Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Byle nie do pracy!

      • Gość: evelle Byle nie do pracy! IP: *.e-wro.net.pl 08.10.09, 18:09
        Niektórych po prostu nie stać na utrzymanie się w wielkim mieście
        bez dodatkowej pracy na dziennych studiach. Ja pracuję dziennie,
        studiuję zaocznie, należę do organizacji studenckiej, chodzę do kina
        i teatrów i MAM CZAS :)

        Każdy powinien podążać swoją ścieżką kariery, to co jest najlepsze
        dla niego. WTEDY NIE BĘDĄ ŻAŁOWAĆ.
      • Gość: bolec Byle nie do pracy! IP: *.stk.vectranet.pl 12.10.09, 16:40
        A prawda jest taka, że gdziekolwiek się nie pójdzie po jakiejkowiek
        uczelni to i tak wymagane jest doświadczenie. Praktyka studencka to
        raptem 2 max 3 miesiące przez całe 5 lat studiów a i tak każdy wie
        jak to wygląda. Fajnie by było należeć do kółek studenckich,
        dyskutowac itp. ale system polskiego studiowania na to nie pozwala.
        Za coś w Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu trzeba żyć.
      • Gość: four_eyes Może ktoś by się zdecydował, co jest teraz dobre? IP: *.compnet.com.pl 15.10.09, 10:19
        Studiuję na IV roku dzienne prawo na jednym z uniwersytetów. Pracuję, a właściwie praktykuję w czasie roku akademickiego (na płatną praktykę lub pracę szanse są niewielkie) od II roku i mój wniosek jest jeden - praca/praktyka jest w 100% potrzebna. Obecnie nawet na praktykę jest się trudno dostać bez doświadczenia - konkurencja jest ogromna (wystarczy pomyśleć o ilości dziennych i zaocznych, którzy są wypuszczani z papierem magistra rocznie). Jeżeli dodamy do tego (w przypadku mojego kierunku) ilość aplikantów, którzy obecnie drzwiami i oknami próbują się dostać do pracy lub przynajmniej zdobyć patrona to powoli kształtuje się obraz perspektyw studenta w Polsce - nie tylko tego, który studiuje prawo. Co więcej praca w trakcie studiów pozwala na ciągłe poszerzanie wiedzy i uczenie się tego, co nigdy nie zostanie omówione na zajęciach, chociażby z powodu braku czasu. Denerwuje mnie takie generalizowanie - student pracujący to student niedouczony. Docierają do nas odmienne wnioski ekspertów "lepiej pracować", "lepiej się uczyć", "lepsze dzienne", "lepsze zaoczne". Czy kogoś też rozbolała (po raz kolejny) głowa po przeczytaniu kolejnego opiniotwórczego artykułu...?
      • Gość: Iga21 Byle nie do pracy! IP: *.subscribers.sferia.net 15.10.09, 16:30
        Nareszcie ktoś zauważył ten problem wypalenia zawodowego i psychicznego ludzi
        którzy pracują i studiują jednocześnie...- a myślałam że tylko mnie dopadło to
        dziwne zniechęcenie do pracy odkąd jedną opuściłam. Pracowałam od 19 roku
        życia by zarobić na studia...tak..teraz mam już dość biur, produkcji i
        uśmiechniętych min "wykorzystywaczy" na rozmowach rekrutacyjnych. Najgorsze
        jest to że kiedy rodzice nie mogą zapłacić za studia - musimy to zrobić my by
        dalej studiować. Ale szczerze weekendy wole odsypiać niż do niej iść. Nie
        widzę by ta debata mogła rozwiązać ten problem ludzi ,którzy chcą studiować a
        tym skazują się na prace. ble
      • Gość: Grzegorz S. Byle nie do pracy! IP: *.adsl.inetia.pl 16.10.09, 18:33
        Nie pracować, uczyć się ,podróżować... a skąd na to wszystko niby mamy wziąć pieniądze??? Najczęściej na studiach pracują ci, którzy muszą! Nie pracujemy, by mieć doświadczenie, czy dla samego faktu -że pracujemy, ale dlatego, że studia dzienne, choć teoretycznie darmowe - są jednak kosztowne (nie wspominając już nawet o zaocznych), a rodzice nie zawsze są w stanie w pełni pokrywać wydatków swych dzieci na studiach.
        Smutna prawda jest taka,że w dużej mierze, chcąc studiować, jesteśmy zmuszeni iść do pacy!!!
      • asiunia1985r studia+praca=sukces 18.10.09, 00:32
        Hej Wszystkim dwudziestoparolatkom!:-)Ja również jestem po dwudziestce, od I roku studiów pracowałam na pełen etat, na początku II roku rozpoczęłam dodatkową drugą pracę ale społeczną, która ma ścisły związek ze studiami prawniczymi, które właśnie kończę:-)W trakcie studiów wiele podróżowałam, poznałam wspaniałych ludzi, którzy są moimi przyjaciółmi. Dzisiaj jestem spełnioną mężatką, pracownicą, prawie absolwentką prestiżowego uniwersytetu, mam własne mieszkanie, samochód. Jestem z siebie dumna, bo wiem, że inni są dumni ze mnie :-)
      • Gość: beenbenny Byle nie do pracy! IP: 213.17.204.* 22.10.09, 13:59
        blah blah blah tylko oczywisice fajnie jest podrozowac, miec dlugie
        wakacje, tylko chyba wszystkie te madre glowy zapomnialy ze dla niektorych
        studia to luksus na ktory musza sobie ciezko zapracowac.
      • Gość: Ja Byle nie do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 18:00
        studiowałam dziennie - nie pracowałam , jedynie dorywczo, chce
        dokończyć studia i to zaocznie (lata powyżej 26 roku życia) iiii
        co? obecny pracodawca stwierdza że stawiam studia wyżej niż moją
        pracę na 3/4 etatu - zanim je rozpoczęłam zaproponowałam
        zmniejszenie mi etatu do polowy , ale stwierdził, że nie ma
        potrzeby - pozwolenie na studia dostałam. 1 zjazd odpuściłam bo
        praca, 2 zjazd zażądałam urlopu, bo inaczej nie mogłabym nawet
        poznać mojej uczelni. Może jednak powinnam pomyśleć o studiowaniu
        przez Internet...co o takiej opcji sadzą pracodawcy? Nic to chyba
        pozostanie poszukać innego pracodawcy :)albo internetowe
        uczenie...tylko niestety w Polsce nie ma za dużo możliwości...
        ps gdyby nie kiepskie socjalne, ktore moglabym dostac, to moze
        wybralabym opcje studiowanie bez pracy zarobkowej...
      • Gość: Zaoczny Byle nie do pracy! IP: 94.254.198.* 29.10.09, 17:41
        do autora: brawo szerloku! jak nie pracowac skoro trzeba zarobic na te studia
      • Gość: OJCIEC Byle nie do pracy! IP: *.teoc.pl 13.11.09, 15:57
        Ciekawie skąd mają wziąć kasę na tzw."kulturę" studenci zdolni ale z ubogich
        rodzin? Czy może studiować mają tylko dzieciaki bogoli? Kto jest taki głupi i
        pisze te brednie?!!!
      • Gość: Sopla Byle nie do pracy! IP: *.as.kn.pl 11.03.10, 19:12
        A co z ludźmi, którzy chcą się kształcić a mamusia czy tatuś nie dają na akademik, książki i wyżywienie? Jak przeczytałam ten artykuł to się wszystko we mnie zatrzęsło. Nie, nie jestem studentką w takiej sytuacji ale widzę, co się dookoła dzieje! Autor wykazał się brakiem wyobraźni.
      • Gość: animator-ka Byle nie do pracy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.04.10, 10:53
        Studiuję i pracyję jednocześnie. Pracę zaczęłam właściwie równo z
        rozpoczęciem drugiego roku studiów. Mam pieniądze na utrzymanie się
        na studiach dziennych, rodzice właściwie nie muszą mi pomagać. Czy
        jest w tym coś złego? Mało tego, w tej chwili zaczynam współpracę z
        poważną firmą, zatem poświęcam czas także na drugą pracę. Nie sądzę,
        żeby mój kierunek studiów pomógł mi kiedykolwiek w zdobyciu awansu.
        Prawda jest taka, że studenci mojego kierunku studuiją, żeby mieć
        papier albo, żeby spełnić ambicje rodziców, albo dlatego, że jeszcze
        nie wiedzą co robić w życiu. Organizacja studiów pozostawia wiele do
        życzenia i nie trzeba grzeszyć inteligencją, żeby to zauważyć. Nie
        sądzę, żeby wśród pracodawców przeważyła kreatywność niepracującego
        studenta nad zorganizowaniem i odpowiedzialnością tego, który przez
        cały czas studiów był zdany na siebie.
      • Gość: playazzz Byle nie do pracy! IP: *.szczecin.mm.pl 10.04.10, 16:02
        Zamiast studiować przez 5 lat, można ten czas wczesnej młodości przeznaczyć na
        wymyślenie co zrobić, żeby później nie musieć pracować. wyrwać się z tego
        owczego pędu.
      • Gość: Rolnik Byle nie do pracy! IP: 170.162.33.* 24.05.10, 18:33
        Nie wiem, kto pisał ten artykuł i jakie ma rozeznanie w praktycznym
        rynku pracy. Wydaje mi się, że to teoretyk, który niewiele wie o
        faktycznym zapotrzebowaniu pracodawców na zaradnych i pracowitych
        ludzi. Nie wie też, jak zazwyczaj wygląda życie studenckie na
        studiach dziennych (ciągłe imprezy i uczenie się na zasadzie ZZZ -
        zakuj, zalicz, zapomnij). To samo mógłbym powiedzieć o specjalistach
        na których się powołuje - wydaje mi się, że to ludzie trochę
        oderwani od realiów albo goniący za jakimś bliżej nieokreślonym,
        nieosiągalnym ideałem. Z moich doświadczeń i doświadczeń moich
        znajomych wynika jednoznacznie, że to student dzienny z
        doświadczeniem zawodowym jest najczęściej preferowanym pracownikiem.
        Co więcej, fakt studiowania zaocznego/wieczorowego wcale nie oznacza
        gorszego wykształcenia - wręcz przeciwnie, student
        zaoczny/wieczorowy często musi włożyć znacznie większy wysiłek w
        zdobycie dobrej oceny, co nie pozostaje bez oddźwięku; wiedza
        przyswojona przy dużych nakładach energii jest najczęściej głębsza i
        bardziej trwała. Mądry pracodawca to rozumie i wie też, że warto
        postawić na kogoś, kto był w stanie połączyć studia z pracą, bo po
        takiej szkole życia poradzi sobie ze wszystkim.
      • Gość: masz rację!!!! Re: Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 25.05.10, 04:05
      • Gość: Kasia Byle nie do pracy! IP: *.chello.pl 27.05.10, 13:26
        nie wiem kto to pisał, ale chyba nie za wiele wiedział, same studia nic nie dają, liczy się doświadczenie w pracy!!! i tyle same studia to rzecz drugorzędna. zresztą jak ja widze jak Ci nasi wykładowcy nas uczą sama teoria zero praktyki :/ szkoda czasu
      • Gość: sceptyczny Re: Byle nie do pracy! IP: 217.98.88.* 29.05.10, 16:35
        Niestety, ale nadprodukcja wykształconych sprawiła, że aby mieć w miarę godne
        pieniądze tuż pod studiach trzeba pracować od 2-3 roku studiów. Mówię to na
        przykładzie studiów prawniczych. Co prawda działka ta się rządzi swoimi prawami,
        ale pewne punkty wspólne istnieją. Jeśli ktoś zaczął się rozglądać za zajęciem w
        okolicach 5 roku lub po zakończeniu studiów, to niestety jest w tarapatach.
        Sytuację oczywiście zmienia robienie aplikacji (płatnej koło 5 tys. rocznie)
        tylko i teraz wymagania względem aplikantów wzrosły zdecydowanie.
        Ja się oczywiście zgadzam z psychologami społecznymi, że studia to czaas na inne
        sprawy niż rozwój zawodowy. Podobnie wypowiadało się wiele autorytetów na
        studiach. Problem jest tylko taki, że są to pustosłowia, które w żaden sposób
        nie przystają do rzeczywistości. Niestety, ale żeby w miarę rozsądnie
        wystartować z dyplomem trzeba nabyć doświadczenie w dziedzinie. Nalewanie piwa
        przez studia w tym nie pomoże i doszło do tego, że nie jest dylematem czy
        pracować na studiach, ale jak szybko to rozpocząć. Moim zdaniem w miarę szybko.
        Sam papierek na nikim wrażenia nie zrobi. Także na miejscu studentów 3 roku np.
        prawa czy ekonomii rozglądałbym się za jakimś dłuższym zajęciem. Rynek pracy
        zdziczał. Niestety.
      • Gość: ktoś Byle nie do pracy! IP: *.cdma.centertel.pl 27.11.10, 15:29
        Dobry artykuł na smutne dni, bo potrafi rozśmieszyć. Rozśmieszyć głupotą. Tekst ten utwierdza mnie w przekonaniu, że w naszym kraju "ludzie nauki" są tylko teoretykami. Ja skończyłem studia zaoczne jednocześnie pracując. I dostałem potem niezłą pracę, na niezłym stanowisku, choć nie miałem układów. Kandydatów na miejsce było 74. I część z nich skończyła właśnie studia dzienne, podróżowała, poznawała świat. Oczywiście pomijam fakt, że po studiach bardzo trudno o pracę w zawodzie, ale to już wina organizacji szkolnictwa. Panuje moda na studia, ale dobry cieśla zarabia tylko samo co wielu mgr, a więcej niż niejeden abiturient. Niestety brakuje dobrych szkół zawodowych, te które są, raczej traktują swoich uczniów jako mało inteligentne stworzenia, które nie dostały się nigdzie indziej. Być może się mylę, być może są dobre szkoły zawodowe. A co do stwierdzenia że ktoś, kto radzi sobie z pracą i studiami jednocześnie musi chodzić na słabą uczelnię to brednia!!! Ja, jak i wielu moich znajomych w ten sposób ukończyło słabą, jak wynika z artykułu, Politechnikę Łódzką.
    Pełna wersja