Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Byle nie do pracy!

      • Gość: Tomek Byle nie do pracy! IP: 193.145.249.* 30.09.09, 12:27
        W Polsce rynek pracy oraz system i plan studiow jest beznazdiejny. Ja skonczylem informatyke dzienna ze srednia 3,6 :). Podczas studiow nie pracowalem w zawodzie. Na czwartym roku bylem na Erazmusie w Hiszpanii i tutaj zobaczylem jakie mozliwosci ma absolwent :), wiec zaraz po skonczeniu studiow zaaplikowalem do osrodka naukowego, przyjeli mnie z pocalowaniem reki (decydowala tematyka mojego projektu mgr i rzeczywiste umiejetnosci (nie te na papierku)) zaproponowali doktorat i niezle stypendium. Teraz siedze sobie w biurze 7h15 min dziennie (ze sjesta w srodku dnia) pracuje przy europejskich projektach , latam na kongresy , a po pracy serfuje (bo wybralem sobie miasto nad samym oceanem). Mieszkam z dziewczyna , po zaplaceniu za mieszkanie (3 min od plazy) zostaje mi (teraz) 1100 Euro (za co mozna na prawde sporo kupic albo daleko poleciec:))- i To jest zycie. W Polsce jest fajnie bo wiadomo ojczyzna znajomi itp ale tak jak wielu przedmowcow podkreslalo w dzisiejszych czasach tytul mgr ale bez doswiadczenia w wielu przypadkach glownie prowadzi do frustracji (ze zmarnowales 5 lat a zarabiasz tyle co inni bez mgr). Oczywiscie kazdy powie ze ma kolege programiste co zarabia 7tys pln ale musi byc dobry :) a ja sie za takiego nie uwazam :). Jak zrobie doktorat nie wracam do polski; pojade na staz do Ameryki poludniowej albo Australii. Bo swiat jest zbyt piekny zeby zostac w Polsce i tyrac cale zycie za marna kase ktora ledwo do pierwszego starcza. Za kilka lat tam wroce ale juz z doswiadczeniem, moze wtedy ktos mi da dobra prace :)

        Polscy studenci sa wysoko cenieni za granica. I bardzo latwo dostac sie na ktorys z programow, staz doktorat cokolwiek. Nie wymaga sie doswiadczenia ani wysokiej sredniej. W wielu krajach edukacja jest na o wiele nizszym poziomie niz w Polsce (np tutaj z kazdego przedmiotu na uniwerku mozna wziac 7 warunkow , studenci 4 go roku informy nie wiedza co to calki).
        Pozdrawiam
        • Gość: Piotrek Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 14:04
          Tomek, mam pytanie, poniewaz podejrzewam ze robisz aktualnie to co mnie interesuje/bedzie interesowac:-)

          Jaki byl temat twojej pracy mgr, albo jak nie chcesz podawac samego tematu moglbys podrzucic slowa kluczowe

          Pozdrawiam i zycze przede wszystkim conajmniej takiego samego poziomu satysfakcji co teraz zarowno w zyciu osobistym jak i w robocie:-) Bo o to w zyciu chodzi
          • Gość: tomek Re: Byle nie do pracy! IP: 193.145.249.* 30.09.09, 14:18
            Slowa kluczowe to Rzeczywistosc wirtualna.
            Bez wzgelu na to jaki masz temat cos znajdziesz. W europie inwestuje sie w centra naukowe (I+D - Investigation , Developement) gdzie mlodzi maja szanse robic stypendia przy ciekawych projektach , lub pisac prace doktorskie. W mojej firmie jest 80 doktorantow i kilkunastu praktykantow wszyscy na rozsadnych stypendiach panstwowych. Takich firm sa setki albo i tysiace w Hiszpanii (moje miasto ma mniej niz 200 tys mieszkancow a firm I+D informatycznych jest ponad 40(nie mowiac o innych dziedzinach). W Polsce kasy na takie rzeczy nie ma. Wiec po studiach pozostaje szukac pracy i czekac na emeryture jak na wyrok :)
            • Gość: brtk Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 16:37
              Gość portalu: tomek napisał(a):

              > Slowa kluczowe to Rzeczywistosc wirtualna.
              > Bez wzgelu na to jaki masz temat cos znajdziesz. W europie inwestuje sie w cent
              > ra naukowe (I+D - Investigation , Developement) gdzie mlodzi maja szanse robic
              > stypendia przy ciekawych projektach , lub pisac prace doktorskie. W mojej firmi
              > e jest 80 doktorantow i kilkunastu praktykantow wszyscy na rozsadnych stypendia
              > ch panstwowych. Takich firm sa setki albo i tysiace w Hiszpanii (moje miasto ma
              > mniej niz 200 tys mieszkancow a firm I+D informatycznych jest ponad 40(nie mow
              > iac o innych dziedzinach). W Polsce kasy na takie rzeczy nie ma. Wiec po studia
              > ch pozostaje szukac pracy i czekac na emeryture jak na wyrok :)


              To fajnie - też bym chciał pracować w firmie, która umożliwi pracę a przy okazji
              zrobienie doktoratu. Ale jak napisałeś - to za granicą a poza tym zupełnie inna
              branża.
              Skończyłem 2 kierunki, z których jeden to dziennikarstwo o specjalności PR i
              marketing medialny. Bardzo interesuje się zagadnieniami związanymi z komunikacją
              społeczną i marketingową. Rozważałem nawet doktorat. Ale w tej branży większość
              firm bardzo źle traktuje już podwójnych magistrów - vide mój wcześniejszy post,
              opisujący problemy ze znalezieniem pracy, pomimo doświadczenia i kierunkowego
              wykształcenia. Okazało się, że byłem odrzucany tylko dlatego, że mam skończone 2
              kierunki i znam 3 języki obce. Uszczuplenie CV znacznie ułatwiło mi znalezienie
              pracy. Już nikt nie mówi mi, że mam zbyt wysokie kwalifikacje na stanowisko o
              które się ubiegam z zbyt mało doświadczenia na wyższe.
              Ale może branża reklamowo - PRowa ma to do siebie: jest ciekawa, pasjonująca i
              wyzwaniowa ale ludzie są beznadziejni.
      • Gość: Pracodawca Jestem pracodawca - nie zgadzam sie z tym IP: *.ae.ge.com 30.09.09, 12:43
        Od kilku lat zatrudniam do jednej z najwiekszych firm na swiecie..
        i jak widze, ze ktos cale studia rozbijal sie po ERASMUSAch, tracil
        czas w AISECu, i jezdzil na konferencje oraz oczywiscie pilnie
        wkuwal te wszystkie, w wiekszosci nie potrzebne teoretyczne regulki
        (kiedy ktos tego kiedykolwiek bedzie musial uzyc w pracy, a moze nie
        studiujemy po to, zeby pracowac??? Pytanie retoryczne),,,, to
        wyrzucam jego CV do kosza, szkoda czasu na uczenie go wszystkiego od
        nowa.
        Co Polakom przyszlo z tej intelektualnej debaty? Jakiez to
        technologie i zaawansowane galezie przemyslu posiada Polska, ktore
        bylyby jej wynikiem. Inne kraje sie tym zajely, podczas gdy grono
        polskich doktorow (latwiej zostac na uczelni niz pracowac w
        prawdziwej firmie) zajmowalo sie intelektualna dyskusja..
        Trudno.
        • Gość: Tomek Re: Jestem pracodawca - nie zgadzam sie z tym IP: 193.145.249.* 30.09.09, 13:00
          Erazmus to byl najlepszy rok w moim zyciu. Podstawa to robic to co sie lubi , za co niezle placa i co daje satysfakcje. Moj poprzedni post jest przykladem tego, ze bez posiadania doswiadczenia zawodowego czy wysokiej sredniej ciagle mozna znalezc inna odbiegla od sterereotypowego smazenia frytek w McDonald prace.

          Niczego wkuwac nie musze od tego jest internet i biblioteki, takie tutaj mam derektywy.

          P.S idac na studia malo sie wie o rynku pracy mozliwosciach jej zdobycia po studiach itp. Erazmus to najlepsze co mozna ze studiow dziennych wyjac ,jezeli ktos w polowie zorientuje sie ze to nie to co powinien robic :)

          A i gratuluje Panu Pracodawcy sukcecow zawodowych. To przez takich jak Pan sytuacja jest taka jaka jest. Mam tez nadzieje ze po ciezkim dniu wypelnionym wieloma obowiazkami znajdzie Pan czas na odrobine rozrywki. W koncu zycie to nie tylko praca.
        • Gość: Tomek Re: Jestem pracodawca - nie zgadzam sie z tym IP: 193.145.249.* 30.09.09, 13:05
          A i jeszcze jedno Panie pracodawco widac malo dokladnie Pan czyta te wyrzucane do smietnika CV poniewaz Na erazmusa mozna z danej uczelni pojechac tylko raz , maksymalnie na 1 rok akademicki, To stanowi 20% studiow , a nie tak jak Pan napisal cale.

          Niemniej w niektorych wyzej rozwinietych krajach takie doswiadczenie (studia zagraniczne) jest dobrze postrzegane w firmach miedzynarodowych z prawdziwego zdarzenia :)))
          Pozdrawiam raz jeszcze
          • Gość: student Re: Jestem pracodawca - nie zgadzam sie z tym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.09, 13:36
            Też byłem na erazmusie i gratuluje Ci tego, że zostałeś w Hiszpani, i nie
            przejmuj się zblazowanymi polakami na dorobku, którzy to wyrzucają CV osób,
            które chciały się wybić i miały większe aspiracje jak i odwagę bo jednak aby
            pojechać na studia zagranice trzeba coś sobą mimo wszystko reprezentować i mieć
            szersze perspektywy. W końcu żyjemy w dobie globalizacji i kontaktów
            międzynarodowych a nie zaściankowej pracy w jednej firmie i robieniu
            doświadczenia na siłę. Pozdrawiam wszystkich polaczków w pyrlandi co myślą, że
            są fajni bo mają jakieś stanowiska a nigdy nie byli oprócz wakacji zagranica.
            Pojedzcie zagranicę postudiujcie tam pożyjcie popracujcie wtedy pogadamy.
            Nigdzie indziej w europie nie słyszałem i nie byłem na tak beznadziejnych
            rozmowach kwalifikacyjnych jak u nas, ktokolwiek był zagranicą i tam pracował i
            próbował u nas wie o czym mówię. Tak więc pozdrawiam pana od rekrutacji widać,
            że prezentuje sobą styl polskiego przedsiębiorcy - chama, który robi wielką
            łaskę, że komuś da pracę a nawet spotka się. Quo vadis Polsko.
        • Gość: pracownik Re: Jestem pracodawca - nie zgadzam sie z tym IP: 195.82.180.* 30.09.09, 14:56
          To może Panie pracodwaco powiesz na podstawie jakich kryteriów
          przyjmujesz absolwentów do pracy?

          Doświadczenia? Tylko gdzie takie doświadczenie zdobyć na studiach? Bo
          z moich obserwacji (chodzi o uczelnie techniczne) wynika, że chętnie
          zatrudnia się studentów kierunków budownictwo i informatyka. Dla
          reszty ofert pracy brak (energetyka,mechanika,inżynieria środowiska,
          elektrotechnika,biotechnologia -kierunki po których podobno
          jest praca).

          • Gość: pracownik A może wcale nie przyjmujesz absolewntów? IP: 195.82.180.* 30.09.09, 14:59
            Bo po co? Lepiej napisać w ogłoszeniu "minimum 2 lata doświadczenia"
            jeszcze dodać dla pewności "w branży" i cześć...

            Koło się zamyka - nie można znaleźć pracy bo się nie ma doświadczenia,
            nie ma się doświadczenia bo nie można znaleźć pracy
        • winniepooh Re: Jestem pracodawca - nie zgadzam sie z tym 01.10.09, 14:31
          1. nie jesteś żadnym pracodawcą, tylko co najwyżej HRem (polski
          oddział GE). pracodawca byłbyś gdybyś miał własną firmę.
          2. masz kłopoty z formułowaniem myśli na piśmie. czyżby braki w
          wykształceniu?
          3. nie panujesz nad emocjami.
          4. czy do kosza wyrzucasz także cv, kandydatów którzy rozbijali się
          na Erazmusach, konferencjach, w Aisecach, a zaraz po ich ukończeniu
          zdobyli doświadczenie w konkurencyjnej firmie?
          a) jeśli tak jesteś zwykłym idiotą
          b) jeśli nie wystarczyło napisać "rozpatruję tylko oferty kandydatów
          z doświadczeniem zawodowym" KROPKA. masz do tego pełne prawo.

          podsumowując: napastliwość z jaką wypowiadasz się o osobach,
          które miały kiedyś w życiu inne cele niż zdobycie posady jest
          doprawdy żenująca, tym bardziej że piszesz z pracy, z firmowej domeny
          www.ge.com/ bez logowania, robiąc przy okazji swojemu
          pracodawcy określonego rodzaju PR.
        • Gość: Macho Re: Jestem pracodawca - nie zgadzam sie z tym IP: 213.199.193.* 01.10.09, 15:20
          Nie ma postępu właśnie przez takich jak ty. Odrzucasz absolwentów nie dając im
          żadnej szansy. Przyjmujesz sprawnych rzemieślników a gubisz osoby twórcze.
          Dzięki takim jak ty wiedza nigdy nie styka się z praktyką a to wywołuje skutki
          nad którymi biedzisz, choć sam się walnie do tego przyczyniasz.
      • Gość: pazdzioch Byle nie do pracy! IP: *.devs.futuro.pl 30.09.09, 13:46
        Stek bzdur i dyrdymalow - jest masa bezrobotnych absolwentow, bo skonczyli go_wniane studia albo je przebalowali. Korporacje zwracaja uwage na to czy ktos uczestniczyl np. w "kolach naukowych" na studiach? buahahahahah MEGA ROTFL
        Niestety wiekszosc tego czego ucza na uczelniach lesne dziadki zwane dla niepoznaki profesorami to wiedza zupelnie nieprzydatna. Wlasnie ludzie, ktorzy poswiecaja sie w calosci studiowaniu sa nic nie warci na rynku pracy, za to bardzo czesto maja niesamowite wymagania finansowe :-DDD
        • Gość: _l_ Re: Byle nie do pracy! IP: *.aster.pl 24.11.09, 22:48
          "Korporacje zwracaja uwage na to czy ktos uczestniczyl np. w "kolach
          naukowych" na studiach? buahahahahah MEGA ROTFL "

          Tak, zwracają, przy rekrutacji na stanowiska wymagające analitycznego,
          logicznego myślenia, rozwiązywania problemów i żyłki badacza.

          Ale nie w przypadku rekrutacji na "małpkę" :P
      • Gość: b Byle nie do pracy! IP: *.cyberx.pl 30.09.09, 14:08
        no chyba że jest się synem prezesa i pracuje w jego firmie na pełny etat i
        jednocześnie studiuje na dziennych .
      • geruzja Byle nie do pracy! 30.09.09, 14:11
        Traktować wykształcenie jako cel sam w sobie mogą jedynie socjolodzy,
        filozofowie itp.Praca wymienionych polega bowiem na "filozofowaniu" i gdybaniu
        o rzeczywistości.Jakiś socjolog twierdzi,iż marne to studia ,jeśli student
        godzi je z pracą.Przecież moda na studia i równolegle pracę przyszła z Zachodu
        i co- zdaniem owego socjologa nie mają tam wykształconych i fachowców?Historia
        odkryć i wynalazków pokazuje prawdę,którą powinni poznać nasi socjologowie i
        dopiero wówczas głosić swoje mądrości nt. kształcenia.
      • tanielatanie Prowokacja 30.09.09, 14:16
        Ten "artykuł" to zwykła prowokacja moim zdaniem. Kiedy wreszcie upadnie mit
        wiedzy zdobytej na studiach. Zgodzę się, że studia rozciągają horyzonty, ale
        na Boga nie dają praktycznej wiedzy! W czasie studiów samemu się ją zdobywa
        najczęściej właśnie w pracy zawodowej.
        Specjalista bez magistra zarabia spokojnie spore pieniądze. Wiedzę ze studiów
        to można sobie zachować na wieczorne debaty ze znajomymi.
        • Gość: eee Re: Prowokacja IP: *.moebius.pl 30.09.09, 15:48
          bzdura. chciałbyś żeby dom budował Ci specjalista bez wykształcenia, uprawnień?
        • Gość: ten_niedobry Re: Prowokacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 11:18
          No faktycznie, jeśli studiuje się byle jaki kierunek, to te studia nie dają
          przydatnej wiedzy. I ma się czas na pracę. Jeżeli studiuj się porządny kierunek
          (lekarski, lek-stom. farmacja, analityka medyczna, prawo, budownictwo) to czasu
          na pracę nie ma, ale skończenie takich studiów gwarantuje pewny, wyuczony fach w
          ręku.
        • Gość: Macho Re: Prowokacja IP: 213.199.193.* 01.10.09, 15:13
          Ludzie których na to nie stać nie powinni studiować, a uczelnie nie powinny
          tolerować pracujących studentów. Bo ani to student ani pracownik.
      • Gość: ja wale co to jest za gowno ????????? IP: 86.47.43.* 30.09.09, 15:10
        Tajne zapiski pokładowe : Niech mnie jasna cholera! To my z Cookiem
        zapieprzamy jak głupi, ryzykujemy naszą kontrabandę, przymilamy się
        do porąbańców z portu i znęcamy nad załogą tylko po to, żeby
        dowiedzieć się, że kadra bryluje na imprezie?

        kto ten shit w ogole wymyslil i po jakiego grzyba, jakas paranoja
      • Gość: Zadzior Byle nie do pracy! IP: 213.76.170.* 01.10.09, 08:54
        Wszystko luzik, ale pieniazki na oplacenie tych studiow to z nieba studenta
        spadna?
      • Gość: A Byle nie do pracy! IP: 213.17.172.* 01.10.09, 09:27
        Widać autor tego artykułu bogaty z domu...
        Nie każdego stać na to by iść na studia. Czy to dzienne czy zaoczne.
        Oczywiście- za studia zaoczne się płaci i to wcale nie małe
        pieniądze, ale gdzie jest powiedziane że student studiów dziennych
        pieniędzy nie potrzebuje, a nie chce lub nie może brać od rodziców?!
        "Jeśli student daje rade i pracować i studiować, to znaczy że studia
        są słabe" ? no proszę. Cóż za idiotyzm. Owszem, są tzw "studia
        słabe", na których nie wiele trzeba robić, ale na Boga! Jeśli ktoś
        daje radę ciągnąć studia i pracę, nie świadczy to o jego głupocie i
        chęci nachapania się łatwych pieniędzy na samym starcie, a raczej o
        dobrym zorganizowaniu studenta. Uważam, że artykuł ten jest nie na
        miejscu a jego autor, nie ma zielonego pojęcia co pisze i opiera się
        tylko i wyłącznie na suchych opiniach. Być może Pan/Pani nie
        musiał/musiała pracować na studiach, czego bardzo zazdroszcze...
      • Gość: aj Niektórych nie stać na dzienne studia IP: *.era.pl 01.10.09, 09:40
        Tezy postawione w powyższym artykule są bardzo trafne, jednak uwzględniają
        jedynie sytuację idealną, kiedy student nie ma innych zmartwień, tylko
        zdobycie wykształcenia, a jego wyborem jest praca np. dla większych pieniędzy.
        Niestety materializm bardzo rzadko jest wyborem dobrowolnym w aspekcie
        wykształcenia. Autor artykułu i jego rozmówcy zapominają, że istnieją ludzie,
        których najzwyczajniej nie stać na dzienne studia, podróżowanie po świecie,
        wyrabianie światopoglądu :) Często studia to dopiero przepustka do tego, żeby
        rodzina miała lepiej, rodzice mieli czas na leczenie, a nie tylko na pracę,
        warunki mieszkaniowe się poprawiły itd. Dopiero praca daje możliwości rozwoju
        i otwiera drogę na studia ponieważ zapewnia pieniądze.
      • Gość: K Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.09, 10:09
        Ja również nie zgadzam się z tezami postawionymi w tym artykule.
        Byłam studentką studiów dziennych licencjackich. Generalnie liczba
        zajęć nie była wcale duża. Bez problemu dałoby sie pogodzić je z
        pracą. Niestety, który pracodawca zgodzi się, żeby człowiek
        opuszczał miejsce racy bo ma wykład np. od 10:00. Więc uważam, że
        studia dzienne to marnotrawienie czasu. Po studiach przez 3 miesięce
        nieskutecznie szukałam pracy. Teraz odbywam staż i podjęłam studia
        zaoczne na UJ (dostałam się również na AGH i UŚ). Zarobione
        pieniądze na stażu przeznacze na kurs języka angielskiego i studia.
        Na resztę wydatków dadzą mi rodzice, gdyż pensja stażysty na więcej
        nie pozwoli. Ale i tak jestem zadowolona, bo zdobywam cenne
        doświadczenie. :)
      • Gość: nicole studenci mają najgorzej !!!! IP: *.chello.pl 01.10.09, 10:15
        Guzik prawda że jest nam lepiej ! Ja studiuję zaocznie i nie mogę nigdzie
        znaleźć pracy bo gdy pracodawca słyszy że muszę mieć dwa weekendy w miesiącu
        wolne od razu mi dziękuje. I my niby mamy lepiej ? Żenada....
      • Gość: nkka Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 10:19
        Pierwszeństwo przy zatrudnianiu powinni mieć absolwenci szkół średnich i
        wyższych ,a oni często nie mają pracy ,bo studenci blokująąą.WSTYD,PRACODAWCY
        OTWÓRZCIE OCZY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • fb_e Byle nie do pracy! 01.10.09, 10:50
        Nie wiem, na czyje polecenie i w jakim celu został napisany ten artykuł, ale
        jego treść jawnie się mija z prawdą. Większość argumentów już padła w
        dyskusji, dodam tylko:
        Na studiach dziennych wcale nie ma więcej zajęć - moje zajęcia z pierwszego
        roku dałoby się zmieścić w 1,5 dnia tygodniowo. Są one natomiast bardzo
        sprytnie poustawiane tak, aby zająć studentowi czas optymalnie - od
        poniedziałku 8.00 do piątku 20.00. Oczywiście zajęcia są codziennie i
        najlepiej w środku dnia.
        Przede wszystkim: studenci, którzy na studiach nie pracują, nawet na 4 i 5
        roku (kiedy to na wielu kierunkach, szczególnie technicznych, zajęcia są już
        ustawione tak, aby pracę ułatwiać) to wcale nie są najlepsi studenci, wręcz
        przeciwnie - najgorsi. Tacy, którzy najmniej się angażują w zajęcia, a na
        egzaminy kują na pamięć (bo to ich jedyna możliwość aby je zdać, poza
        ściąganiem). Przeważnie wolnego czasu nie wykorzystują na nic wartościowego
        (chyba, żeby za coś wartościowego uznać imprezy 7 dni w tygodniu zamiast tylko
        2), a po skończonych studiach zasilają rzeszę bezrobotnych (lub idą na studia
        doktoranckie, ale nie dlatego, że są tacy zdolni - po prostu nie wiedzą, co
        innego można ze sobą zrobić).
        Studenci, którzy nie pracują, ale angażują we wszelkiego rodzaju aktywności
        "okołonaukowe", konferencje czy sekcje, to znacząca mniejszość, i akurat sporo
        z nich to osoby łączące studia i tego typu działalność także z pracą. Często
        zresztą takie kółka czy szkolenia stanowią coś w rodzaju przygotowania i około
        5 roku już się w pracę przekształcają, bądź pomagają ją zdobyć - w niektórych
        zawodach pełnią funkcję stażu.
        • Gość: menstylecom praca na zmywaku,a prezesura IP: 78.88.133.* 01.10.09, 11:10
          Ludzie spójrzcie prawdzie w oczy . Osoby które cos naprawde znacza w duzych
          firmach to są osoby bardzo dobrze wyksztalcone. Jako przyklad podam prezesa
          jednego z bankow - skonczyl studia w USA, tam rowniez MBA ,do tego doktorat na
          jednym z najlepszych uniwersytetow z Europie. I to wlasnie on jest prezesem,a
          nie osoba po studiach zaocznych w jakims wypizdziewie która pracowala na kasie w
          Realu zamiast studiowac. Tyle w tym temacie. Oczywiscie rozumiem ze niektorzy
          niestety musza pracowac...
      • Gość: UŁ-RwieSieDoPracy Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 11:28
        co to ma być za art studia od października do czerwca zajmują bardzo mało
        czasu (sesja to inna bajka) wiem co mówię jestem studentem prawa niby kierunek
        ciężki a jednak w tym okresie w rzeczywistości komuś kto nie ma zapału do
        spotykania się z w większości chorymi na głowę ludźmi czyli prof i
        przyklaskującymi im studencikami robi się po prostu nudno wtedy czas wypełnia
        praca (niekoniecznie na trzy zmiany) kontakty z nowymi ludźmi własne pieniądze
        a nie te z mamy portfela studia sie skończy dziennie wieczorowo zaocznie i
        idzie sie do tej samej pracy zdaje na te same aplikacje patrz tegoroczne
        egzaminy i kto wtedy lepiej sie czuje ten kto pracował ma już coś swojego poza
        wiedzą wie że życie to nie tylko wydział i weekendowe imprezy ale także
        konieczność zadbania o samego siebie w sensie materialnym a to niełatwe
        zadanie czy ten co sie udzielał prze 5 albo więcej lat w jakiś kółkach wśród
        starych pryków gadając i teoretyzując tak na prawdę o niczym i nie ma pojęcia
        o życiu bo wiecznie prosił rodziców o parę złotych na weekend o nowego
        laptopa i o inne pierdoły... autorem art jest widać taka osoba ;] a prof
        którzy sie wypowiedzieli mają oczywiście własne pociechy które nie zabrudzą
        swoich rąk praca bo tata albo mama da pomijam już temat łatwości z jaką
        przychodzi im zdawanie egzaminów :)
      • por1 Byle nie do pracy! 01.10.09, 11:28
        Zapomniałes redaktorku o Wrocławiu! Kazda praca podczas studiów
        potem przynosi owoce, wiec warto ją podejmiowac.
      • Gość: studentka Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 13:01
        a cholera za co studiowac? dosatlam sie na wymarzone dzienne studia,
        kosztowalo mn ie to duzo pracy i duzo nerwow. ale co.... mam ciagnac
        na wszystko od rodzicow? no niestety nawet jesli ebde oszczedzac to
        ejdnak ksiazki, bilety ubrania, kosmetyki. to wszystko kosztuje. i
        nie chodzi o markwoe ciuszki i kosmetyki. ale tak calkiem bez tego
        to ciezko bedzie. a teraz neistety doszlo do tego ze studia dzienne
        ktore podobno sa bezplatne sa tansze od zaocznych za ktore sie
        placi. a dlaczego? bo ejsli pojde do pracy i bede studiowala
        zaocznie to bedzie mnie stac na cos jeszcze. ale jesli anwet nie
        ebde musiala za studia placic ale za to nie bede pracwoala to
        zostane zniczym
      • Gość: kasaia Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 01.10.09, 14:20
        dużo w tym prawdy...jednak bez min. rocznego stażu pracy już pare miesięcy po
        studiach, a teraz rok.. i mam wielkie problemy ze znalezieniem
        pracy...studiowalam dziennie, każde wakacje poswiecalam na praktyki,
        korzystałam ze staży z uczelni, wyjechałam na program Leonardo da Vinci -
        staże zagraniczne... nie jest to jednak ciągły min roczny staż pracy (a
        przecież zdaża się, że w ogłoszeniu Junior czy Asystentka muszą mieć 3 letni
        staż), więc od kiedy skończyłam studia (kiedy to mogłam przebierać w
        ofertach)..telefony zamilkły. It's all about ZUS? ;) Teraz stażyści pracują za
        darmo miesiącami. Ci po studiach bez stażu pracy pracują jako stażyści albo
        wogóle.

        Ps. Jestem absolwentką Ekonomii, praca obroniona na 5, biegły angielski.. i co
        z tego
      • tsoprano oczywiście że studiować i to na ostro :-) 01.10.09, 14:56
        a praca ??? q.....rwa jeszcze się w życiu narobi człowiek, jeszcze garba od
        roboty się nabawi. Tylko potem kula - wszystkim pracodawcom marzy się
        "pracownik z doświadczeniem", ale to są Ci pracodawcy, którzy jak się ich
        brało ze sobą w czasie studiowania, na dziewczyny to nigdy nic nie można było
        wyrwać
      • Gość: AGA Byle nie do pracy! IP: 83.238.46.* 01.10.09, 14:59
        Większej bzdury nie czytałam już dawno!! Pracuję od 17 roku
        życia,zmusiła mnie do tego sytuacja,a szkoły kończyłam zaocznie.
        Dziś mam rodzine,prace i studiuje 2 kierunek tez zaocznie bo chcę
        mieć większe możliwości.Pracodawcy ZAWSZE na starcie pytają o
        doswiadczenie,no chyba,że mowimy o bezpłatnych praktykach,lub o
        wyszkoleniu pracownika "pod siebie" za grosze. "Nie chcemy zaburzać
        procesu edukacji..." pitu pitu. Guzik ich obchodzi jak sobie
        poradzisz,wazne byś sobie poradził i nie wymagał zbyt wiele.Studia
        dzienne i "spokojny proces edukacji" jasne,pod warunkiem,że rodziców
        na to stać by utrzymywac dziecko przez okres studiów i czas kiedy
        bedzie zdobywał doświadczenie czyli tak srednio do 31 roku
        zycia....Takie sa niestety realia....
      • Gość: Macho Byle nie do pracy! IP: 213.199.193.* 01.10.09, 15:17
        Moda czy też konieczność pracy na studiach jest tylko i wyłącznie napływem do
        uczelni ludzi, których zwyczajnie na naukę nie stać. Gdyby świat nie był
        postawiony na głowie i uczelnie zakazywały pracy na studiach okazałoby się, że
        na studiowanie może sobie pozwolić zdecydowanie mniejszy krąg osób. Czy to
        dobrze? Wcale nie. Przynajmniej nie pojawiałyby się artykuły o nędznej jakości
        absolwentów. Przecież oni nie mogą być orłami skoro w szkole nie mieli
        matematyki a w czasie wolnym paśli krowy.
      • Gość: Max Heiliger Byle nie do pracy! każdemu wedle potrzeb IP: *.range86-152.btcentralplus.com 01.10.09, 15:36
        a ja teraz wypowiem się jako jedyna szczera osoba na tym forum. Tak naprawdę
        to ja mam pracę w d.... Skończyłem studia,owszem, szukałem czegoś fajnego ale
        bezskuteczne.Potem pracowałem przez cztery lata w najbardziej g... firmie pod
        słońcem ( przez litość nie wymienię nazwy ) Nie będę się o nic prosił nie ma
        pracy to nie, w d... mam te wasze siwi, hejżerów i inne podobne bzdety -
        siedzę w domu i żona mnie utrzymuje. Świat jest piękny, chce się żyć i nie
        trzeba się niczym przejmować.Czytam mnóstwo wspaniałych książek, śpię do
        której chce, mam czas i ochotę na wszystko. Dziecko szczęścia po prostu. NIECH
        ŻYJE WOLNOŚĆ !!!!!
      • Gość: Łodzianka Byle nie do pracy! IP: *.uml.lodz.pl 01.10.09, 15:45
        Autor artykułu chyba zapomniał o jednej, acz wcale nie drobnej kwestii:
        niektórych studentów studiów zaocznych po prostu nie stać na dzienne
        studiowanie. Ja właśnie jestem w takiej sytuacji; dostałam się na 4 kierunki
        studiów na Uni. Łódz. i 1 na Politechnice Ł., studiowałam dziennie rok na UŁ.
        Aż firma rodziców zbankrutowała, a ja musiałam pójść do pracy. Niestety,
        uczelnia nie wyraziła zgody na przyznanie mi indywidualnej organizacji studiów
        i musiałam zrezygnować. Cóż, życie.
      • Gość: student o studiach ...czyli: jak nie masz kasy, siedź w domu. IP: 94.254.186.* 01.10.09, 15:49
        "Czas na studiach powinno się wykorzystać na podróże, dłuższe wakacje, zaznajomienie się ze światem..." - jasne. Fajnie jeszcze uczestniczyć w różnych kursach językowych, jeździć na wymiany zagraniczne... Dorzućmy do tego to, że jeszcze trzeba coś zjeść, ubrać się, opłacić bilet miesięczny, akademik, zapłacić za podstawowe materiały na zajęcia, od czasu do czasu wyskoczyć na jakąś imprezę. Pytanie: jak to sfinansować, jeżeli nie ma się nadzianych rodziców (bo ze stypendium socjalnego + nawet naukowego to niemożliwe)? Zarówno artykuł, jak i osoby, które zabierają w nim głos, dowodzą tylko tego, że nie mają bladego pojęcia o życiu studentów. Jeżeli studenci pracują, to po to, żeby móc w ogóle studiować i na tych studiach się utrzymać! Wydaje mi się, że taki student bardziej przykłada się do swojego wykształcenia, wiedząc, jaki jest jego koszt, aniżeli student, który pracować nie musi. Tak więc autor artykułu, jak i wypowiadające się w nim osoby, powinni głębiej przemyśleć swoje opinie, na temat pracujących studentów, a nie pisać takie bzdury.
        • Gość: czarna_studnia Re: ...czyli: jak nie masz kasy, siedź w domu. IP: *.171.122.163.static.crowley.pl 01.10.09, 15:57
          Jestem tłumaczką i jak szukałam pracy, to każdy przyszły pracodawca chciał
          wiedzieć jakie mam osiągnięcia zawodowe, dla kogo pracowałam wcześniej itd. Nikt
          nie pytał mnie o studia. Ewentualnie czy nie będą mi przeszkadzać w pracy.
          Artykuł jest bzdurą, a jeszcze większa bzdurą jest przekonanie,że na studiach
          można się nauczyć pracy. Otóż nie można. Jeśli ktoś jest przedsiębiorczy i ma to
          coś, to nawet po prywatnej kiepskiej uczelni znajdzie dobrą pracę. Jeśli ktoś
          jest lewy to nawet 5 w indeksie nie pomogą. Taka prawda.
          • Gość: specjalista Re: ...czyli: jak nie masz kasy, siedź w domu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.09, 12:22
            I tu jest chyba cała kwintesencja artykułu :)

            Zajmuję się pośrednio rynkiem rekrutacyjnym, byłem studentem zaocznym (mam
            przerwę z powodów rodzinnych) Pracę zacząłem już na 1 roku - bo studia
            kosztują. To, że nie miałem wykształcenia wyższego nie przeszkadzało moim
            pracodawcom (mimo, iż praca wymagała dużej kreatywności) Tak naprawdę,
            wykształcenie (w sensie papieru) ważne jest tylko na początku (wiedza oczywiście
            zostaje na zawsze!) potem jest weryfikacja w pracy - dlatego też pierwsze 3
            miesiące są próbne. Bo teoria teorią a życie pokazuje ile człowiek jest wart
            naprawdę!

            Zachęcam oczywiście do pogłębiania wiedzy, klucz do sukcesu to nie tylko
            doświadczenie ale również wiedza. Osoby z mgr. w Polsce naprawdę zarabiają
            więcej (nie wszyscy) ale jak ktoś potrafi "zagadać" to odpowiednio wywalczy
            swoją pensję bo to, że zainwestował w siebie (naukę) musi być zauważone i
            odpowiednio podkreślone! Jestem przykładem, że można pogodzić studia zaoczne
            (ale nie nauki ścisłe!) z pracą oraz życiem rodzinnym (mam żonę i dziecko tak na
            marginesie) oraz być kreatywnym.

            Przypomnę słowa poprzedniczki "Artykuł jest bzdurą, a jeszcze większa bzdurą
            jest przekonanie,że na studiach
            można się nauczyć pracy." - i taka jest prawda również moim zdaniem.

            Pozdrawiam
      • Gość: pracujący student Byle nie do pracy! IP: 94.254.186.* 01.10.09, 16:10
        Profesorowi Stanisławowi Mockowi, autorce Annie Hućko oraz wszystkim
        pozostałym osobom wypowiadającym się o pracujących studentach pragnę złożyć
        najszczersze gratulacje i wyrazy uznania. Jakże cenne są opinie osób, które
        nie mają pojęcia o opiniowanym temacie. No ale cóż. Pretensje do garbatego, że
        ma proste dzieci. Płodne umysły tworzą nasz system edukacji, a ten kolejne
        takowe. Żal...
    Pełna wersja