Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Bo dziadek się obraził...

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.09, 17:30
    dlatego takie wyjazdy pogotowia powinny być płatne
      • Gość: Kamil Re: Bo dziadek się obraził... IP: 91.145.136.* 05.10.09, 18:02
        Każdy kij ma dwa końce - wtedy najbiedniejsi najzwyczajniej w świecie
        umieraliby,(tudzież stan ich pogarszałby się powiększając koszta) z
        obawy przed ryzykiem kary/zapłaty za nieuzasadnione wezwanie Tak czy
        inaczej i tak wprowadzono zabiegi obniżające koszta np w większości
        karetek nie jeździ już lekarz, a ratownik medyczny Czy to lepiej? Nie
        wiem Wiem jednak, że wolałbym być przyjęty przez lekarza niż ratownika
        po dwu letnim "kursie", który poza pierwszą pomocą naprawdę niewiele
        potrafi
        • Gość: Ooł Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.09, 18:10
          Ale po co Ci lekarz w karetce, gdy ich zadaniem jest dowieźć do szpitala
        • Gość: maat Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.sta.asta-net.com.pl 05.10.09, 18:19
          nie masz racji- karetka to nie przychodnia na kolkach- a ratownicy sa dobrze
          szkoleni, maja zadanie zdecydowac czy wystapil stan zagrozenia zdrowia i/lub
          zycia i zawiescwtedy do szpitala, przeprowadzic reanimacje gdy jest to
          potrzebne, zatamowac krwawienie, unieruchomic zlamanie,
          ratownik nie leczy, nie stwierdza zgonu
          Dobrym rozwiazaniem byloby wprowadzenie oplat nie za wszystkie wyjazdy
          pogotowia, ale za te co sa oczywiscie bezzasadna pt "nie moge wyciagnac soczewki
          z oka zrobcie cos, mam od rana kaszel, a do lekarza nie pojde bo bylem w pracy,
          ooo dobrze ze jestescie wypiszcie recepte bo sie leki skonczyly, itd "
        • Gość: Lopez Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.colc.cable.ntl.com 05.10.09, 18:56
          Bardzo sie mylisz z tym "niewiele potrafi". Wiekszosc ratownikow medycznych ma
          niesamowita wiedze, doswiadczenie i umiejetnosci takie, ze niejeden
          przychodniowy lekarz by im pozazdroscil. Gdyby mu sie chcialo wstac zza biurka...
          • Gość: biurkowy Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.gorzow.mm.pl 06.10.09, 10:30
            chyba ci czerwony polarek rozum zasłonił. A ja cały czas się dziwię niesamowitą
            wiedzą i umiejętnościami ratowników
        • Gość: ktoś Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.09, 00:59
          ren swuletni "kurs" jak nazywasz studium to nieprzespane noce
          spędzone nad książkami, zakuwanie zakończone państwowym egzaminem
          który i tak nie kazdy zdaje - a bez iego nie zostanie przyjęty do
          pracy...
          • emissarius Re: Bo dziadek się obraził... 07.10.09, 11:58
            RATOWNIK to: dwuletnia szkoła [zwana kursem] o różnym poziomie. W tym kilka m-cy praktyk, także pozamedycznych; lub: zaoczny kurs [dwa lata, soboty i niedziele] - który może skończyć każdy przeciętnie zdolny człowiek. Po takim kursie możesz nie wiedzieć, z ilu płatów składają się płuca. Takie szkoły są bardzo popularne także wśród... kierowców pogotowia, którzy uzyskują identyczne uprawnienia. Po takiej szkole ratownik ma uprawnienia do udzielania profesjonalnej pierwszej doraźnej pomocy. Jest to zawód bardzo uniwersalny i wygodny w dobie niedoboru pielęgniarek i lekarzy - umożliwia ich zastępowanie na miejscu zdarzenia, także na oddziale [pielęgniarki].

            LEKARZ to: sześć lat naprawdę trudnych studiów. Rok stażu i generalny egzamin końcowy LEP. Jednak takie przygotowanie nie czyni delikwenta lekarzem - nadal jest "zielony". Dopiero zdobywa szlify pod okiem starszych kolegów i przygotowuje się do specjalizacji.
            • Gość: R. Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.icpnet.pl 07.10.09, 15:45
              Emissarius, nie manipuluj... Ratownik medyczny nie zastępuje lekarza - to
              zupełnie inny zawód, inne zadania. 2 lata szkoły pomaturalnej, albo 3 lata
              studiów licejcnackich zapewniają wystarczające przygotowanie do jego
              wykonywania. Pamiętajmy że zadaniem załogi ambulansu nie jest leczenie pacjenta
              w domu! Jest to niemożliwe, choćby z tego względu, że w karetce nie ma
              możliwości przewożenia kompletu aparatury diagnostycznej, nie ma możliwości
              choćby kilkugodzinnej obserwacji pacjenta itd. Zadaniem zespołu ratownictwa
              medycznego jest rozpoznanie stanów zagrażających życiu pacjenta, wdrożenie
              stosownych procedur, zabezpieczenie pacjenta na czas transportu i szybkie
              dostarczenie na szpitalny oddział ratunkowy, gdzie dopiero zaczyna się właściwe
              leczenie. Na tym etapie wyszkolony ratownik w 95% przypadków zrobi dokładnie to
              samo co najlepszy nawet lekarz. Na te 5% wysyła się zespół specjalistyczny z
              lekarzem systemu. Fakt, że poziom wyszkolenia ratowników bywa niestety różny,
              ale to samo można obserwować wsród lekarzy - uwierz mi że zdarzają się w
              pogotowiu przedstawiciele tego pięknego zawodu, którzy nie powinni samodzielnie
              opiekować się nawet kwiatkami w doniczce.
              • emissarius Re: Bo dziadek się obraził... 07.10.09, 17:30
                Trudno nie zgodzić się z większością argumentów.

                Cytuję: Ratownik medyczny nie zastępuje lekarza - to zupełnie inny zawód, inne zadania.

                Pod tym zdaniem podpisuje się obiema rękoma.

                Dodam tylko nieskromnie na marginesie, że zaufanie do zawodu ratownika nie jest jak dotąd w Polsce zbyt wysokie [to wymaga czasu], stąd pokusa że tak to ujmę "pozowania" na lekarza, nierzadko stosowana przez ratowników. Jej efektem - jakże częste głębokie przekonanie pacjentów, że mieli do czynienia z z zespołem lekarskim. Nie wspomnę tu o nierzadkich przypadkach wysyłania z premedytacją zespołów "P" do wezwań dla zespołów "S", z powodu braku obsady lekarskiej.

                Kolejny cytat: 2 lata szkoły pomaturalnej, albo 3 lata studiów licejcnackich zapewniają wystarczające przygotowanie do jego wykonywania.

                To oczywiście prawda. Jeśli tylko ratownik wykonuje swój zawód, a nie np. zastępuje pielęgniarkę na oddziale, lub lekarza w zespole. Podobnie jak to, że szkoły te prezentują różny poziom, co oczywiste [w moim mieście dość wysoki]. Prawdą jest niestety i to, że zawód taki można zdobyć w dwuletniej, zaocznej sobotnio - niedzielnej szkole, bez matury [tylko średnie].
      • myslacyszaryczlowiek1 Głupi ten ratownik 05.10.09, 18:15
        Gdyby go nie wzywali - to by nie miał roboty
        Gdyby ludzie nie śmiecili - to ci co zbierają nie mieli by roboty.
        Gdyby VAT zlikwidowali to ci co go obliczają i kontrolują nie mieli by roboty.
        Gdyby pijak nie upił się do nieprzytomności to by nie miał roboty on,
        policjant, izba wytrzeżwień, sprzedawczyni itd.
        Gdyby.... I ile by wtedy PKB Polski wyniosło.
        Taka praca i już. Ale tą ciężarną to bym zostawił niech sobie weźmie taksówkę.
        • nurse_manager Re: Głupi ten ratownik 05.10.09, 18:22
          Sa ratownicy i "ratownicy".
          W USA/Kanadzie jezdza tylko ratownicy.
          Dziea sie na:
          EMT-B (basic - troche wiecej niz zwykly noszowy/sanitariusz)
          EMT-I (intermediate - wiecej uprawnien)
          EMT-P (paramedic - "arystokracja" ratownikow).
          Maja oni bardzo dokladnie opracowane algorytmy postepowan. Np. na miejscu,
          paramedic moze zaintubowac, zaczac wlew dopaminy, zrobic 12 kanalowe EKG....
          W szpitalu nawet EMT-P jest niczym. Oficjalnie nie wolno mu nawet
          udroznic wenflonu, o lekach nie wspomnac.
          W trasie ratownicy sa "kryci" przez lekarza, ktory np. odczyta to EKG i zleci
          przez radio postepowanie. Z reguly zawal czy wylew, jesli sa powiadomieni
          wystarczajaco wczesnie dostarcza do szpitala wystarczajaco wczesnie, w ciagu tzw
          "zlotej godziny".
        • Gość: dell Re: Głupi ten ratownik IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 05.10.09, 18:35
          myslacyszaryczlowiek1.. baardzo glupi z ciebie
          czlowiek !!!!!!!!!!!!!!
          pomysl, ze w tym czasie gdy karetka jedzie do babci, ktora kupki nie
          robila od tygodnia masz zawał serca...i teraz pomyśl...ktoś zadzwoni
          po pogotowie...ale każą ci czekać bo karetka zajęta
          (pierdołami).....Teraz zrozumiałeś o co w artykule
          chodziło????????????
        • bubster Re: Głupi ten ratownik 05.10.09, 21:12
          Głupi ratownik? Pojedzie do dziadka, który nie odzywa się do babki i przez to
          nie zdąży na czas dojechać tam, gdzie naprawdę jest potrzebny.
        • obi76 Re: Głupi ten ratownik 05.10.09, 21:43
          myślący Ty to powinieneś zmienić nick'a na niemyślący - tyle Ci powiem.
        • Gość: Paramedic Re: Głupi ten ratownik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.09, 13:03
          Sam jesteś głupi raczej szary niż myślący człowieku, nie rozumiesz głównego
          przesłania, co byś gadał gdyby ktoś Ci bliski się wykrwawiał a dyspozytor nie
          wysłałby karetki, bo byłaby u pacjenta z bólami brzucha od tygodnia, któremu nie
          chciało się iść do przychodni? Powiedziałbyś "taka praca"? Wątpię...
          • emissarius Re: Głupi ten ratownik 07.10.09, 12:05
            Czy to również oznacza, że w sytuacji, kiedy zespół "P" jest na zakupach w markecie, a karetka stoi dyskretnie zaparkowana z tyłu - dyspozytor także nie ma kogo wysłać?

            Jeśli ratownicy tak bardzo bronią się przed nieuzasadnionymi wezwaniami - dlaczego stacje pogotowia podpisują umowy z lekarzami POZ na świadczenia po 18tej i w dni wolne?

            Dokąd ma pójść pacjent, jeśli jego lekarz rodzinny nie pracuje, do szpitala na SOR potrzebuje skierowania, w pogotowiu nie ma lekarza?
            • Gość: R. Re: Głupi ten ratownik IP: *.icpnet.pl 07.10.09, 15:32
              "Jeśli ratownicy tak bardzo bronią się przed nieuzasadnionymi wezwaniami -
              dlaczego stacje pogotowia podpisują umowy z lekarzami POZ na świadczenia po
              18tej i w dni wolne?
              Dokąd ma pójść pacjent, jeśli jego lekarz rodzinny nie pracuje, do szpitala na
              SOR potrzebuje skierowania, w pogotowiu nie ma lekarza?"

              Stacje pogotowia podpisują umowy z POZtami, ale nie mają prawa realizować wizyt
              w zakresie pomocy doraźnej zespołami zakontraktowanymi w systemie ratownictwa
              medycznego. To w jaki sposób stacja pogotowia wywiąże się z takiej umowy jest
              problemem jej dyrekcji (najczęściej jest to ambulatorium i dodatkowy zespół
              wyjazdowy z lekarzem i kierowcą), ale nie dotyczy to w żaden sposób ratowników i
              zespołów ratownictwa medycznego - te zespoły zgodnie z prawem mogą być
              dysponowane TYLKO do stanów nagłych i stanów zagrożenia życia.
              Pacjent z niestrawnością, przeziębieniem, czy z wrastającym paznokciem ma
              lekarza rodzinnego albo podmiot z którym lekarz ma podpisaną umowę o świadczenie
              nocnej pomocy lekarskiej. Pogotowie nie jest od załatwiania takich wizyt. I to
              nie jest widzimisię "leniwych, głupich ratowników, którzy chcieliby tylko spać
              za podatki społeczeństwa", tylko konkretne zapisy prawne.
              • emissarius Re: Głupi ten ratownik 07.10.09, 17:11
                Dla porządku: nie uważam ratowników za "leniwych, głupich, którzy chcieliby tylko spać za podatki społeczeństwa". WPROST PRZECIWNIE.

                Na dodatek uważam ratowników za lepiej przygotowanych od lekarzy do zadań, jakie stawia im się w pogotowiu [co potwierdza praktyka]. Zwłaszcza, jeśli chodzi o nagłe stany zagrożenia. Tym bardziej, że lekarze specjaliści z pogotowia już dawno odeszli - zanim pojawili się tam ratownicy. I nie tylko z powodu kasy. Pozostali nieliczni. Kto ostatnio widział uznanego anestezjologa w karetce "S"?

                Nie zgadzam się tylko na zwalanie całej winy za sposób, w jaki funkcjonuje system ochrony zdrowia w RP - na pacjentów, albo - co ostatnio bardzo modne - na lekarzy.

                Cytuję: Stacje pogotowia podpisują umowy z POZtami, ale nie mają prawa realizować wizyt w zakresie pomocy doraźnej zespołami zakontraktowanymi w systemie ratownictwa medycznego

                I naprawdę dyspozytorzy w powodzi wezwań są w stanie odseparować wizyty dla lekarzy familijnych, od wizyt dla zespołów systemowych? Naprawdę obsługuje je osobna karetka z lekarzem, nie oznakowana jak pojazdy pogotowia? Naprawdę zawsze pracuje tam lekarz? Zgłoszenia te są rzeczywiście przyjmowane pod innym numerem, niż numer alarmowy pogotowia, a dyspozytor zgłaszający NIE przedstawia się "pogotowie słucham?"

                Jeśli odpowiedź na którekolwiek z powyższych pytań brzmi "NIE" - wówczas uważam, że taka działalność to zwykłe psucie systemu, i zawracanie ludziom w głowach.

                Co się zaś tyczy konkretnych zapisów prawnych... Chciałbym, by choć większa część z nich była respektowana w medycynie.
                • Gość: R. Re: Głupi ten ratownik IP: *.icpnet.pl 07.10.09, 17:53
                  Po kilki postach odnoszę wrażenie, że mieszkamy w tym samym mieście :)
      • princessofbabylon Re: Bo dziadek się obraził... 05.10.09, 18:39

        Powinny być. I powinny być konsekwentnie ściągane te pieniądze od
        patałachów, którzy sobie jaja robią. W tym momencie umiera ktoś, kto
        rzeczywiście potrzebuje pomocy, a nie ma kto do niego pojechać, bo
        jakiś debil ma kaszel i jedyne wyjście, to zadzwonić na pogotowie,
        bo on miasta nie zna. G...o mnie to interesuje. Nie myślałeś
        wcześniej, to teraz płać i nie mam gdzieś, że jesteś biednym i do
        tego głupim studentem. To samo cała reszta.
        • princessofbabylon Re: Bo dziadek się obraził... 05.10.09, 18:41

          Nie myślałeś
          > wcześniej, to teraz płać i mam gdzieś, że jesteś biednym i do
          > tego głupim studentem. To samo cała reszta.
          >
        • Gość: Gość Re: Bo dziadek się obraził... IP: 62.69.202.* 05.10.09, 20:41
          Sorry, ale jeżeli babcia "kupki nie robiła przez tydzień" to
          niewykluczone że jest w gorszym stanie niż facet myślący że ma zawał.

          Choroby, których objawem jest "nierobienie kupki" (i bóle brzucha, i
          jeszcze parę rzeczy jeszcze) mogą być śmiertelne i poważne.

          Podobnie - poród. Nic takiego. Jeżeli wszystko jest ok. Ale wystarczy
          mały pikuś - złe ułożenie, cokolwiek - i masz trupa. Lub gorzej -
          zamiast zdrowego bachora - dziecko specjalnej troski. Przy okazji - z
          jakiego wałka taksówka ma wozić rodzącą kobietę? Z ogólnoludzkiego
          punktu widzenia - owszem. Ale konkretnie? Fajnie mieć zafajdaną
          taksówkę plus problemy gdy coś będzie nie tak? A ty sam - frajerze -
          zabierzesz do swojego auta rodzącą kobietę (obcą!) - i zawieziesz do
          szpitala? Bez ściemy.
          • Gość: aita Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.sta.asta-net.com.pl 05.10.09, 21:03
            jak nie robila kupki przez tydzien to maial caly tydzien zeby sie do rodzinnego
            zglosic
            • Gość: Gość Re: Bo dziadek się obraził... IP: 62.69.202.* 06.10.09, 00:56
              Ta, znaczy się jak znajdziesz babcie z demencją w stanie rozkładu to
              zapytasz się jej dlaczego nie zgłosiła się do dochtora gdy byłą
              jeszcze piękna i młoda? Bo przecież z faktu że od tygodnia leży
              półprzytomna w barłogu wynika, że było całe siedem dni na wezwanie
              lekarza rodzinnego... więc po co do starych ludzi pogotowie wzywać?!

              Polska to nie jest kraj dla starych ludzi!

              Przy okazji - nie przyszło ci, mądralo, do główki że nie robienie
              etc. to tylko jedna z niepokojących rzeczy - inną mógł być np. silny
              ból? A ten dołączył się do przewlekłych dolegliwości nagle.

              Jak znam życie to starzy ludzie nie wzywają - zwłaszcza po aferze z
              handlarzami "skórami" - pogotowia tak długo, jak tylko mogą. Wielu
              umiera, bo pogotowie przybywa zbyt późno - i nie zawsze dzieje się
              tak dlatego, że aby przejechać 500 metrów "dochtory" potrzebują pół
              godziny. Do tego skalkowano pomysł na ratowników - świetny w dużych
              miastach (czytaj Nowy York ew. W-wa) - tyle że nie sprawdza się na
              wsi. (Jak ktoś wątpi, to niech poda przypadek kiedy ratownicy byli w
              stanie dostarczyć pacjenta żywego ze wsi do miasta.)
              • Gość: maat Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.sta.asta-net.com.pl 06.10.09, 06:38
                starsza kobieta z demencja jak to okresliles nie powinna mieszkac sama- i
                zazwyczaj nie mieszka, a karetki nie wzywa ona ale "kochajaca" rodzina ktora
                nagle sie zdrowiem babci zmartwila, tyle ze wczesniej jakos nie pomysleli o tym
                ze cos sie dzieje, albo nie bylo czasu isc do lekarza bo przeciez jekst praca,
                kino galerie handlowe no i zawiesc babcie by trzeba bylo
                jak byl bol, nagle wzdecie to co innego, ale 80% takich wezwan to zaparcie, bez
                towarzyszacego bolu
              • Gość: R. Re: Bo dziadek się obraził... IP: *.icpnet.pl 07.10.09, 11:27
                "Wielu
                umiera, bo pogotowie przybywa zbyt późno - i nie zawsze dzieje się
                tak dlatego, że aby przejechać 500 metrów "dochtory" potrzebują pół
                godziny. Do tego skalkowano pomysł na ratowników - świetny w dużych
                miastach (czytaj Nowy York ew. W-wa) - tyle że nie sprawdza się na
                wsi. (Jak ktoś wątpi, to niech poda przypadek kiedy ratownicy byli w
                stanie dostarczyć pacjenta żywego ze wsi do miasta.)"
                Jeżeli karetka jedzie do wezwania przez pół godziny to wyłącznie dlatego, że
                wszystkie zespoły w rejonie realizują w tym czasie inne wezwania - z reguły
                właśnie sraczki i stany podgorączkowe. Nie ma tutaj znaczenia czy do wezwania
                wysyłani są ratownicy czy lekarze. Zarówno jedni jak i drudzy działają (powinni
                działać) zgodnie z tymi samymi, ściśle określonymi algorytmami - tak wygląda
                nowoczesna medycyna ratunkowa na etapie przedszpitalnym. Odważę się nawet
                powiedzieć, ze znajomość tych algorytmów i dyscyplina w ich stosowaniu jest
                znacznie lepsza u ratowników medycznych niż u wielu lekarzy starszej daty,
                których ciągle pełno w pogotowiu ratunkowym. Problemem jest liczba karetek
                przypadjąca na ilość mieszkańców. W USA małe miasteczko ma często więcej
                zespołów ratownictwa medycznego niż blisko milionowa metropolia w Polsce. Ale to
                już nie jest wina pracowników pogotowia ratunkowego, tylko urzędników bez wyobraźni.
                I jeszcze jedno: jestem ratownikiem medycznym w małej miejscowości 30km od
                najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego. Jakoś co dyżur udaje mi się
                dowozić do szpitala żywych pacjentów, również pacjentów w ciężkim stanie,
                wymagających w trakcie przewozu intensywnej opieki medycznej. Konkretnych
                przykładów nie będę przytaczał bo po pierwsze obowiązuje mnie tajemnica
                zawodowa, po drugie musiałbym książkę napisać :).
                • emissarius Re: Bo dziadek się obraził... 07.10.09, 12:34
                  Twojego kolegi który przyczynił się do powstania tego artykułu, i wielu innych których obserwuję - widać nie obowiązuje tajemnica zawodowa. Może nie byli na tych wykładach.

                  Jeśli ratownik jest wysyłany do biegunki, stanu podgorączkowego, kolki jelitowej [także u dzieci], dolegliwości kardio, stanów terminalnych, to chyba coś u nie gra prawda?

                  Jeśli masz awarię samochodu, i potrzebujesz fachowca, jedziesz do informatyka, czy do mechanika? Kto rozsądny zatrudni w pogotowiu na dyżurze, w zespole "S", który ma być w założeniu także odwodem dla zespołów "P" - "dermatologa", który nigdy nie miał nic wspólnego z intensywna opieką?

                  Porównanie systemu opieki zdrowotnej w USA i PL to trochę jakbyś porównywał defibrylacje mechaniczną do działania dwufazowego defi. Niby służą temu samemu.

                  Ratowników cenię i chwalę, także za entuzjazm i pasję. Kiedy jednak widzę, jak się kompromitują... Nie wierzę, żeby inteligentny ratownik z kilkuletnim stażem nie rozumiał, dlaczego ludzie JEDNAK wzywają pogotowie, choć nie jest to ani wygodne, ani miłe, ani rozsądne, ani pragmatyczne.
          • bubster Re: Bo dziadek się obraził... 05.10.09, 21:16
            Ta kobieta nie rodziła. Ona miała termin. Statystycznie tylko około 5 porodów
            jest w tym ściśle wyznaczonym jednym dniu.
            Tak więc mogła spokojnie jechać do szpitala taksówką na kontrolę.
            • bubster Re: Bo dziadek się obraził... 05.10.09, 21:17
              bubster napisała:

              > Statystycznie tylko około 5 porodów

              miało być: "5 procent porodów"
          • Gość: jkl Re: Bo dziadek się obraził... IP: 80.48.47.* 06.10.09, 00:35
            Sugeruję potrenować czytanie ze zrozumieniem.
            Ja wezmę do swojego auta obca rodzącą kobietę. I co głupio Ci? Nie wszyscy są
            tacy jak Ty.
            • Gość: Gość Re: Bo dziadek się obraził... IP: 62.69.202.* 06.10.09, 01:05
              W Polsce kierowcy nie zatrzymują się nawet na wezwanie umundurowanego
              policjanta - więc nie zalewaj że weźmiesz, bo albo jesteś naiwnym
              wyjątkiem - albo zwyczajnie kłamiesz. Jak kiedyś będziesz w ciąży -
              samo się przekonasz.
              • Gość: Lolek Re: Bo dziadek się obraził... IP: 81.26.13.* 06.10.09, 08:26
                Nie wiem czy on jest naiwny natomiast wiem, że ty cierpisz na jakąś ciężką
                paranoję. Człowieku, w tym kraju nie wszyscy są aż takimi nieczułymi bydlakami
                jak ci się wydaje. Zapewniam cię, iż ja tez bym bez zastanowienia zabrał rodzącą
                kobietę do szpitala własnym samochodem. I wielu, wielu innych też by to zrobiło.
                • emissarius Re: Bo dziadek się obraził... 07.10.09, 12:41
                  Rodzącą kobietę? Prywatnym samochodem? Tylko dlatego, że nie wypada absorbować pogotowia, które i bez tego ma od cholery roboty, czy także z jakichś innych powodów?

                  Mam uwierzyć w to, że pracownicy pogotowia, w tym także ratownicy wożą swoje dziewczyny w ciąży do szpitala na ramie od roweru? Taksówką? Prywatnym samochodem? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy są już symptomy porodu, co świetnie wyczuwa każda kobieta, która choć raz rodziła?
        • emissarius Re: Bo dziadek się obraził... 07.10.09, 12:16
          Tak, opłaty to świetny pomysł. Najlepiej słone, za wszystko. Pomysł ten byłby jednak znacznie lepszy, gdyby działał... w obie strony.

          Czyli: wezwałeś pogotowie - płacisz. Jechali do ciebie dłużej niż 10 minut na terenie miasta, z włączoną syreną - oni płacą. Wezwanie było nieuzasadnione - płacisz. Czekałeś dłużej niż PIĘĆ MINUT aż dyspozytor podniesie słuchawkę - oni płacą. Mieszkasz na czwartym pietrze - płacisz. Ale ratownicy położyli Cię na używanej, niezbyt czystej pościeli, na której być może chwilę wcześniej leżał bezdomny - oni płacą. Nie masz dokumentów - płacisz. Nie mogą wykonać dostępu do żyły - oni płacą. Nie masz ubezpieczenia - płacisz. Nie potrafią zaintubować - oni płacą. Choroba jest przewlekła - płacisz. Ich sprzęt jest niekompletny, niejałowy, baterie rozładowane - oni płacą. Nie masz wykupionych leków - płacisz. Nie dostrzegli uniesienia w zapisie EKG - oni płacą. Jesteś stary - płacisz. Wepchnęli tobie język do gardła rurką ustno gardłowa - oni płacą. I tak dalej.
      • Gość: szimurina Bo dziadek się obraził... IP: *.elblag.vectranet.pl 05.10.09, 19:06
        a pracować nikomu się nie chce paaanie wsiadac do erki musimy i jechac
        straszne rzeczy... a tak moznaby na dupie siedziec
        • Gość: jkl Re: Bo dziadek się obraził... IP: 80.48.47.* 06.10.09, 00:36
          A czytać ze zrozumieniem potrafisz?
      • Gość: ja Bo dziadek się obraził... IP: *.chelmnet.pl 05.10.09, 19:29
        dobry artykuł
      • Gość: franek Bo dziadek się obraził... IP: *.aster.pl 05.10.09, 21:00
        jeżeli nie pasuje to kible myć
      • Gość: POjeb POlityczn [...] IP: *.acn.waw.pl 05.10.09, 21:20
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: maat Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż IP: *.sta.asta-net.com.pl 05.10.09, 21:45
          i przez takich idiotow jak ty nie zdaza dojechac na czas do wypadku- bo beda
          jechali to takich dupkow co im sie wszystko nalezy, no bo podatki placa i d.. do
          lekarza nie rusza, ale beda dzwonic po karetke do kaszelku i bezsennosci
        • mihoshi_chan Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż 05.10.09, 22:10
          Pogadamy jak wam wszystkim cwaniaki żona umierała na zawał, a w słuchawce
          usłyszycie: proszę czekać, jesteśmy u studenta z katarem...
          • emissarius Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż 07.10.09, 13:07
            Proszę bez emocji. Musisz być świadom, że w sytuacji "W" znacznie bardziej prawdopodobne jest, że przez pięć minut nie zdołasz uzyskać połączenia z 999, wsłuchując się w treść komunikatu "pogotowie proszę czekać". A kiedy już przyjmą wezwanie - ze względów organizacyjnych zespół pojawi się u ciebie nie wcześniej niż po kilkunastu minutach, nawet jeśli mieszkasz blisko [bo np. pojadą z innej dzielnicy, nie będą mogli znaleźć adresu itp].

            Jeżeli system ratownictwa, skonstruowany w oparciu o świętą Ustawę nie uwzględnia sytuacji, w której zespół karetki jest zajęty na wezwaniu, a w tym czasie pojawia się następne pilne wezwanie - to jak poradzicie sobie na wypadku masowym, z udziałem np. autobusu? A jeśli w tym czasie będzie miał miejsce drugi poważny wypadek, z udziałem wielu poszkodowanych? Co wtedy? Załatwianie w kolejności wezwań?

            Jasne jest, że nie należy nadużywać umiejętności ratowników. Ale w sytuacji, kiedy ludzie nie wiedzą co zrobić bądź naprawdę nie mają do kogo się zwrócić - należy ich uświadamiać, nie sprowadzać wszystko do poziomu - wzywasz karetkę - ktoś inny może umrzeć. Jeśli kupię w aptece lek na serce - dla kogoś innego też może nie wystarczyć. Nawet ratownicy nie do końca orientują się w funkcjonowaniu systemu, więc dlaczego wymaga się takiej wiedzy od pacjentów? Trzeba czasu by ludzie pojęli jak to działa.

            Pomijam tu nierzadkie sytuacje, w których pogotowie ma bezwzględny obowiązek wyjechania na KAŻDĄ wizytę, choćby najbardziej banalną [katarek i temperaturka] - wynikający z podpisanych umów z lekarzami POZ. I powinien być to zespół lekarski - w przeciwnym razie jest to oczywiste złamanie zasady "primum non nocere".
        • Gość: zło Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż IP: *.chello.pl 05.10.09, 22:33
          już dzwonię po pogotowie dla ciebie
          • Gość: m Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.09, 00:07
            mialam pare sytuacji w domu, kiedy ewidentnie nie chcieli wyslac karetki do
            mojej babci - w koncu po x klotniach wyslali, co okazalo sie zasadne i tylko
            dlatego moja babcia zyje, ze odeslali ja do szpitala na czas. i do dzis nie moge
            zrozumiec, jaki mieli problem.
            • Gość: fru Re: IP: *.mskcc.org 06.10.09, 03:12
              no moze wlasnie nie mieli karetki, bo jezdzila za glupotami...
        • jesss11 Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż 06.10.09, 00:14
          Zgnij.
          Zgnij i niech zgnije cała twoja rodzina.
          I niech nigdy nie będzie po tobie śladu.
          Gów... rozumiesz i nie powinieneś egzystować w społeczeństwie zapewniającym
          opiekę medyczną.
          Tyle na temat.

          A w kwestii z arta... w przypadku przemocy nad dzieckiem reszta rodziny może
          zostać wyizolowana delikatnie a tatuś dostać wpier... taki, żeby już nie wstał
          więcej bez pomocy "balkonika".
          • emissarius Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż 07.10.09, 13:10
            Cóż. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie pisał tego ratownik.
        • Gość: fik Re: Palanty z pogotowia! Płacę podatki na wasze ż IP: *.mskcc.org 06.10.09, 03:17
          jaasne, a jak ktos wzywa pogotowie do koszenia trawy, policje do wyprowadzania
          psa na spacer a straz graniczna do usuniecia wyrostka robaczkowego to tez maja
          przyjechac, bo placisz podatki?
          bo rozumiem uwielbiasz je placic, i jeszcze ci malo, i chcesz zeby z nich
          placono nie tylko ratowanie zycia, ale lenistwo wspolobywateli i klotnie
          malzenskie?
          to badz tak mily i zaplac tez moja czesc, bo ja nie lubie jak sie moje pieniadze
          marnuje na glupoty.
      • spector1 Artykuł napisany dla brukowca 06.10.09, 07:50
        Rzucono wam na bruk ochłap a wy jak bezdomne kundle rzuciście się
        na niego. Chyba straciliście węch, którego już nie odzyskacie.

        Jedyny wpis z sensem(nurse-manager) nie został nawet zauważony.

        Widać,że dopiero od 1-3 lat macie dostęp do internetu ,co przy
        zerowej znajomości języka angielskiego odcina was od materiałów
        żródłowych.

        Cała wasza wiedza to TV i "wolna" polska prasa w wersji internetowej.

        Pamiętajcie, że nie jesteście nieśmiertelni.Nie macie zapasowego
        życia, tak jak to jest w grach komputerowych, na których
        się wychowaliście.

        Wystarczy jeden poważniejszy wypadek samochodowy i horror jest
        gotowy.

        Pamiętajcie,że macie 20 krotnie mniejszą szansę na przeżycie będąc
        cięzko rannym niż np. ranny w Kanadzie czy Niemczech.
        O tym autor tych brukowych wypocin wam nie napisał.

        Podobnież zreformowano w Polsce ratownictwo.
        Na rozbieżnoś statystyk policyjnych i ratownictwa medycznego
        zwrócił ostatnio WHO w obszernym raporcie (200s +).
        Czy ktoś z was wie co to jest WHO?

        Spector


        • Gość: nora Re: Artykuł napisany dla brukowca IP: *.xdsl.centertel.pl 06.10.09, 11:09
          hahahahaha! To chyba Pan, panie Spector, jest jakimś nuworyszem intelektualnym.
          Jeśli myśli Pan, że nikt nie wie czym jest Światowa Organizacja Zdrowia, to jest
          Pan niezwykłym ignorantem.
        • Gość: XYZ Re: Artykuł napisany dla brukowca IP: *.chello.pl 07.10.09, 14:55
          Wpis "polaczka" który do 25 lat zasuwa na azbeście w USA czy
          Kanadzie, od tego czasu w Polsce nie był i wydaje mu się,że tu
          zostało tak jak zostawił :)))))
      • squirrel9 Re: Bo dziadek się obraził... 06.10.09, 08:05
        Wszystkie "służby" mają problemy z nieuzasadnionymi wezwaniami.
        Do pogotowia gzowego dzwoni zdenerwowany klient,ze by odłączyli gaz
        bo on ma w kuchni dziwny zapach a to "zapach" z niewyrzucanych od
        kilku dni śmieci w koszu pod zlewozmywaniem :D
        Do pogotowia energetyczne człowiek zgałasza sprawdzony brak napęcia
        z zwnątrz albo zagrożenie porażeniem choć wie,ze to nieprawda. liczy
        na to,ze jak już to pogotowie energetyczne podjedzie to mu mu
        naprawią instalacje i nie będzie musiał płacić instalatorowi.
        Ile razy na policję ludzie zgłaszają "napad" bo policja przesłucha i
        odwieie do domu. Po co brać taksókę lub cisnąć się w autobusie.
    Pełna wersja