kasiulek10
25.01.04, 13:16
Podczas pierwszej rozmowy z przedstawicielką firmy zostałam poproszona o
podanie oczekiwanych zarobków. Podałam je. Na drugiej rozmowie w
powiększonych gronie dowiedziałam się, że oferują na okres próbny dwie
trzecie podanej przez mnie kwoty a ani grosza więcej (zarobki poniżej
śedniej krajowej).
Pytam: po co mnie zapraszali na drugą rozmowę wiedząc, że nie mi w stanie
zaoferować tyle ile chcę?
W innej pracy gdzie najpierw zadzwoniłam, z ogłoszenia, potrzebowali kogoś z
bardzo dobrym angielskim. Taka jedna nadgorliwa panienka chciała mnie już od
razu przez telefon przepytać z tego ang. Ludzie! Nie przedstawiając się,
przez druty będą mnie testować, nie wiem nawet czy nie lepiej znam ten
angielski od niej! I jeszcze mi mówi: proszę pani, jeśli nie chce pani
spontanicznie mówić to ja nie wiem jak pani ten angielski zna, przy obcym
języku ważna jest gotowość do spontanicznego mówienia (akurat jestem
filologiem o co przez brak kultury nawet nie spytała, bo gdyby wiedziała to
byloby dla osoby inteligentnej oczywiste, że w temacie znajomości i
posługiwania się językiem obcym nie trzeba mi nic tłumaczyć). Tak jak jej
nie przekonałam do umówienia sie na rozmowę oko w oko tak nie udało mi się
dać jej do zrozumienia, że jej zachowanie w moim odczuciu to już kwestia
braku kultury. Przecież to pojęcie ludzkie przechodzi! Ja wiem że czasy są
zwariowane ale bez przesady-miałabym ochoę kiedyś tym wszystkim ludziom,
którym spotkałam podczas moich poszukiwań powiedziec co w rzeczywistości o
nich myślę.
Co o tym myślicie-czy ja jestem nie wiem jaka wymagająca i kapryśna? Czy
świat oszalał?