 3. O ironio. One najczęściej są pośrednikami pracy dla studentów. Może czas wprowadzić egzaminy na analityka wytypujesz przynajmniej 4 w totka 3 razy pod rząd, możesz być analitykiem i mówić co będzie w przyszłości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aithir Re: Byle nie do pracy! IP: 212.127.95.* 29.09.09, 19:09 Wg mnie w Polsce brakuje dobrego systemu staży, tj. jest na zachodzie. Dlatego większość studentów jest zmuszona pracować w mało rozwijających zawodach przez co po prostu marnują swój potencjał. Np. W Niemczech bardzo łatwo sobie załatwić staż, całkiem nieźle płatny, do tego w zawodzie. Dzięki temu student zdobywa nie tylko doswiadczenie ale także i kontakty. A w Polsce? Nie dość że trzeba sobie załatwić staż całkowicie na własną rękę to jeszcze z reguły jest on bardzo słabo opłacany. Odpowiedz Link Zgłoś
olo-international Re: Byle nie do pracy! 29.09.09, 23:44 Masz 100% racji. Podobnie jest w USA. Kto się podejmie zadania tworzenia praktyk/staży dla studentów w PL? Odpowiedz Link Zgłoś
trzywdar wieczorowe 29.09.09, 19:14 "Takie osoby tracą przy tym istotę kreatywności - debata ta jest niemożliwa do odtworzenia na studiach wieczorowych czy zaocznych - dodaje". Studiuję w trybie wieczorowym na państwowej uczelni. Uważam, że jeśli chodzi o mój kierunek, to jakość zajęć i możliwości zdobycia wiedzy, tak na studiach dziennych jak i wieczorowych, są takie same. Do tego część zajęć jest wspólna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: wieczorowe IP: 213.17.172.* 01.10.09, 09:33 Dokładnie! Również studiuje na państwowej uczelni w trybie wieczorowym. I w pełni zgadzam się z opinią. Zajęcia, w większości mam wspólne ze studentami dziennymi. Wykładowcy oraz ćwiczeniowcy są ci sami, co na studiach dziennych, egzaminy wyglądaj identycznie. A opinia, że studenci wieczorowi, to "lenie i debile" i na studia przyszli tylko dlatego, że rodzice im kazali doprowadzają mnie do szaleństwa... Faktycznie. Są i tacy studenci, ale na litość boską, na studiach dziennych również znajdziemy takich studentów całą masę. Więc szufladkowanie student wieczorowy/zaoczny na uczelni paśnstwowej to bogaty dzieciak, który nie potrzebnie zajmuje miejsce i denerwuje wykładowców jest czystym stereotypem bez pokrycia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m-kow To kolejna pseudorecepta ... IP: *.128.62.130.static.crowley.pl 29.09.09, 19:18 Na utrzymanie fikcyjnie "niskiego" bezrobocia. Czemu? Ponieważ Polska jest krajem o fatalnym odsetku zatrudnionych, niskim i groźnym na przykład dla przyszłości systemu emerytalnego. Cześć ciśnienia braku pracy rozładowały wyjazdy do UK, Irlandii, Hiszpanii i Islandii, skąd ludzie nie wracają tak chętnie, bo zapuścili korzenie. Teraz bedziemy więc apelować, aby studenci nie pracowali, tylko studiowali. Potem za to natkną się na oferty pisane przez kretynów, oferty w stylu " wiek do 25 lat, doświadczenuie w zawodzie, itp" A już kawałek "Mają dwadzieścia lat, własne pieniądze, mieszkanie, samochody." to populizm najczystszej postaci. To opisuje sytuację nielicznych wyjątków, wyposażonych i wspeiranych przez rodziców. Tak naprawdę praca w czasie studiów pozwala wielu osobom w ogóle je ukończyć, jakie te studia by nie były, zawsze coś z nich w człowieku zostaje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mr tylko jest jeden tyci tyci problemik IP: *.g2.isko.net.pl 29.09.09, 19:28 Oczywiście nie jest to artykuł o studentach takich jak ja - opłacających studia z własnej kieszeni, a mozliwe jest to tylko i wyłącze DLATEGO, że mam pracę. Zacząłem pracować (na stałe) równo rok temu na 1/2 etatu gdzie zarabiam do ręki 1100 pln (Warszawa), studiuję dziennie filologię angielską. jestem na trzecim roku. studia prywatne, ponieważ Uniwersytet Warszawaski niestety zakwalifikował mnie jedynie na studia wieczorowe-płatne (7500 za rok) (dziękuję za nową maturę, pierwszy rocznik tego zacnego eksperymentu bez egzaminów wstępnych na wyższe uczelnie. na maturze miałem 100% z angielskiego jednak nie wystarczyło, byli pilniejsi ode mnie z innych przedmiotów - szacunek im się należy). Niestety mnie jak i mojej mamy nie było stać na opłacanie czesnego na UW... a do wojska nie chciałem iść. Z bólem przyjmuję opinie, szczególnie Pana z Civitas, płatnej uczelni, który najwyraźniej ma styczność jedynie ze studentami których rodzice będą sponsorować przez 5 lat. Idąc dalej, nie znam nikogo kto uczyłby się dziennie i jednocześnie pracował. Próbowałem pracy i studiów zaocznych, ale ich poziom nie satysfakcjonował mnie (na innej uczelni, spęd ludzi, brak jakiejkolwiek więzi z wykładowcami). Teraz się dowiaduję, że robię źle. Za mało prestżowa uczelnia to raz. Łączenie pracy i nauki (kuXwa, lubię to co studiuję i mam oceny 5.0 z egzaminów FC i CEA zamykających odpowiednio kolejne etapy nauczania!) to dwa. Pozdrawiam wszystkich, dla których studia to nie jest przykry obowiązek tylko powód do dumy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: tylko jest jeden tyci tyci problemik IP: 195.177.87.* 01.10.09, 11:54 zgadzam sie w 100%. ja jestem dumna z tego ze studiuje. i ciesze sie (byc moze wyda sie to dziwne wiekszosci) ze NIE MUSZE robic na razie nic poza tym. oczywiscie rozumiem osoby ktore musza pracowac by oplacic studia i nie przecze ze moja sytuacja jest komfortowa. faktycznie doswiadczenie zdobyte podczas studiow jest wazne i napewno przydaje sie w przyszlosci podczas poszukiwania pracy. ale mam jedno pytanie- kiedy jeszcze ktokolwiek z nas bedzie mial szanse na to aby nie musiec pracowac? szczerze powiedziawszy to cieszy mnie fakt ze mam jeszcze te kilka lat kiedy moge zajac sie tylko soba i tym na co mam ochote- nawet jesli w danym momencie jest to obijanie sie i "nic nie robienie". przedemna 40 lat pracy zarobkowej,a tylko 2 lata bez niej (no poza tymi ktore strace na poszukiwanie pracy:)) mam jeszcze duuuzo czasu. uwazam ze jest jedna podstawowa kwestia dotyczaca studiow- brak im juz prestizu. kiedys kiedy studiowal jedynie niewielki odsetek polakow dyplom byl wyroznieniem, przepustka. teraz studiuja wszyscy i nic to nie znaczy. to jest uwazam problem. inna sprawa to ta ze programy sa zle skonstruowane poniewaz dostarczaja niekoniecznie najbardziej potrzebnej wiedzy, ucza tylko teorii- ale umowmy sie ze tez taka jest wlasnie rola studiow- poszerzanie horyzontow i zdobywanie wiedzy. to w pracy uczymy sie tego co nam potrzebne, przeciez w kazdej firmie, branzy jest inaczej- nie da sie tego nauczyc "z gory". studia nie sa dla wszystkich (wiem ze brzmi to zle ale uwazam ze taka jest prawda). nie potepiam tych ktorzy pracuja i ucza sie (to moim zdaniem godne podziwu) ale nie udawajmy ze wiedza tyle ile osoby poswiecajace sie zdobywaniu wiedzy. teraz liczy sie papier a nie to czym studia byc powinny i kiedys byly- miejscem intelektualnego rozwoju. sa ludzie ktorzy wlasnie tego chca,potrzebuja i oczekuja od studiowania- rozwoju a nie koniecznie przepustki do wielkiej kasy bo ta itak jest wynikiem nie tylko pracy ale i szczescia, konkretnych okolicznosci i kontaktow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Napoleon1976 studia = towarzystwo rowiesnikow z bogatych rodzin IP: 212.219.57.* 29.09.09, 19:54 Studia dla biednych to strata czasu, na studia idzie sie zeby poznac bogatych rowiesnikow, a potem miec wplywowych kolegow ( faceci ) lub wyjsc za bogatego goscia ( przypadek dziewczyn ). Zdobycie wiedzy to fikcja bo uniwersytety w Europie sa w tyle za prawdziwa nauka ( brak dofinansowania, brak systemu motywujacego kadre naukowa ). Ludzie wyksztalceni nie sa potrzebni w Europie bo sa drozsi niz wyksztalcowy Hindus czy Chinczyk, wiec przegrywaja na rynku pracy. W Polsce zeby dostac dobra prace trzeba znajomosci a nie wiedzy, ( te znajomosc mozna wyrobic sobie czasem na uniwerku). Czyli dobre uniwerki to tak naprawde dobre "kluby towazyskie"- wzajemnej adoracji i samopomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: oO Re: studia = towarzystwo rowiesnikow z bogatych r IP: *.chello.pl 03.10.09, 21:40 Mimo wszystko to jest jakieś wyjście. -- Inwentaryzacja Odpowiedz Link Zgłoś