Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      "Dzień próbny"-szukanie frajera?

    02.12.09, 14:07
    Zaproponowano mi "dzień próbny" i no właśnie...Zgodzić się? Już raz
    się przejechałam i mam wątpliwości. Mam pełną swiadomość, że taki
    bezpłatny dzień próbny jest niezgodny z kodeksem pracy. Moja
    koleżanka pracowała kiedyś 1 dzień na próbę w restauracji,
    powiedzieli, że zrobiła bardzo dobre wrażenie i... nawet do niej nie
    oddzwonili, nie podziękowali...Ja,jeszcze na studiach,
    przepracowałam na próbę 2 dni w sklepie. Dostałam potem
    telefon: "Dziękujemy, że się Pani starała bla, bla... a z roboty
    oczywiście nici. Inna sprawa, że naprawdę to nie było dla mnie. Ja
    wiem, że krajzis i pracodawcy znów się wycwanili, ale czy "dzień
    próbny" to w niektórych branżach (hotelarstwo, gastronomia, handel)
    norma? Daliście się kiedyś w to wkręcić? Dostaliście pracę po czymś
    takim?
      • zolzatoja Re: "Dzień próbny"-szukanie frajera? 02.12.09, 14:12
        W ten sposób wkręcono córkę moich znajomych. Hotel w górach, środek
        zimy. Pracy nie dostała, za to na dodatek rozbiła samochód wracając
        z tego "dnia próbnego". Po rozeznaniu tematu okazało się, że facet
        tak sobie zapewniał bezpłatną siłę roboczą (szczególnie na
        weekendy). Zgłosiliśmy do PIP i UP.
        • Gość: . Re: "Dzień próbny"-szukanie frajera? IP: *.dynamic.chello.pl 24.04.14, 20:19
          >Zgłosiliśmy do PIP i UP.

          Jak facet sobie tak działa, to pewnie ma układy w PUPie, PIPie, Sanepi*dzie i innych (o)tworach.
      • agata1505 Re: "Dzień próbny"-szukanie frajera? 02.12.09, 14:29
        Ja byłam na 2 dniach próbnych, po których dostałam propozycje pracy.
        A to, że odmówiłam to już inna bajka.
      • Gość: @@@ Tak, to szukanie frajera. IP: 77.236.0.* 02.12.09, 15:39
        nigdy, za nic w świecie nie zgadzaj się na "dzień próbny" za darmo. Jeśli
        "pracodawca" nie chce podpisać umowy zlecenia na 1 czy 2 dni, to znaczy, że jest
        przekrętasem i nie wierz w ani jedno jego słowo! Tak funkcjonuje mnóstwo
        "firemek", które biedni, zdesperowani ludzie dokapitalizowują swoją nieopłaconą
        pracą. Jest to nielegalne. Poczytaj w kodeksie pracy - słyszałem wprawdzie o
        tym, że jakiś pajac w Polsce podsunął takiej osobie umowę, w której ta "zrzekała
        się wynagrodzenia w całości", a są też tacy, co nazywają to "wolontariatem" i są
        to najgorsze skuwrysyny obrażające piękną ideę wolontariatu.
        Takie firemki przyjmują sobie co jakiś czas ludzi "na dzień próbny", potem hop
        siup zmiana, przyjmujemy nowego pacana (tam myślą te cwaniaki) i dzięki temu
        zarabiają na cudzej pracy. To trzeba nie tylko piętnować publicznie, ale również
        zgłaszać do PIP, urzędów pracy a w szczególności do skarbowych (te chyba
        najlepiej potrafią sobie poradzić z takimi szmaciarzami). I przede wszystkim nie
        zgadzać się, choć to trudne, bo każdy się stara zdobyć pracę, i jest gotów do
        takiego poświęcenia. A tymczasem złodzieje-"pracodawcy" doskonale wiedzą, że
        przyjdzie następny jeleń skłonny do pracy za friko, owieczka do strzyżenia i
        będą doić w nieskończoność. No bo skoro przychodzą i chcą pracować za darmochę,
        to czemu nie skorzystać, prawda? To cholerny cynizm, którego nie wolno
        akceptować. Za pracę należy się wynagrodzenie (kodeks pracy!), nawet jeśli
        miałoby być symboliczne. A co się stanie, jeśli w czasie tego "dnia próbnego"
        doznasz wypadku, uszczerbku na zdrowiu lub stracisz życie? Czy jaśnie pan
        cwaniaczek wypłaci odszkodowanie? Przecież nie pracowałaś u niego, przyszłaś tak
        sobie, dla kawału...
        • Gość: mackooo Re: Tak, to szukanie frajera. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.09, 15:45
          dokladnie - nigdy się na to nie zgazdzaj !

          Niestety problem dotyczy nie tylko małych ale i dużych firm! Jako przykład podam
          duże krakowskie agencje reklamowe - w dwóch znich powiedziano mi "może pan sobie
          poprzychodzic przez tydzien/dwa a potem zobaczymy" - ja sie nie zgodzilem ale
          duzo ludzi na mysl o widmie pracy w trendy firmie jest sklonna do pracy za darmo
          a gdyby bylo to mozliwe to takze do tego dolozyc... nie całą winę ponoszą tutaj
          pracodawcy ale też jelenie które się na taką pracę godzą! - gdyby było to coś
          oburzającego i niedopuszczającego to nikt by tego nie proponował
          • kaska82 Re: Tak, to szukanie frajera. 02.12.09, 16:32
            Kobieta zadzwoniła do mnie z propozycją przełożenia godziny
            rozpoczęcia dnia próbnego. Miałam przyjść rano zamiast po południu.
            Po południu pewnie miał się zjawić kolejny jeleń. Korzystając z
            okazji, że już rozmawiamy poinformowałam, że dziękuję i jednak nie
            skorzystam. A dodam, że chodziło o całkiem ładny trzygwiazdkowy
            hotel, a nie "firmę-krzak". Mogę też podać przykłady jeszcze
            większych firm gdzie mi coś takiego także proponowano.
            • Gość: @@@ Masz więc dowód, że to prawda IP: 77.236.0.* 02.12.09, 18:10
              Prawdopodobnie inny kandydat na frajera (bez urazy, Ciebie to już nie dotyczy -
              zostałaś uświadomiona i nie będziesz już frajerem) wycofał się z tej
              "fantastycznej propozycji" i jaśnie państwo z hotelu zostali na lodzie.
              Nie sugeruj się liczbą gwiazdek tego hotelu: w pięciogwiazdkowych też takie
              praktyki się stosuje, tylko z większą "gracją" - będą Ci nawijać bajki o
              "prestiżu", "reputacji" itede, a za tą patologią kryje się dokładnie ten sam
              mechanizm - wykorzystać naiwność człowieka i wypluć go po zużyciu. Branża
              hotelarska i gastronomia są chyba pod tym względem na czołowych pozycjach.

              Reasumując, bardzo dobrze zrobiłaś. Jesteś już prawie uratowana. Teraz opowiedz
              o tym swoim znajomym, bez skrupułów, nikt Ci nic nie zrobi. Niech się rozniesie,
              im więcej osób ostrzeżonych, tym więcej uratowanych. Powoli aż do skutku, trzeba
              z tym walczyć. To tajemnice poliszynela, takie "zaklęte rewiry", które trzeba
              wypalać.
              • brigada_di_bandito Re: Masz więc dowód, że to prawda 02.12.09, 18:56
                Praca jest towarem,a więc ktoś nie płacąc za nią okrada pracownika, jest
                złodziejem i jako taki winien gnić w więzieniu.
      • Gość: b Re: "Dzień próbny"-szukanie frajera? IP: *.acn.waw.pl 03.12.09, 10:23
        ja w swojej pierwszej poważnej pracy, zaraz po studiach musiałem za darmo
        pracować 3 tygodnie. Przez te 3 tygodnie poznawałem tajniki nowej pracy, ale
        miałem świadomość, że nie mając żadnego doświadczenia moja praca nie jest wiele
        warta dla pracodawcy i się zgodziłem. Na szczęście po tym okresie zostałem
        przyjęty - na początek umowa zlecenie, po 3 miesiącach doszła umowa o pracę.
        Przepracowałem tam 3 lata, awansowałem, zaproponowano mi stanowisko dyrektora w
        siostrzanej spółce. Zacząłem od 2 stycznia, praca bardzo ciekawa, ale w kwietniu
        dowiedziałem się, że jest kryzys i moje stanowisko okazało się niepotrzebne.
        Musiałem odejść z końcem maja, bez odprawy bo za krótko pracowałem. Szukam pracy
        do dzisiaj. Wysyłam CV, nikt się nie odzywa. Ostatnie stanowisko już kilka
        miesięcy temu zataiłem, bo odstraszało pracodawców.
        Jeżeli nie masz żadnego doświadczenia opłaca się zaryzykować i popracować nawet
        za darmo - pokaż na co Cię stać, a nie pożałujesz. Gorzej jeśli pracodawca jest
        nieuczciwy i okres próbny traktuje jako okazję do wykorzystania frajera, który
        odwali mu robotę za darmo. Niestety to jest loteria.
        • Gość: beska Re: "Dzień próbny"-szukanie frajera? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.14, 17:32
          restauracja soul kitchen w wawie chyba niestety sie do nich zalicza , chcieli zatrudnic kelnerke , byl tydzien przed swietami w poniedzialek nie zgodzilam sie bo cos mi wypadlo potem mialbyc czwartek i umowilam sie i nie przyszlam , piatek byl wolny , kobieta mowila szybko ,nie okreslila jak musze miec biala bluzke co ze soba ( wogole nie interesowala ja np. ksiazeczka sanepidu)nie zadzwonila ze jest zainteresowana zebym miala nastepny dzine probny to dalo mi do myslenia ze szuka darmowej sprzataczki
      • Gość: Alojzy Re: "Dzień próbny"-szukanie frajera? IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 23.04.14, 20:54
        jak sobie wyobrażasz sprawdzenie swoich umiejętności? assemsment centre trwałoby dlużej, niż dzień próbny i jeszcze musiałbyś dojechać do stolicy na własny koszt
      • Gość: Margo Re: "Dzień próbny"-szukanie frajera? IP: *.rfc.pl 24.04.14, 00:05
        Zgodzić się, ale ustalić wynagrodzenie za ten dzień. Jeśli się nie zgodzą, to są oszustami i szukają naiwnego. Poważna firma zapłaci Ci za pracę.
      • Gość: anka Szukanie frajera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.14, 21:03
        Zatrudniam ludzi (nie jestem pracodawcą, ot po prostu szefową zespołu) i w życiu nie uwierzę, że można poznać pracownika w ciągu jednego dnia. Nie ma takiej szansy. Kilka tygodni to jest absolutne minimum, żeby nowa osoba trochę okrzepła, poznała firmę, ludzi, obsługę programów czy cokolwiek innego. Minimum.
        jesli ktoś robi "dzień próbny" to jakaś parodia jest.
    Pełna wersja