Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywczych?

    IP: 89.72.33.* 21.10.09, 19:42
    Przeliczyłam ostatnio, że moja pensja podstawowa daje dniówkę w wysokości
    55zł. Na razie brak mi doświadczenia i wykształcenia, więc ciężko mi znaleźć
    pracę, gdzie dają więcej niż 1200 na rękę...
    Natomiast 60zł to dwie godziny korepetycji z ang. dziennie. Myślę, czy szukać
    nowej pracy, czy lepiej załatwić sobie tego rodzaju prace dorywcze (korki,
    sprzątanie domów itp.).

    W miesięcznym zestawieniu wychodzi, że zarobię więcej (np. 2godz korków +
    godzina sprzątania = 70zł = prawie 1500 miesięcznie), pracując mniej (3godz +
    dojazdy)

    Minusy: korki odpadają w wakacje i ferie, ale ferie można potraktować jako
    urlop, a w wakacje jest multum dodatkowej roboty. Brak ubezpieczenia na razie
    mnie nie dotyczy (studiuję).

    Czy ktoś z Was utrzymuje się z własnego wyboru tylko z prac dorywczych?
      • Gość: Ania Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: 89.72.33.* 21.10.09, 21:35
        Nikt?
        • Gość: luz z wyboru Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.09, 23:07
          Ja tak pracuję (umowa zlecenie na 200 zeta brutto, żeby mieć ubezpieczenie
          zdrowotne, a reszta na czarno). Podejmuję różne prace byleby była zdrowa
          atmosfera. Obecnie w jakimś cateringu: luz atmosfera, zero stresów, wyścig
          szczurów mnie nie dotyczy, mam w d.upie co kto o mnie myśli, mówię co chcę,
          robię swoje, a zapieprz jest rzadko. Z napiwkami wyciągam ok. 1500 na rękę (jak
          się postaram i popracuję całe 20 dni w miesiącu ;) ). Święty spokój i
          w.y.j.e.b.a.n.e. na wszystko. W sumie żałuję, że studia kończyłem, bo to strata
          czasu. Znalezienie prostej pracy w tym kraju i pokombinowanie, żeby się opłacało
          to nie problem. Zamiast szukać rzekomo "prestiżowej" pracy w jakiejś nadętej
          korporacji i użerać się z niedowartościowanym szefem i zgrają głupich lasek,
          rzeszą pracowników przyjętych "po znajomości" i zasuwać przy kompie lub
          poszerzać rynek zbytu szczerząc się do klientów lepiej korzystać z życia (zawsze
          poza tą pracą można znaleźć jakieś inne źródło dodatkowego dochodu).
          Polecam!
          • snajper55 Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz 23.10.09, 01:45
            Gość portalu: luz z wyboru napisał(a):

            > Polecam!

            Z polecaniem poczekaj aż zachorujesz i nie będziesz miał co do garnka włożyć, o
            czynszu, prądzie i takich innych duperelach nie wspominając. Spróbuj wziąć
            jakikolwiek kredyt na mieszkanie lub samochód. Możesz jedynie z lichwy w
            wykonanmiu Providenta itp firm.

            S.
            • Gość: luz z wyboru Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 08:53
              Właśnie dlatego chcę mieć ubezpieczenie zdrowotne(stąd pół fikcyjna umowa
              zlecenie). Jak ktoś nie umie oszczędzać i inwestować to rzeczywiście nie będzie
              miał co do garnka włożyć. A branie kredytu to czyste niewolnictwo, jak ktoś żyć
              i pracować po to żeby spłacać odsetki to jego wybór (tu by się dopiero zaczęło w
              przypadku choroby, ho ho).
              • snajper55 Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz 23.10.09, 12:08
                Gość portalu: luz z wyboru napisał(a):

                > Właśnie dlatego chcę mieć ubezpieczenie zdrowotne(stąd pół fikcyjna umowa
                > zlecenie). Jak ktoś nie umie oszczędzać i inwestować to rzeczywiście nie będzie
                > miał co do garnka włożyć.

                No to ile na swoja emeryturę oszczędziłeś ?

                > A branie kredytu to czyste niewolnictwo, jak ktoś żyć
                > i pracować po to żeby spłacać odsetki to jego wybór (tu by się dopiero zaczęło w
                > przypadku choroby, ho ho).

                No to odkładaj z prac dorywczych na mieszkanko (tylko nie zapomnij o odkładaniu
                na emeryturę). Jak będziesz dobiegał 40 to może będziesz mógł je kupić.
                Oczywiście, jeśli swoje oszczędności dobrze zainwestujesz i krach na giełdzie,
                spadek ceny złota lub zwykła inflacja Ci ich nie zeżre.

                S.
                • Gość: luz z wyboru Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 21:12
                  Aleś naiwniak. Myślisz, że dostaniesz emeryturę?? A umiesz liczyć w ogóle?
                  Pojęcie o oszczędzaniu widzę, że trochę marne masz...
                  Ale spoko, każdy wybiera sobie życie jak chce, jak snajper lubisz być okradany
                  to twój wybór. Tylko jak już sobie zbudujesz to mieszkanko ,o którym tyle gadasz
                  (na kredyt rzecz jasna), to nie zapomnij posadzić drzewka i spłodzić syna
                  zgodnie ze społeczną poprawnością..:)
                  A poważnie, to nie mam nic do ciebie, niech każdy żyje jak chce.
                  zdrowia
            • Gość: Ania Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: 89.72.33.* 25.10.09, 19:45
              Snajper, ale jak się zarabia 1000zł, to też nie bardzo jest co do garnka włożyć,
              no i spróbuj przy takich zarobkach wziąć jakikolwiek kredyt na mieszkanie lub
              samochód:)
              • snajper55 Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz 25.10.09, 20:13
                Gość portalu: Ania napisał(a):

                > Snajper, ale jak się zarabia 1000zł, to też nie bardzo jest co do garnka włożyć,

                Lepsze 1000 PLN czy raczej 800 PLN zasiłku chorobowego w przypadku umowy o pracę
                niż 0 PLN w przypadku prac dorywczych.

                > no i spróbuj przy takich zarobkach wziąć jakikolwiek kredyt na mieszkanie lub
                > samochód:)

                Ale kartę kredytową już dadzą. ;)

                S.
      • Gość: justyna Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: *.chomiczowka.waw.pl 21.10.09, 22:02
        Jeśli studiujesz to najpierw skończ studia, a potem pracując dorywczo szukasz pracy
        • krasny_staw2 Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz 22.10.09, 10:04
          Minusy to oczywiście dojazdy .Jechać gdzieś na 2h korków (kasa - koszty
          dojazdów).Czy opłaca się jechać do miasta na 2h korków (chyba tylko jak
          studiujesz) .

          To na dłuższą metę się nie opłaca (oczywiście nie generalizujmy).Raczej to zło
          konieczne i gdy brak alternatyw.
        • Gość: qaz nie sluchaj tych kretynow: krasnego i justyny IP: *.chello.pl 22.10.09, 19:55
          jesli masz dorywczo zarobic wiecej niz 1200 na etacie poswiecajac mniej czasu na to, to wal smialo w te klimaty

          nie boj sie o emeryture zusy i srusy bo i tak twoje pokolenie emerytury nie bedzie dostawac, a do lekarza zapomnij ze sie dostaniesz

          najlepiej na czarno dorabiaj
          • krasny_staw2 Re: nie sluchaj tych kretynow: krasnego i justyny 23.10.09, 09:13
            Jak ktoś tu jest kretynem to na pewno Ty kretynem kulturowym .
            Nazywaniem kogoś kretynem (przy tak dużych deficytach czytania ze zrozumieniem)
            jest idiotyzmem.
            • sylvie08 Re: nie sluchaj tych kretynow: krasnego i justyny 23.10.09, 13:25
              Prawdę mówiąc tez się zaczęłam ostatnio zastanawiać nas sensem
              legalnej pracy. Składki ściągają niemiłosierne, a do lekarze i tak
              trzeba iśc prywatnie, o emeryturze nawet nie marzę. Oczywiście nie
              mówię o całkowitej pracy na czarno, ale np. za minimalną krajową,
              żeby jednak jakiś ZUS był na wypadek pobytu w szpitalu, a reszta na
              czarno. I inwestować w coś zamiast płacić ZUSowi.
              Żyć na pokaz nie musze, żeby sąsiad nie doniósł, że mam nowy
              samochód:) ale przynajmniej pożyję póki mam ochotę:)
              Ktoś powie, że okradam w ten sposób państwo czy inne podobne rzeczy,
              ale prawdę mówiąc... przykład idzie z góry.
              • Gość: john praca dorywcza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 22:08
                To zależy od wielu czynników .Sama oceń czy się to opłaca.
      • deszcz.ryb Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz 23.10.09, 23:19
        Jeden szkopuł: mam wrażenie, że nikt nie zatrudni cię na godzinę sprzątania. ;) W jeżeli mieszkanie będzie wielkie, to możesz poświęcić na to ładne parę godzin. Poza tym - opłaca ci się za 10 zł - za godzinę sprzątania dojeżdżać? ;)
        • Gość: X Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: *.icpnet.pl 24.10.09, 20:40
          Sprzątam-2 domy dziennie razy 200 zł.Wyższe.Języki.Latem pracuję.
        • Gość: Ania Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: 89.72.33.* 25.10.09, 15:40
          Hehe, fakt, źle to napisałam. ale nawet 2godz korków (mieszkam w centrum miasta,
          dojazd to nie problem) + godzina nawet na dojazd + 5godz sprzątania =
          110zł/dzień. Dla mnie, pracującej teraz za 1100zł to niewyobrażalna kasa.
          Wiadomo, że nie codziennie tak będzie, ale przynajmniej nie będę użerała się w
          korporacji.
          • annajustyna Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz 25.10.09, 19:13
            A odliczylas sobie juz z tego podatek?
      • Gość: Mark3 Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.09, 20:44
        Źle podchodzisz do tematu. Przede wszystkim, jeśli ktoś żyje z wyboru z jakiś
        prac, przestają one być "dorywcze". Wspomniałaś o korepetycjach. Ja też zaczałem
        ich kiedyś udzielać, myśląc, że są "dorywcze". Skończyło się po latach na tym,
        że prowadzę kursy i korepetycje na własny rachunek, prócz tego mam od lat umowy
        z dwiema firmami edukacyjnymi. Muszę niestety odmawiac niektórym chętnym - a i
        tak pracuję również w soboty i niedziele. Praca w dzień powszedni jakieś 5
        godzin dziennie (prócz wakacji - tu tylko 1-2), soboty i niedziele niestety
        więcej. Zarobki w sezonie w granicach 4-5 000 netto. Tak kończą sie próby pracy
        "dorywczej" ;-)
      • black_halo Re: Czy ktoś żyje (z wyboru) tylko z prac dorywcz 28.10.09, 17:07
        To zalezy co chcesz robic po studiach. Ja cale studia dawalam korki z
        roznych przedmiotow bo jestem dosc wszechstronna i olewalam prace na
        etacie kiedy moi koledzy wlasnie na etacie pracowali. Niektorym z
        nich udalo sie zalapac do zawodu a ja akuratnie jestem bezrobotna i
        wlasnie dorabiam sobie dorywczo. Z drugiej strony mam tez
        bezrpobotnych kolegow, ktorzy nie sa elastyczni i do zadnej
        dorywaczej pracy nie pojda. Na studiach dawalam wlasnie korki z
        angielskiego chociaz skonczylam politechnike i z matmy, czasem
        fizyka, chemia. Bralam za angielski i matme po 25, za fizyke 40 i co
        lepsze mialam wiecej chetnych niz ci co zbrali po 15 - widac ludzie
        uwazaja, ze im wiecej ktos bierze tym jest lepszy. Pozniej podlapalm
        korki u pewnej rodziny gdzie dzieciak kompletnie nie mial talentu do
        nauk scislych wiec w sumie siedzialam u nich ok. 12 godzin tygodniowo
        co dawalo mi zaraboek na poziomie 1000 zlotych. Polecili mnie swoim
        znajomym i u tych znajomych dawalam korki przez 6 godzin tygodniowo.
        bardzo mi to odpowiadalo bo w sumie jakies 22-25 godzin korkow dawalo
        mi niezly dochod, nawet do 2 tys miesiecznie a w sezonie, czyli
        matura i egzaminy gimnazjalne czy w podstawowce to naprawde
        siedzialam z nieudoczonymi bahorami cale weekendy. Przyznaje, ze kasy
        mialam jak lodu, wplacalam sobie na konto i jakos po roku studiow
        obudzialam sie majac na koncie 15 tys zlotych. Starczylo zeby
        wyjechac do pracy w innym kraju skad przywioslam tez niezla sumke i w
        sumie po studiacjh mialam ... 42 tys oszczednosci bez wiekszych
        wysilkow. Dlatego np. przez ostatni rok mieszkajac za granica moglam
        sobie pozwolic na dodatkowe kursy i prace w wymiarze 12 godzin
        tygodniowo co dawalo mi miesieczny dochod na pozimie 450 euro.
        Nieduzo ale moj facet na etacie zarabia 1400 na reke :P
    Pełna wersja