krasny_staw2 04.10.09, 14:32 Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" ,żyć skromnie,ale nie mieć problemów finansowych ? Coś koło 2 tysięcy miesięcznie(?) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: adam30 Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.pro-internet.pl 04.10.09, 14:42 Każdy ma inną sytuację mieszkaniową, prywatną, hobby, więc pytanie nie ma sensu :D Każdy cieszy się w inny sposób więc pytanie nie ma sensu :D A cieszyć się życiem można też nie mając pieniędzy. Nasi rodzice to potrafili. I chwała im za to. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gh Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.09, 15:55 coś około dwóch? może jeszcze brutto? chyba kpisz !! wtedy ledwo wiążesz koniec z końcem o rodzinie , mieszkoaniu nie ma mowy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.stk.vectranet.pl 04.10.09, 18:34 5000 zł netto Odpowiedz Link Zgłoś
wujek-leszek Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 05.10.09, 11:52 Policzmy... Moje wydatki, na skromne życie (2 osoby).... 1000 zł miesięcznie alimentów 200 zł internet 1000 zł wynajem mieszkania 500 zł - czynsz i liczniki (kaw. 23,5 m2) 200 zł - kino (x 1), teatr (x 1) 160 zł - komunikacja miejska w warszawie. 300 zł - raty za rtv/agd (bo coś przecież przydałoby się mieć w domu) Razem daje to 3360 zł samych wydatków (nie licząc alimentów 2360 zł miesięcznie), więc nie piernicz o pensji 2000 zł. Do tego oczywiście dolicz koszty podstawowe egzystencji, czyli żywność i higiena (ok. 4000 zł na miesiąc dla dwojga). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toy Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.09, 12:00 4000zl na zywnosc i higiene.....gosciu ogrniczcie to bo niedlugo bedziecie wygladac jak statystyczny amyrkanin..... Odpowiedz Link Zgłoś
wujek-leszek Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 05.10.09, 12:03 Uczymy się dopiero :) W tym miesiącu, zostawiłem na koncie 2000 zł i uznałem, że musimy za to przeżyć - tylko zastanawiam się, jak wyżywić dwie dorosłe osoby, za 2000 zł przez miesiąc przy warszawskich cenach - może ktoś ma jakieś życzliwe rady ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
krzysztofsf Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 05.10.09, 14:33 wujek-leszek napisał: > Uczymy się dopiero :) W tym miesiącu, zostawiłem na koncie 2000 zł i uznałem, ż > e > musimy za to przeżyć - tylko zastanawiam się, jak wyżywić dwie dorosłe osoby, z > a > 2000 zł przez miesiąc przy warszawskich cenach - może ktoś ma jakieś życzliwe > rady ? :) Poczytaj i popytaj tutaj forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy_.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hegemon® myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.aster.com.pl 07.10.09, 15:16 to kwestia mentalnosci, tego czy jestesmy w stanie cieszyc sie tym co mamy jesli zarabiamy <2000 netto to generalnie martwimy sie tylko o to jak przezyc do pierwszego >2000 jestesmy juz w stanie pewne pieniadze sobie odlozyc o ile nie jestesmy samotni i nie musimy wynajmowac mieszkania >3000 mozemy sobie kupic samochod >5000 mozemy sobie kupic mieszkanie (oczywiscie na kredyt) >7000 mozemy myslec o wiekszym mieszkaniu lub w lepszej lokalizacji >9000 mozemy myslec o wlasnym domu >12000 mozemy myslec o wlasnym domu nie koniecznie na strasznym zadupiu itp itd, nie ma takiej kwoty ktora wystarczalaby na wszystko a pozostaje jeszcze kwestia polaczenia tych elementow, samochod chcielibysmy lepszy, nie uzywany na wakacje bysmy chcieli jezdzic 2-3 w roku, w cieple kraje, zima w gory dalej niz zakopane a apetyt rosnie w miare jedzenia sam pamietam jak kilka lat temu wydawalo mi sie ze jak kumpel zostal kierownikim parkingu i dostawal 2500 to ze boga zlapal za nogi :-) he he a jak szukalem pierwszej roboty na info ze na takim stanowisku mozna zarobic 4400(brutto) slinilem sie jak szczerbaty na suchary :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: 62.29.173.* 07.10.09, 16:36 >3000 mozemy sobie kupic samochod Co proszę? Dostaję na rękę 3500, z tego ok. 1500 kosztuje mnie wynajem mieszkania z opłatami. Zostają w przybliżeniu 2000 na pozostałe opłaty (telefon, Interner, karta miejska), raty (lodówka itp., mieszkanie trzeba trochę urządzić) i życie (czyt. jedzenie, od czasu do czasu jakiś lekarz, kino, książka). Cieszę się jeśli pod koniec miesiąca zostaje mi 300 zł na koncie. O jakim samochodzie mówisz, takim zabawkowym mieszczącym się w kieszeni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hegemon® Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.aster.com.pl 07.10.09, 17:30 no widzisz ale to ty jestes przypadek szczegolnej troski skoro przy takiej kasie sam wynajmujesz chalupę a mozliwosci jest wiele, - wynajac mniejsza - lub w gorszej lokalizacji - wynajac z kims - nie mowie juz nawet o znalezieniu polowki z mieszkaniem i wtedy spokojnie za te kase bedziesz w stanie dostac kredyt na samochod ja zarabialem mniej pare lat temu, bodajze 3300 na reke i kupilem 3letni samochod za 25.000 a nikt nie kaze kupowac 3latka za 25kola mozna kupic 5-6latka za 13-17 ale z takim podejsciem ze ja od razu musze miec mercedesa czy 90metrowe mieszkanie to sie nigdy w zyciu szczesliwym niebedzie nie zaleznie od zarobków Odpowiedz Link Zgłoś
s.ariel Re: myślę ze nie takich pieniędzy 08.10.09, 16:03 Mieszkanie ma 40 metrów i naprawdę nie jest w jakiejś szczególnie prestiżowej okolicy (Warszawska Ochota). Owszem, mogę wynająć o połowę mniejsze i jakoś tam żyć, ale przy obecnych cenach mieszkań da mi to oszczędności rzędu 200 zł na miesiąc czyli żadne. A co do szczególnego przypadku, chciałeś chyba napisać że to dzięki takiej kasie sam wynajmuję chałupę. Nie muszę się cisnąć w pokoiku u emerytki, nie muszę się użerać ze współlokatorami, i nie muszę ma gwałt szukać połówki nieważne jakiej, byle miała mieszkanie. W sumie to co napisałeś sprowadza się do stwierdzenia że lepiej mieć mieszkanie niż go nie mieć - bo nawet jeśli jakieś kupię, to raty wyniosą więcej niż teraz wynajem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam30 Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.pro-internet.pl 07.10.09, 20:43 Nie hegemon, takie wyliczanki nie mają sensu Podam mój przykład. Mieszkamy we dwoje w mieście wojewódzkim (nie Wawa). Ja mam średnio 10 - 11 tys netto, narzeczona 2-2,5. Razem mamy średnio 13tys na miesiąc. Wydatki: 2500 - kredyt i wszystkie opłaty stałe 500 - paliwo na auto prywatne (drugie służbowe) 250 - miesięczne średnia wartość ubezpieczenia auta, mieszkania itp 1500 - życie podstawowe (jedzenie i chemia - nie wiem jak ludzie wydają na to 4tys, my kupujemy to na co mamy ochote ale więcej wydać się nie da) 500 - średnio miesięczne wydatki na ciuchy 500 - nauka języków dla mnie i dla Niej (prywatne lekcje) 1500 - drobne przyjemności (kolacja na mieście, wypad na weekend, kino, sporty) 7250 netto to jest podstawowe życie (samochód dawno spłacony i mały kredyt mieszkaniowy) Dalej ok 2000 miesięcznie wydajemy na urządzanie mieszkania (a to zestaw śniadaniowy, a to komplet pościeli, lampka, wypiekacz do chleba itp) Żelazna rezerwa : 2000 co miesiąc odkładamy. Reszta co zostanie (1-3 tys) idzie na fundusz wakacyjny i szaleństwa typu sprzęt RTV, foto itp. Widzisz tu gdzieś miejsce na zakup domu ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XFile Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.aster.pl 07.10.09, 21:40 > Widzisz tu gdzieś miejsce na zakup domu ???? Widze miejsce na gigantyczne oszczednosci. > Dalej ok 2000 miesięcznie wydajemy na urządzanie mieszkania (a to > zestaw śniadaniowy, a to komplet pościeli, lampka, wypiekacz do > chleba itp) Ja rozumiem, ze na to idziekasa - ale 2000 CO MIESIAC na pierdolki? Nie widze w twoim przykladzie mebli, wanny itd. itp. WYpiekacz do chleba plus lampka - dwa tysiace?! Druga jazda - 1500 na "drobne" wydatki. Chyba inaczej rozumiemy slowo "drobne". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam30 Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.pro-internet.pl 07.10.09, 23:03 Mieszkanie dopiero urządzamy. W zeszłym miesiącu kupiłem meble do salonu (7500), w tym kupujemy krzesła do kuchni (4x250), w przyszłym planujemy zmienić lampy na docelowe (3 x 500). Narzeczona uwielbia różne dodatki, niestety drogie. Obrusik znalazła za 80 zł, dywanik do łazienki 120 zł. Wiem, to troche wyrzucanie kasy, ale chcemy mieć "wymarzone" cztery kąty. Strasznie to ciągnie kasę. 1500 na "drobiazgi". Policzmy: - 50 zł karnet na basen - 4 x 80 = 320 obiady/kolacje w restauracji - 2 x 50 = 100 kino - 1 x 100 = 100 aquapark - 2 x 50 = 100 wypad potańczyć - 1 x 500 - wyskok do Wrocławia lub nad morze na weekend (zawsze przynajmniej raz/mc gdzieś jedziemy) - 1 x 150 - prezent dla któregoś ze znajomych (a to imieniny, a to dziecko się urodzi itp) ile wychodzi ? 1320. I pewnie tyle zazwyczaj jest. 1500 podałem w zaokrągleniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.20.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 08.10.09, 09:25 Kolego uwierz mi, że Ci sie troche w głowie poprzewracało :) No ale z drugiej strony to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: myślę ze nie takich pieniędzy 08.10.09, 18:18 Następny,co za bilety do kina płaci 50 zł:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam30 Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: 87.204.71.* 09.10.09, 13:17 jeden bilet kosztuje 20 zł. 2 osoby to 40. Popcorn z colą 10. Razem 50. W weekend wychodzi ponad 60. Coś jest nie tak w wyliczeniach ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Andi Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.acn.waw.pl 10.10.09, 13:08 heh wszystko zależy od tego gdzie mieszkacie i czy macie własne mieszkanie czy nie. Do tego to się wszystko sprowadza. Moja kumpela dostała 2 pokojowe mieszkanie w Wawie od rodziców, zarabia 3,5 brutto (2,5 netto) i mówi że żyje jej się bardzo dobrze, na wzystko jej starcza i jeszcze odkła jakies 800 zeta miesięcznie. Jest szczęśliwa. Przechlapane mają Ci co mają kredyty, ilośc zarabianej kasy nie ma większego znaczenia, jak ktoś zarabia 12 tys to ma 90 metrów na Kabatach, jak 3-5 to 40 na Pradze, tak czy owak kasy na życie jest niewiele bo wszystko pozera spłata długu... Podsumowujac, myślę że dla singla bez kredytu z własnym mieszkaniem w Wawie aby fajnie żyć wystarczy 3,5-4 K brutto miesięcznie, dla osoby z kredytem , rodziną , psem i samochodem palącym 13 litrów 10 K może nie wystarczyć. Ja zarabiam 4,5 K brutto , żona 4 K wynajmujemy mieszkanie i łatwo nie jest ale nie narzekamy. Carpe diem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hegemon® Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.acn.waw.pl 07.10.09, 22:15 no jesli sie prezentuje podejscie sprawdzmy ile nam sie uda wydac w ciagu miesiaca :-) a co sie nie uda to odłozymy to rzeczywiscie na dom moze nie starczyc :-) w przeciwnym wypadku jesli najpierw sie zacznie od tego ile musimy przeznaczyc np na splate kredytu za dom to bez problemu bedzie to mozliwe i to w warszawie a nie tylko miescie wojewodzkim przy 13.000 netto dochodow z palcem w d*** jestescie w stanie przeznaczyc 6tys na splate kredytu za to mozna dostac 1mln kredytu domy w stanie developerskim w tak strefie wokol warszawy ktora rosjanie nazywaja 'bliska zagranica' domy >150m2 kosztuja 500-600tys za milion nawet bez wkladu wlasnego naprawde dostaniesz dom w GRANICACH Warszawy oczywiscie na obrzezach ale przy odrobinie wysilku bedzie dobra lokalizacja, dobra tzn dobry jak na Warszawe transport i nie bedzie to teren fabryczny ale spokojna okolica (puszczy ci nie gwarantuje) choc jakbys poszukal w jej kierunku(kampinos) to tez bys cos pewnie znalazl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adam30 Re: myślę ze nie takich pieniędzy IP: *.pro-internet.pl 07.10.09, 22:53 OK, to prawda że pewnie zdolność kredytową mamy. Ale właśnie dlatego mamy niewielkie (50m2) mieszkanie z jakimś tam wkładem własnym, żeby nie wydawać ogromnych pieniędzy na kredyt. Dzieci na razie nie planujemy, po co nam takie obciążenie ? Poza tym 6000 na życie przy założeniu, że musi nas być potem "stać" na dziecko oznacza radykalne obniżenie poziomu życia. A nie chce w ciemno zakładać, że z roku na rok będę zarabiać więcej. Różnie w życiu bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toy Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.09, 14:39 No jezeli stolujecie sie tylko na miescie w przyzwoitych knajpach no to raczej nie ma szans....ale jezeli pojdziesz nastepujacym tropem: sniadanko w domku, obiadek (ewentualnie obiado-kolacja) w domu to wierz mi ze mozna zarowno byc najedzonym do syta i jeszcze sporo z tych 2000 zaoszczedzic....chyba ze nie zejdziesz do takiego poziomu aby samemu przygotowac posilek i zjesc go w domu....a jezeli nadal nie dasz rady to proponuje abys te 2000zl przelweal mi co miesiac na konto a ja dostarcze Ci trzy posilki dziennie pod wskazany adres (menu bardzo bogate-kuchnia domowa) ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwer Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 62.29.163.* 07.10.09, 10:01 - może ktoś ma jakieś życzliwe > rady ? :) Czynsz mnie zaskoczył. Mam 26m2 na Mokotowie i czynsz bez liczników (woda i ogrzewanie w czynszu) nie przekracza 250pln, ale to zależy od liczby zameldowanych osób - może mieszkasz z wioską chińczyków i nic nie wiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.scansafe.net 07.10.09, 16:08 Wynajem na Mokotowie - Sielce 26mkw 1750 PLN + prąd... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: człowiekcomagest! Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.aster.pl 07.10.09, 19:46 To muszę podnieść cenę najmu! Za 1700 zł wynajmuję 55 metrów kwadratowych na Żoliborzu - na Sadach Żoliborskich (tak, w tych małych - czteropiętrowych) - młodemu małżeństwu, a nie jednej osobie... Hmm... to proporcjonalnie do 26m2 na Mokotowie / powinienem brać przynajmniej 3 tysiaki za miesiąc. Dzięki za podpowiedź! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bert Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 217.147.104.* 07.10.09, 10:45 wujek-leszek napisał: > Uczymy się dopiero :) W tym miesiącu, zostawiłem na koncie 2000 zł > i uznałem, że musimy za to przeżyć - tylko zastanawiam się, jak > wyżywić dwie dorosłe osoby, za 2000 zł przez miesiąc przy > warszawskich cenach - może ktoś ma jakieś życzliwe rady ? :) Nie wiem jakie są warszawskie ceny. Ja mieszkam w Krakowie z żoną i dwuletnim dzieckiem. Średnio miesięcznie żyjemy za 2500zł. Mieszkanie własne bez kredytu, tani (stary) samochód na utrzymaniu. Myślę, że bez dziecka spokojnie można wyżyć za 2000zł (na dziecku boję się oszczędzać :P). Rady? Po prostu jadajcie w domu - sami przygotowujcie posiłki. Kupujcie tylko tyle ile jesteście w stanie zjeść (zobacz ile wyrzucacie "resztek", ile przeterminowanych produktów). Cokolwiek (nie zywność) kupujesz - zastanów się wkładając do koszyka "czy _na prawdę_ tego potrzebuję?" To samo z ciuchami - "czy ja to będę nosił (a) czy tylko ma mi poprawić humor?". To samo z "higieną" - kosmetyki dobra rzecz ale w umiarze. Fryzjer raz w miesiącu - strzyżenie, kobieta od czasu do czasu może sobie zrobić coś więcej. Kosmetyczka - facet nie potrzebuje, kobieta musi się zastanowić czy jak ją zrobią na bóstwo za ciężkie pieniądze, czy aby na pewno wygląda lepiej niż po porządnej kąpieli we własnej wannie. 2000zł to dużo pieniędzy! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 18:27 Czyli życie w ciągłym stresie, żeby nie wydać za dużo. Z domu do pracy, z pracy do domu, ugotować obiadokolację, zjeść, obejrzeć TV i spać. Zero życia towarzyskiego, kina, teatru, wycieczek itp. Niedzielę najlepiej spędzić w hipermarkecie, żeby mieć czas na staranne obejrzenie każdego produktu i zastanowienie się, czy na pewno jest mi potrzebny i czy mogę sobie na niego pozwolić. Kiedyś żyłam tak przez ponad rok. Miałam własną kawalerkę bez kredytu, ale zarabiałam ówczesną najniższą krajową. Zjadając jogurt czułam, że do końca miesiąca zostało mi 1,5 złotych mniej. Rozmawiając przez telefon czułam, że z każdą minutą ubywa mi ileś tam groszy. Zdziczałam, bo nie było mnie stać na wyjścia czy urządzanie spotkań towarzyskich u siebie. Jedyną korzyścią było to, że wreszcie nie miałam problemów z linią. Wiedziałam, że jeśli będę jeść za dużo, to ostatni tydzień miesiąca będę musiała przeżyć bez jedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: synek ze Ślonska Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 20:20 Przy warszawskich zarobkach, u mnie bilet do dyskusyjnego klubu filmowego 11zł, np za tydzień koncert Marcin Wasilewski Trio za 20zł, mecz I ligi siatkówki 20zł, mięso tylko u lokalnego rzeźnika, pyszny wielki chleb ze starego poniemieckiego pieca za 3,5zł. Najnowszy tomograf w szpitalu, brak specjalnie długich kolejek do lekarzy. Odkładamy z kobietą 4tys. miesięcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
majself Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 07.10.09, 11:03 Krakowskie niewiele niższe, a jakoś udaje mi się dwie dorosłe osoby wyżywić za jakieś 600 zł miesięcznie... Kawioru nie jadamy, ale ogólnie nie ograniczamy się zanadto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Silkworm25 Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 94.254.245.* 07.10.09, 15:37 Ja płacę za obiady dla dwóch osób max 150zł miesięcznie:) ale jem w szkolnej stołówce. Zarabiam niewiele poniżej 1500zł, w tym czynsz pochłania aż 90%pensji do tego należy doliczyć opłaty ok 40zł miesięcznie. Cieszę się jednak, że mogę tanio zjeść obiad i dzięki temu zaoszczędzić grosza z pensji męża. Moja wypłata bowiem nie wystarcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jaśka Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 94.42.115.* 07.10.09, 23:30 Mieszkamy z mężem w domu pod Krakowem i mamy dwójkę nastolatków. 600 zł, to zjada sam syn. Średnio na jedzenie idzie nam około 4 -5 tysięcy - same obiady w szkole dla dwójki to przeszło 400 zł. Dostają jeszcze do szkoły sok czy wodę mineralną i owoce, a jak więcej lekcji to jogurt albo kanapkę. Śniadanie w domu to przymus - mleko, sery (żadne tam kremy bonjour i podobne śmieci), miód, ciemne pieczywo bez konserwantów i polepszaczy (kosztuje więcej niż dmuchane świństwo z hipermarketów). Po szkole w domu ciepła kolacja - czasami steki z sałatką i warzywami, czasami bigos - zawsze świeże i dobrej jakości. Żadnych puszek i gotowych dań (no dobra, bardzo rzadko, może być pizza, ale naprawdę sporadycznie). Takie jedzenie kosztuje, a gwarantuje, ze gruby nikt w rodzinie nie jest. Kosztuje szkoła - wyjścia do kina, teatru, składki, wycieczki, dodatkowe zbiory zadań itd. No i są zajęcia pozalekcyjne - tańce, sporty, baseny, języki, kursy (nie zmuszamy, ale i nie zabraniamy) Kosztuje odzież - dzieci naprawdę szybko rosną, buty to na góra jeden sezon, spodnie i kurtki zresztą też. No i się drą, a prać trzeba na okrągło. Szampony,mydła, odżywki, balsamy do ciała (chodzimy często na basen), kremy, ja się maluję, córka czasami też, maszynki do golenia (mąż lubi te lepsze), pianka. Leki (rodzina alergików). Okulary. Fryzjer dla czworga. Dentysta. Tak więc szkoła dzieci, jedzenie, chemia, zdrowie i odzież to już jakiś razem to jakieś 8 tysięcy. Opłaty (kredyt, gaz, woda, prąd, internet, telewizja, śmieci, podatek) 2200 zł. Dwa zwierzaki - 250 zł na miesiąc (jedzenie, odrobaczanie, odpchlanie - wychodzą na zewnątrz), weterynarz. Dwa samochody - 1000 zł. Fanaberie (teatr, kolacja, koncert, książki, czasopisma, perfumy, wisiorki, wizyta u kosmetyczki itp, pomoc domowa) 700 zł. Wszystko liczone w zaokrągleniu. No dobra, trzeba nam jakieś 12000 tysięcy miesięcznie na wygodne życie, a więcej, żeby zostało na wakacje, prezent ślubny dla bliskiej kuzynki czy nagły zakup nowej pralki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kibuc Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 80.68.236.* 07.10.09, 11:37 U nas wygląda to tak: Mieszkamy z żoną, małym dzieckiem (6 mies) i psem w mieszkaniu w bloku (60 metrów, 3 pokoje). Wydatki? Czynsz (550), kablówka i internet (200), prund (90), żarło nasze i dziecka (ok. 1500) oraz psa (70), dla mnie bilet miesięczny na 2 linie (50), dla żony bilety mpk i paliwo do auta (50). Wychodzi 2500 netto. Teraz pomyślmy o "cieszeniu się życiem". Raz, może dwa razy na miesiąc wyskakujemy do kina lub pobawić się ze znajomymi - dzidziol na więcej nie pozwala. Wychodzi stówka. Mamy 2600. Aby "cieszenia się" nie przysłaniał strach o przyszłość, 3 stówy inwestowane są na poczet przyszłej emerytury a stówka na nieprzewidzianie potrzeby. A więc 3000. Trzeba też pomyśleć, jak odłożyć na wakacje (żona kocha Bałtyk, ja - polskie jeziora, za granicę nas szczególnie nie ciągnie, gdy tyle fajnych miejsc w kraju), ale to akurat finansujemy z mojej premii, podobnie jak OC auta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomasz Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.scansafe.net 07.10.09, 16:05 2000 PLN na samo jedzenie... Hm... ja taką kasę przeznaczam na jedzenie, transport, telefony, kosmetyki, dla 2 osób... Warszawa Mokotów... Lunch w pracy kupujemy, obiad w domu robimy sami... i jemy raczej smakołyki, raczej nie oszczędzamy... Tomasz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XFile Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.aster.pl 07.10.09, 21:32 > jak wyżywić dwie dorosłe osoby, za 2000 zł przez miesiąc przy > warszawskich cenach - może ktoś ma jakieś życzliwe rady ? :) No problem. Wystarczy nie bywac w knajpach i robic wiekszosc zakupow w hipermarkecie. Albo nawet w jakims supermarkecie typu Piotra i Pawla albo Bomiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hej ho Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.gdynia.mm.pl 08.10.09, 08:25 gotować samemu ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacco Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.makronet.pl 05.10.09, 19:49 wujek-leszek napisał: > Policzmy... Moje wydatki, na skromne życie (2 osoby).... > > 1000 zł miesięcznie alimentów > 200 zł internet > 1000 zł wynajem mieszkania > 500 zł - czynsz i liczniki (kaw. 23,5 m2) > 200 zł - kino (x 1), teatr (x 1) > 160 zł - komunikacja miejska w warszawie. > 300 zł - raty za rtv/agd (bo coś przecież przydałoby się mieć w domu) -alimentów nie mam -internet za darmo (notabene 200zł to co to za łącze?) -czynsz 0zł (własny mały domek,podatek 60zł rocznie:)) -prąd etc. ~200zł max -z komunikacji nie korzystam,paliwo do auta ~250-300zł -nie kupuję na raty -kino i teatr też masz wybitnie drogie Razem 500zł?Więc z 2tys. zostałoby mi 1500 na jedzenie i chemię.NIe jadam na mieście, a obiady mogę wykupić w firmie po 2,6zł:)) naprawdę dobre. P/S twoje zycie nie jest skromne,bo skoro masz 1000zł alimentów to i nieźle musisz zarabiać.Druga sprawa płacić 1000zł za wynajem to lepiej płacić ten 1000 na swoje (kredyt) Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Na swoje? Na glowe upadles? 07.10.09, 09:53 > Druga sprawa płacić 1000zł za wynajem to lepiej płacić ten 1000 na swoje (kredyt) Jaaasne. A kolega kiedys interesowal sie kredytami hipotecznymi, czy powtarza co ziomy na trzepaku powtarzaja? Raz, ze z tego 1000PLN to "na dzien dobry" w kibel (do banku) idzie okolo 700PLN, dwa, ze kupienie czegokolwiek w Warszawie z rata 1000PLN to marzenie scietej glowy, trzy - posiadanie mieszkania wiaze sie z duzymi kosztami, ktorych nie ponosi sie przy wynajmie. Tak wiec badz tak mily i nie pitol od rzeczy. ------------ A odpowiadajac na pytanie osoby zakladajacej ten watek: nie istnieje taka kwota, ktora Cie ucieszy. Cieszyc sie zyciem to trzeba umiec "za darmo" - pieniadze nigdy tego nie zmienia. No, moze na krotka mete, ale nie istnieje cos takiego jak "uszczesliwiajacy" poziom zarobkow. Ok, powiesz, pieniadze pozwalaja rozwijac hobby - tak, rzecz w tym, ze na hobby mozna przeznaczyc 5PLN miesiecznie, mozna tez przeznaczyc 5000PLN miesiecznie. Oba ciesza tak samo ;) Odpowiedz Link Zgłoś
aut0mat Re: Na swoje? Na glowe upadles? 07.10.09, 14:27 > Raz, ze z tego 1000PLN to "na dzien dobry" w kibel (do banku) idzie > okolo 700PLN, dwa, ze kupienie czegokolwiek w Warszawie z rata > 1000PLN to marzenie scietej glowy, trzy - posiadanie mieszkania > wiaze sie z duzymi kosztami, ktorych nie ponosi sie przy wynajmie. Sam nie biore sie za kredyt, bo tez uwazam ze to nie jest rozsadna decyzja, ale zastanawiam sie o co chodzi z tym ze w z 1000PLN idzie "w kibel 700PLN". No bo chyba oprocentowanie nie jest takie wysokie? Z tego co mi sie wydawalo to placi sie bankowi (przy 30 latach) mniej wiecej 100% wiecej niz sie zadluzylo (czyli 300tys. -> splaca sie 600tys.). A druga sprawa to te duze koszty posiadania mieszkania? Jakie to koszty? Prosze o odpowiedz, bo czesto tez rozmawiam z osobami bardzo napalonymi na kredyty i chcialbym miec wiecej argumentow. Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Prosze bardzo: 07.10.09, 15:15 > zastanawiam sie o co chodzi z tym ze w z 1000PLN idzie "w kibel 700PLN" Musisz spojrzec na to w ten sposob - Ty liczysz koszt kredytu przy okresie 30 letnim. Wtedy, istotnie, w kibel idzie "tylko" 50%. Rzecz w tym, ze plany na 30 lat to sobie mozna robic jak sie ma tyle kasy, zeby przez te 30 lat nie musiec pracowac i na pewno nie zaciagac kredytow. Ergo - jesli, z jakichs powodow bedziesz chcial sprzedac mieszkanie wczesniej, to okaze sie ze utopiles znacznie wiekszy odsetek. Mozna to sprawdzic w kalkulatorach ratalnych otwartego fajansu: www.openfinance.pl/calc/kalkulator_1372.html Wprowadzamy: 200KPLN kredytu, oprocentowanie 4,2% (hihi, powodzenia), 360 miesiecy, raty rowne (bardziej popularne). Splacasz w sumie 352KPLN, czyli 200KPLN kapitalu i 152KPLN odsetek. Poki co, wyglada to dobrze... ale klikamy "pelne zestawienie": - pierwsza rata: 277,06 kapital, 700,97 odsetki, - trzydziesta siodma rata (po trzech latach): 314,20 kapital, 663,83 odsetki - ergo, jesli sprzedasz mieszkanie po trzech latach, to 70% pieniedzy "wlozonych w swoje" poszlo w pi*du, - szescdziesiata pierwsza (po pieciu latach): 341,68 kapital, 636,35 odsetki - a wiec sprzedajac po pieciu latach, utopiles 68-69% "swojego", - stodwudziestapierwsza (10 lat): 421,37 kapital, 556,66 odsetki - sprzedajac wtedy mieszkanie wtopiles nadal okolo 65% wplaconych rat. Raty zrownuja sie dopiero po 14 latach - ale samo zrownanie sie raty kapitalowej z odsetkowa nie oznacza 50% wtopionej kasy. Nadal uwaliles jakies 60%. Do 50% zejdziesz mniej wiecej po 20 latach! I to wszystko przy zalozeniu ze calkowite oprocentowanie kredytu to tylko 4,2% - a teraz takiego nie dostaniesz za CHRL... > A druga sprawa to te duze koszty posiadania mieszkania? Jakie to koszty? Pierwsza sprawa to wszystkie zaliczki dla administracji, ktorych nie placisz wynajmujac (choc zalezy to od umowy). Nie placisz tez za ubezpieczenie budynku (tylko za lokal/ruchomosci), nie placisz za remonty, nie placisz podatkow itd. Oczywscie - w ten czy inny sposob te kwoty sa uwzglednione w czynszu - rzecz w tym, ze trzeba je odjac od ceny kredytu. Kosztowo to wyglada tak: Wynajem 1000 PLN = kupno 800 PLN + 200 PLN dodatkowe koszty. W sensie - zeby wydac 1000 PLN na mieszkanie tak jak w wypadku wynajmu, trzeba kupic mieszkanie z rata miesieczna 800 PLN bo dodatkowe koszty wyniosa okolo 200 PLN miesiecznie. Okolo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pinuchna Re: Prosze bardzo: IP: 217.8.176.* 07.10.09, 16:41 Oczywiście tak też można "kalkulować" i czekać na uzbieranie pieniędzy na własne mieszkanie około 30 lat. W tym czasie policz ile pieniędzy władowałeś do kieszeni właściciela mieszkania, które wynajmujesz. Śmiem twierdzić, że po 30 latach zasponsorujesz mu drugie mieszkanko :) Do dalszych szczegółow tego wyliczenia mam równiez zastrzeżenia. Np.: "zaliczki dla administracji" Czy myślisz, że ich nie płacisz właścicielowi mieszkania ? Oczywiście, że tak tylko może nie jest to ujęte w umowie najmu jako oddzielny punkt. Te pieniądze idą z twojego miesięcznego czynszu i z pewnością są wkalkulowane w cenę najmu. Jeżeli ktoś sądzi, że jest inaczej, to twierdzę, że jest mocno naiwny. Generalnie prezentowane podejście nazywam "gierkowskim", bo to za tamtych czasów wielu ludzi czekało po 20-30 lat na własne M. Ja mam zupełnie inne podejście. W chwili obecnej mam już drugi kredyt mieszkaniowy na swoim koncie. Pierwsze mieszkanie spłaciłem kilka lat temu. W tym czasie wartość mojej nieruchomości wzrosła o około 120% ( tak właśnie było ), co z nawiązką skompensowało zapłacone bankowi odsetki. Sprzedając mieszkanie po upływie 5 lat nie zapłaciłem podatku przy sprzedaży, spłaciłem resztę zaciągniętego kredytu, a resztę + nowy kredyt przeznaczyłem na zakup niewielkiego domu (!). Nawet jeżeli podwinie mi się noga ( wypadek, starce pracę itp. ), to sprzedając ten dom spłacę pozostały kredyt i zostanie mi jeszcze na jakąś małą kawalerkę (bez kredytu). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Latajaca glupota? 07.10.09, 16:59 > Oczywiście tak też można "kalkulować" i czekać na uzbieranie pieniędzy na własne mieszkanie około 30 lat. Prosze Cie, nie rozsmieszaj mnie :) Mozna, zamiast tego, kupic mieszkanie dzisiaj, jakies 30m2 i mieszkac w nim trzydziesci lat - z dwojka doroslych, studiujacych dzieci ;) > Do dalszych szczegółow tego wyliczenia mam równiez zastrzeżenia. Np.: "zaliczki dla administracji" Czy myślisz, że ich nie płacisz właścicielowi mieszkania ? Rece opadaja, jak czyta sie takich kretynow... Biedna, glupia, kobieto - przeciez o tym wlasnie pisze: placac 1000 PLN wynajmu wcale nie "topisz" 1000 PLN, bo w tym sa uwzglednione takie rzeczy jak amortyzacja mieszkania, podatki, zaliczki dla administracji, ubezpeczenia (kredytu/budynku itd.) - de facto "topisz" (w sensie - zostaje w kieszeni wlasciciela jako zysk) moze 600-700 PLN. Dlatego napisalem: nie mozna porownywac wynajmu za 1000 PLN z kupnem mieszkania przy racie kredytu w wysokosci 1000 PLN - bo w czynszu sa inne koszta, ktore normalnie musisz zaplacic z wlasnej kieszeni - i sa to koszta spore... > Jeżeli ktoś sądzi, że jest inaczej, to twierdzę, że jest mocno naiwny. Zrozum, durna kobieto, ze dokladnie to napisalem... > Generalnie prezentowane podejście nazywam "gierkowskim", bo to za tamtych czasów wielu ludzi czekało po 20-30 lat na własne M. I co ludzie robili przez te 20-30 lat? Gniezdzili sie w klitce z rodzicami. Tak, jak z dorastajacymi dziecmi beda sie gniezdzili przez najblizsze 25 lat ludzie ktorzy zupelnie bez zastanowienia kupili "male ciasne ale wlasne"... Oczywiscie - jesli nie zmienia. Tyle ze jak zmienia, to wtopia dokladnie tyle samo co ludzie przez ten czas wynajmujacy. Tylko to chcialem napisac, ale najwyrazniej sie przeliczylem co do inteligencji odbiorcy... > Ja mam zupełnie inne podejście. W chwili obecnej (...) A ja mam inne podejscie - wygralem w totka. I to jest moje podejscie. Rany Chryste, ten temat na nieruchomosciach byl walkowany po sto razy - jesli ktos kupil mieszkanie przed 2004 rokiem to zarobil. Jak ktos kupil w 2007-2008 to jest na samym spadku wartosci w plecy okolo 20%, jesli jeszcze wzial kredyt w CHF to wartosc kredytu wzrosla mu o 20-50%. I tacy ludzie sobie moga co najwyzej nerke sprzedac jak im sie noga powinie, bo przez 20 lat beda placic raty marzac o tym, zeby wartosc nieruchomosci wreszcie sie zrownala z wysokoscia pozostalego do splacenia kredytu... Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil *** Wersja dla idiotow *** 07.10.09, 17:26 Przemyslalem sobie to na papierosku i doszedlem do wniosku ze internetowy kretyn nie zrozumie, jesli nie podac mu wyliczen "kawa na lawe". Jest Adam i Bolek. Zarabiaja tyle samo. Adam wynajmuje mieszkanie za 1000 PLN, Bolek jest "madrzejszy", bo nie chce "placic na cudze". Bolek wykoncypowal, ze kupi mieszkanie za tyle, za ile Adam wynajmuje. Niestety, Bolek przekombinowal, nie policzyl oplat. Miesiecznie Adam placi za wynajem 1000 PLN. Bolek placi 1000 PLN kredytu i 300 PLN pozostalych oplat. Adam, widzac ze co miesiac zostaje mu "wolne" 300 PLN, ktorych nie topi w mieszkaniu, odklada je na przyszlosc - nie ma pojecia o inwestowaniu, nic nie wie o instrumentach finansowych ani tym podobnych wynalazkach - w zwiazku z czym jego oczekiwana stopa zwrotu wynosi 5% (bardzo malo - zeby to bylo czytelne dla internetowych kretynow, ma to tez zwiazek z inflacja, o czym nizej). Uplywa 15 lat. Bolek sie smieje z Adama, ze Adam taki glupi, bo przez tyle lat stracil tyle pieniedzy. Problem w tym, ze dzieci Adama i Bolka dorastaja i obaj podejmuja decyzje o zakupie mieszkania. Adam - pierwszego, ale duzego, Bolek - drugiego, wiekszego. I teraz: Adam odlozyl przez te 15 lat w sumie 80KPLN. Malo, smieje sie z niego Bolek, ktory przeciez przez te 15 lat splacal mieszkanie, za ktore zaplacil 200KPLN. Bolek sprzedaje mieszkanie za 200KPLN (na normalnym rynku nieruchomosci wzrost wartosci jest o inflacje - a inflacje pomijam w obliczeniach po obu stronach - m.in. dlatego 5% zysku Adama). Bolek, caly w skowronkach, sprzedal swoje mieszkanie za 200KPLN i musi teraz "tylko" oddac bankowi pozostala kwote do splaty. Poniewaz wzial kredyt na 200KPLN z ratami rownymi, oprocentowaniem 5,8% (obecna najlepsza oferta na 100% wartosci w PLN), zostalo mu do splaty 140KPLN. Splacil i zostalo mu w kieszeni 60KPLN - o jedna czwarta mniej niz Adamowi. I nagle sie okazuje, ze ten co "topil" kase w wynajmie ma wiecej niz ten co "placil na swoje". Adam ma na start 80KPLN na zakup mieszkania, Bolek tylko 60KPLN... Zrozumiale to jest, czy mam liczyc na jabluszkach zeby szanowni imbecyle zrozumieli? Odpowiedz Link Zgłoś
tk_s Re: *** Wersja dla idiotow *** 07.10.09, 18:11 trzy uwagi: 1. po co tyle epitetów? "kretynka", "durna" etc., bez byłoby sympatyczniej 2. po co się tak gorączkujesz, przecież lubisz "kretynów" (wnioskuję z nicka ;)) 3. zazdroszczę Ci dużej ilości wolnego czasu (luźna praca, wygrana w totka?) poświęconego na edukację ekonomiczną społeczeństwa, może powinieneś założyć bloga? pozdro! -------------------------------------------------------- Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter) -------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Epitety to rodzaj barokowych... 07.10.09, 19:56 ...ornamentow. Jak siusiaczki u aniolkow ;) Goraczkuje sie, bo nie rozumiem jak mozna do tak powaznych decyzji podchodzic bez krzty rozumu, kierujac sie irracjonalnymi przeslankami (typu wynajem=strata, kupno=inwestycja)... A ilosc wolnego czasu niestety wynika z faktu pracy z ludzmi sporo starszymi ode mnie co przeklada sie na ich wydajnosc. W totka nie wygralem jeszcze, niestety ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fuX Re: Epitety to rodzaj barokowych... IP: 201.244.193.* 08.10.09, 06:07 Epitet – wyraz (przymiotnik, rzeczownik lub imiesłów) określający przedmiot: "brzydkie kaczątko", "słodki całus" ,"zły bandyta", "wrota piekieł", "tętniące myśli". Jest figurą stylistyczną stosowaną w retoryce i poezji. Potocznie epitet oznacza przezwisko. za pl.wikipedia.org/wiki/Epitet Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pinuchna Re: *** Wersja dla idiotow *** IP: 217.8.176.* 07.10.09, 18:36 Bardzo się spociłeś paląc tego papierosa i obmyślając te wypociny? Ja wolę "na przyszłość" odkładać i lokować te pienądze, które nie poszły z papierosowym dymem i cieszyć się z tego co mam i czym mogę dysponować teraz i tutaj. Sprzedać jak bedzie taka potrzeba lub dokupić coś za następny kredyt, jak bedzie taka okazja. Rachunek zysków i strat zrobimy za 15 lat? Podstawowy błąd kolego - jesteś przekonany o swojej nieomylności i uważasz, że podejście innych do zagadnień finansowych jest oparte o z góry błędne założenia. Jest to grzech powszechny, który popełniło również wielu uznanych w świecie finansistów wierzacych głęboko w swoją nieomylność. Druga sprawa, to taka, że każdą dyskusję można prowadzić na pewnym poziomie. Twój poziom zdradza charakter raczej zarozumiały, niedopuszczający alternatywnych pogladów na życie, a szczególnie na tematy finansowe. Prawdopodobnie jesteś młodym osobnikiem, który coś tam sobie poczytał, policzył i teraz "bryluje" na forum. Co do przedstawionej historyjki: same suche wyliczenia są prawidłowe. Ale nie uwzględniłeś wielu zmiennych czynników, których nie jesteś w stanie przewidzieć na przestrzeni 15 lat. I być może ten głupi Bolek będzie spał spokojnie w swoim mieszkaniu, podczas gdy mądry Adam ( tak masz na imię ? ) będzie drżał o swoje finansowe inwestycje śpiąc w cudzym mieszkaniu, bo oprocentowanie lokat spadnie do poziomu inflacji, a brak nowych inwestycji na rynku mieszkaniowym spowoduje wywindowanie cen na rynku wtórnym. I Adam już nigdy nie będzie miał swojego mieszkania, a jego dzieci nie dowiedzą się co to jest akumulacja rodzinnego kapitału itp., bo kapitał zginie w otchłani inflacji lub kolejnej denominacji waluty :) Mimo wszystko pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
verbum_caro Re: *** Wersja dla idiotow *** 07.10.09, 20:02 Gość portalu: Pinuchna napisał(a): > Podstawowy błąd kolego - jesteś przekonany o swojej nieomylności i > uważasz, że podejście innych do zagadnień finansowych jest oparte o > z góry błędne założenia. Jest to grzech powszechny, który popełniło > również wielu uznanych w świecie finansistów wierzacych głęboko w > swoją nieomylność. Fakt faktem, że kretynofil czasem przypomina weterana z Wietnamu. Lata ciężkich bojów na forum przeciw przeważającym siłom wroga odcisnęły silne piętno na jego psyche i retoryce. Ograniczając ilość eufemizmów do niezbędnego minimum – trochę nam kretynofil schamiał. Inna sprawa, że twój pierwszy post był bardzo słaby. To co napisałaś było książkowym przykładem myślenia życzeniowego. Pomijanie niewygodnych faktów, nierealne założenia na przyszłość i podpieranie się własnym doświadczeniem, które nijak się ma do konkretnie opisywanej sytuacji… Kupiłaś mieszkanie przed 2005r – rozumiemy – to był genialny ruch – gratulacje! Niestety poziom merytoryczny twojego postu zniechęca do rzeczowej dyskusji i stąd pewnie żywiołowa reakcja (której nie usprawiedliwiam i nie popieram, tylko szukam motywu). Kretynofil jest ostro ufiksowany na temacie "nieruchomości", ale fakt- faktem, że wiedzę ma, i niestety jego prognozy się sprawdzają i będą się sprawdzać dalej. Twój drugi post niewiele jest lepszy od pierwszego. Piszesz, że przyszłość może wyglądać różnie i może się okazać, że kredyt będzie bardziej opłacalny niż wynajem. Naprzeciw rzeczowej, opartej na sporym materiale, prognozy z wyliczeniami, ty proponujesz nam swoje fantasmagorie, które dlatego powinny się sprawdzić w przyszłości... że Ty tak chcesz! (dla przypomnienia: prognozy o wzroście cen mieszkań w jakiejkolwiek perspektywie czasowej opowiadają już tylko deweloperzy, a i to nie patrząc w oczy) Mieszasz ludziom w głowach opowiadając niestworzone historie, że, a jedyny twój kontrargument jest taki, że krtynofil jest młody i dlatego, że młody pewnie nie ma racji. Przyszłość jest nieodgadniona i to jest fakt, tyle oczywisty co niewiele wnoszący do dyskusji. Chodzi wszak o to by prognozować rozwój sytuacji ekonomicznej w oparciu o dostępne dane, a twoje prognozy to znów myślenie życzeniowe. Można tak oczywiście żyć i nawet przeżyć całe życie, ale proszę nie porównuj swojej opinii do solidnie uzasadnionych wywodów kreta (inna sprawa, że posiadanie racji nie upoważnia go do takiej retoryki). I nie radź ludziom na forum, bo jeszcze się znajdzie jakiś naiwniak, który ci uwierzy... a po co to komu?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pinuchnaa Re: *** Wersja dla idiotow *** IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.10.09, 22:32 Nie było moją intencją toczyć boje z kimkolwiek, a już z pewnością nie z "weteranem z Wietnamu" :) Co do prognozy z wyliczeniami, to jak przy każdych wyliczeniach dotyczących przyszłości "kretynofil" poczynił pewne uproszczenia i założenia. Śmiem bowiem twierdzić, że nie da się rozwiązać równania z tyloma niewiadomymi, nawet w oparciu o dane historyczne i analizy , nie robiąc pewnych założeń. Oczywiście moje mało-merytoryczne, jak to zostało określone, wypowiedzi też w tle miały pewne założenia, jak widać niezgodne z założeniami "kretynofila". I możemy na tym forum spędzić kolejnych kilka dni wymieniając ciosy i argumenty, ale to i tak nie zmieni faktu, że życie i rynek zweryfikują nasze założenia i ostatecznie one wystawią nam rachunek zysków i strat. Warto o tym pamietać zanim w takiej zażartej dyskusji przekroczymy próg zdrowego rozsądku :) Pozdrawiam i życzę dobrej nocy Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Wypociny? 07.10.09, 20:07 Coz, sama przyznajesz ze te "wypociny" sa matematycznie i ekonomicznie sluszne. Co do mojej nieomylnosci to jest ona faktem ;) Niemalze jak dogmat o nieomylnosci papieza ;) A, no i co do tych "skompromitowanych" autorytetow, to akurat moje poglady z reguly byly z ichnimi sprzeczne - jako kolejny przyklad mojej nieomylnosci ;) No i ostatnie: obawa lokatorow przed usunieciem. Wybacz, ale to co napisalas to durna demagogia. Kto sie bardziej boi utraty pracy? Adam, ktory zawsze moze sie przeniesc gdzie indziej, wynajac inne mieszkanie, albo nawet przemieszkac kryzys u rodzicow, czy Bolek, ktory co miesiac trzesie sie czytajac o planowanym spotkaniu rady NBP? Widzisz, bardzo fajnie opisalas to, do czego zawsze posuwali sie naganiacze - ze z wynajetego ktos moze Cie wyrzucic. Zapomnialas, jak i oni zawsze zapominali o jednym - ten kij ma dwa konce. Adam moze sie wyprowadzic bez konsekwencji, Bolek juz tego zrobic nie moze. Przynajmniej nie tak latwo... > Sprzedać jak bedzie taka potrzeba lub dokupić coś za następny kredyt, jak bedzie taka okazja. Rachunek zysków i strat zrobimy za 15 lat? Wiesz, chetnie. W momencie, kiedy "uciekajacy" pociag z mieszkaniami, ktory zostawial w tyle "przegrywajacych zycie", wjezdzajac na szczyt gorki, bardzo czesto cytowalem artykul z New York Timesa, analizujacy z perspektywy 15 lat identyczna gorke w Japonii. Obrazek, ktory z tego wyzieral wcale nie byl tak optymistyczny jak Ci sie wydaje... Zamiast szczesliwych mieszkancow "na swoim" opisywal ludzi uwiezionych na dalekich przedmiesciach, ktorzy traca wiekszosc swojego doroslego zycia na dojazdach do pracy i oczekiwaniu na dzien, kiedy beda mogli sprzedac mieszkanie za pieniadze ktore pozwola splacic reszte dlugu - w czasie kiedy ich "nieomylni" znajomi, ktorzy poczekali, zdazyli juz kupic mieszkania w centrum i je splacic... Tak wiec powtarzam: chetnie bym z Toba porozmawial za jakies pietnascie lat i dowiedzial sie co myslisz ;) Racji mi pewnie nie przyznasz, nie ma takiej opcji, ale cos czuje ze taka pewna siebie juz nie bedziesz... Odpowiedz Link Zgłoś
junk92508 Re: *** Wersja dla idiotow *** 07.10.09, 22:23 > Ja wolę "na przyszłość" odkładać i lokować te pienądze, które nie > poszły z papierosowym dymem i cieszyć się z tego co mam i czym mogę > dysponować teraz i tutaj. Oj cos nie w ta strone logika. To wynajem daje wieksza swobode - pracujesz Warszawa Mokotów - tam wynajmujesz, wynosisz sie do Łodzi - wynajmujesz tam, dostajesz pracę Warszawa-Praga - przenosisz się. A jesli chodzi o decyzje - to kupiles/as przed gorka - mialas/es ogromne szczescie - tak duzej gorki nie bedzie przez 20-30 lat. Malutkie gorki - moze za 8 lat - ale duza niepredko Dlaczego? DEmografia - tego w zaden sposob nie przeskoczysz. Rocznik 1983 to 700tys ludzi i kazdy kolejny to jazda w dol... rocznik 2003 to 350tys ludzi... A mieszkan caly czas przybywa... deweloperzy moga wyhamowac ale inwestorzy indywidualni buduja praktycznie pelna para - zwolnili tylko o jakies 10% ... sam sie wlasnie staram o pozwolenie na budowe... Dodaj do tego chore ceny mieszkan - 0.5mkw za pensje (norma w UE to ponad 1mkw za pensje) - przy w miare elastycznej gospodarce jest to na dluzsza mete nie do utrzymania... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: *** Wersja dla idiotow *** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 18:39 Wszystko pięknie, ale skąd wziąłeś założenie, że jeżeli rata kredytu + czynsz wynosi 1300, to wynajem takiego samego mieszkania kosztuje 1000? Te wielkości można określić tylko orientacyjnie. Koszt najmu może zależeć od humoru właściciela i zdolności negocjacyjnych najemcy, a raty kredytów też przecież mogą się zmieniać. Równie dobrze można by założyć, że rata+czynsz = 1300, a wynajem 1500. A wtedy cała kalkulacja na 30 lat wygląda zupełnie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
comrade Kretynofil akurat tutaj bredzi 07.10.09, 20:06 Na wynajmowaniu nie oszczędza się wcale o tyle więcej niż na kredycie, media, czynsze itp. płaci się tak czy siak. "Czysta" kwota wynajmu porównana z kwotą raty kredytu musi być na tyle duża że procent składany przez te 30 lat będzie większy niż przyrost wartości mieszkania. Poza tym, kredyt można spłacać wcześniej! W ciągu 30 lat zdarzą się ze dwie-trzy mocne górki na których mając mieszkanie można je sprzedać i skasować znacznie więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
verbum_caro Re: Kretynofil akurat tutaj bredzi 07.10.09, 20:24 comrade napisał(a): > W ciągu 30 lat zdarzą się ze dwie-trzy mocne górki na których mając > mieszkanie można je sprzedać i skasować znacznie więcej. To częściowo prawda (choć wątpię, żeby w najbliższych 25 latach była górka większa niż ostatnia), ale nie to jest najważniejsze. Ważniejsze, ż w ciągu 5 lat będzie duuuuży dołek, na który można poczekać i wtedy wziąć kredyt. Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek LOL!! 08.10.09, 03:49 > To częściowo prawda (choć wątpię, żeby w najbliższych 25 latach była górka więk > sza niż ostatnia), ale nie to jest najważniejsze. LOL! Odrabianie tych 20-30% ktore stracilo od gorki, odbedzie sie w ekspresowym tempie.. Z tego prostego powodu, ze developerzy zamrozili aktualne inwestycje, i nie otwieraja nowych.. > Ważniejsze, ż w ciągu 5 lat będzie duuuuży dołek, na który można poczekać i wte > dy wziąć kredyt. Naprawde w to wierzysz?? Chyba musisz byc zwolennikiem teorii, ze kryzys bedzie sie rozwijal w dalszym ciagu.. Zaledwie w ciagu miesiaca potrafily podrozec o 8% w Lodzi.. waluty.com/resources/Open%20Finance(1).jpg W wiekszosci miast sa wzrosty Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Pewnie ze bredzi ;) 07.10.09, 20:33 > Na wynajmowaniu nie oszczędza się wcale o tyle więcej niż na kredycie, media, czynsze itp. płaci się tak czy siak. A gdzie ja licze media? Jesli piszesz o czynszach, to rozumiem ze masz na mysli zaliczki dla administracji - ktore z reguly sa wliczone w czynsz dla wlasciciela mieszkania. > "Czysta" kwota wynajmu porównana z kwotą raty kredytu musi być na tyle duża że procent składany przez te 30 lat będzie większy niż przyrost wartości mieszkania. A co to jest "przyrost wartosci mieszkania"? Piszesz o inflacji? Wyjasnilem dlaczego jej nie uwzglednilem... Chyba rzeczywiscie trzeba bylo liczyc na jabluszkach... > Poza tym, kredyt można spłacać wcześniej! Trzeba bylo nie grzebac palcem w dupie, tylko czytac uwaznie. Podalem Ci rachunek "zyskow" i strat przy wczesniejszej splacie kredytu - i zapewniam Cie ze im wczesniej, tym gorzej... > W ciągu 30 lat zdarzą się ze dwie-trzy mocne górki na których mając mieszkanie można je sprzedać i skasować znacznie więcej. Oooo, a masz jakies dane na poparcie tej tezy? Bo wiesz, akurat dane historyczne pokazuja cos zupelnie innego - te "gorki" zdarzaja sie "nieco" rzadziej i nie maja nic wspolnego z gorka, ktora obserwowales w PL na przestrzeni ostatnich kilku lat... Z gorkami sa jeszcze dwa problemy - raz, zakladasz ze Adam na gorkach nie zarobi (bo, oczywiscie, gorki to sa tylko w nieruchomosciach, oprocentowanie lokat, jak ostatnich 12 miesiecy pokazalo, nigdy sie nie zmienia...) - a to nieprawda; druga sprawa, ze Adamowi znacznie latwiej bedzie sie wycofac na gorce niz Bolkowi - ogolnie w tym rzecz, ze Bolek moze musiec sie przeprowadzic "w dolku", bo nie bedzie mogl czekac (zobowiazania!). Adam takiego problemu nie ma - nie musi kupowac mieszkania na gorce. A roznica jest taka, ze Bolek sprzedawac w dolku (wtedy, paradoksalnie, najbardziej mu sie to oplaca) bedzie przez 12-24 miesiace, a Adam, nawet na gorce, kupi bardzo szybko. Jest taki termin w ekonomii - plynnosc. Zwroc uwage, ze Adam ma dostep do swoich pieniedzy przez caly czas, Bolek nie ma tego komfortu, bo cos takiego jak "jego" pieniadze, nie istnieje... Odpowiedz Link Zgłoś
kretynofil Skad? 07.10.09, 20:09 Z obserwacji. Mysle ze na dzien dzisiejszy bylaby to raczej relacja 1500 PLN wynajem, 3000 PLN rata kredytu... I predko sie to nie zmieni... Odpowiedz Link Zgłoś
tk_s Zależy gdzie... 07.10.09, 21:07 U mnie póki co rata ostatnia 1600 pln + 300 za eksploatację (w tym fundusz remontowy). Wynajem porównywalnego gniazdka (z garażem podziemnym) to obecnie, nawet przy obecnym dołku około 2000 pln... więc w sumie porównywalnie. -------------------------------------------------------- Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter) -------------------------------------------------------- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mandolinka Re: Latajaca glupota? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 21:34 > > Oczywiście tak też można "kalkulować" i czekać na uzbieranie pieniędzy na > własne mieszkanie około 30 lat. > > Prosze Cie, nie rozsmieszaj mnie :) > > Mozna, zamiast tego, kupic mieszkanie dzisiaj, jakies 30m2 i mieszkac w nim trz > ydziesci lat - z dwojka doroslych, studiujacych dzieci ;) powinieneś wziąć jeszcze pod uwagę, jakie mieszkanie wynajmie się dzisiaj za 1000 zł. we wrocławiu to co najwyżej pokój 2-osobowy w mieszkaniu studenckim możnaby za tę cenę dostać. bez rachunków oczywiście. kawalerki zaczynają się od 1200 (mam tu na mysli te przyzwoite - czyli z łazienką i wc w lokalu, a nie na półpiętrze). śmiejesz się z własnego 30-metrowego mieszkania za 1000 zł, ale czy mieszkanie w 20-osobowym pokoju w mieszkaniu studenckim nie byłoby gorsze? bo na coś lepszego 1000 zł, moze nie wystarczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Latajaca glupota? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 22:34 poczekaj ponad miesiac,ceny nieco opadna - studenci powodem takiego stanu reazczy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przebi Re: Latajaca glupota? IP: *.chello.pl 07.10.09, 23:10 >A ja mam inne podejscie - wygralem w totka. I to jest moje >podejscie. >Rany Chryste, ten temat na nieruchomosciach byl walkowany po sto >razy - jesli ktos kupil mieszkanie przed 2004 rokiem to zarobil. >Jak ktos kupil w 2007-2008 to jest na samym spadku wartosci w plecy >okolo 20%, jesli jeszcze wzial kredyt w CHF to wartosc kredytu >wzrosla mu o 20-50%. I tacy ludzie sobie moga co najwyzej nerke >sprzedac jak im sie noga powinie, bo przez 20 lat beda placic raty >marzac o tym, zeby wartosc nieruchomosci wreszcie sie zrownala z >wysokoscia pozostalego do splacenia kredytu... Jasne. Jak ktoś kupił przed 2005 zarobił. Jak w 2007 lub 2008 to stracił. Ale teraz chyba znowu jest w miarę dobry okres, żeby kupić. Frank wysoko. Nieruchomości spadły. Więcej chyba już za bardzo nie spadną. Więc generalnie jest spora szansa, że się będzie to opłacać... Odpowiedz Link Zgłoś
verbum_caro Re: Latajaca glupota? 07.10.09, 23:48 Gość portalu: przebi napisał: > Jasne. Jak ktoś kupił przed 2005 zarobił. Jak w 2007 lub 2008 to > stracił. Ale teraz chyba znowu jest w miarę dobry okres, żeby kupić. > Frank wysoko. Nieruchomości spadły. Więcej chyba już za bardzo nie > spadną. Więc generalnie jest spora szansa, że się będzie to > opłacać... Kolega widzę zabiera się za łapanie spadającego noża. Fakt złotówka się jeszcze umocni - bez szału, ale pewnie do tych 2,4-2,5 frank dobije. Za to marże przyzna kolega lekko z dupy wzięte(powiedzmy sobie szczerze takie marże to będzie standard, na ale przecież nie przy takich cenach na nieruchomości!!!). Póki co jeszcze boleć nie będzie, bo stopy na franku żadne, ale to już nie potrwa długo (bierzesz kredyt na dziesiątki lat). Do marży dołożą ci za paręnaście / parędziesiąt miesięcy jeszcze 5-7% LIBOR, (jak już bankierzy centralni skończą się oszukiwać, że można przed kryzysem uciekać wiecznie do przodu) Już widzę te artykuły w Wyborczej jak źli bankierzy nie powiedzieli klientom, że libor może wzrosnąć!!! Mówisz, że nieruchomości więcej nie spadną... Kwestia opinii. Ja uważam, że cena jest dwukrotnie zawyżona i jedyną możliwością utrzymania takiego stanu rzeczy w dłuższym okresie byłaby intensywna akcja kredytowa podobna do tej z czasów boomu. A ponieważ jak już wcześniej wspomniałem stopy pójdą w górę, tani pieniądz się skończył i ludzi nie będzie stać na kredyty. Więc odpowiadam ci : Nie!!! To nie jest dobry czas na kupowanie nieruchomości. To jest oczywiście gra dla cierpliwych, bo na solidny spadek można będzie poczekać jeszcze i 2-4 lata. Ale obserwując machlojki środowiska deweloperów - zmowy cenowe, Rodziny na swoim, kurczowe trzymanie się nierealnych cen, dramatycznie przeinwestowane projekty, na których nikt nie chce realizować strat; gdy widzę te wszystkie zabiegi, to jestem spokojny. Upadek nastąpi szybko i baaaardzo nisko. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
verbum_caro Re: Latajaca glupota? 07.10.09, 23:52 i na koniec jeszcze ciekawy link mortgage-x.com/general/indexes/libor.asp Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zadowlony Re: Prosze bardzo: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.09, 20:39 BZDURA, mam kilka mieszkań, część z nich kupionych na kredyt, wszystkie są wynajmowane i zarabiają na siebie z dużą nawiązką. Pomyślcie, jaki idiota będzie wynajmował mieszkanie jeśli na tym nie zarobi? Odpowiedz Link Zgłoś
racetam Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 07.10.09, 09:56 Gość portalu: Jacco napisał(a): > -alimentów nie mam > -internet za darmo (notabene 200zł to co to za łącze?) > -czynsz 0zł (własny mały domek,podatek 60zł rocznie:)) > -prąd etc. ~200zł max > -z komunikacji nie korzystam,paliwo do auta ~250-300zł > -nie kupuję na raty > -kino i teatr też masz wybitnie drogie > > Razem 500zł?Więc z 2tys. zostałoby mi 1500 na jedzenie i chemię.NIe > jadam na mieście, a obiady mogę wykupić w firmie po 2,6zł:)) > naprawdę dobre. > > P/S twoje zycie nie jest skromne,bo skoro masz 1000zł alimentów to i > nieźle musisz zarabiać.Druga sprawa płacić 1000zł za wynajem to > lepiej płacić ten 1000 na swoje (kredyt) hahahaha. 1000zł raty za kredyt to kredyt na 190tyś na 30 lat, za 190 tyś toconajwyżej kawelerke w kiepskich dzielnicach można kupić. Jak masz własny domek, to nie zapomnij doliczyć kosztów związanych z remontem co kilka lat oraz naprawami oraz koniecznie gaz. 1 wejściówka do kina to 26zł, teatr minimum 40 od os za wejściówke. Paliwo do auta 250-300 zł znaczy że do pracy jeździsz jakieś 10km bez korków... nie przyrównuj siebie i swoich wydatków do innych mieszkając w olszytnie, gdzie koszty życia są ułamkiem tego co w innych miastach... Odpowiedz Link Zgłoś
jimmyjazz błąd 07.10.09, 10:50 racetam napisał: > hahahaha. 1000zł raty za kredyt to kredyt na 190tyś na 30 lat, za > 190 tyś toconajwyżej kawelerke w kiepskich dzielnicach można kupić. Gościu wynajmuje za 1000 zł 23m2 kawalerkę. Więc za 190 tys. kupi cos podobnego bez wysiłku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: błąd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.09, 11:43 > Gościu wynajmuje za 1000 zł 23m2 kawalerkę. Więc za 190 tys. kupi > cos podobnego bez wysiłku. Jeśli ma zdolność kredytową. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Radek Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.chello.pl 07.10.09, 09:58 No widzisz, każdemu wytarcza inna kwota. Mam prawie dwójkę dzieci, kredyt na mieszkanie w dużym polskim mieście i za 2000 miesięcznie nie miał bym co jeść. Nie wszyscy (zdecydowana mniejszość?) mają szczęście posiadania własnego domku :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karina Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.09, 10:04 Wynajem pokoju - 500 zł media + internet - 300 zł bilet miesięczny - 90 zł trzeci filar + ubezpieczenie - 160 zł telefon - 80 zł razem 1130. Przy zarobkach 2300 netto. Nie wliczam w to higieny, ubrań, kina i innych przyjemności. Nie moge kupić sobie mieszkania, bo nie ma zdolności kredytowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nick Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.icpnet.pl 07.10.09, 15:49 60 zł rocznie, ale mnie rozbawiłeś, a czym grzejesz? znalezionymi gałęziami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacco Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.makronet.pl 07.10.09, 16:21 Gość portalu: nick napisał(a): > 60 zł rocznie, ale mnie rozbawiłeś, a czym grzejesz? znalezionymi > gałęziami? Jak coś czytasz i odpowiadasz,to przeczytaj to 10x posiedź w kącie,namyśl się i odpowiedz.Napisałem nie mam czynszu,tylko podatek od nieruchomości.Na ogrzewanie niedługo nie będę wydawał wcale,kwestia oczywiście wcześniejszej inwestycji.Obecnie elektryczne,które to ponoć jest drogie a wydaję o połowę mniej jak matka która ma gazowe i 1/3 tego co sąsiadka paląca węglem.Cuda prawda?. Ktoś napisał,żebym nie porównywał Olsztyna.Niby dlaczego skoro ludzie piszą tu z całej Polski a nie tylko z Wa-wy.W Olsztynie mieszkanie ~40m2 kupisz za 170-180tys i wtedy rata wychodzi nawet poniżej 1000zł (wiem ,bo od roku kolega spłaca kredyt) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ass WOW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 13:38 cztery kafle na jedzenie i higiene, fpyte o_O Odpowiedz Link Zgłoś
aliens Gdzie takie ceny?? 07.10.09, 19:22 Wynajem za 1000zł?? chyba od znajomego?? Co do kosztów związanych z higieną i jedzeniem to przesadziłeś. Ja i moja dziewczyna przez rok wynajmowałem od znajomego mieszkanie w centrum Warszawy (1100zł z czynszem). Na życie składaliśmy się po 1400zł na wspólne konto rozliczeniowe w mBanku. Razem daje to 2800zł na wynajem i wszystkie inne liczniki, jedzenie, higiena i od czasu do czasu kino oraz jedzenie w restauracji itp. Zawsze nam coś zostawało. Oczywiście jeśli płacilibyśmy za wynajem chorą cenę rynkową, to nie wyglądałoby to tak fajnie, ale nie zmienia to faktu, że przesadziłeś z tymi kosztami na higienę i jedzenie.. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 08.10.09, 18:15 W jakim kinie bilety są za 50 zł? Odpowiedz Link Zgłoś
the_last_guardian_angel Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 08.10.09, 18:34 sundry napisała: > W jakim kinie bilety są za 50 zł? Jesteś kretynem? Bilety są ok. 25 PLN, ale zwykle chadza się z kimś... W. Odpowiedz Link Zgłoś
sundry Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 09.10.09, 11:06 On policzył 100 za dwa,więc zastanów się,zanim zapodasz chamską odzywkę:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pko Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 91.208.10.* 08.10.09, 08:17 jako student to 2000 ale jak jest rodzina kredyt mieszkaniowy samochod i inne wydatki to mysle ze ok 5 tysi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwona Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.09, 09:59 chciała bym zarabiać netto 6500-7000 zł myślę, że była by to kwota aby spokojnie żyć w Warszawie i zaoszczędzić na wakacje. Wychowanie i utrzymanie dzieci jest kosztowne.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 11:12 ... jestem po wrażeniem wypowiedzi. Nie mieć pieniędzy i cieszyć się życiem, żyć, przeżyć. Jak to się robi??? Jak przeżyłeś jeżeli Twoi rodzice nie mieli pieniędzy???? Skąd masz komputer, że możesz odpowiadać, jak udaje Ci się przeżyć - powietrzem żyjesz???? Na więźnia jest 2.500,oo zł na miesiąc, żeby go utrzymać. Jedzenie, lekarstwa, opieka medyczna - i czy to jest sprawiedliwe???? Gdybym miała taką kwotę na osobę, mogłabym spokojnie żyć. Ja mam na osobę 600,00 zł - nie jest lekko!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: playazzz Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.09, 13:30 To cieszyc sie zyciem czy skromnie. 3k eur Odpowiedz Link Zgłoś
czerwony-ruski-pedal Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 05.10.09, 14:39 krasny_staw2 napisał: > Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" ,żyć skromnie,ale nie mieć > problemów finansowych ? > Coś koło 2 tysięcy miesięcznie(?) tyle to jako kawaler bez panienki i kolegów na garnuszku mamy w Biszczadach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.chomiczowka.waw.pl 05.10.09, 19:39 Przy 3 osobowej rodzinie około 6000zł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kukok Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.acn.waw.pl 07.10.09, 10:06 ja to bym raczej potrzebował tak sobie myślę, że z około 5 tysięcy miesięcznie co najmniej, albo i nawet co najmniej 5,2 tys. na miesiąc, i to raczej bądź co bądź dolarów albo tak sobie myślę że nawet aż euro, absolutnie nie tych miedzianych złotych amordercato.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emuriel Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 12:54 Jak ma sie mieszkanie po babci to może i tak. Przy kredycie 6000 to na styk wystarcza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Balon Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.09, 21:48 Wydaje okolo 750 zlotych miesiecznie na zywnosc, mydlo, ubrania i uzywki (obiady jem w restauracjach) Do tego dochodzi 600 zlotych na utrzymanie domu i 1000 zlotych na samochod (utrzymanoie + amortyzacja). Tak wiec za okolo 2400 zlotych zyje niczego sobie nie odmawiajac. Musze jednak wspomniec, ze mieszkam na prowincji i nie mam rodziny na utrzymaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marian Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 91.123.169.* 07.10.09, 21:23 obiady jesz w restauracjach i kosztuje Cie to miesiecznie ponizej 750 zł ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flegamina więcej, niż jesteś w stanie wydać IP: *.chello.pl 05.10.09, 22:08 to jedyna prawidłowa odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.09, 09:09 zarabiam w przedziale 4-5k na reke i nie mam z zycia zadnej radosci, bo caly czas pracuje. zatanawiam sie, czy cieszylbym sie z zycia, jakbym zarabial polowe mniej, ale mial wiecej czasu na samo zycie wlasnie. jedyny plus, to ze pieniedzy nie brakuje, ale radoscia z zycia bym tego nie nazwal. wiec odpowiedz brzmi - nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziejzajs polska to drogi kraj IP: *.adsl.inetia.pl 07.10.09, 09:44 gaz 300 prąd 250 podategk grunt 33 woda 30 szambo 250 ochrona 100 tv 75 internet 100 telefony (dom, żona, ja) 160 samochód mój ubezp. 150 (roczne/12) sam. mój paliwo 250 sam. żony ubezop. 90 sam. żony paliwo 250 przedszkole (2 dzieci, pryw.) 1300 jedzenie 2500 ubrania (2 dorośli i 2 dzieci) 400 zł ZUS (sobie sam płacę) 700 (tylko to razem 6540 zł / mies. netto) To obowiązki Teraz przyjemności: - jedno spotkanie ze znajomymi / mies. - 200 zł (tyle wydajemy na jedzenie/alkohol, gdy kogoś zapraszamy) - jedno kino dla całej rodziny 100 zł - składka mies. na wakacje 330 zł (co daje 4000 zł/rok) - wino + sery (kilka butelek / mies) - 100 zł (skromnie licząc) - książki (b. skromnie) - 100 zł - jeden knajpa - 150 zł - hobby - 300 zł (na dwie os. / miesiąc to chyba też skromnie) razem 8200 zł netto nie liczę napraw/mat. ekspl. samochodów, remontów domu amortyzacji samochodów żadnych inwestycji, nic jeśli żona jest nauczycielką, to zarabia 1500 zł netto, mąż musi wyrobić 6700 netto (czyli coś pod 9-10 tys. brutto) i nic wtedy nie oszczędzają (czytaj: wegetacja na emeryturze) Odpowiedz Link Zgłoś
sparker Re: polska to drogi kraj 07.10.09, 11:58 By żyć szczęśliwie: - mąż musi wyrobić(!) 6854,46 zł uwzględniając, że żona dzierganiem szalików (323,00 zł/mies.) zarobi na swoje szambo (250zł/mies.) - małżeństwo w ramach ograniczenia swojego hobby (300zł/mies) zajmie się rzeźbą w chlebie (tańsza) - rezygnujemy z wina i serów na rzecz wegańskich Chrupek Ojca Klimuszko nie liczę napraw, mat.ekspl. sam., amortyzacji ponętnej sąsiadki, obsuniętej rynny i długopisu wbitego w głowę inkasenta rozwagi życzę Odpowiedz Link Zgłoś
uknown 10 tys. netto PLN 07.10.09, 09:36 Poniżej to jest niestety wegetacja, od takiej kwoty stać cię już na większość atrakcji i rozrywek ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: HA HA HA HA Re: 10 tys. netto PLN IP: 81.26.13.* 07.10.09, 14:07 rozbawiłeś mnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mark To zalezy co rozumiesz przez "cieszyc sie zyciem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 09:36 Jesli myslisz, ze "cieszenie sie zyciem" zalezy od wysokosci zarobkow to bardzo sie mylisz. I nie sluchaj forumowych "madrali", ktorzy napisza Ci, ze zycie zaczyna sie od 5000zl/m-c, bo daleko nie zajdziesz. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaq Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 07.10.09, 09:51 To zależy, czy masz rodzinę, czy jesteś sam(a), czy masz własne mieszkanie, czy spłacasz kredyt, czy wynajmujesz, w jakim mieście mieszkasz i czy do "cieszenia się życiem" potrzebny Ci codziennie obiad w knajpie, a w weekendy rekreacyjne loty szybowcem, czy niekoniecznie ;) Jednym słowem nie da sie odpowiedzieć. Ale dwa tysiące dla jednej osoby to moim zdaniem za mało, żeby się utrzymać w Warszawie (mieszkając samodzielnie). Może w mniejszym mieście wystarczy tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
enigm-a Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 07.10.09, 09:59 Nie ma takiej sumy. Oczywiście, możęsz założyć, że będzie to 5000 netto, a jak osiągniesz ten pułap, będziesz miał inne potrzeby i na pewno Ci zabraknie. A poza tym dlaczego tylu dobrze zarabiającyh ma depresję? Mimo zarobków - życiem cieszyć sie nie potrafi. Odpowiedz Link Zgłoś
woda.na.mlyn Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 07.10.09, 10:17 Gdy praca jest naszą pasją i radością życia, to wynagrodzenie nie jest aż tak istotne. Przynajmniej jest tak do chwili, gdy nie pojawi się rodzina, wtedy źle opłacaną cudowną pracę przychodzi zamienić w dobrze opłacaną katorgę. I tak oramy, oramy, aż dzieci dorosną i mamy tyle, aby móc nie pracować i cieszyć się życiem ;-) Jedyny minus, że wtedy już niewiele nam z reguły do szczęścia potrzeba ... człowiek się co rano cieszy, że się jeszcze żywy obudził :-P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kubek Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.chello.pl 07.10.09, 10:01 ja mam na reke 4k, moja zona okolo 2,5k miesiecznie, dzieci jeszcze nie mamy - te pieniadze pozwalaja nam zyc bezstresowo, jezdzic dwa razy w roku za granice na wakacje, utrzymywac dwa samochody i mieszkanie i co miesiac odkladac calkiem fajna sume na konto. ALE ... poki co nie odwazylbym sie np. kupic dzialki i budowac domu na kredyt - uwazam, ze zarabiamy na to jeszcze za malo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenuta Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.adsl.inetia.pl 07.10.09, 10:02 Mieszkam w małej miejscowosci, wszedzie ejst daleko, wiec trzeba mieć albo autko, albo liczyć na komunikację miejską, zeby dostać się gdzieś. Od tego roku zarabiam 2,5 tys na rękę, przedtem był to 1 tys. Mieszkam z rodzicami, nie mam rodziny. Oszczednosci jakoś też nie mam. Spłaciłam na początku tego roku kredyt studencki,który brałam przez 4 lata studiów, czyli zajęło mi to jakieś 4 lata, z czego bardzo się cieszę. W międyzczasie skończyłam dwie podyplomówki, za które zapłaciłam sama. Teraz wreszcie nie mam żadnych długów, ale nie mam też nic, 5 tys oszcedności. Jeżdżę domowym wspólnym autem, w które inwestuję, gdy sie zepsuje lub leję paliwo, gdy jest pusty bak. Płaciłam cały czas część lub wszystkie domowe rachunki, gdy w budżecie rodziców nie było środkówych. Teraz od 3 miesiecy tego nie robię - oszczędzam na swoje mieszkanie. Korzystam z życia?: nie kupuję markowych ubrań, spotykam sie z przyjaciółmi, wyjeżdzam i zwiedzam, w tym roku było to po kilka dni w górach i nad morzem, koszt obu wyjazdów jakieś 1300 zł. Prywatne rachunki to internet i telefon, około 150 zł razem. Kino, sporadycznie, może dwa razy roku, imprezy również sporadycznie, jak już raczej nasiadówki w gronie przyjaciół. Jedzonko podczas spotkań ze znajomymi w fajnych knajpkach. Czasem jakaś randka - płacę za siebie. Dokładam się do wydatków bieżacych domowych - żywieniowych, około 500 zł. Teraz mam nadzieję, że ureguluję swój budżet. I suma oszczędnośći wzroscie, chyba, że pojawią się nieprzewidziane wydatki, jak w tym miesiącu, przymusowy remont jednego z pomieszczeń domowych. Z zalem stwierdzam, ze jescze dlugo nie będę miała środków na wkład własny, zeby dostać kredyt mieszkaniowy. Ale według mnie 3 tys. na rękę wystarcza na spokojne zycie w malej miejscowość, i na to, zeby pod wplywem chwili umówić się ze znajomymi i pojechac np. na weekend gdzieś w Polskę, niekoniecznie na to by za czesto wejsć do sklepu i kupić bluzkę, która akurat nam sie podoba. A moze to dlatego, ze nie szaleję po sklepach:) Odpowiedz Link Zgłoś
carrie78 a koszty dziecka w wieku szkolnym???? !! 07.10.09, 13:49 Bedąc samemu mozna przezyc za 2 tys. ale juz nawet jedno dziecko w wieku szkolnym to spory wydatek: - wyprawka szkolna 400 PLN (jednorazowo) - obiady i sniadania 100 PLN/mies - wyjazdy do teatru 30 PLN/mies - składka na materiały plastyczne do klasy 20 PLN/mies - szkoła muzyczna 370 PLN/mies - angielski 150 PLN/mies (rozbiłam na raty, płace za semestr 640 zł) - taniec 50 PLN/mies To jest minimum 720 PLN/mies za same zajęcia szkolne i pozaszkolne. dodajcie do tego 2 x mies. urodziny koleżanek i kolegów - po ok. 30 zł na prezent. Do tego ubrania, buty (co sezon nowe, rośnie), kapcie na rózne zajęcia, itp. Żeby mieć dzieci trzeba naprawdę dobrze zarabiać. Odpowiedz Link Zgłoś
diaaaaas apetyt rośnie w miare jedzenia 07.10.09, 10:04 Masz 5 tysięcy, chcesz 10 tys bo chcesz lepszy samochód, masz 10 tys, chcesz 30 tys bo chcesz mieszkanie w bardziej prestiżowym miejscu itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.chello.pl 07.10.09, 10:21 tak, 2 tysiące... EURO. Netto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmk Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.acn.waw.pl 07.10.09, 10:35 Ha, ha, ha w wiekszosci bogatych panstw Unii taka pensja uchodzi za dobra. Nie za "bardzo dobra", ale juz "dobra". Szybko gonimy Zachod w pogoni za kasa! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.adsl.alicedsl.de 07.10.09, 11:19 Zgadzanm się. Mąż dostaje tyle na rękę i jest to uznawane za dobrą pensję w Niemczech. Do tego dodaję coś ja i jest fajnie:) Jesteśmy we dwójkę i właśnie taka kwota pozwala nam cieszyć się życiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wolf Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 193.201.36.* 07.10.09, 10:56 Mam 6 na rękę i generalnie ta kasa daje mi możliwości utrzymania nawet 2 osób i nie martwienie się zupełnie o finanse. I czasem nawet coś się odłoży (niestety nie zawsze). Mam 15-letni samochód, ale nie muartwie sie o paliwo, leje ile wlezie, mam stary komputer, ale fajny sprzet audio. Obiady jadam na miescie. Reszte zazwyczaj w domu. Materialnie jestem happy, ale tez nie zyje jakos specjalnie na maxa jak widac. Ale przy takim zyciu i takiej kasie - sprawa finansow nie istnieje. Jest git. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nina05 Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 11:20 Mamy ok.12 tys. misięcznie na 6 osobową rodzinę (4 dzieci).Raczej nam wystarcza.Rachunki ok.2000 miesięcznie (w tym lekcje angielskiego dla dzieci).Jedzenie ,środki czystości ok.3000.Obiady gotuję sama, robię różne przetwory i jest taniej. Ubrania ,książki,kino,teatr,wycieczki szkolne ok.1000.Czynsz 650zł (własne mieszkanie),bilety miesięczne ,benzyna,kieszonkowe,karty telefoniczne dla dzieci ok 1000.Najczęściej coś nam zostaje. Odpowiedz Link Zgłoś
majself Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 07.10.09, 11:07 Ja żyję skromnie za 900 zł miesięcznie (hobby: taniec orientalny, mieszkanie własnościowe, bez alimentów i bez dzieci). Zadowoliłyby mnie te 2 tysiące - pod warunkiem, że miałabym je tylko dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Arnika Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 11:09 Moja mama cieszy sie zyciem nie zarabiajac tak duzo. Po prostu nie wydaje na ubrania i kosmetyki, tylko na ksiazki i wyjazdy za granice. Ot! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: com 10 tys jest akurat IP: *.pl.tesco-europe.com 07.10.09, 11:27 jeszcze się odłoży co nie co:-) Odpowiedz Link Zgłoś
ravic.j Re: 10 tys jest akurat 07.10.09, 12:14 Pytanie nie jest wcale głupie, choć wydaj mi się mocno nieprecyzyjne. Jeżeli dobrze rozumiem autorkę wątku, próbujemy ustalić wysokość dochodów na przeciętne polskie gospodarstwo, które dają komfort finansowy, pozwalają spokojnie żyć, bez liczenia każdego grosza, trochę oszczędzić... Jednym zdaniem żyć, cieszyć się życiem, bez presji, że nasze przyjemności rujnują domowy budżet. Oczywiście, jeżeli dla kogoś przyjemnością jest kolekcjonowanie szwajcarskich zagerków to może być pewien problem. Moim zdaniem taką sumą jesk ok 7-12tys. netto (w zależności od wielkości miasta, ilości dzieci etc.). To jest dużo pieniędzy jak na polskie warunki, ale powiedzmy sobie szczerze jesteśmy biednym narodem. Radości w życiu nie da się oczywiście kupić, ale też trudno cieszyć się życiem gdy człowiek nie ma żadnego zabezpieczenia finansowego na wypadek wypadku, nie wie jak zapłaci w przyszłości za studia swoich dzieci, ani za co będzie żył na emeryturze. Najprościej (rodzina z dziećmi duże miasto) życie codzienne - 4-5 tys pln przyjemności - 500-1000 urlop - 500/ msc kredyt - 2,5 tys oszczędzanie cele krótkoterminowe - 1-2 tys cele długoterminowe - 2 tys Oczywiście wielu powie, że te wyliczenia to luksus. Może w Polsce, ale jak już wspomniałem jesteśmy raczej biedym krajem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a. Do ravic.j IP: *.aster.pl 07.10.09, 13:38 Zgadzam sie z Toba, Twoje wyliczenia ogolene sa b. przemyslane i powinny odwzierciedlac zalozenia finansowe domowego budzetu. Oczywiscie, roznice wynikną z rejonu/miasta, w ktorym sie zyje. Radosci nie da sie kupic, mądrze mowisz, ale mozna miec radosc, gdy sie nie mysli ustawicznie o pieniadzach, a raczej ich niedoborze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: negat Nie wiem ile, niektórym starcza 400 PLN netto IP: *.jota.za.digi.pl 07.10.09, 11:42 Bracie nie wiem, ja marzyłem o 1500 PLN netto, do niedawna pracowałem za 950 PLN, za to nie da się wyżyć dokładasz do życia dokładnie 500 PLN. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to że jestem po studiach, notabene sam na nie pracowałem bo nie mam dobrze ustawionych rodziców. Zadłem na aplikację(którą sam sobie opłaciłem) bo taki był wymóg by pracować dalej, poprosiłem o podwyżkę na co mój ex szef stwierdził że nie jestem osobą niezastąpioną (fakt zanany mi od dawna). Nie osiągneliśmy porozumienia w kwestiach płacowych więc zrezygnowałem z pracy (najzwyczajniej w świecie myślałem że pracuję żeby żyć, więc przynajmniej powinno mi starczać od 1 do 1). Nic to znajomi z pracy zadzwonili do mnie po dwóch dniach i co się okazało? - rzeczywiście nie byłem niezastąpiony:)ale w życiu nie zaryzykowałbym twierdzenia że ktoś po studiach jest w stanie świadczyć swoją pracę w oparciu o umowę zlecenie za 400PLN netto!!! Wniosek: Pracodawca ma dwie osoby zamiast jednej, przy czym zaoszczędził na mnie 150 PLN nie licząc ZUS-u i innych obciążeń. Będąc na jego miejscu nie zastanawiałbym się ani chwili też bym zatrudnił takiego pracownika. Z punktu widzenia pracownika i osoby poszukującej pracy osobiście nie mam żalu do tego krwiopijcy tylko do tych dwóch Pań, to takie osoby jak one psują rynek pracy, rozpuszczają pracodawców jak diabelski bicz. W pogoni za doświadczeniem godzą się na niegodne warunki pracy, przy czym szkodzą nie tylko sobie (nie jest mi ich żal) ale innym pracownikom. Skoro mam pracownika z wyższym wykształeceniem za 400 PLN, a Tobie ze średnim płacę oszałamiającą sumę 800 PLN to zdaje się że przepłacam i trzeba renegocjować warunki umowy. Więc te Twoje 2000 PLN to dla mnie ziemia obiecana, prawdę mówiąc co dziennie rano jak sobie pomyślę że mogłem skończyć szkołę zawodową, zdobyć zawód murarza albo tokarza i zarabiać swobodnie 2000 PLN, bez większego wysiłku to szlag mnie trafia i muszę sobie zakląć. Odpowiedz Link Zgłoś
anita.s Re: Nie wiem ile, niektórym starcza 400 PLN netto 07.10.09, 14:37 W warzywniaku w stolicy spokojnie można zarobić 2000, w byle biurze 2.500, nie rozumiem jak można pracować za 950 zł, dopóki będą chętni taki też będzie rynek. A fachowiec po zawodówce ma 3-4. Odpowiedz Link Zgłoś
niemarozybezognia Re: Nie wiem ile, niektórym starcza 400 PLN netto 07.10.09, 16:51 anita.s napisała: > W warzywniaku w stolicy spokojnie można zarobić 2000, w byle biurze 2.500, nie > rozumiem jak można pracować za 950 zł, dopóki będą chętni taki też będzie rynek > . > A fachowiec po zawodówce ma 3-4. Nie wszyscy mieszkają w stolicy!!! I na stolicy się nasz kraj ani nie zaczyna ani nie kończy!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Nie wiem ile, niektórym starcza 400 PLN netto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 22:44 2000 stolicy to mniej niz 1500 powiedzmy na prowincji - glownie idzie o nieruchomosci, ale tez i uslugi np. ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: negat Re: WSTYD dedykowane przyldze IP: *.jota.za.digi.pl 07.10.09, 11:55 Wstyd to jest podawać rękę Tobie (jedynie ze względu na zasady ortografii piszę Tobie przez duże T), fajnie jest zarabiać dużo, ale nie kasa tworzy człowieka popatrz na siebie, ilość zer na Twoim koncie jest wprost proporcjonalna do zera jakim jest właściciel tego konta. Ciebie tworzy kasa nie doświadczenia, a swoją ręką możesz się poskrabać tam gdzie ja Cie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
niemarozybezognia Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" 07.10.09, 12:03 Witam, powinniście na początku postu pisać z jakiego miasta czy miasteczka jesteście! Ja mieszkam w Katowicach. Pracuje w kulturze i mam 1300 netto czasami 100-150 premii. Moja druga połowa ma 1800 netto. Razem = 3100 z czego: - czynsz 370 miesięcznie -internet i kablówka 59 miesięcznie - 2 telefony komórkowe 90- 100 miesięcznie - 2 bilety miesięczne 180 miesięcznie - gaz + prąd = ok 75 miesięcznie - jedzenie + chemia 700 miesięcznie - kino 2 razy w miesiącu -kino studyjne bilet 14 zł =ok 60, często chodzimy na różne pokazy za 5 czy 8 zł - książki 80 miesięcznie - teatr raz na kwartał 2x 30 - gazety 100 miesięcznie - obiad na mieście raz w tyg ok 30x 4 = 120 miesięcznie - no i spotkania ze znajomymi to jest studnia bez dna! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: liselle Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.chello.pl 07.10.09, 12:10 hmmm- zależy co kto rozumie pod pojęciem "cieszyć się życiem" u nas jest tak (stolica): - 40 metrów mieszkanie: czynsz 274 PLN - opłaty: woda, energia, gaz co dwa miesiące około 200-250 PLN miesięczne ubezpieczenie prywatne - 234 pln (moje bo pracuję jako freelancer, mąż ma etat) - internet (kablówka) 120 pln (15 albo 20 megabitów- nie pamiętam) - samochód - 2 L - nie wiem ile to wychodzi w przeliczeniu na beznzynę bo maż płaci, ale myślę, ze około 200-250 złotych - motor Szuki - tankuję ze trzy razy na miesiąc - to wychodzi koło 150 zeta (jeżdżę przeważnie 6 miesięcy w roku) - "obsługa" kota - z 50- 70 miesięcznie - fitness, basen, zajęcia baletowe (dla mnie i małża- znaczy małż bez zajęć baletowych oczywiście:)))- około 400 złotych miesięcznie -telefony mamy free. Zarabiamy różnie - znaczy mąż ma pensję stałą, ja w zależności od zleceń. Przeciętnie miesięcznie mamy około 5-6 tysięcy. Oczywiście zdarza się, ze wpływa tylko pensja męża, bo ja nie miałam zleceń. Jedzenia i tego typu rzeczy nie liczę - ale nie wydajemy na nie ogromnych kwot, bo gotujemy w domu. Ubrania i kosmetyki - też ciężko powiedzieć. Obecnie remontujemy dom pod Warszawą. Nie wiem, czy zarabiamy dużo, czy mało. Nam wystarcza. To co zostaje odkładamy na konto, albo fundujemy sobie jakieś przyjemność - np fajne wakacje. Co prawda nie mamy jeszcze dziecka -przy malutkim wydatki wzrosną. Ale może i zarobki wzrosną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Negat Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.jota.za.digi.pl 07.10.09, 12:21 To jak będziecie szukać wyprowadzacza dla kota to ja się piszę:), nie jestem co prawda mały ale nie wymagam pieluszek więc możecie mnie adoptować:) Tak na marginesie gratuluję pracy:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Liselle Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.chello.pl 07.10.09, 13:33 Będziemy pamiętać :) Ale wyprowadzanie naszego kota to traumatyczne przeżycie, bo ona jest strasznie strachliwa. Ze dwa razy próbowaliśmy- żeby sobie polatała- to jak przywarła a) do ramienia - dziury po wszystkich pazurach, b) do ziemi - na smyczy była, wiadomo było, ze to zdecydowanie kot "wewnętrzny" :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aurora Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: 217.8.178.* 07.10.09, 12:26 2k to zdecydowanie za mało... nie w poznaniu, jezeli człowiek chciałby sam mieszkac i sie utrzymywac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vvv Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.chello.pl 07.10.09, 12:43 2 k to w sam raz pod warunkiem że mieszkasz z rodzicami Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 22:47 osobiscie uwazam ze 2k to kwota graniczna skromnego zycia jak sie ma wlasne mieszkanie.. 3k - jak chcemy zyc ciut ponad skromnie (standard studencki i jedzenie makaronu co drugi dzien rozumiem jako mniej niz skromne.. :P) Odpowiedz Link Zgłoś
senseiek Nie pojmuje jakim cudem.. 08.10.09, 04:31 > osobiscie uwazam ze 2k to kwota graniczna skromnego zycia jak sie ma wlasne > mieszkanie.. Nie pojmuje jakim cudem. Ja mam wlasne mieszkanie, zero kredytow i moglbym sie zmiescic z wydatkami (codzienne jedzenie w restauracji) w 1100 zl. W praktyce wydaje na wszystko 1850 ale to zawiera codzienne picie 2l coli (150 zl/miech), i 4 piw (300 zl/miech) i wychodzenia na imprezy przynajmniej 2-3 razy tygodniowo (200 zl/miech), 1-2 razy kino/tydzien. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emiol Re: Ile trzeba zarabiać,aby "cieszyć się życiem" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 12:44 z zarobkami to jest tak, że zawsze chciałoby się zarabiać więcej, i wtedy myśli się jak to by było gdyby.... wiem to po sobie; jakiś czas temu dwa razy w roku mąż miał - pensję + prawie drugie tyle premii i wtedy tak sobie myślałam, że comiesięczna pensja w takiej wysokości zapewniałby nam spokojny byt. teraz mam dokładnie tyle co miesiąc i za mało!!! fakt, że doszło drugie dziecko, z racji tego że mieszkamy pod dużym miastem potrzebujemy dwa auta (oczywiście moglibyśmy z jednego zrezygnować i wstawać o 5 rano by w zaprowadzić dzieci do przedszk/żłobka i zdążyć do pracy komunikacją na 8). nikt tu nie wspomniał o wydatkach na leki, u nas średnio co m-c na leki idzie między 50-100; czasem choroba, czasem jakieś szczepienie, witaminy więc tak się średnio uzbiera. Odpowiedz Link Zgłoś