Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      W niewoli wysokich stanowisk

    IP: 91.189.74.* 16.11.09, 14:06
    Ja byłem w takiej pułapce. Tylko nieco w innej konwencji. Miałem artystyczne
    zawody - byłem szefem zespołu artystycznego, przewodniczącym klubu twórców(coś
    jak prezes). No ale jak sie to wszytsko rypło to do "zwykłej" pracy nie mogłem
    sie załapać. Bo tu niby były boss - i chce być jakims tam zwykłym
    pracownikiem? Jakoś się z tego wygrzebałem - ale nie życze nikomu
    Wydaje mi sie ze opisywane tu przypadki to małe piwo jak porównac z tym co ja
    miałem. Sprzedażowiec zawsze sie gdzies w końcu wkręci
      • Gość: jaco Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: 91.189.74.* 17.11.09, 00:03
        A co to za problem?
        a ja mam odwrotnie - chce awansować a gdzie mnie nie przyjmą to odchodze na tym
        stanowisku co przyszedłem. Dodam ze wsyztsko ze mną w porządku- to zawsze w
        firmie kliki rządzą. Mam już 29 lat i w koło zwykły pracownik.
        • clepsydra Re: W niewoli wysokich stanowisk 20.11.09, 10:36
          Masz dopiero 29 lat. jak bedziesz mial 45 to moeszesz byc managerem, jak 55 to
          dyrektorem.
      • mikrobyznesmen Już wiem dlaczego nie mogę znależć pracy 17.11.09, 11:01
        " mówi Katarzyna Pieciul, consulting director w firmie DBM Polska. - Kandydat
        powinien mnie przekonać, że stanowisko go naprawdę interesuje, a nie że
        aplikuje, bo skończyły mu się pieniądze na życie."

        Dzięki, Pani Kasiu, już wiem, dlaczego nie mogę znaleźć pracy. Teraz będę
        pisał w LM, że interesuje mnie stanowisko a pensji mogą mi nie płacić albo
        wysyłać ją na cele charytatywne. Powiadomię panią o wynikach.
        • Gość: @@@ "pani" Kasia jest albo idiotką, albo IP: 77.236.0.* 15.12.09, 17:20
          niezłą cwaniarą.
          Trzeba mieć niezły tupet i nachlastane we łbie, żeby pisać (uważać) coś takiego.
          "pani" Kasia powinna spędzić kilka lat na bezrobociu, szybko zmieniłaby zdanie.
      • Gość: tomeczek W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 11:07
        "Jeśli rezygnujemy z dalszego szukania pracy na wcześniej zajmowanym stanowisku, możemy także zacząć pracę na własny rachunek"

        A nie przyszło pani do głowy że jeśli ktoś chce założyć swoją firmę (działalność) to ją zakłada a nie szuka pracy u kogoś? A taki tekst: "Rozwiązaniem na ciężkie czasy mogą być tzw. elastyczne formy zatrudniania: (...) współpracy na podstawie własnej działalności gospodarczej." to wg mnie wprost zachęcanie pracodawców żeby nie zatrudniali ludzi tylko żądali od nich założenia własnej firmy. Potem współpraca potrwa wg widzimisię "pracodawcy" a jak się nagle skończy to delikwent zostaje z firmą założoną "pod" konkretnego kooperanta i zaczynają się schody...
        • zigzaur Re: W niewoli wysokich stanowisk 20.11.09, 11:36
          Gdy założysz działalność gospodarczą, to będziesz szukać zleceń U KOGOŚ.
          • Gość: tomeczek Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 13:21
            zigzaur napisał:

            > Gdy założysz działalność gospodarczą, to będziesz szukać zleceń U KOGOŚ.

            Wtedy będę szukał nawet u dziesięciu kogosiów. :)
            Ale... nie będę u nich pracował, i będę sam musiał troszczyć się o naliczanie i odprowadzanie wszelkich składek i podatków i nie będę miał urlopu itd. Niektórym to odpowiada i wtedy zakładają firmę, niektórym nie - i dlatego nie odpowiada im, że teoretyczny pracodawca zmusza ich właśnie do zakładania firmy.
      • Gość: tomeczek W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 11:26
        I jeszcze to jest niezłe:

        "zatrudnienie takich ludzi nie sprawdza się, o ile mimo niższego stanowiska nie otrzymają obowiązków podobnych do wykonywanych wcześniej."

        Czyli: zatrudnijcie kogoś takiego za niższą pensję ale dajcie mu robotę za trzy etaty.
        • Gość: amcik Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: 91.189.74.* 17.11.09, 16:07
          A ty co - sierpień 80' czy komunista?
          Ucz się człowieku a wtedy będzie ci obojętne na jakiej umowie pracujesz - bo nie
          bedziesz sie martwił że 100 zł mniej lub więcej

          'Kto nie nosił teczki, ten nosi woreczki' -znasz to?

          Problemy z tego artykułu to raczej nie na twoją głowe bo tu sie ludzie martwią
          jak być na topie a ty sie martwisz o jakis ZUS haha
          • Gość: tomeczek Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 17:59
            Gość portalu: amcik napisał(a):

            > Ucz się człowieku a wtedy będzie ci obojętne na jakiej umowie pracujesz - bo nie
            > bedziesz sie martwił że 100 zł mniej lub więcej

            Umowa może mi być obojętna, ale nie będzie obojętne, że robię za trzech a
            zarabiam za jednego.
          • Gość: jhg Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: *.chello.pl 20.11.09, 12:09
            Gość portalu: amcik napisał(a):
            > Ucz się człowieku

            Ty też. Zacznij od czytania z opcją rozumienia.
      • Gość: były kierownik Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.09, 16:13
        Tak powiem w moim banku.
        Nie zapłacę hipoteki, bo podjęcie pracy dostępnej teraz jest niezgodne z moją
        ścieżką zawodową.

        Nawet jeśli zarabiało się duże pieniądze, to zazwyczaj płaci się ogromne raty
        kredytu hipotecznego i z oszczędności mogę przeżyć tylko kilka miesięcy...

        Co dalej?

        Gimnastykuję się jak cholera i wmawiam potencjalnym pracodawcom, że tylko z
        nazwy byłem managerem, a tak naprawdę to sprzątałem w firmie i posada
        specjalisty to będzie dla mnie awans.... jakoś nie łykają tego, a zapasy kasy
        topnieją z tygodnia na tydzień....
      • Gość: exDyr W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.09, 17:37
        To poważny problem dla byłych menedżerów i ich rodzin. Też mam ten kłopot, albo mam za wysokie kwalifikacje, albo na te najwyższe stanowiska - odrobinę za małe... na stanowiska specjalistyczne nikt nie chce zapraszać byłych dyrektorów, a menedżerskich wakatów praktycznie nie ma. Tak szybka i radykalna zmiana rynku pracy, jaka się dokonała w ciągu ostatniego roku świadczy o słabości tego rynku i iluzji jego dobrej kondycji w ciągu ostatnich kilku lat.
        • clepsydra Re: W niewoli wysokich stanowisk 20.11.09, 10:38
          Zwroc uwage ilu ludzi awansowalo kiedy dziesiatki ludzi wyjechalo po 2004 roku.
        • zigzaur Podobnie jak po wojnie? 20.11.09, 11:35
          Po wojnie bywają podobne problemy.

          Nagle traci pracę np. 20 dowódców armii i nie są w stanie znaleźć pracy na
          równorzędnym stanowisku.
          Nagle traci pracę 10 tysięcy dowódców kompanii piechoty. Każdy w wieku około 22
          lat, z przyśpieszoną maturą i krótkim kursem oficerskim.
          Jaką mają perspektywę zawodową? Policja?

          Takie problemy istniały po pierwszej wojnie światowej zarówno w armiach państw
          zwycięskich (Włochy) jak i państw pokonanych (Niemcy). Państwa te nie miały
          (prawie) kolonii, nie było gdzie wysłać tych młodych bezrobotnych.
      • wit W niewoli wysokich stanowisk 20.11.09, 11:23
        tja, coś o tym wiem...
        Od jakiś 16 lat nie szukałem pracy, a teraz od ponad roku nie jestem
        w stanie jej znaleźć. O ofertach na równorzędne do mojego ostatniego
        stanowiska nie słychać - byłem dyrektorem największego developera na
        jednym ze wschodnich rynków. Ruch w executive search też jakby
        niewielki. Kredytu na szczęśćie nie mam żadnego na głowie. Ale
        rodzinę trzeba utrzymać. Oszczędności wprowadziliśmy radykalne, ale
        z i tak z dnia na dzień "górka" topnieje w strasznym tempie. Na
        nielicznych rozmowach o pracę słyszę, że jestem "zbyt wysoko
        wykwalifikowany" albo że stanowisko jest "zbyt ograniczone" jak dla
        mnie. Zastanawiam się jaką przyjąć strategię, ale jedno jest pewne -
        kłamać w CV nie będę, bo to i tak wyjdzie.
        Rada by czekać i nie rezygnować jest fajna ale w sytuacji gdy
        dopiero rozpoczynamy poszukiwania lub gdy mamy solidne zaplecze
        finansowe. Jakąś opcją jest zmiana branży. Szkoda tylko czasu i
        zdobytych umiejętności. Nie mam większych problemów z tym, że
        drastycznie zmienił się mój standard życia i że start w nowej
        dziedzinie nie zagwarantuje powrotu do statusu poprzedniego. Cały
        czas mi jednak żal tego czego się nauczyłem...
        • Gość: xyz Jaja sobie piszesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 12:38
          Zorganizuj firmę developerską, albo spółdzielnię. Mało to ludzi chce
          tanio i sprawnie wybudować sobie dom? Skrzyknij ich, załóżcie firmę,
          wybierzcie zarząd, który będzie decydował. Wybierzcie teren,
          zdobądźcie pozwolenia, rozpocznij budowę, powybieraj ekipy, porowadź
          finanse, dogaduj się z elektrowniami, wodociągami. Ty ze swoim
          doświadczeniem ich poprowadzisz. Oni będą inwestorami, a Ty weźmiesz
          pensję. Ja tu dla Ciebie widzę robotę do końca życia. Do emerytury
          na pewno. Za dobrą pensję. Chyba, ... że z Ciebie jest taki
          dyrektor, w sensie ogólnym, jak śp. Jerzy Dobrowolski
          w "Poszukiwany, poszukiwana".
          • wit Re: Jaja sobie piszesz? 20.11.09, 12:52
            bardzo ładny pomysł, ale w czasach prosperity, gdy finansowanie jest
            dostępne na normalnych warunkach. Pierwszym moim pomysłem było
            właśnie podobne przedsięwzięcie. Tylko że bank wymagał 40% wkładu
            własnego (grunt wg wyceny banku) i oprocentowanie na poziomie 15-
            16,5%. To nie są normalne warunki. I nie dają one szans na
            spółdzielnie wg Twojego pomysłu, bo nie było ani jednej osoby
            gotowej jej współtworzenie.
            Pozostanie mi chyba pisanie dobrych rad na forum, choć nie chciałbym
            Ci pracy odebrać ;-)
      • leszlong W niewoli wysokich stanowisk 20.11.09, 11:43
        Nie czarujmy się, szukamy pracy głównie dla pieniędzy. Pracować dla
        przyjemności czy dla korzyści firmy można mając trafioną "6" w Lotka albo
        pokaźny spadek po rodzinie. Jeśli pani Pieciuch poszłaby na bezrobotne i nie
        mogłaby przez pół roku znaleźć pracy na równorzędnym stanowisku, to ciekawe
        czy by dalej grała wielką księżniczkę i plotła te swoje dyrdymały. Duma znika,
        kiedy brzuch burczy z głodu. I wtedy ma się wybór - praca na niższym
        stanowisku o profilu podobnym do ostatniej pracy, żebranie, założenie własnej
        firmy (przy braku własnego kapitału pozostaje pożyczka z urzędu pracy i kredyt
        bankowy) albo spadek. Znam przypadek mojego byłego przełożonego, który po
        utracie pracy nie mógł znaleźć pracy przez 2 lata (bo on miał kierownicze
        stanowisko i byle czego nie weźmie), a teraz pracuje jako szeregowy pracownik
        (przynajmniej w tej samej branży). Życie jest przewrotne i okrutne.
      • Gość: lady W niewoli wysokich stanowisk IP: *.access.telenet.be 20.11.09, 12:06
        A ja wam powiem na swoim przykladzie. Mieszkam za granica i tu jest
        bardzo podobnie. Pierwsza prace po studiach inzynierskich dostalam na
        stanowisku technika. Fakt, ze dobrej firmie ale musialam sie ostro
        nagimastykowac, zeby ich przekonac, ze o niczym innym nie marze jak
        tylko o tej pracy. I tak po pol roku sie mnie pozbyli bo stwierdzili,
        ze sie w pracy nudze i nie moga mi stawac na drodze do kariery. Nowej
        pracy szukalam chyba z pol roku. I wszedzie slyszalam to samo - ma
        pani magistra a my szukamy kogos po technikum. Bo tak wlasnie na
        zachodzie jest - kreslarz w autocad jest zazwyczaj technikiem.
        Inzynier dostaje powazniejsze zadania. Aplikujac w kolejne miejsce
        usunelam z CV wyzsze studia i napisalam, ze 5 lat pracowalam w
        supermarkecie. Takie CV wstawilam na strone. Niespodzianka - w ciagu
        dwoch dni zadzwonillo chyba z 20 firm zainteresowanych. Wybralam
        sobie jedna, popracowalam rok, zdobylam doswiadczenie na stanowisku
        kreslarz konstruktora. Po roku zlozylam wypowiedzenie i zaczelam
        szukac kolejnej pracy na stanowisku konstruktora/inzyniera. I co?
        Znow problem bo poprzednie stanowisko bylo za niskie a teraz aspiruje
        za wysoko. Pracodawcom nigdy nie dogodzisz. Dodam, ze jeszcze
        pracowalam w miedzyczasie na tzw. zmywaku i moj szef ciagle sie
        dziwil, ze chce u niego pracowac. Na szczescie dzieki niemu zdobylam
        kolejna prace bo jego brat jest dyrektorem firmy w ktorej obecnie
        pracuje. Polecil mnie i dal dobre referencje. Takze nigdy nic nie
        wiadomo.

        Ale radze nie czytac artykulow w wyborczej. Znalezienie pracy bez
        znajomosci wymaga duzej kreatywnosci, malego oszukiwania itd. Jesli
        akurat nie masz pracy i co do garnka wlozyc to warto isc nawet na
        budowe czy kase do supermarketu byle cos zaraobic ale wtedy lepiej
        nie mowic o wyzszym wyksztalceniu. Prace na zmywaku dostalam bo
        powiedzialam, ze potrzebuje pieniedzy i jestem zmotywowana.
        • Gość: absolwent Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.09, 00:22
          wow... napisz cos jeszcze ?

          masz moze jakis e-mail ?

          bo ja jestem inz. automatykiem bezskutecznie szukajacym pracy od maja w PL i za granica... moze za granica tez sie stane technikiem-monterem ?

          chetnie poslucham innych rad od Pani :)
      • Gość: byłydyrektor W niewoli wysokich stanowisk IP: *.limes.com.pl 20.11.09, 12:13
        mam podobne doświadczenia przez 8 lat byłem dyrektorem zarządzającym w dwóch
        dużych firmach. Po utracie pracy poszukiwania trwały ponad rok. Byłem w na
        tyle trudnej sytuacji,że musiałem pożyczać pieniądze od rodziców i znajomych,
        pensja żony wystarczała tylko na kredyty i wydatki szkolne (mamy dzieci).To co
        przeżywałem w domu to horror. Na nic renomowane uczelnie, na nic dokształcanie
        się i języki i doświadczenie zdobyte w pracy gdzie spędzałem po 10-12
        godzin.Wreszcie nie było rady i podjąłem pracę zwyczajnego sprzedawcy od
        jakiej zaczynałem dopiero po studiach. Frustracja straszna, przede wszystkim
        jak widzę jakie głupoty wyczyniają mi przełożeni, czasem ręce opadają ale
        trzymam język za zębami. Mam rodzinę i zobowiązania. Moje życie właściwie się
        skończyło mam 40 lat i widzę jak wszystko zatoczyło koło, tylko się wypaliłem.
        W domu też problemy. Jako pracownik na obecnym stanowisku innych biję na
        głowę, w ocenach okresowych - najlepszy- ale co z tego. Moim szefem jest
        chłopak, który dopiero się "wprawia", taki jakim ja byłem 13 lat temu. Pani z
        HR powinna doświadczyć tej "desperacji", człowiek pracuje dla pieniędzy a nie
        dla widzimisię, właśnie takie babsztyl wykańczają wielu wartościowych ludzi.
        Pewnie to jakaś gó...ara totumfacka prezesa.Może też ją ktoś tak kiedyś
        potraktuje
        • gonzo44 na starą to nie wygląda... 20.11.09, 12:34
          Gość portalu: byłydyrektor napisał(a):

          > Pani z HR powinna doświadczyć tej "desperacji", człowiek pracuje
          >dla pieniędzy a nie dla widzimisię, właśnie takie babsztyl
          >wykańczają wielu wartościowych ludzi. Pewnie to jakaś gó...ara
          >totumfacka prezesa.

          no - na starą to nie wygląda...:

          www.goldenline.pl/katarzyna-pieciul
          niezła jest też ta pani, co mówi:

          "Osoby aplikujące na niższe stanowisko, niż wcześniej zajmowały,
          sprawiają często na pracodawcy wrażenie zdesperowanych - mówi
          Małgorzata Jodczyk, HR menedżer w Bureau Veritas Polska. - Moim
          zdaniem zatrudnienie takich ludzi nie sprawdza się, o ile mimo
          niższego stanowiska nie otrzymają obowiązków podobnych do
          wykonywanych wcześniej."

          http://www.goldenline.pl/malgorzata-i-jodczyk

          "manager", 'HR director", "dyrektor działu szkoleń" itd.... a
          później..."konsultant
          • Gość: facet Re: na starą to nie wygląda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 23:28
            Rozumiem, że kobieta może nie mieć biustu, ale tak to eksponować i specjalnie
            ustawiać się bokiem na fotce to niezrozumiałe.
          • Gość: facet Re: na starą to nie wygląda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.09, 23:40
            Pani Jodczyk faktycznie ma ciekawe CV... po 8 latach studiowania jakimś cudem
            udało jej się zostać magistrem.

            Następnie wszelkie fuchy managerskie kończyła po "okresie próbnym", typowy
            skoczek pracujący po kilka miesięcy w jednej firmie.
            • Gość: jenny Re: na starą to nie wygląda... IP: 91.189.74.* 15.12.09, 00:07
              a szanowny Pan "facet" co? skostniał i sie nie rozwijał?

              nie wie jak się pisze teraz cv?
              nie słyszał terminu "interim management"?
              oj bieda bieda.
              przyjdzie Panu facetowi myć naczynia w barze mlecznym jak tak będzie dalej trzymał ręke na pulsie

              To może kawa na ławę:
              - w cv nie piszemy tego co nie jes istotne dla naszego obecnego rozwoju zawodowego - może Pani Jodczyk jest podwójnym magistrem? Moze skończyła konserwatorium muzyczne w klasie skrzypiec ale zwichnęła palec i teraz juz kariery muzycznej nie planuje. po co ma te muzyke pisac w cv - żeby było wiecej linijek? Ty piszesz w cv że w liceum rpacowałeś na myjni ręcznej? No jak nie masz co pisać to faktycznie pisz
              - jesli ktos był managerem przez 3 miesiace to może po prostu był wynajęty do wykonania zadania i za to mu zapłacono? wiesz, nie każdy myśli kategoriami "aby ze dwa lata sięna posadzie utrzymać to bedzie dobrze". Ludzie używaja umiejętnosci do zarabiania pieniędzy i rozwijania się.

              jak masz Panie Facecie taką szeroką wiedze na temat najprostszych spraw to czytaj harlequiny.

              Czy inne kobiety na tym forum nie mają wrażenia że facetom jakoś ostatnio intelekty blakną. Gdzie ci mężczyźni wspaniali tacy? Gdzie te chłopy?
        • Gość: shocked Re: W niewoli wysokich stanowisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.09, 12:47
          wow, faktycznie straszny upadek (bez obrazy, chodzi mi o kariere,
          jestem zaskoczony i wspolczuje)
      • Gość: max W niewoli wysokich stanowisk IP: *.mlyniec.gda.pl 15.12.09, 16:48
        latwo sie wymadrzac jak sie nie przezylo tego na wlasnej skorze....
        ciekawe co by ci eksperci od 7 bolesci pisali gdyby sami przeszli taka traume
        - rok bez pracy, bez oszczednosci, z kredytem mieszkaniowym, bez wsparcia
        rodziny itd... jak bardzo chetnie sie zamienie.... jest ktos chetny?

        a co do strategii pisania cv i szukania to tez mam ten problem ze przez chwile
        bylem kierownikiem.... firma upadla i teraz szkam pracy i z mc na mc bardziej
        sie frustruje.... szczegolnie czytajac takie pierd...za przeproszeniem
        ekspertow - fakt jestem zdesperowany i dla pracy ktora mnie interesuje i w
        ktorej bede osiagal sukcesy (finanse) moglbym pracowac nawet przez pol roku za
        darmo....bo i tak siedze w domu bez dochodow wiec co to za roznica ale nikt mi
        nie chce dac szansy......jeszcze pare artykulow w tym tonie (i pare o tym jak
        za 30 lat nie dostaniemy emerytury - 2 kur...a temat na czasie) a ten problem
        przestanie mnie dotyczyc bo wyemigruje..... i bedzie mnie to..... sami wiecie ;-)
    Pełna wersja