Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Byle nie do pracy!

      • Gość: absolwentka Byle nie do pracy! IP: *.171.90.163.static.crowley.pl 01.10.09, 16:13
        Artykuł przedstawia różne argumenty... ale czyż nie najlepiej spojrzeć na
        rocznik absolwentów. Osoby z mojego roku (absolwenci 2009) dzielą się w sposób
        bardzo konkretny: Ci, którzy pracowali w trakcie studiów (obecnie w miarę
        ugruntowana pozycja zawodowo - finansowa, spory bagaż doświadczenia) oraz Ci,
        którzy w trakcie studiów poświęcili się nauce, teraz już któryś miesiąc
        szukają pracy, bądź podjęli pracę niezgodną z ich aspiracjami.
        Jestem absolutnym przeciwnikiem podejmowania bylejakiej pracy, dlatego też w
        trakcie studiów od płatnej pracy, wolałam bezpłatne staże, ale w
        interesujących mnie firmach, zgodnych z kierunkiem studiów.

        Pracowałam "na stałe" od czwartego roku studiów, teraz gdy w czasie kryzysu
        mój poprzedni pracowdawca ciął koszty zmieniając strukturę zatrudnienia, ja
        szukałam pracy 3 tygodnie i miałam kilka ofert, z których mogłam wybierać,
        znajomi absolwenci bez doświadczenia zawodowego wspominali o kilku miesiącach
        bezskutecznych poszukiwań...

        Reasumując: do pracy tak, ale nie za wcześnie i nie gdziekolwiek, byle
        zarobić. Bez pracy nie dowiedziałabym się, w czym się specjalizować, co
        interesuje mnie bardziej, a co jest nudne i frustrujące. Zaoszczędziłam dobre
        dwa lata "poszukiwań" po magistrze. Gdyby nie praca pewnie też wybrałabym inną
        specjalizację na studiach.

        Bywało czasem ekstremalnie trudno, ale gdybym miała wybierać raz jeszcze,
        wybrałabym tak samo.
      • Gość: Michał Byle nie do pracy! IP: 94.254.182.* 01.10.09, 16:47
        Zrezygnować z pracy? Ciekawe. W moim przypadku jest tak, że pracuję po to żeby
        mieć za co opłacić czesne i nie jestem tutaj wyjątkiem. Brak pracy
        uniemożliwiłby mi kontynuację studiów. Wiem co mówi Konstytucja ale realia są
        inne. Edukacja kosztuje.
      • Gość: ps Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 16:58
        Mogę napisać z własnego doświadczenia, że praca w trakcie studiów jest
        możliwa, ale... i tutaj zaczynają się schody. Jestem obecnie na 3 roku
        wydziału lekarskiego i ze względu na fakt mniejszej ilości zajęć na 2 roku
        podjąłem wyzwania pracy zupełnie oderwanej od mojego kierunku studiów.
        Zaangażowałem się w działalność europejskiego funduszu spójności i biegałem po
        firmach by zgodzili się wypełnić ankiety na temat ochrony praw pracowników i
        służb BHP. Praca trochę niewdzięczna, ale dzięki niej zarobiłem na wakacje.
        Ale do czego zmierzam. Znalazłem na to czas i byłem zadowolony. Jednak w
        gruncie rzeczy do CV raczej jej sobie nie wpiszę, zwłaszcza wobec faktu mojej
        przyszłej kariery. W takim razie co student medycyny mógłby robić związanego z
        przyszłym zawodem i jeszcze przy tym zarabiać? Osobiście nie mam pomysłu ;) W
        związku z tym rozumiem rozżalenie ludzi, którzy studiują zaocznie oraz pracują
        kiedy czytają ten artykuł. Oni muszą się starać bo doświadczenie jest
        konieczne przy staraniu się o pracę zwłaszcza po kierunkach związanych z
        ekonomią, biznesem i naukami społecznymi. Na moim kierunku jednakże bardziej
        liczy się działalność naukowa i wolontariat w szpitalach bo kto zatrudni
        studenta wydziału lekarskiego, który dopiero zaczyna się rozwijać w kierunku
        swojego przyszłego zawodu ? Niestety nie widzę takich możliwości, dlatego
        wydaje mi się, że studenci innych kierunków, nie trzymających sztywno w ryzach
        perspektywy zawodu powinni pracować.

        Z kolei elita intelektualna zawsze się wytworzy... tylko potem ucieknie za
        granicę ;) Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam.
      • Gość: absolwent Byle nie do pracy! - wypalenie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.09, 17:53
        W moim przypadku jest inaczej. Studiowałem, uczyłem się, chodziłem na kursy,
        uczestniczyłem w konferencjach, jeździłem po świecie, zdobywałem wiedzę
        zagranicą, pracowałem i... ciągle czułem niedosyt. Wszystko to, co autor
        artykułu zachwala. W tym roku skończyłem studia i nie mam ochoty pracować. Co
        więcej, po przepracowaniu kilku miesięcy na niższych stanowiskach, nie mam
        ochoty zaczynać tej pańszczyzny od nowa. A ciekawej pracy dla absolwentów nie
        ma :/...
      • Gość: Tomasz Byle nie do pracy! IP: 80.50.55.* 02.10.09, 08:58
        Socjolog wypowiada się na temat zatrudnienia, wymagań
        pracodawcy,prosze...przecież to kpina, niech załątwią swoim
        studentom-wszechstronnym humanistom posadę. Dziś liczy się specjalizacja a nie
        czcze gadanie i rozkwilki filozoficzne Fukuyamy. A studenci którzy kończąc
        studia i mając ze 3 lata doświadczenia w pracy może wskoczyć na dość ciekawe
        stanowisko pracy i przede wszystkim dobrze płatne- a co może socjolog kończący
        studia nie mający doświadczenia w pracy?Rozprawiać o Marksie? Pochwalić się
        pracą mgr?albo faktem, że robił statystyczne badania do swojej pracy mgr? (ma
        to wiele wspólnego z matematyką:D)
      • Gość: Nara Re: Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.09, 15:23
        Po coz nam pracowac?Przeciez UE doplaci.Juz przynajmniej od 30 lat a moze wiecej zawody rzemieslnicze powoli dewaluowano.Nasze polskie rzemioslo bylo postawione bardzo wysoko.Mielismy doskonalych rzemieslnikow.Czego zachod nie mial ajak mial to uslugi byly nie do zaplacenia.Przyjezdzali ludzie z ameryki szyli ubrania na miare i to sie im oplacalo.Nawet zachwycali sie smakiem polskich wypiekow.Polskich wyrobow wedliniarskich,hydraulika.A teraz co mamy bezrobocie i biede.Ludziom mlodym sie wmawia jak bedziesz wyksztalcony to bedziesz specjalista.Ale po copracowac ujak i tak wiekszosc fir rzemieslniczych zatrudnia pracownikow na czarno.Nie placac skladek ZUS.Nikogo to nie interesuje.Zamiast stwozyc ustawe karzaca pracodawce to jeszcze sa tak pazyrni,ze wkrotce beda chcieli aby pracownik pracowal za darmo.Co prawda firmy ktore pozostaly na rynku to sa firmy jakis skoligaconych wlascicieli sa to przeciez spolki.Az wola o pomste do nieba zeby tak byle jakie stwory sie bogacily.To jest nastepna afera.
      • Gość: karol Byle nie do pracy! IP: *.ismedia.pl 02.10.09, 15:28
        ośrodek akademicki o duzym nateżeniu studentów (ponad 100tys) to lublin. Na
        wschód od wisły też jest polska.
      • Gość: fifi syty głodnego nie zrozumie IP: 85.14.84.* 02.10.09, 17:31
        Tylko bezrobotny wie jak jest naprawdę nieważne czy student czy nie w urzędzie
        pracy ofert nie ma ,razi brak kompetencji "drewnianych"urzędników.W interecie
        ogłaszają się naciągacze albo zboczeńcy lub oferty typu 4 zł brutto dla
        studenta.Pracodawca nie musi płacić ZUS dlatego tak chętnie zatrudnia się
        studentów do tego bark umowy o pracę to standard .Jestem studentką i nie
        miałam wyboru musiałam iść do pracy bo moja sytuacja finansowa tego wymagała i
        to nie prawda ,że na studiach zaocznych mniej się wymaga wykładają ci sami
        wykładowcy co na uczelniach państwowych i ten sam zakres wiedzy co na studiach
        stacjonarnych państwowych bo tak jest w ustawie!Egzaminy są takie same i
        więcej osób je oblewa bo nie jest w stanie pogodzić nauki z pracą .To smutne w
        tym chorym kraju młodzi mają utrudniony start ale podstarzały
        pseudodziennikarz z ciepłą posadką na koncie tego nie zrozumie bo bardziej się
        opłaca propaganda sukcesu
        • Gość: dreadzik Re: syty głodnego nie zrozumie IP: *.chello.pl 06.10.09, 23:59
          popieram
      • Gość: aga k Byle nie do pracy! IP: *.zone9.bethere.co.uk 04.10.09, 00:45
        Skad sie w ogole wzial ten artykul? Skonczylam studia mgr we
        Wroclawiu rok temu, wiec znowu nie jakies wieki temu. Studia byly
        wyagajace, byl czas na debaty akademickie ale i na prace. Inaczej
        nie mialabm szans na normalne stanowisko pracy i problemy podobne do
        znajomych, ktorzy skupiali sie tylko na kolokwiach. Kwestia dobrej
        organizacji czasu. I podobnie jest zagranica. Pracuje w
        miedzynarodowej firmie w UK-moj aktualny szef przyznal ze moeje
        bogate doswiadczenie zawodowe (wliczajac prace na zmywaku) bylo
        plusem. Dowodem na moja elastycznosc i samozaparcie.
      • Gość: chyba_przegrany Byle nie do pracy! IP: *.180.stk.vectranet.pl 04.10.09, 17:48
        Mam 26 lat, studiuję zaocznie informatykę. Pracuję od poniedziałku do piątku,
        czasem w soboty w zawodzie, który nijak jest związany z moimi studiami. Czy w
        takiej sytuacji mam nadal walczyć, próbować czy od razu, skoro jestem
        przegrany mam się powiesić ?? Czy ktoś znający się na rzeczy może mi doradzić ??
      • Gość: a Byle nie do pracy! IP: *.warszawa.mm.pl 04.10.09, 19:59
        Byłabym bardzo zadowolona gdybym mogła sobie studiować i nie pracować.
        Dostałam się na dwa dzienne kierunki, ale już na pierwszym roku musiałam
        podjąc dorywcza pracę. Gdyby miała polegac na pieniadzach od rodziców, to nie
        miałabym ani jednego podręcznika, musiałabym wybierać czy w tym roku kupuje
        buty czy płaszcz, a komunikacja jeździłabym na gapę. Nie wspomne już o takich
        szaleństwach jak kino, teatr, kupno ksiązki dla przyjemności, czy wyjście ze
        znajomymi gdziekolwiek (np. na herbatę w czasie okienka).
        Myślę, ze większość studentów pracuje nie po to żeby mieć piaty staz w
        kieszeni, tylko dlatego, że musi, bo mieszkanie, jedzenie, książki, bilety,
        ksero kosztują, a rodziców nie stać na utrzymywanie dorosłego dziecka, jego
        rodzeństwa, babci itp.
        I rozważanie, który student lepszy, czy ten, co pracował, czy ten, który nic
        nie robił poza nauką jest po prostu bez sensu. Każdy ma inne zalety.
        Po kilku latach łączenia studiów na dwóch kierunkach i pracy jestem kompletnie
        wypalona, ale gdybym miała podjąć niektóre decyzje znowu pewnie skończyłoby
        się tak samo. Po prostu jak nie ma się pieniędzy nie ma innego wyjścia. Ze
        studiów bym nie zrezygnowała bo to jest moja inwestycja w przyszłość. Pomimo
        rozważań, ze dyplom jest dzisiaj nic nie wart to jednak ich właściciele
        zarabiają znacznie więcej niż ci po zawodówkach, technikach i liceach.
        A poza tym studia sprawiły mi ogromną przyjemność. Praca mniejszą, ale jeść
        trzeba…
      • Gość: łodzianin Byle nie do pracy! IP: 82.160.128.* 04.10.09, 23:20
        Kompletnie nie zgadzam sie z tym co jest w artykule. Wypowiadaja sie
        w nim osoby które maja prace wiec jest im łatwiej. Ja w tym roku
        skonczyłem łódzką politechnike jestem magistrem inzynierem. Pracy
        nie ma wcale dla mnie. Dlaczego? bo nie mam ZADNEGO doswiadcznia.
        Studiowałem dziennie i dlatego uwazam ze to był bład. Na dowód tego
        prosze wziąć gazete z praca i znalezc ogłoszenie gdzie nie wymaga
        sie doswiadczenia. Wszedzie sie je wymaga. To jest peirwsza rzecz.
        Druga rzecz jest kwestia tego ze podobno po uczelniach technicznych
        praca jest pewna. Wiec dlaczego ja jej nie mam?
        Pozdrawiam
      • cisza-jak-ta Studiowalam zaocznie i rozwijalam 05.10.09, 08:19
        sie zawodowo. Jedno drugiego nie wyklucza. Owszem mam 30 lat i
        jestem wypalona, koncze doktorat bez szans na prace. Zatem
        inwestycja w siebie niewiele daje, bo w rezultacie bede pracownikiem
        biura, a ze moim przyzadem bedzie mop, miotla, to juz inna rzecz:(
      • Gość: darkeys Byle nie do pracy! IP: 87.204.37.* 05.10.09, 10:15
        Tak tak to się fajnie mówi! Tylko, że ja muszę na te studia zarobić! Podobnie
        jak większość moich znajomych. Nie stać mnie na to ani moich rodziców żeby
        przez te lata które się uczę leżeć odłogiem z książką w ręce. Mądrze ktoś już
        napisał, że na to pozwolić mogą sobie dzieci bogatych ludzi... takich tez znam
        i co mogę o nich powiedzieć? Że Ci ludzie wcale nie są lepsi od nas. Wręcz bym
        powiedziała, że trochę ograniczeni. Są w innym mieście, rodzice płacą za
        mieszkanie za studia za wszystko a oni studenckie życie pod tytułem nocne
        imprezy - jak się wyśpię może pójdę na wykłady... No i gdzie tu miejsce na
        odpowiedzialność? Na wiedzę o życiu? Przecież oni kończąc te studia w niczym
        nie będą lepsi... W pracy nie liczy się tylko wiedza ale zaradność,
        odpowiedzialne podejmowanie decyzji i budowanie pozytywnych relacji z
        zespołem. I gdzie się tego nauczą przy weekendowym kieliszku?? W Polsce prawda
        jest taka, że ten kto chce coś w życiu mieć najpierw musi być na samym dnie...
        Wcale nie czuje się gorsza tytułem, że studiuje zaocznie i jednocześnie pracuje.
      • Gość: grall Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.09, 11:25
        nie rozumiem jak mozna powiedziec ze studentom łatwiej znalezc
        prace wystarczy spojerzec lata poprzednie i jednym słowem wtedy
        było lepiej niz teraz. Ciągle jest wyzysk i tania siła robocza.
        Dostaje sie 1300 zł, robisz jak wół dla pracodawcy a ten szasta
        pieniedzmi naszymi i buja sie po róznych imprezach itd. Potem głupie
        gadanie ze jest kryzys i nie ma kasy. Jak pracodawcy mogą zarobic
        dużą kwote to niech podwyższą pensje ludzią a nie wykorzystują że
        tak jest w całej polsce taka śmieszna krajowa ok 1000 zł. Niech rząd
        wtym kierunku cos zrobi a bedzie potem sie lepiej zyło
      • Gość: Ryszard Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 05.10.09, 20:50
        Poprostu napiszcie, że nie ma pracy dla absolwentów. Rynek jest katastrofalny
        i taka jest prawda. Ci ludzie, którzy pracują i uczą się zaocznie robią to po
        coś. Moim zdaniem niewiele im to da, ale nalezy im się szacunek za
        determinację. Wnioski są takie, że im bardziej się zmęczysz tym więcej ci się
        należy ;].
      • Gość: ag Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.09, 22:31
        co za bzdury;/ az sie noz w kieszeni otwiera ;/ to ciekawe skad wziąść
        pieniądze na te studia jak nie przez pracę?? nie każdego rodzica jest stac na
        zapłate 500zł co miesiąc. ja studiuje zaocznie pracowałam i wyniki w nauce mam
        bardzo dobre-stypendium od roku. ale teraz jestem bezrobotna i nie mogę
        znaleźć pracy ponieważ większość firm che (młodych studentów wykształconych i
        z bóg wie jakim doświadczeniem ) to zaprzecza sobie. skoro niby czas na
        studiach to czas na zwiedzanie poznawanie świata itd (tak jest napisane w tym
        artykule) to co za"wszy mamy to robić ?? może wkącu ktoś pomyśli nad bezpłatną
        nauką lub pracą dla studentów nie tylko na umowę zlecnie która według mnie
        jest wyzyskiem i nie daje żadnych praw. ;/
        • Gość: Julia Re: Byle nie do pracy! IP: 212.14.0.* 31.05.10, 13:31
          widać że stypendium nie starczyło, żebyś kupiła słownik. Pisze się " w końcu", a
          nie "wkącu":/
          • Gość: Julia Re: Byle nie do pracy! IP: 212.14.0.* 31.05.10, 13:33
            I "wziąć", zamiast "wziąść" - nie wiem która uczelnia puściła Cię z dyplomem. Wstyd.
      • Gość: Emilka Byle nie do pracy! IP: 188.33.187.* 06.10.09, 09:25
        Wszystko ładnie pięknie.
        A pomyślał ktoś może, że pracujący student bez pracy nie miałby się z czego utrzymać? Ja studiuję kierunek techniczny i pracuję. Jest mi ciężko, ale daję radę. Muszę pracować, bo nie mam co liczyć na pieniądze od Rodziców. Stypendia też nie są zbyt wysokie w naszym kraju. To jak w końcu? Źle, że zarabiam na własne utrzymanie w trakcie studiów?
      • Gość: dreadzik Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 06.10.09, 23:57
        Trochę dziwnie o tym piszą :/ studia dzienne i praca nie dla własnych zachcianek -> gdzie z pracy ledwo wystarczy na opłacenie mieszkania. Więc ma ktoś jakiś przepis żeby było inaczej ?
      • Gość: Sukhmander Byle nie do pracy! IP: 158.75.205.* 07.10.09, 09:25
        nie cierpię generalizowania,a co ze studentami, którzy żeby w ogóle móc
        studiować muszą iść do pracy?
        karierowicze powiadacie, ja żeby móc studiować w Krakowie, na tej tzw
        elitarnej uczelni jaką jest UJ musiałam ciągnąć 3 prace, tylko po to żeby się
        w tym elitarnym Krakowie utrzymać bo miałam szczęście że studia opłacali mi
        rodzice. Jasne - mój wybór, tak jak każdego z nas, jest tyle motywów
        podejmowania danych decyzji ile osób, czasem po prostu nie ma wyjścia i trzeba
        zakasać rękawy i do roboty, tutaj trzeba zmienić system a nie zastanawiać się
        czy student powinien pracować czy nie, obecnie jestem na studiach dziennych w
        Toruniu i wierzcie mi na niczym nie zależy mi bardziej niż na tym żeby móc się
        rozwijać intelektualnie bez potrzeby martwienia się o dochody, ale nie ma tak
        dobrze....
      • Gość: Justyna Byle nie do pracy! IP: *.gdynia.mm.pl 07.10.09, 16:08
        nie zgadzam się. Nie wzięto w tym artykule pod uwagę studentów, którzy pracują
        żeby móc studiować, bo nie stać ich na bycie "normalnymi" studentami. Bardzo
        kiepski artykuł...
      • Gość: Akira Byle nie do pracy! IP: *.dolsat.pl 07.10.09, 16:13
        A co ma zrobić człowiek, którego nie stać na studia dzienne? Łopatka? Niech sobie gdaczą mądre głowy, które w życiu miały wszystko zapewnione. I nikt mnie nie przekona, że praca w sektorze własnego kierunku studiów nie wzbogaca CV absolwenta, bo w takie brednie to już nikt nie uwierzy.
      • Gość: Chemik Byle nie do pracy! IP: *.cdma.centertel.pl 07.10.09, 21:23
        Wciskano mi mrzonki, że po studiach dziennych znajdę pracę. Pochodzę z niezamożnej wielodzietnej rodziny, idąc na studia miałem odłożone 2,2tyś, na mieszkanie i życie w dużym mieście, Uniwersytet przyznał mi stypendium w wysokości 250zl, koszty miesięczne to ok. 500zl przy życiu bardzo skromnym. Pracowałem dorywczo, po drugim roku zakończyłem na minusie -1500zł, po kolejnym dostałem wyższe stypendium, ale problemy finansowe rodziny sprawiły, że dług wyniósł 4,5tyś. Obecnie skończyłem studia szukam pracy w zawodzie chemika - bezskutecznie!! Pracować musiałem z musu nie wyboru, a na uczelni często słyszałem "albo nauka albo praca" takie realia Polskiego Systemu Edukacji!!
      • Gość: Marta LICZY się tylko Doświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 23:55
        Bzdura, LICZY się tylko Doświadczenie wykształcenie -studia to tylko
        dodatek, na który kazdy może sobie pozwolic
      • Gość: Student 1 roku.. Byle nie do pracy! IP: 153.19.108.* 08.10.09, 01:35
        Łatwo pisać osobom, które mają już studia za sobą z tyloma tytułami, a realia są zupełnie inne. Na swoim przykładzie mogę stwierdzić tylko jedno - Kto ma pieniądze studiuje, kto ich nie ma nie ma prawa się dokształcać? A jeśli już właśnie studiuje to za co ma się utrzymać nie pracując? Pisanie na takich portalach jak to i puste słowa nic nie zmienią nigdzie.. znawcy od 7 boleści.
    Pełna wersja