Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Byle nie do pracy!

      • zdrowy_rozsadek78 Studia to generalnie strata czasu 29.09.09, 20:11
        Publiczny, oparty o przymusowe podatki system edukacji z czasem doprowadził do
        degeneracji uczelni wyższych. Ponieważ zarobki kadry naukowej w minimalnym
        stopniu zależą od tego, co uczą z czasem zaczęli uczyć oni tego, co jest im
        wygodnie. Niestety, ma się to nijak do tego, co jest faktycznie potrzebne.
        Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że na studiach dziennych
        stacjonarnych przez jakieś góra 2 lata uczono mnie tego, co pośrednio przydaje
        się w pracy, 3 lata straciłem na zgłębianie zupełnie zbędnych głupot.
        Kolejne 3 lata życie spędziłem na uczeniu się w pracy tego, co faktycznie
        liczy się na rynku.
        Dopóki rynek pracy miał charakter socjalistyczny (pozostałe po komunie, w
        państwowych zakładach: a czy on/ona ma papier?) studia były warunkiem
        koniecznym i wystarczającym. W systemie kapitalistycznym, a zatem w sektorze
        prywatnym, liczą się umiejętności i wydajność pracownika.
        Uważam, że dzisiaj studia dzienne to strata czasu. Są możliwości zdobywania
        doświadczenia, pieniędzy i wykorzystania swoich najlepszych lat bardziej
        produktywnie niż w bibliotece.
        • Gość: mk Re: Studia to generalnie strata czasu IP: *.bph.pl 30.09.09, 08:32
          100% racji!
        • Gość: gosc Re: Studia to generalnie strata czasu IP: 195.177.87.* 01.10.09, 12:05
          pozostaje jeszcze kwestia tego ze nie kazdemu musi zalezec na
          robieniu kasy za wszelka cene, bo niektorym ludziom potrzeba troche
          intelektualnego rozwoju zeby byli szczesliwi. dla mnie rozwijanie
          sie jest produktywne i dzieki bogu pochodze z inteligenckiej rodziny
          w ktorej sie to rozumie i ceni a nie z rodziny dorobkiewiczow (co
          nie oznacza bynajmniej niskiego poziomu finansow) i bardzo sie z
          tego ciesze. szkoda ze inteligencja i wiedza tak malo dzis znacza
          • playformoney Re: Studia to generalnie strata czasu 01.10.09, 15:14
            www.wygraj100.info/?t=46966134 klikając na ten link
            podejmujecie prostą grę zręcznościową o kwotę na jakiej wam zależy,
            jaki jest kruczek? -oczywiście w tym kraju nie ma nic za darmo-
            trzeba wysłać smsa, myślę że warto, mi się udało, pieniądze przelali
            na podane wcześniej konto,podaję dla osób pragnących naprawić sobie
            trochę budżet, pozdrawiam www.wygraj100.info/?t=46966134
      • Gość: Okoń Nikt się nie zastanawia, że trzeba za coś żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 20:26
        stypendium naukowe po 200 złotych na miesiąc, czy niebogaci rodzice nie
        zapewnią nawet ksero, nie mówiąc o wyżywieniu, czy czynszu... fajnie się mówi
        jak się zgarnia po parę koła za miesiąc, ale dla niektórych parę stówek więcej
        to ciepły obiad każdego dnia, dach nad głową i jakaś rozrywka raz na 2 tygodnie...
        • Gość: menstylecom pochwalcie sie lepiej gdzie pracujecie IP: 78.88.133.* 29.09.09, 21:00
          Rozumiem ze pieniadze sa wazne i fajnie kupic sobie cos za nie. Ale ja osobiscie
          nie widze sensu pracy np. na kasie w Realu czy przy rozkladaniu towaru - to nie
          jest zadne doswiadczenie to poprostu UWSTECZNIENIE. Sam jestem teraz na 4 roku
          studiow dziennych i mialem okazje pracowac w USA w ekipie sprzatajacej ,
          pracowalem czesto od 8 do 23 wracalem do domu kladlem sie spac i nastepnego dnia
          to samo.Na nic nie bylo czasu.NIe mialem czasu poczytac ksiazki, sprawdzic
          wiadomosci gospodarczych poczytac opinni analitykow na temat sytacji na
          gieldzie, a wlasnie tego dotycza moje studia.Jesli mialbym pracowac tak w Polsce
          to coz wniosek jest tylko jeden taka praca NIC nie daje, poznajesz ludzi o
          niskich ambicjach po prostu cofasz sie, a najgorsze jest to ze czlowiek do
          wszystkiego szybko sie przyzwyczaja i po pewnym czasie juz nie odczuwasz
          potrzeby robienia tych rzeczy co kiedys ,a skupiasz sie na tej beznadziejnej pracy.
          • olo-international Re: pochwalcie sie lepiej gdzie pracujecie 29.09.09, 23:38
            Gość portalu: menstylecom napisał(a):

            > Rozumiem ze pieniadze sa wazne i fajnie kupic sobie cos za nie.
            Ale ja osobisci
            > e
            > nie widze sensu pracy np. na kasie w Realu czy przy rozkladaniu
            towaru - to nie
            > jest zadne doswiadczenie to poprostu UWSTECZNIENIE. Sam jestem
            teraz na 4 roku
            > studiow dziennych i mialem okazje pracowac w USA w ekipie
            sprzatajacej ,
            > pracowalem czesto od 8 do 23 wracalem do domu kladlem sie spac i
            nastepnego dni
            > a
            > to samo.Na nic nie bylo czasu.NIe mialem czasu poczytac ksiazki,
            sprawdzic
            > wiadomosci gospodarczych poczytac opinni analitykow na temat
            sytacji na
            > gieldzie, a wlasnie tego dotycza moje studia.Jesli mialbym
            pracowac tak w Polsc
            > e
            > to coz wniosek jest tylko jeden taka praca NIC nie daje, poznajesz
            ludzi o
            > niskich ambicjach po prostu cofasz sie, a najgorsze jest to ze
            czlowiek do
            > wszystkiego szybko sie przyzwyczaja i po pewnym czasie juz nie
            odczuwasz
            > potrzeby robienia tych rzeczy co kiedys ,a skupiasz sie na tej
            beznadziejnej pr
            > acy.

            Jako student przez wiele lat jeździłem w Kolonii taksówką, aby
            zarobic na utrzymanie i móc studiować. "Głupia taryfa" nauczyła mnie
            m.in jak traktować klientów aby byli zadowoleni. Bardzo się to potem
            przydało w pracy w wielkiej amerykańskiej korporacji.
            Dziś, >25 lat później, jestem przekonany że praca w czasie studiów
            była bardzo ważnym elementem w moim życiu. Zawszę będę namawiał do
            niej młodych. :-)
      • mieczyslawww Studia to luksus !!!! 29.09.09, 20:47
        Nie każdego z biednego domu stać iść na studia .W tak bogatym kraju
        jak Polska z takim wzrostem gospodarczym osiągnięciami itd......
        .Nasz kraj komunistycznodemokratyczny ma male problemy jeśli chodzi
        i stope życia obywatela .Dla tych co sa w rządzie to banał .Ale nie
        młodych ludzi .Edukacja nie gwarantuje pracy .Ale edukacja plus
        biegła znajomosć jezyka Angielskiego lub Niemieckiego tak .Wniosek z
        tego taki jak cierpicie by skończyć szkole to jezyki obce .A wtedy
        nie musicie pracować w Polsce chyba ze kochacie biede ale to wasz
        wybór.Polska na dzień dzisiejszy to ruina gospodarcza tak ze
        wykozystanie waszego potencjału jest nikłe .Mieszkam w holandi 16
        lat wiem coś na ten temat .Jak cierpieć to z sensem nie tak jak nasz
        rząd sie łudzic ,tylko ze zakomuny prawda została cenzurowana a
        teraz nie .To minus towarzysza Tuska .
      • Gość: ta co pracowala Byle nie do pracy! IP: *.cable.ziggo.nl 29.09.09, 20:58
        no tak ale co z tymi ktorzy sa zwyczajnie zmuszeni do pracy, co z tymi ktorzy
        wlasnie ze wzgledow finansowych nie poszli na studia tzw stacjonarne i wybrali
        zaoczne gdyz dzieki temu w ogole moga studowiac..
      • Gość: Człowiekkorporacja Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 21:29
        Problem jest bardziej złożony niż opisali go autorzy. Pytanie: a co
        ten student robi w pracy? Czy charakter jego pracy jest spójny z
        kierunkiem studiów? a Moze to co robi w pracy jest wspólnie ustalane
        z uczelnią?

        brzmi surrealiztycznie? NIE. Są takie miejsca. Jeśli moja firma ma
        umowę o współpracy z uczelnią. I wspólnie ustalamy projektu do jakich
        angażowani są studenci. Jeśli parują z firmie w ramach projektów
        fakultatywnych rekomendowanych przez uczelnie - w ramach
        przydzielonych w harmonogramie zajęć okien czasowych. To chyba w taki
        sposób tworzymy środowisko pracy w którym korzystają wszyscy:
        korporacje - mają tanich i zaangażowanych pracowników, studenci -
        zdobywają doświadczenie i zarabiają pieniądz, uczelnie - jakośc
        przekazywanej na nich wiedzy weryfikowana jest przez studentów w
        czasie rzeczywistym a nie po skończeniu studiów - no chyba że
        uczelnie właśnie tego się boją.

        Kto powiedział, że studenci muszą pracować na pełen etat. Dla czego
        nie mogą wpasować je ze swoim kalendarzem do potrzeb firmy?

        Jeśli chodzi o artykuł najbardziej oburza stwierdzenie, że studia
        zaoczne sa gorzej oceniane niż dzienne? Kto wam takich rzeczy
        naopowiadał? Jaki ekspert? Ile on zarabia?


        Jeśli przychodzi do mnie student powiedzmy z "podrzędnej" uczelni i
        kierunku zaocznym, ale jest zaangażowany, kreatywny i szybko się uczy
        - to z ludźmi po Jagiellonce choćby z doktoratem nawet nie będę
        rozmawiał. Mam to co najcenniejsze - sprawdzonego człowieka - jedyny
        mój problem to ryzyko, ze ktoś mi go podkupi.

        Nie zauważyliście, że student pracujący po skończeniu studiów dalej
        pracuje. Dlaczego ma mieć problemy z pracą? Dlaczego praca ma kolidować z życiem osobistym? Jeśli tak jest to warto o tym
        porozmawiać z terapeutą ponieważ nawet pozostając na studiach bez
        pracy może się okazać że nie potrafi znaleźć czasu na samorealizacje.

        Przeraża was wyścig szczurów? Ne bierzcie w nich udziału! - proste -
        Ale nie mówcie co jest lepsze a co gorsze - nie wiadomo ile jeszcze
        kryzysów przed nami i co jest dobrze robić.







      • Gość: Manager Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.09, 22:41
        Stek iście z palca bzdur wyssanych!
      • Gość: grzesiek509 Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 29.09.09, 23:13
        czyli generalnie student powinien skupić się tylko i wyłącznie na nauce i ciągnąć kase od rodziców? czy autor artykułu pomyślał może,że jest wielu studentów, których rodzice nie są wstanie utrzymać siebie i jeszcze dodatkowo dziecka na studiach? wynajem pokoju kosztuje, jedzenie również jak i ksero... za wszystko trzeba płacić i to niemało. skąd rodzice mają brać na to pieniadze? sytuacja na rynku zmusza studentów do podjęcia pracy (zarówno tych zaocznych jak i dziennych)
      • olo-international Na Zachodzie jest inaczej 29.09.09, 23:27
        Na Zachodzie studenci prawie zawsze pracują. Są różne opcje: 1) tylko w czasie wakacji 2) w weekendy w czasie roku akademickiego + w wakacje. Zazwyczaj na pierwszych latach pracują nie w swoim zawodzie, czyli knajpa, taksówka, itp. Później starają się o praktykę (internship) w swojej dziedzinie na miesiące letnie. Po zakończeniu studiów takie praktyki bardzo się liczą na CV.
        Sam jako student w Niemczech m.in jeździłem taksówką w noce weekendowe. Z zarobionych pieniędzy można było wyżyć. Po studiach dostałem pracę w wieliej korporacji, a wiele nauk z "głupiej taksówki" bardzo się potem przydało.

        Polskim absolwentom bardzo jest potrzebne praktyczne podejście do życia/świata. Odnoszę wrażenie że wśród absolwentów jego często brakuje. Słyszę od przedsiębiorców, że np. polskie uczelnie "produkują" informatyków-artystów, którzy zachwycają się pięknością swojego kodu, a nie czy ich program należycie rozwiązuje potrzeby klienta.
        Przyjmując ludzi do pracy za granicą (USA i Ameryka Łacińska), zawsze szukałem na CV praktyk czy innych działalności poza-akademickich (np. sport, działalność charytatywna). Tacy ludzie sie potem lepiej sprawdzali "w boju". Byli bardziej elastyczni od tych którzy mieli tylko doskonałe oceny z uniwersytetu.



      • wybitniemadry zmeczony dwudziestoparolatek? 30.09.09, 01:16
        tylko polski "ekspert" ktory studiowal i zostal "ekspertem" po tych studial eksperckich moze wiedziec cos na temat pracy
      • Gość: Dawid! Fundusze IP: *.3.pl 30.09.09, 01:46
        "Czas na studiach powinno się wykorzystać na podróże, dłuższe
        wakacje, zaznajomienie się ze światem" to skad niby taki student
        mialby miec pieniadze?

        ma krasc zeby podrozowac?

        zreszta nie kazdy chce brac w wieku dwudziestu kilku lat pieniadze
        od rodzicow...

        a jak sie uczyc nie chce to i tak siedzac w domu wiedza sama nie
        wplynie do glowy...
      • Gość: brtk Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 03:55
        Autorka tekstu jest chyba jakąś zakompleksioną paniusią w wieku 20 - 25lat.
        Co za stereotypy i bzdury wyssane z palca. Już od dawna wiadomo, że wyższe
        wykształcenie w CV to tylko taka wisienka na torcie. Poza kilkoma tylko
        zawodami, wyższe wykształcenie nie jest aż tak bardzo cenione. Liczy się
        głównie doświadczenie.

        Choć to, jakim ktoś jest pracownikiem jest sprawą bardzo indywidualną,
        zauważyć trzeba, że najczęściej HRowcy odrzucają już na wejściu kandydatów z
        kilkoma językami a już na pewno absolwentów 2 kierunków. Też postępują
        stereotypowo, bo mając do wyboru zatrudnić za tę samą kasę lepszego i
        gorszego kandydata wybiorą gorszego. Ważne aby spełniał wymagania opisane w
        ogłoszeniu. 2 kierunki to według nich teoretyk, który nie umie pracować. Nie
        ważne, ze może mieć bogate doświadczenie.

        Sam jestem absolwentem dwóch kierunków na UW. Na wymarzony kierunek nie
        dostałem się od razu po maturze a potem, gdy się udało, było mi szkoda rzucić
        ten pierwszy. Zwłaszcza, ze mi się spodobał. Pracuję od 3 roku studiów, bo
        musiałem - w domu ciągle był problem z kasą. Momentami było ciężko z wolnym
        czasem ale nie żałuję...

        Po likwidacji działu w dużej korporacji straciłem pracę. Szukałem przez rok.
        HRowcy w 99,9% przypadków nie oddzwaniają do odrzuconych kandydatów. Więc ja
        zacząłem dzwonić. I co? Nie zatrudnimy pana, bo ma pan ukończone 2 kierunki. A
        to zbyt wysokie kwalifikacje na dane stanowisko a na wyższe ma pan zbyt małe
        doświadczenie.

        Więc nakłamałem w CV, modyfikując je na swoją niekorzyść. Zostawiłem jeden
        kierunek, jeden język (angielski - obowiązkowy w mojej branży). Wysłałem 7
        takich aplikacji. Zaprosiło mnie na rozmowę 6 firm i wkrótce dostałem pracę. W
        dodatku w swojej branży. Wcześniej, przy "uczciwym", pełnym CV odezwały się 3
        firmy na 57 aplikacji.

        Morał: studia nie są już warunkiem dostania lepszej pracy. Tak było tylko w I
        połowie lat 90. Tym bardziej, że - jak zauważyli poprzednicy - dziś nie ma na
        nie prawie żadnej selekcji na uczelnie. Panuje moda na licea a potem na
        magistrów coraz to bardziej oryginalnych specjalności.

        Zatem, często lepszym wyjściem jest inwestycja w naukę języków niż w studia.
        Co prawda studia powinny wiązać się z zainteresowaniami ale obserwując rynek
        pracy można zauważyć, że dziś nie warto iść na studia humanistyczne (chociaż
        sam takie skończyłem). Najlepiej skończyć kierunek politechniczny albo jakąś
        informatykę, bo na takich jest popyt zawsze. Każda firma ma komputery, więc
        informatycy będą potrzebni. I nie muszą być wcale programistami, bo zwykli
        administratorzy od podłączania kabelków i usuwania zaciętego papieru z
        drukarek też mają się nieźle. Znam kilku takich. Wszyscy po 1 - 2 latach pracy
        w Warszawie zarabiają netto ponad 10 000. Jak tracą pracę to góra po miesiącu
        mają nową i to nierzadko lepszą. Średnia ich wielu to ok. 25 lat, więc chyba
        taka kasa całkiem w porządku.
      • Gość: adiuna Byle nie do pracy! IP: 195.68.31.* 30.09.09, 06:59
        Nie zgadzam się z tym artykułem. Sama skończyłam studia dzienne, nie
        pracowałam w czasie studiów, poza pracą wakacyjną i miałam bardzo
        dobre wyniki - i ogromny problem ze znalezieniem pracy. Większość
        firm w ogóle mnie nie brało pod uwagę, jako absolwenta bez
        doświadczenia.
        Pierwszą pracę dostałam tylko dlatego, że w cv wpisałam że trenuję
        sztuki walki. Rekrutujący wzięli mnie na rozmowę jako 'przerywnik'
        między innymi kandydatami, z ciekawości...
        No i pewnie dlatego, że po doświadczeniach z szukaniem pracy
        zarządałam bardzo małych pieniędzy - powiedzmy tyle ile dostawały w
        tym czasie sprzedawczynie w hipermarketach.
        Może to był akurat czas kryzysu (2000 r.), ale widzę jak dziś się
        szuka ludzi w mojej firmie (duża międzynarodowa korporacja): przede
        wszystkim DOŚWIADCZENIE. Nawet na stanowiskach, gdzie wg mnie brak
        doświadczenia byłby atutem.
        Zostanawiam się, czy ten artykuł nie ma zniechęcić studentów do
        pracy, żeby zrobić miejce dla bezrobotnych ofiar kryzysu...
      • Gość: Apophis Jestem urażony.. ;/ IP: *.poczta.lublin.pl 30.09.09, 07:47
        Czuje się naprawdę głęboko zraniony tym jak przedstawia się tu
        pracującego studenta. Jest mi bardzo przykro.
        Jestem studentem 2 roku prawa w trybie zaocznym, pracuje na
        stażu od roku, a robie to bo bez pracy nie będę miał możliwości
        studiowania. Pochodzę ze wsi, mojej rodziny nie stać na moje studia.
        Takich studentów jak ja jest sporo lublinie.
        A dla pracodawcy liczy się tylko papierek końcowy z mgr, na
        dyplomie nie pisze, w jakim trybie były odbywane studia. Brak
        praktycznego przygotowania do zawodu na szczęście nie jest ważne, bo
        dopiero pracując krzształtujemy nasze wykształcenie.
        Autorowi artykułu jak i profesorom polecam lekturę ogłoszeń
        pracy, w których pracodawca chce wykształcenia wyższego
        magisterskiego, 5-cio letniego stażu pracy i najlepiej zaraz po
        studiach. Jak inaczej mamy dostosować się do wymogów rynku pracy?
        Pozdrawiam wszystkich równie niemile zaskoczonych przekazem tego
        artykułu.
        • Gość: balbina Re: Jestem urażony.. ;/ IP: *.chello.pl 30.09.09, 08:25
          studiowałam licnecjat dziennie - uzyskaąłm jedna zlepszych śednich
          na uczleni i 5 na dyplomie
          nie pracowałam tylko sobie dorabiaąłm, odbyłam praktyke, nastepeni
          wolontariat i zostałam zatrudniona w branzy któa wóczas studiowałam:)
          poszłam na zaoczne bo miałąm już prace i nie chciałam stracic tej
          okazji też jestem abolwentem z roku 2000-2004 gidze staży i praktyk
          nie było tak wiele
          poszłąm na prywatne zaoczne wspomagane internetowow- czaty miaąłm 4
          razy w tygdoniu po 2 lub 3 godziny
          musiałam wykazać sie samodyscyplina i rzetelnoscia i poswiecic duzo
          czasu na nauke zeby byc przygotowanym na zajecia nastepnego dnia
          obronilam sie wprawdzie juz nie mam 5 ale 4 na dyplomie- prez prace
          straciłam rok - tj obrone zrobilam rok po zakonczeniu studiow
          porwóanie- o wiele trudniej rpacować i studiowac
          wiecej uczyłam sie na zaocznych niz dziennych :)
          osiagnelam wiele- mam dobra materailne, rodzine i wlasnie
          postanowialm sie zwolnic z pracy bo przez podejscie pracodawcy
          utrudnial mi rozwoj
          ide na kolejne studia bo sie chce przebranzowic i zrobic cos dla
          siebie
          wypalenie zawodowe owszem jak sie pracuje 5 lat w jednej firmei bez
          mozliwosci szkolen i indywiudalnego rozwoju

          jestem gorsza od dziennych?? jaki mcudem tez studiowalam dziennie :)
          a zaocznie to moj swiadomy wybor i nei ejstem studentem 3 kategorii
      • Gość: Angelika Byle nie do pracy! IP: *.devs.futuro.pl 30.09.09, 07:58
        Jestem studentką trzeciego roku EKONOMII i od trzech lat studiuje w
        swoim zawodzie. Jestem bardzo z tego zadowolona i nie żałuje
        podjetej przed trzema laty decyzji. Nie prawdą jest, że nie mam
        czasu na teatr, kino czy wyjście ze znajomymi, trzeba sobie tylko
        zorganizować czas. Ja pracuje od 8 do 16, dwa razy w tyg chodze na
        angielski, mam zajęcia dla kobiet raz w tyg, jakaś impreza i czas na
        ksiązki i naukę. A co najważniejsze moi rodzice mnie nie utrzymują!!
        Sama jestem wystarczalna a nie zarabiam duzo...
      • Gość: mk Byle nie do pracy! IP: *.bph.pl 30.09.09, 08:27
        Znam wielu studentów, "renomowanych" państwowych uczelni którzy
        zmaiast w wolnym czasie poświęcać się jak to autor
        napisał "publicznej debacie, która umożliwia rozwój intelektualny"
        imprezują i piją przez większość czasu, a wiedza przyswajana jest na
        kilka dni przed sesją, a po egzaminie niewiele osób pamięta o czym
        się uczyło.
        Teoria wykładana na uczelni w połączeniu z praktyczną wiedzą jaką
        daje praca w czasie studiów jest bezcenna. Pomysłowość i zaradność
        osób które jednocześnie się uczą i pracują na swoje utrzymanie,
        przewyższa osoby, którym rodzice finansują studia i całą resztę
        przyjemności!
      • Gość: bajadera Byle nie do pracy! IP: *.128.12.114.static.crowley.pl 30.09.09, 09:32
        Ale wymyślacie! studiuję wieczorowo na UW i pracuję, jak wszyscy na moim roku,
        i szczerze mówiąc, debatujemy równie gorąco i z równym zapałem, mimo
        zmęczenia, znużenia, co studenci dzienni nie pracujący wcale!.Zdajemy egzaminy
        tak jak i dzienni, nie mamy żadnych taryf ulgowych, płacimy ciężkie pieniądze
        i jeszcze nas poniewieracie w takich durnych artykułach. Pisaliście z miesiąc
        temu, że absolwenci to bezrobotni bo nie mają żadnej wiedzy praktycznej.
        Wniosek: niech pracuje podczas studiowania. A teraz znowu coś nowego
        wymyślacie. Zdecydujcie się wreszcie czego, u diabła, chcecie!
      • a.ba Negatywna ocena zaocznych 30.09.09, 09:48
        Po kilkunastu latach 'testowania' pracowników na stanowiskach
        technicznych mam takie wnioski:
        - wysoki poziom reprezentowali absolwenci techników dziennych
        (zanikające)
        - studia zaoczne na tych samych uczelniach - poziom zdecydowanie
        duzo niższy
        - absolwent studiów dziennych dobrej uczelni to najwyższe
        prawdopodobieństwo dobrego wykształczenia (ale trafiają sie też
        miernoty)
        - szkoły 'prywatne' - szkoda komentować

        p.s.
        Nie wiem jakim atutem dla pracodawcy jest staż przyszłego inżyniera
        jako układacza na pólkach w hipermarkecie

        • gojek75 Re: Negatywna ocena zaocznych 30.09.09, 10:08
          co za bzdury..... :)

          kurcze jak mi pokarza kogos kto w wieku 24-25lat nie ma zadnego doswiadczenia w
          zawodzie jaki chce wykonywac to kto taka osobe zatrudnia na jakies ciekawe
          stanowisko???

          niestety ale to czego ucza uczelnie to jeden wielki syf i macenie w glowach dla
          ludzi... (niezaleznie od kierunkow) wszystkie uczelnie mowia robia siano z mozgu
          ludziom a pozniej sa takie kwiatkli co ledwo to wyszly z uczelni i chca
          zarabiac po 5tys na lapke - a ich wiedza jest tylko teoretyczna (i w wiekszosc
          przestarzala - niestety na uczelniach uczy sie bzdetow)...ostatnio widzialem
          podrecznik do systemow informacyjnych w zarzadzaniu - no i wszystkie lektiry
          obowiazkowe na nim mialy ok 10lat 8co w przypadku IT to jak nie wiem uczenie sie
          medycyny z podrecznikow sprzed 100lat....

          jak ktos taki kto uczy sie takich rzeczy moze z czystym sumieniem powiedziec ze
          ma odpowiednia wiedze na ten temat???

      • Gość: Adam Bzdura! Doświadczenie jest ważniejsze od ocen! IP: 199.64.72.* 30.09.09, 10:16
        Mam 12 lat doświadczenia zawodowego, a jestem 9 lat po studiach. Jesli mialbym
        zatrudniac pracownika, to jego oceny na studiach nie interesowalyby mnie ANI
        TROCHE.
        Przede wszystkim liczyloby sie doswiadczenie zawodowe i uczelnia, ktora
        skonczyl. Prywatna, czy kierunkowa, przegralaby z uniwersytetem, czy dobra
        polibuda. Doswiadczenie liczyloby sie tylko w zawodzie (praca na
        umowe-zlecenie przy pomocy w biurze, czy innych czynnosciach zgodnych z
        poszukiwana praca). Doswiadczenie z pracy fizycznej, czy w byle sklepie nie
        wplyneloby na moja opinie.
        Piszacy ten artykul nie znaja realiow, albo nie zatrudniali nigdy pracownikow.
      • Gość: grn Byle nie do pracy! IP: 81.190.102.* 30.09.09, 10:19
        ale bzdury. ktos kto nie pracuje w czasie studiow jest na przegranej
        pozycji. przychodzi do pracy bez praktyki i wiedzy (te teorie
        ktorych ucza na niewiele sie przydaja) a jego rowniesnik ma juz 5
        lat doswiadczenia a nawet czesto stanowisko kierownicze.
      • Gość: anonymous Polskie studia wykluczaja prace IP: *.dip.t-dialin.net 30.09.09, 10:20
        Politechnika Warzszawska wymaga 40 godzin kredytowych zajec w tygodniu
        podczas kiedy uczelnia amerykanska wymaga tylko 12.
        To normalny pelny wymiar pracy.
        Polskie uczelnie wykluczaja mozliwosc pracy w czasie studiow z powodu
        wytrzymalosci fizycznej.
      • Gość: gizmo Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 11:11
        Praca na studiach? Oczywiscie, ale niech nikt nie probuje dorabiac teorii, ze
        praca w supermarkecie rozwija, albo liczy sie w CV. Oczywiscie, jesli ktos
        nigdy nie pracowal to zawsze to jakas praca i pozwala poczuc troche
        prawdziwego zycia. Ale wiele osob pracuje juz od podstawowki, w wakacje.

        Praca na studiach tylko i wylacznie w "przyszlym zawodzie".
        Oczywiscie sa sytuacje losowe, wiele osob musi pracowac gdziekolwiek, zeby sie
        utrzymac, ale o budowaniu przyszlego doswiadczenia zawodowego mozna wtedy
        zapomniec.



      • Gość: student jeszcze rok temu eksperci twierdzili cos zupelnie IP: *.adsl.inetia.pl 30.09.09, 11:26
        innego. Czyżby ekonomiczna koniunktura zmusiła ich do rewizji swoich poglądów,
        aby rosnące bezrobocie wśród mlodych ludzi nie przeobraziło się z kolei w
        rewizje ich poglądów politycznych? No tak po co szukac pracy i narzekać że jej
        nie ma, albo że mało płacą, skoro mozna w czasie studiów po odpoczywac od
        dorosłego zycia i po podróżować? pytam sie tylko za co? Wiekszośc studentów
        wybiera studia zaoczne i pracuje na pelen etat nie z wyboru, ale z przymusu,
        bo kto będzie ich utrzymywał w czasie studiów dziennych? Rodzice, którzy sami
        ledwo co daja sobie radę? Takie są realia.
      • Gość: obserwator Re: Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.09, 11:52
        Ludzie proszę... Wypowiadacie się o kierunkach, które studiujęcie, ile pieniędzy
        zarabiacie itp. a nie zrozumieliście sensu tego artykułu absolutnie. Tu chodzi o
        fakt, że człowiek nie zrobi wszystkiego na raz, idąc do pracy, która Cie
        absorbuje tak zdobędziesz doświadczenie ale nie będziesz miał czasu dowiedzieć
        się co dzieje się na świecie, dlaczego to tak działa a dlaczego nie inaczej, nie
        będziesz miał czasu się zastanowić nad ulepszeniem czegoś albo nad ciekawym
        pomysłem na stworzenie czegoś nowego. Nie pójdziesz na ciekawy wykład czy nie
        pojedziesz zagranicę na stypendium aby zobaczyć jak wygląda życie ale i praca
        gdzie indziej bo przecież musisz pracować i zdobywać doświadczenie. Każdy medal
        i każda moneta ma dwie strony. Nie jestem zwolennikiem studiów na siłę to co się
        dzieje to trochę bzdura, że każdy idzie na studia ale potrzebujemy elit, panowie
        i panie. Nie tylko tych finansowych bo pieniądze to nie wszystko. Trochę kultury
        i polotu jesteśmy w końcu w Europie. Studia humanistyczne są tak samo potrzebne
        jak inżynierskie bo inaczej kto by was uczył jak poprawnie pisać albo odrobiny
        kultury, której coraz mniej. Jak dla was autorytetem jest cham i burak z BMW
        albo Merca z ładnym domem to powodzenia.

        A wracając do spraw finansowych, proszę nie wciskac bzdur - nie było mnie stać
        więc poszedłem/am na studia zaoczne to największa głupota jaką słyszałem. Sam
        studiowałem zaocznie a potem dziennie więc znam doskonale obie strony medalu.
        Polska to akurat pod tym względem przyjazny kraj, jak ktoś chce studiować a nie
        ma pieniędzy a jest chociaż trochę ambitny i zaradny to sobie da rade nawet bez
        pracy. Są stypendia naukowe, socjalne, stypendia od burmistrzów, prezydentów
        miast teraz nawet studia zamawiane, można nawet wziąć prawie zerowo
        oprocentowany kredyt studencki więc jak to mówią dla chcącego nic trudnego.

        Każda ścieżka może być poprawna zarówno praca na studiach jak i brak tej pracy
        jeśli czas dany poświecimy na zdobywanie odpowiednich umiejętności oraz
        rozwijanie siebie. Tak więc panowie i damy nie opowiadajmy jak to podczas
        studiów zacząłem prace tu i tu i dzięki temu teraz zarabiam 5 tyś netto i jestem
        fajny bo z tonu tej wypowiedzi wychodzi, że jesteś oprócz wiedzy zwykły prostak.
        Poza tym nie wiem czemu dla większości teraz jedyną wartością w życiu są
        pieniądze... Zastanawialiście się czy osobą zostająca na uniwersytecie na
        doktoranckich studiach, lub zostając naukowcami kierują się tylko kasą? Czy to
        dla was też nieroby, które jednak popychają świat do przodu bo Chiny gdzie
        jedyną miarą człowieka jest praca to tylko kopiści...
      • czystosc Byle nie do pracy! 30.09.09, 11:58
        BZDURA!

        Siedze sobie wlasnie w pracy jako informatyk (ogolnie od wszystkiego, czyli
        drukarka pani krysi, jak i administrowanie serwerami), w przyszly weekend
        pierwszy zjazd na 4tym semestrze PRYWATNYCH studiow zaocznych (informatyka),
        gdzie grupy sa male i mam dostep do rozwiazan, z ktorych duza czesc wdrazam
        tez w pracy.

        Wczesniej bylem na dziennych ale przyznam szczerze - nie wyrobilem traktowania
        studentow jak smieci i przekladania calek podwojnych nad przedmioty
        informatyczne, ktore byly FATALNE!

        U prywaciarza wszystkie te "ekonomie", "analizy"... robione sa po lebkach,
        natomiast specjalistyczne przedmioty maja poziom, ktorego trudno szukac na
        panstwowych molochach.

        za 2 lata jako 25latek bede mial tytul inzyniera oraz 4 letni staz pracy u 3
        roznych pracodawcow (wszyscy trzej z brazny IT/komunikacja)

        Mieszkam z dziewczyna i nie moge z moich kolegow co u mamusi pod spodnica
        siedza - HAHAHAAHA
      • Gość: pracujący student zapraszam do rzeczywistości IP: 91.209.116.* 30.09.09, 12:26
        te opiniotwórcze artykuły są co raz bardziej abstrakcyjne. Ilu rodziców stać
        na utrzymywanie studenta przez 5 lat? Albo dwójki studentów? I od kiedy
        25-letnia osoba z doświadczeniem tylko w wakacyjnej pracy znajdzie dobrą posadę?
    Pełna wersja