Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Dwie natury urzędników

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.09, 19:50
    W kwietniu zarejestrowałem się w UP w Poznaniu. Najpierw próbowałem zapisać
    się na szkolenie "tworzenie i administrowanie stron www" ale nie wpisali mnie
    na listę bo wymagania były takie że jest to kurs dla informatyków -
    odpowiedziałem że to bardzo ciekawe bo prawdziwi informatycy raczej nie
    potrzebują takich szkoleń. Zapisałem się wiec na kurs "projektowanie w
    AutoCAD" co byłoby zgodne z moimi dotychczasowymi obowiazkami w pracy
    (dotychczas projekty budowlane wykonywałem klientom na papierze)Poinformowano
    mnie że będę musiał pewnie na niego z miesiąc poczekać i to słyszałem za
    każdym razem będąc w urzędzie. Teraz kiedy kończy mi się już okres pobierania
    zasiłku, powiadomiono mnie że limit szkoleń na ten rok został już wyczerpany.
    Ciekaw jestem czy nie jest to czasem powszechnie stosowana praktyka przez urzędy?
      • lemmikki66 Chamstwo 17.11.09, 09:43
        Polskie urzędy pracy przyprawiają o zawał. Sama wiem jak to było. Najpierw
        Pani w okienku naopowiadała jedno, potem zrobiła drugie, a trzecim się
        tłumaczyła.

        PAŃSTWO W PAŃSTWIE
      • Gość: Sakul Re: Dwie natury urzędników IP: *.sileman.net.pl 17.11.09, 09:50
        Tak patrząc na UP Bytom, najlepiej zapytać się kiedy mają się odbyć dane szkolenia. Urzędy tworzą listy osób które wezmą udział w szkoleniu i listę osób rezerwowych. Ale czasami dużo osób rezygnuje i wtedy robi się dodatkowy nabór. Wtedy już nikt nie patrzy na wpisane wymagania, bo pozostaje kilka dni do początku kursu, co niestety odbija się również na poziomie szkoleń... Teraz szkoleń już nie ma, a patrząc na to jak to zorganizowano w tym roku najbliższe pojawią się w maju przyszłego roku...
        • risteard Re: Dwie natury urzędników 17.11.09, 12:51
          Sam kiedyś byłem pracownikiem UP odpowiedzialnym właśnie za
          szkolenia i wiem jak to jest w praktyce z tej drugiej strony. Otóż
          na przełomie roku tworzy się tzw. plan szkoleń, który jest
          zatwierdzany i publikowany. Po jego publikacji rozpisuje się
          przetargi na wybór wykonawców (instytucji szkoleniowych). Wszystkie
          te procedury obwarowane są przepisami, rozporządzeniami, wytycznymi
          i innym badziewiem, a gdy wreszcie szkolenia się rozpoczynają, to
          okazuje się, że ich tematyka nie przystaje już do aktualnych potrzeb
          rynku pracy, bądż osoby które wcześniej się zapisały utraciły już
          status bezrobotnych, bądź pracodawcy, którzy deklarowali ich
          zatrudnienie po ukończonym kursie nie mieli cierpliwości dłużej
          czekać itd... Sytuacje kuriozalne zdarzały się szczególnie w
          przypadku kursów operatorów sprzętu ciężkiego. Otóż pracodawcy z
          regionu zgłaszali już zimą zapotrzebowanie na pracowników i
          oczekiwali ich wiosną, kiedy ruszają kontrakty budowlane. A Urząd
          miał czas: przetargi, konkursy, odwołania itd... kursy zaczynały się
          najczęściej dopiero jesienią. Ale dla tych bezrobotnych nie było już
          pracy, bo konczył się sezon. Ale być może nie we wszystkich urzędach
          tak to działa. Chciałbym w to wierzyć.
          • Gość: Sakul Re: Dwie natury urzędników IP: *.sileman.net.pl 17.11.09, 14:37
            Zdaje sobie sprawę z tego, iż taka sytuacja jest wynikiem stosowanych procedur i rozporządzeń. Jednak gdy wszyscy eksperci od rynku pracy podkreślają konieczność ciągłego rozwoju i elastyczności, a instytucja która ma pomagać bezrobotnym w poszukiwaniu zatrudnienia i dostosowania do potrzeb rynku, w okresie jesienno-zimowym zajmuje się tylko ich rejestracją, ubezpieczeniem zdrowotnym i wypłatą zasiłków. Paranoja...
            • Gość: kolo Re: Dwie natury urzędników IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.09, 15:13
              A to już zapewne efekt sposobu finansowania urzędów. Pieniądze z nowego budżetu
              spływają dopiero ok. kwietnia-maja, szybko są rozdysponowywane, a potem -
              ewentualnie - na koniec roku urząd dostaje kasę do wydania i pracownicy dostają
              przysłowiowej sraczki, żeby zdążyć z ich wydatkowaniem.
      • Gość: A Pytanie IP: *.chello.pl 17.11.09, 12:53
        Mam pytanie. Obecnie straciłam pracę na etacie i okazało się że nie mogę zarejestrować się w urzędzie pracy jako bezrobotna ponieważ mam umowy o dzieło. Nie chodziło mi nawet o zasiłek ale o ubezpieczenie, możliwość ewentualnego starania się o środki unijne, itp.
        Jakim cudem Pani Dziennikarka pisała do Gazety (pewnie na umowę o dzieło bo przecież nie charytatywnie) i była zarejestrowana w urzędzie pracy????
        • Gość: kolo Re: Pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.09, 13:21
          I to jest bardzo dobre pytanie, które zadawałem sobie wielokrotnie, czytając jej
          artykuły. Zgodnie z prawem, będąc osobą bezrobotną, nie mogła wykonywać żadnej
          pracy zarobkowej, niezależnie od formy umowy. Albo więc robiła to
          "charytatywnie" albo oszukiwała urząd.
          Rozumiem kobietę, że może być rozgoryczona brakiem pracy, tylko nie bardzo wiem
          dlaczego za idiotycznie skonstruowane przepisy prawne i ich egzekwowanie zgodne
          z literą prawa obrywa się pracownikom urzędu pracy a nie genialnym twórcom tych
          gniotów prawnych - czytaj posłom, senatorom i urzędnikom Ministerstwa Pracy i
          Polityki Społecznej?????
          • risteard Re: Pytanie 18.11.09, 07:33
            Wracając do sprawy opisanej w artykule, to sprawą zasadniczą jest
            to, iż moment zakończenia szkolenia jest ściśle powiązany z momentem
            zakończenia kursu. Ośrodek szkolenia wydaje zaświadczenie o
            ukonczeniu kursu na prawo jazdy, które bezerobotny ma obowiązek
            przedstawić następnego dnia w UP i od tego momentu znów wypłacany
            jest zwykły zasiłek, a nie stypendium szkoleniowe. Wyznaczony termin
            egzaminu nie ma tutaj nic do rzeczy. Albo bohater tego artykułu nie
            zrozumiał instrukcji przekazanych przez urzędnika, albo prowadzący
            sprawę urzędnik był niekompetentny i przekazał złą informację. W
            takim jednak wypadku sosba bezrobotna powinna się odwołać do
            dyrektora UP i sprawa załatwiana jest z automatu, bo jest
            jednoznaczna. Swoją drogą wiele do zyczenia pozostawia sposób
            komunikacji. Otóż pamiętam, kiedy zaczynałem pracę w UP, to
            wyjaśniając bezrobotnemu procedury związane z jego szkoleniem,
            wypisywałem mu na kartce najważniejsze informacje: terminy zgłoszeń,
            wymagane dokumenty itd... Kiedy zobaczyła to moja przełożona zrobiła
            mi wielką awanturę. Żadnych kartek! Nic na piśmie! Tylko mam
            informować ustnie, a jak osoba nie zapamieta, to jej problem.
      • Gość: Cysio Chwała demokracji i socjalizmowi! IP: *.static.espol.com.pl 18.11.09, 11:53
        Przecież jest to takie wspaniałe! Niedługo dzięki temu pozdychamy z głodu. W
        UE to już w ogóle będzie poezja, walka o 2 tygodniową skórę z chleba,
        oczywiście nie od razu i nie wszyscy, ale najbiedniejsi tak, czyli grupa
        robocza, więc i większość.
    Pełna wersja