Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.09, 19:30
    czy wszyscy ? bo u mnie znakomita wiekszosc.

    jak znajde prace, to tez ich nawet nie poinformuje, co "u mnie
    slychac". skoro taka ma byc kolej rzeczy, ze po studiach kazdy idzie w swoja strone, poznaje nowe paczki ludzi, znajomosci to ok. nie ma sprawy :) tylko, ze jak nagle straca posade niech nie biegna, do mnie, bo ja mam doswiadczenie bycia w stym stanie (bezrobotny) a oni nie maja... bo ja wtedy bede zajety swoja praca :)

    nie wiedzialem, ze zycie potrafi zmieniac tak zaufane osoby :-/
      • Gość: mmadzia Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.chello.pl 25.11.09, 22:13
        Zauwazylam niestety to samo. Nie jestem moze swiezo po studiach, mam
        troche doswiadczenia, zawsze pomagalam innym jak moglam czesto w
        zanlezieniu posady poprzez znajomosci z poprzednich pracy czy tez
        nawet klientow firmy. Niestety jak stracilam prace, znajomi jakby
        nagle udaja ze nie maja czasu jak do nich dzwonie- myslac ze pewnie
        bede chciala dlug odebrac za pomoc. Olewactwo ze sie tak wyraze na
        kazdym kroku i jak widac ludzie sie zmieniaja nawet Ci ktorych zna
        sie ponad 10 lat i sie wspieralo w trudnych chwilach. Takie teraz
        mamy czasy ze kazdy boi sie o wlasne d.. i nie chce pomoc nie tyle w
        protekcji do pracy co popytaniu sie wsrod swoich znajomych czy
        rodziny czy wiedza cos o jakims wakacie. To naprawde nic nie
        kosztuje a moze pomoc i dac szanse na prace. jednak jak widac kazdy
        mysli teraz bardziej o sobie niz o znajomych w potrzebie i tak to
        wyglada.
        Czlowiek uda sie na błędach jak widac. oby takich znajomych jak
        najmniej.
        • Gość: loluś Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.09, 07:56
          Mam to samo jak miałem prace co wekend ktoś wyciągał mnie na piwko,
          teraz jak szukam kilka miesięcy nikt nawet nie zadzwoni, a jak ja
          dzwonie to czasu nie mają pogadać, no cóż życie ,można liczyć tylko
          na siebie i najbliższą rodzine.
        • winniepooh Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? 26.11.09, 15:27
          >pomagalam innym jak moglam czesto w
          > zanlezieniu posady poprzez znajomosci z

          Dobrze ci tak.
          Mam nadzieję, że cie to oduczy załatwiania pracy znajomym.

          Kolejna osoba, która jęczy że na załatwianiu pracy znajomym wyszła
          jak Zabłocki na mydle. Inni tego słuchają, czytają i robią to samo.
          Jeśli nie można nauczyć się na cudzych błędach, to może chociaż na
          własnych.
      • Gość: @@@ to normalne w swej nienormalności IP: 77.236.0.* 26.11.09, 09:04
        Mam identyczne spostrzeżenia. W czasach, gdy miałem pracę, było pełno znajomych,
        "przyjaciół" (cudzysłów użyty nieprzypadkowo), nawet pytania, czy mógłbym pomóc,
        oczywiście załatwić pracę.
        Teraz jestem po drugiej stronie. Stałem się przezroczysty dla znajomych z
        tamtych lat. Gdy spotykam kogoś, zwyczajna rozmowa, zwykłe pytania "co u ciebie
        słychać?" - odpowiadam wprost - "szukam pracy", i widzę, jak bledną, szarzeją
        lub zielenieją na twarzy, nerwowo wyciągają telefony, palmtopy i inne urządzenia
        mówiąc "och, spieszę się, mam spotkanie, jestem już spóźniony, może uda się
        pogadać innym razem". Ja natomiast wiem, że NIE BĘDZIE następnego razu. Jestem
        trędowaty, stałem się pariasem i marginesem społeczeństwa (choć na razie - na
        szczęście - nie w znaczeniu negatywnym) i ci "znajomi", "pseudoprzyjaciele" boją
        się widocznie, że zainfekuję ich tym moim problemem.
        Nieliczni wrażliwi mówią czasem "och, tak, tak, to masz zmartwienie", i
        zaczynają odmieniać przez przypadki słowo "kryzys", jak papużki, jak
        zaprogramowane automaty włączające oprogramowanie obronne, słyszę więc wtedy ilu
        to znajomych mojego rozmówcy "też szuka", i zazwyczaj dodają, że "TEŻ nie udało
        się im pomóc". To niestety są sztuczki słowne, takie żałosne gdy patrzy się z
        dystansu, z drugiej strony, i od razu wiadomo, że nie liczenie na takiego
        "wrażliwego" jest bezcelowe. Oczywiście, nie uważam, aby to był czyjś obowiązek
        - ktoś może pomóc, ale nie musi. Problem w tym, że nawet jeśli ktoś wie
        cokolwiek o propozycjach pracy (tych, o których nie piszą w ogłoszeniach), to
        zazwyczaj milczy. Niestety, jest to gorzka prawda: rywalizacja zabija WSZYSTKIE
        wcześniejsze więzi i relacje, i teraz jest to widoczne w całej krasie. Pusty
        śmiech ogarnia...
        • winniepooh Re: to normalne w swej nienormalności 26.11.09, 15:40
          Gdy spotykam kogoś, zwyczajna rozmowa, zwykłe pytania "co u ciebie
          > słychać?" - odpowiadam wprost - "szukam pracy",

          wcale się nie dziwię, ze od ciebie uciekają

          Na niezobowiązujące pytanie "co słychać"
          rozmówca oczekuje niezobowiązującej odpowiedzi, ze wszystko ok

          "How are you? :-)
          Fine :-) "

          Wyobraź sobie, że spotykasz dawno niewidzianego kumpla:

          TY: czesc staszek, kope lat, co slychac :-)
          ON: Brzuch mnie boli, po nieświeżym hamburgerze, a mój szef to taki
          hooj, że sobie nawet nie wyobrażasz :-/

          też być starał się skrócić konwersacje do minimum
      • Gość: x Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.acn.waw.pl 26.11.09, 10:46
        współczuję Wam znajomych. Ja mimo, że jestem bezrobotny znajomi o mnie nie
        zapomnieli. Wiadomo, że nie zawsze jest możliwość załatwienia komuś pracy. Nie
        wolno mieć do nikogo pretensji o to, że nic nie proponuje, bo ten ktoś może nie
        mieć takich możliwości.
        • Gość: marian-wroc Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.09, 11:15
          niestety tak się dzieje - W Polsce widać to bardzo wyraźnie, wszechobecna zawiść
          zmusiła nas (choć nie zdajemy sobie z tego sprawy) do oceniania ludzi wg tego co
          robią i co posiadają. Ludzie pracujący nie utrzymują kontaktów z ludźmi nie
          pracującymi. Podobnie jest z osobami które studiują - olewają osoby
          niestudiujące itp itd. Mało tego jak się już trochę popracuje to można zauważyć
          że ludzie ze stanowisk kierowniczych w tym i pseudo kierowniczych trzymają się
          razem a nie np nie ubliżając nikomu osobą pracującą w lidlu na kasie. Tak to już
          jest chcemy obracać się w kręgu osób zajmujących podobną bądź wyższą pozycję do
          naszej (nigdy z grupą o niższym statusie)
          • Gość: marian-wroc Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.09, 11:18
            w pewnym momencie pojawi się jeszcze jedna bariera - młodzi rodzice:D - tutaj
            jest dopiero jazda. Jak pojawi się bobas i ma się bobasa to w tonie jest zadawać
            się z ludźmi którzy również bobasa posiadają ehhh ludzka natura:D
        • Gość: Aga Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.09, 11:17
          Ja też nie mam negatywnych doświadczeń z okresu, keidy szukalam
          pracy. Znajomi utrzymywali ze mną normalny kontakt, i ci pracujący,
          i ci szukający pracy. Historia o robieniu się zielonym i nerwowym
          grzebaniem w palmtopie to chyba lekka przesada... No, chyba, że ów
          bezrobotny nachalnie daje do zrozumienia, że od pracującego kolegi
          oczekuje pomocy w załatwieniu pracy. Wtedy sama zaczęłabym się
          podobnie zachowywać.
      • Gość: ona27 Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.09, 11:18
        wiesz jak to jest...? przyjaciół poznaje się w biedzie ! masz wynik.wida to nie byli Twoi przyjaciele ani dobrzy znajomi.
        • Gość: u Re: czy Wasi pracujacy znajomi tez Was olewaja ? IP: *.acn.waw.pl 26.11.09, 11:25
          oto cała prawda o Twoich znajomych.
      • wycofany A ludzie to nie lajzy??? 26.11.09, 16:57
        Nie slyszeliscie jak pracujacy (najczesciej
        w budzetowce) wypowiadaja sie na temat bezrobotnych znajomych?
        Z jakim lekcewazeniem odnosza sie do was sz***** z posredniaka?
        Nigdy was nie straszyli bezrobociem nieudacznicy-nauczyciele? (tak
        jakby dobre oceny w szkole byly sposobem na unikniecie bezrobocia).
        Bezrobotny to dla wielu jak tredowaty, jak zul zbierajacy
        puszki, nawet gdyby mial doktorat na Oksfordzie. Zwlaszcza dla
        tych, ktorzy nigdy pracy nie musieli szukac i nigdy
        jej nie straca - budzetowke (zniszczyc, spalic, zaorac - eliminujac
        przy tym kumoterstwo).
        Zalatwiacy komus prace po znajomosci i teraz na lodzie - dobrze im
        tak.

        ________
        wycofany = bezrobotny z powolania, najslynniejszy bezrobotny tego
        forum, kwiat narodu.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja