Gość: Krzysztof
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.09.09, 15:22
Nie wiem w sumie jak zacząć...Nie jestem w stanie pracować. Praca po prostu
wywołuje u mnie wymioty, nerwicę, bezsenność. W ostatniej pracy czułem się tak
żle, że ją wypowiedziałem. W trakcie wypowiedzenia stosowano wobec mnie
różnego rodzaju szykany, tak męczące, że ostatecznie lekasz stwierdził u mnie
nerwicę i brałem środki antydepresyjne. Codzienne wstawanie o 7 rano do pracy
było dla mnie torturą, miałem ochotę zamiast smarować kanapkę masłem wbić
sobie nóż w serce, albo pociąć ręce. Nie potrafiłem znieść tego idiotyzmu,
przebywania z papierowymi ludżmi, ludżmi robotami, którzy godzili się na
jakikolwiek idiotyzm w zamian za głodowe pensje. To była praca w zachodniej
korporacji(oczywiście typowa niewolnicza po najniższych kosztach), gdzie z
pracowników robiono pół-ludzi, choć niektórzy przyjmowali to z uśmiechem.
Miałem dość biurowych rozgrywek, podkładania ludziom problemów, podlizywania
się zachodniemu szefostwu, ploteczek, wzajemnej zawiści. Codziennie czułem się
jakbym umierał,czasami chciałem by potrącił mnie samochód w drodze do pracy.
Obecnie jestem bezrobotny, ale nie potrafię wyobrazić sobie powrotu do pracy.
Ofert na rynku jest mało, a te które są jawnie pochodzą od tych samych typów
firm gdzie za głodową stawkę wykorzystuje się Polaków do niewolniczej pracy.
Na samą myśl o tym wyzysku i atmosferze w tych firmach mam mdłości i chcę
wymiotować...