Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Kto idzie do urzędu, a kto do rekrutera

    IP: 86.47.59.* 01.10.09, 16:53
    jezeli na rozmowie potencjalny szef by chcial oszukac Panstwo to a bym tam
    nogi nie postawil.
      • wilhelm4 Kto idzie do urzędu, a kto do rekrutera 01.10.09, 18:37
        Artykul = kryptoreklama.

        Bo rzeczywistosc "HH" (nie, nie o adolfie mowa)
        jest nieraz zupelnie inna - glupiutkie, mlodzuitkie panienki,
        nie majace pojecia o niczym, nawet o zyciu.

        Czasami puszcza mile usmiechy, czasami banki mydlane, czasami tak
        durne pytania/zadania jak baki. :) A prawie zawsze próbuja sie
        pochwalic (zaimponowac) swoim marnym angielskim (wyuczonym na
        pamiec), hahaha. I wtedy szybko milkna, bo dostaja (nieoczekiwana)
        szybka i plynna odpowiedz. :))))))))

        No bo co taka panienka z okienka i z paznokciami
        ma wiedziec o informatyce, projektach etc. ?

        "Studiowala" przewaznie zaocznie na prywatnej "uczelni"
        - uwaga: wyzszej szkole marketingu i... ekonomii :))))))
      • Gość: zdzislaw Kto idzie do urzędu, a kto do rekrutera IP: *.chello.pl 01.10.09, 22:45
        a gdzie informacja o tym ile kosztują usługi firm pośredniczących w
        znalezieniu pracy? Czy wy naprawdę myślicie że te wszystkie agencje znają wam
        pracę za darmo? Tylko raz miałem wątpliwą przyjemność korzystania z usług
        pewnej agencji pośrednictwa pracy, po czym szybko się wycofałem kiedy
        oznajmili mi że wynagrodzenie za pracę będzie przechodziło przez nich i
        potrącą sobie tylko 400zł netto miesięcznie jako zapłatę za znalezienie mi
        pracy..........
        • krzysztofsf Re: Kto idzie do urzędu, a kto do rekrutera 01.10.09, 23:40
          Gość portalu: zdzislaw napisał(a):

          > a gdzie informacja o tym ile kosztują usługi firm pośredniczących w
          > znalezieniu pracy? Czy wy naprawdę myślicie że te wszystkie agencje znają wam
          > pracę za darmo? Tylko raz miałem wątpliwą przyjemność korzystania z usług
          > pewnej agencji pośrednictwa pracy, po czym szybko się wycofałem kiedy
          > oznajmili mi że wynagrodzenie za pracę będzie przechodziło przez nich i
          > potrącą sobie tylko 400zł netto miesięcznie jako zapłatę za znalezienie mi
          > pracy..........


          Czyli tak naprawde zatrudniala by cie ta agencja i wynajmowala wlasciwemu
          pracodawcy?
          Bo inaczej nie ma mozliwosci przeprowadzic powyzszej operacji.
          W Polsce za posrednictwo pracy wolno brac pieniadze wylacznnie od pracodawcy a
          nie szukajacego pracy.
      • Gość: swiezy admin a gdzie tu oszustwo? IP: *.13.rev.vline.pl 02.10.09, 00:45
        Sam tak znalazłem prace, obroniłem się w lipcu. prace miałem nagraną przez znajomego już wcześniej, wyjechałem na ostatnie długie wakacje, wróciłem we wrześniu, idę do firmy gdzie mam pracować, a tam mnie poprosili o rejestracje w UP, zarejestrowałem się, prace mam, szef zadowolony, ja tez, nawet UP tez bo mu się statystyki polepszyły. Lepiej chyba jak państwo i UE zapłaci raz zapomogę niż ma mi płacić zasiłek?
      • Gość: Shrek Są leprze przekręty IP: 80.48.107.* 02.10.09, 07:48
        Pracodawca przyjmuje człowieka do pracy, ale chce by ten założył działalność.
        Ten zamiast zrobić to od razu, idzie do UP i rejestruje się jako bezrobotny,
        po czym jako bezrobotny składa wniosek o dotację na rozpoczęcie własnej
        działalności. Trzeba oczywiście napisać biznesplan, ale od tego są specjalne
        firmy, które biorą za to ok 2000 zł (część do pokrycia z dotacji). Po
        otrzymaniu pozytywnej decyzji zakładają firmę i kasują 12-14 tyś zł. do
        wydania na działalność (czyt. cokolwiek co się da w jakikolwiek sposób
        uzasadnić - łącznie z remontem).
        Całość trwa 2-4 miesięcy więc w tym czasie pracodawca wypłaca pensję
        małżonkowi na dzieło, albo w inny sposób.
        • Gość: Shrek Oczywiście "lepsze"... IP: 80.48.107.* 02.10.09, 07:49
      • winniepooh Re: Kto idzie do urzędu, a kto do rekrutera 02.10.09, 09:10
        polskie krętactwo
      • Gość: Gandzia A kto w UP szuka pracy? IP: *.chello.pl 02.10.09, 09:38
        Artykuł nie odkrywający Ameryki. Kiedy w 1997 roku poszłam do UP już
        od progu wiedziałam, że nie ma sensu się tam nawet rejestrować,
        tylko trzeba znaleźć jakąkolwiek pracę, byle z dala od tego burdelu.
        UP to państwo w państwie - znajomości, koligacje i nieróbstwo, zero
        zainteresowania petentem, byle dzień pracy zleciał. Nikt ich nie
        rozlicza z wyników, dlatego jeszcze długo będzie to przechowalnia
        pociotków aktualnie rządzących, których pensje pochodzą z naszych
        podatków, ale to tak, jakbyśmy wyrzucali pieniądze w błoto.
        • Gość: bezrobotny Re: A kto w UP szuka pracy? IP: *.chello.pl 02.10.09, 10:43
          no przestań , bo jeszcze to Wandzia przeczyta, zarumieni sie i złozy rezygnacje z zajmowanego stanowiska dyrektora na znak protestu solidaryzując sie z bezrobotnymi,
          a jej nieudolnym parobasom przyjdzie utrzymywac sie z gołej pensyjki

          to ne take łatwe łazic na kursokonferencje po shiltonach sheratonach holidayach gdzie tylko daj i daj ...mi kilku , załatw, podeslij mi, a swoim przyzwoitej pracy trudno przez kogos obłatwić

          teraz to z ministrami się zalatwia, poczekajcie jak wandzia ministrem zostanie...

          ...tylko dajcie jej

          prawda Wandziu, mordo ty nasza ?
          :)
      • polsz Kto idzie do urzędu, a kto do rekrutera 02.10.09, 10:11
        a od kiedy trzeba się "wyrejestrowywać" w UP??
    Pełna wersja