Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych

      • Gość: kika Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.128.10.5.static.crowley.pl 13.10.09, 10:23
        Mi w trakcie rozmowy o pracę pan zadał takie pytanie: Czy nie ma
        pani bogatego narzeczonego, który by panią utrzymywał?
      • Gość: il do ajmax IP: *.warszawa.mm.pl 13.10.09, 15:11
        napisz proszę w takim razie jakie "błędy" wynajdujesz w cv , ja
        obecnie ubiegam się o prace i szczerze mówiąc mało kto odpowiada na
        zgłoszenie, zaczęłam się zastanawiać czy moje cv jest dobrze
        napisane...
      • Gość: gość juz dawno nie mialem durnych pytan na rozmowie IP: *.backiel.com.pl 14.10.09, 12:30
        bo pracuje ale zawsze chcialem pytanie panienki:
        hr - bardziej pan lubi psy czy koty?
        ja - po chwili namyslu ok 4 sek - wie pani co, mysle ze mamy odmienne gusta kulinarne bo ja wole dania maczne :D

        ciekawilaby mnie jej reakcja
      • Gość: koliberek Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.telpol.net.pl 22.10.09, 10:25
        Rozmowy kwalifikacyjne to jakas porazka. Z jednym pracodawca gadam o
        glupotach, drugi mnie zamecza coraz bardziej szczegolowymi pytaniami (czekam
        na pytanie o rozmiar biustonosza). Tak naprawde niewiele z tego wynosze oprocz
        nerwow. Ogarnia mnie taka beznadzieja i niechec. Nie wiem co zrobic czy
        powiedziec na rozmowie zeby mnie ktos zatrudnil. Wydaje mi sie ze nie jestem
        calkiem bezwartosciowa no ale ... PORAZKA!!!
      • Gość: martka_80 na głupie pytania - głupie odpowiedzi! IP: 213.172.178.* 09.12.09, 09:21
        Pracownik powinien być sprawdzony pod względem wiedzy merytorycznej
        i umiejętności praktycznych. Niestety często są przypadki że
        rekrutujący do pracy jest na niższym poziomie wiedzy niż szukający
        pracy i nie bardzo ma go o co spytać - bo się nie zna na wielu
        sprawach. I wtedy wydziela z siebie bełkot, pytania w stylu Dody.
        Nic dziwnego, że ludzie (pewnie często np. dobrzy inżynierowie czy
        lekarze, informatycy itp.) rozmawiaja z nimi jak z idiotami.
        • Gość: przemmmmek Re: na głupie pytania - głupie odpowiedzi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.12.09, 10:50
          moja wpadka:D

          drugi poziom rekrutacji - rozmawiam z moim przyszłym (niedoszłym szefem) oprócz
          niego jest jeden gość z zarządu i babeczka z hr. Gada, gada nagle triumfalnie
          pokazuje mi zegarek i mówi "bo wie Pan u nas to czas się liczy" na to ja: ładny
          zegarek, szkoda że to replika :)

          mina gościa - bezcenne
          mina pozostałych osób - trudno opisać:D


          Wiem że w tym momencie przekreśliłem sobie szansę na pracę w tej firmie ale
          skoro szef nosi podróbkę to albo jest na tyle głupi że mu ją ktoś wcisnął jako
          oryginał albo na tyle głupi że myśli że nikt się nie zorientuje - tak czy siak
          pewnie krętacz:)
        • Gość: ktosia Re: na głupie pytania - głupie odpowiedzi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.09, 19:59
          Moja córka była na rozmowie rekrutacyjnej do sklepu, firma zagraniczna, rozmowa
          po angielsku. Pani przeprowadzająca rozmowę była bardzo zadowolona, więc kiedy
          spytała córkę ile chciałaby zarabiać - córka odpowiedziała że 12 zł/godz.
          Zaproszono ją do II etapu rekrutacji , rozmowa znowu po angielsku, ale cały czas
          kręciła się wokół tego, dlaczego chce tak dużo zarabiać. Cały czas pytania czy
          ma jakieś kredyty do spłacenia, dlaczego potrzebuje taaaaaaaaakich pieniędzy.
          Córka na to, że spytano ją ile CHCIAŁABY zarabiać, ale że tyle nie musi. Pracy
          nie dostała, widać w Polsce nie można CHCIEĆ.
          • Gość: ktos99 Re: na głupie pytania - głupie odpowiedzi! IP: *.sikornik.net 29.01.10, 11:51
            Rozmowa rekrutacyjna po angielsku na stanowisko subiekta...zakrawa na absurd.
            Szkoda, ze genialni rekruterzy nie sprawdzali znajomosci calkowania. W
            cywilizowanym kraju do pracy w sklepie wystarczy szkola z przyuczeniem do
            zawodu. U nas niedlugo bedzie wymagany doktorat.
            • Gość: gosc Re: na głupie pytania - głupie odpowiedzi! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.10, 20:59
              Bo klient nie znajacy polskiego do sklepu nie przyjdzie.
      • Gość: kika Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: 85.222.87.* 10.12.09, 14:14
        Autentyczne pytanie przy rekrutacji na stanowisko asystentki dyrektora, które mi zadano: Czy gotuje Pani rodzinie obiady?
        bardzo merytoryczne...
        • Gość: ma_gala Re: Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.chello.pl 31.01.10, 00:01
          hmmm... wiesz, patrząc na moją podwładną żałuję, ze nie zadałam jej takiego
          pytania na rozmowie kwalifikacyjnej, bo jak widzę jak od wpół do czwartej
          (pracujemy do czwartej, inna sprawa, ze obowiązuje zadaniowy czas pracy, bo ona
          ma stanowisko specjalistyczne) przebiera nogami żeby wyjść, bo przecież trzeba
          mężowi obiad ugotować... to ręce mi opadają! za to inni mogą jeść obiadokolacje
          - to jej absolutnie nie przeszkadza! Na moje uwagi, ze tak do 16.00 to jednak
          pracujemy i ze jest jeszcze coś do zrobienia DZISIAJ, poleciała do dyrektora na
          skargę, efekt jest taki, ze przychodzi do biura skoro świt (zupełnie bez sensu,
          bo nic się wtedy nie dzieje), aby wyrobić te 8 godzin i żebym się nie czepiała...
          • agulha Re: Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych 31.01.10, 02:23
            Pewnie by mnie to też wkurzało, ale...Skoro ma zadaniowy czas pracy, to dlaczego
            nie może robić tego, co miała robić między 15:30 a 16:00, następnego dnia przez
            pierwsze pół godziny, skoro przychodzi "skoro świt"? TAKIE pilne rzeczy macie w
            tej firmie? U nas ludzie pracują dość elastycznie, jedni 7-15, inni 8-16,
            najwięcej usiłuje utrafić 9-17, ale bywa i później, do tego międzynarodowa
            korporacja i różnice w strefach czasowych, przerwy obiadowe w niektórych
            krajach, niepełne etaty niektórych - i jakoś żyjemy...
      • zablokowany-obrazliwy-nick Na głupie pytania głupie odpowiedzi 29.01.10, 09:22
        jeszcze chyba z rynku amerykańskiego.
      • Gość: ma_gala Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.chello.pl 31.01.10, 00:06
        racja! u nas na stanowisku sekretarki wymagali biegłej znajomości języka
        angielskiego. Tylko jedna kandydatka zapytała o możliwość wykorzystania tego
        języka na co dzień (jesteśmy firmą polską) i gdy okazało się, ze CZASAMI
        odbierze telefon i trzeba będzie przełączyć, CZASAMI coś przetłumaczy - to nam
        podziękowała... na do widzenia a, ze dla niej biegła znajomość języka oznacza
        codzienne komunikowanie się, a nie okazyjne zadania, z którymi może sobie
        poradzić ktoś ze średnią znajomością tego języka. Absolutnie się z nią zgadzam!
      • Gość: MM Re: Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.10, 14:12
        Największa wpadką było kiedy pani z HR przyszła na spotkanie ze mną totalnie
        nieprzygotowana, bez mojego CV. A wszystko to w oddziale renomowanej firmy Hays.
      • black_halo Bulshit jak to mowia 11.02.10, 16:43
        Dwa razy zatrudnili mnie w dosc fajnych firmach i dwa razy te rozmowy
        wypadly fatalnie. Za pierwszym razem rekrutacje prowadzic haerowiec i
        przyznam szczerze, ze jak zadal mi pytanie jakim bym chciala byc
        zwierzeciem. Bylo to kolejne z kilkunastu idiotychnych pytan w
        rodzaju co robie w wolnym czasie i podobne pierdoly. odpowiedzialam
        mu, ze zdecydowanie najbardziej by mi pasowala aktualnie lwica bo
        jestem glodna a on siedzi blisko i sie nie rusza. Zamurowalo faceta
        ale zaprosili mnie na kolejny etap.

        Druga rekrutacja przebiegala podobnie, final finalow, rozmowa z
        glownym szefem. Po konkretach przeszlismy do bardziej luznych spraw,
        zapytal dlaczego wyjechalam za granice. A pozniej gladko przeszedl do
        pytania jak dojechalam. Nie skapowala, ze chodzilo mu o droge z
        miejsca zamieszkania do firmy wiec palnelam, ze samolotem. Facet o
        malo nie spadl z krzesla z wrazenia. Potem wyjasnil o co chodzi,
        posmialismy sie chwile no i tez mnie zatrudnili.

        najmniej efektywne rozmowy to tez na ktorych wszystko idzie gladko.
        Wyydaje mi sie, ze chodzi o to, zeby cie zapamietali bo jesli maja
        kilkunastu kandydatow to cos musi cie wyrozniac i niekoniecznie jest
        to CV.
      • Gość: lektorka Re: Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.tvtom.pl 15.02.10, 09:11
        fakt faktem, poziom osób rekrutujących bywa różny.
        kiedyś na stanowisko lektora języka, powiedzmy x, kazano mi rozmawiać w języku
        powiedzmy y.... ehhh i dano mi pracę lektora języka x. ciekawe....
      • Gość: pracodawca Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.chello.pl 16.02.10, 00:35
        Kiedyś miałem to szczęście być na rozmowie kwalifikacyjnej z udziałem HR , wtedy pracowałem na stanowisku specjalisty IT w średnim przedsiębiorstwie i miałem już dość ciekawie wyglądające CV. Startowałem również na stanowisko specjalistyczne w dziale IT (w większej firmie), dostałem zestaw pytań z zakresu interesującego minie stanowiska była to ostania rozmowa kwalifikacyjna z udziałem HR na jaką się zgodziłem.

        Pytania były mniej więcej takiego poziomu : z czego składa się komputer, do czego służy myszka itd. ... (była to jedna z „chyba lepszych” firm rekrutujących w każdym bądź razie nieźle rozreklamowana). Z początku myślałem że robią sobie ze mnie żarty ale szybko okazało się że nie.

        Teraz sam prowadzę własną firmę i jedno jest pewne nigdy w życiu nie wynajmę specjalisty od HR bo to strata była by tylko moich pieniędzy oraz nerwów osób starających się o pracę, a i tak pewnie odfajkowali by wartościowe osoby, ja wolę z przyszłym pracownikiem sam porozmawiać i nie „robić nic nie wartych szopek i ceregieli”.
        • Gość: ab Re: Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.suwalki.vectranet.pl 16.02.10, 22:44
          co odpowiedziec gdy na rozmowie zapytaja co chce robic za 5 lat?:)
          • Gość: ismael Re: Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.tczew.net.pl 09.03.10, 00:27
            Oczywiscie roztoczyc wizje jakim to fantastycznym bedziesz
            specjalista/menedzerem i jak sie u nich rozwiniesz. Prawie jak
            papier toaletowy :) Miejmy nadzieje, ze nie skonczysz rownie
            marnie ;)
      • Gość: praco_ocarp "Ludzie ludziom zgotowali ten los" IP: *.ryb.abpl.pl 09.03.10, 13:47
        no i takie,TYLKO TAKIE odpowiedzi powinny padać. Zawsze odpowiada się tak na
        jakim poziomie było pytanie... Według mnie to są to po prostu zbędne koszta
        administracyjne zatrudnianie hr. Ostatni mój przykład: Przeszedłem wszystkie
        głupie testy a na koniec rozmowy powiedzieli że już jestem zatrudniony na 90%
        bo spełniam ich wymagania.Na koniec tego wszystkiego miałem rozmowę (podobno
        tylko formalną)z samym zainteresowanym czyli szefem DZIAŁU w którym to niby
        miałbym pracować i.... nagle okazało się że nie spełniam wymagań...?! bo
        szukają o określonych umiejętnościach, a hr podał nic nie znaczące ogólniki...
        to po jakiego ch..ja tyle czasu marnowałem???? skoro administracja sama nie
        wie kogo poszukuje?! Ale mamy przecież przez każdego upragniony kapitalizm...
        wystarczy mieć kasiorkę, plecy i można z drugiego robić głupią szmatę bo
        przecież samemu się nie wyleci... a jak jeszcze taki rekruter trafi na
        uczciwego i chcącego pracować ale nie mającego "doświadczenia" to dopiero jest
        fajna zabawa i naśmiewanie się z niego... a później krążą opowieści po
        działach jacy "śmieszni" kandydaci przychodzą... przecież wiem, sam pracując
        przy nich jako "nikt" ale mając oczy i uszy wiem co się dzieje...
      • Gość: hooltay Re: Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: 82.177.25.* 26.03.10, 17:37
        Zapraszam do podzielenia sie doświadczeniami i opiniami na opinieopracodawcy.ubf.pl/news.php
        Pozdrawiam

        P.S.
        Zapraszam do uzupełniania Czarnej Listy Pracodawców
        Zarejestruj sie i wypowiedz.
      • Gość: rekrutująca Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.zgora.dialog.net.pl 30.03.10, 13:47
        Jakie są pana wady? -"Lubię długo spać...ale do pracy to bym wstawał"
      • Gość: alosza Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.ghnet.pl 21.04.10, 10:53
        Byłam na kilkudziesięciu rozmowach kwalifikacyjnych, poniewaz trudno znalezc prace w moim zawodzie. Z reguły byly to rozmowy z szefami firmy, lub z szefem dzialu, do ktorego aplikowałam - ok.
        Byłam też na 2 rozmowach prowadzonych przez firmy HR oraz jedna, z babka z HRu z firmy do ktorej startowałam. Powiem jedno - PORAŻKA. Za kazdym razem ludzie z HR nie mieli pojecia o stanowisku na ktore aplikowalam, nie umieli odpowiedziec na pytania, ktore zadawalam (np. o narzedzia pracy, system pracy, czas pracy, zakras obowiazkow, hierarchie odpowiedzialnosci w firmie, zaliczki, delegacje, szkolenia, bonusy, etc) za to pytali np: moje hobby, co bym chciala robic za kilka lat, co bym zmienila w firmie, o porazki w poprzedniej pracy i tym podobne malo wazne rzeczy. Oczywiscie zawsze padało pytanie o pieniadze, i to najczesciej zaraz na samym poczatku rozmowy. Jak mozna opowiedziec na pytanie o oczekiwania finansowe nie znajac zakresu obowiazkow, szczegolow dotyczacych pracy i tego czy jest mozliwosc uzyskania extra bonusow i prowizji czy jest tylko stala pensja, bez zadnych dodatkow? Za kazdym razem tracilam czas i pieniadze, poniewaz zeby uzyskac interesujace mnie informacje i tak musialam sie spotkac na drugim etapie z szefem. Nie odpowiadam na ogloszenia z agencji HR.
      • Gość: mick Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.10, 13:38
        HR to amerykańska moda i oczywiście jak każda amerykańska moda - totalnie
        głupia i zbędna. Dziwię się tylko jak co ulicę widzę agencję HR, dziwię się
        pracodawcom, że zamiast pogadać z kandydatem twarzą w twarz, zatrudniają do
        tego agencje, które gó..o wiedzą o tym co człowiek będzie robił na danym
        stanowisku. I jeszcze te pytania typu "jeśli mógłby pan być zwierzęciem to
        jakim?", a potem "dogłębna" analiza odpowiedzi i wyciąganie z niej wniosków o
        osobowości kandydata. Śmiechu warte. Niestety nastają czasy gdzie największą
        szansę na pracę mają wyszczekani showmani na siłę zwracający na siebie uwagę.
        Zwykły skromny, uczciwy człowiek przy rekrutacji fundowanej przez większość
        agencji HR po prostu będzie się czuł zażenowany.
      • Gość: tosiek Największe wpadki z rozmów kwalifikacyjnych IP: *.broker.com.pl 30.08.10, 01:33
        mam ponad 30 lat, pracowałem w kilku firmach w życiu, byłem pewnie na 20
        rozmowach kwalifikacyjnych

        NIGDY nie dostałem pracy w firmie, do której aplikowałem, jeśli rekrutację
        prowadziła zewnętrzna firma HR, z kolei, jeśli rozmowa była prowadzona przez
        pracowników firmy, gdzie chciałem pracować, zazwyczaj pracę dostawałem

        podczas żadnej rozmowy kwalifikacyjnej z przyszłymi bezpośrednimi przełożonymi
        w firmie bądź z szefem nigdy nie trafiły mi się pytania w stylu: "co chce pan
        robić za 5 lat, jakim zwierzęciem pan się czuje" podczas gdy panienki z firm
        HR pytają mnie wprost jaki ma pan sposób na szybkie zmywanie naczyń
        (autentyczne pytanie zadane podczas aplikacji na stanowisko - raczej niskie w
        hierarchii - jednak w jednym z największych banków w Polsce)

        teraz mam pracę świetną i bardzo dobrze płatną, auto służbowe do dyspozycji -
        rekrutację prowadził sam szef szefów - jednym słowem właściciel, rozmowa
        kwalifikacyjna trwała prawie 3 godziny (kandydatów było dosłownie kilku) -
        kiedy wychodziłem z firmy po rozmowie, spytali mnie, kiedy możemy podpisać umowę

        dodam tylko, firma, w której pracuję jest oddziałem w Polsce zachodniego koncernu

        ergo: jeśli taki kolos nie potrzebuje HR, a szef jest w stanie poświęcić jeden
        dzień z życia, żeby znaleźć odpowiedniego pracownika (jest moim bezpośrednim
        przełożonym), to po co firmy HR się tak mnożą? i uzurpują sobie prawo do
        nieomylności
    Pełna wersja