Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mroczny przedmiot pożądania

    28.12.09, 10:51
    Niestety dla pani redaktor, trudno nie odnieść wrażenia, że tekst
    jest napisany na zlecenie producentów futer.
    Obserwuj wątek
      • Gość: baba Re: Mroczny przedmiot pożądania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.09, 11:04
        Niestety, ale kto nosił prawdziwe futro w czasie mrozów ten wie, że
        nie ma sobie równych. Nic innego tak dobrze nie chroni przed zimnem
        jak prawdziwe futro, do tego nie nasiąka i nie przemaka tak szybko
        jak sztuczne, które do tego jest zupełnie nieodporne na wiatr.
        Krótko mówiąc w śnieżną i wietrzną pogodę w sztucznym futerku jest
        zwyczajnie zimno, nawet jeśli będzie mieć dodatkowe warstwy
        ocieplające. Natomiast kobieta elegancka zakładając prawdziwe futro
        nie musi szykownej sukienki przygniatać sweterkami.
      • vanee Mroczny przedmiot pożądania 28.12.09, 11:39
        Mam kurtkę z brązowego zamszu, z milusim futerkiem na rękawach i kołnierzu. 100% POLIESTER. Równie ciepła i wygodna jak produkt "naturalny", jednak nie okupiona śmiercią zwierzątek, których jedyną winą jest to, że nie straciły własnego futra jak ludzie w wyniku ewolucji...
        Gdybym zarabiała 1000 razy więcej, na pewno nie zmieniłabym tej kurtki na wersję "odzwierzęcą". Nie żyjemy już w czasach, gdzie koniecznością jest noszenie skór i futer ze zwierząt. Mamy o wiele lepsze zamienniki - goreteksy, polary etc. Uważam chodzenie w futerkach zdartych z żywych stworzeń, po to, żeby obnosić się ze swym bogactwem, za OBRZYDLIWE.
        • Gość: dzioucha_z_lasu Re: Mroczny przedmiot pożądania IP: *.media4.pl 28.12.09, 12:01
          vanee napisała:

          > Mam kurtkę z brązowego zamszu, z milusim futerkiem na rękawach i kołnierzu.
          100% POLIESTER. Równie ciepła i wygodna jak produkt "naturalny", jednak nie
          okupio na śmiercią zwierzątek, których jedyną winą jest to, że nie straciły
          własnego futra jak ludzie w wyniku ewolucji...

          I nie żal ci tych setek poliestrów, które utraciły życie, żebyś mogła cieszyć
          się ciepłą kurtką? A czy ktoś te biedne poliestry pytał, czy chcą być twoją
          kurtką..?

        • Gość: zwiewna sukienka Re: Mroczny przedmiot pożądania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.09, 18:31
          Gdybym zarabiała 1000 razy więcej, na pewno nie zmieniłabym tej
          kurtki na wersj
          > ę "odzwierzęcą". Nie żyjemy już w czasach, gdzie koniecznością
          jest noszenie sk
          > ór i futer ze zwierząt. Mamy o wiele lepsze zamienniki -
          goreteksy, polary etc.
          > Uważam chodzenie w futerkach zdartych z żywych stworzeń, po to,
          żeby obnosić s
          > ię ze swym bogactwem, za OBRZYDLIWE.
          Jestem pewna, że jak byś zarabiała te 1000 razy więcej, jeździła
          (oczywiście ekologiczną) limuzyną, zaraz byś zmieniła punkt
          widzenia. Sztuczne materiały mają się tak do naturalnych jak: panele
          do drewna, noniron do popeliny, plastikowa choinka do świerku
          itd.itp.
      • Gość: smurfmadrala Re: Mroczny przedmiot pożądania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.09, 11:43
        Ekoterrorystów nalezy poddac ścisłej kontroli,inwigilacji i poddać sledztwom
        prokuratorskim.
        Główny zarzut -zatruwanie środowiska z rozmysłem!
        Czy grinpic protestował przeciw gazociągowi pod Bałtykiem?
        Czy zielone mózgi protestują przeciw reklamie?
        Reklama pożera energię,czas antenowy,manipuluje i ogłupia,prowokuje obłedna
        konsumpcję,zaśmieca,oszpeca krajobraz naturalny i miejski,zatruwa potworna
        ilościa plastiku,marnuje wszelkie surowce
        -papier,plastik,metale.
        Reklama zżera finase spoleczne i powieksza znacznie koszt produktów.
        Reklama niszczy drobna ,lokalna wytwórczośc sprzyjając potęznym
        korporacjom-trucicielom.
        Pseudoekologiczne plastikowe "futro" produkowane jest w oparach dymów i
        wyziewow,w kaskadzie scieków zatrutej wody,zuzywa sie paliwa kopalne,oszukiwane
        futro jest beznadziejne uzutkowo i estetycznie,rozkłada sie tysiące lat lub
        zatruwa dioksynami poprzez utylizacje w spalarniach.
        Futro prawdziwe "produkowane" jest w naturze- z wody,Slońca,pokarmów Ziemi,przez
        żywe organizmy.
        Przeciw naturze protestuja globalnie ocipiali szaleńcy.
        Futra prawdziwe utulizuje nawet zwyczajny mol,czy bakterie.
        Futro podlega rozkładowi bilogicznemu.
        Zwierzeta futerkowe, hodowlane sa gatunkiem o najwiekszej liczebnosci.
        Futra sa estetyczne i posiadaja najwyższe walory uzytkowe.
        Futra pozwalały przezyc naszym najbardziej ekologicznym przodkom
        i obecnym mieszkańcom pólnocy.
        Zabijanie i odtwarzanie życia jest motorem natury,
        jej najpierwszym prawem.
        Śmierć daje życie- to jest prawo i cud natury.
        Pachnące róże i aromatyczne maliny wyrastają ze zbutwiałych szczatków,ze
        sztucznego futra wyrośnie tylko patologiczny "ekolog".

        Ekoterrorysci walczą z naturą!
        Futro prawdziwe jest naturalnym produktem jak warzywa i owoce,
        mleko i mięso,kapelusz słomiany i lniana koszula.
        Biologia to cudowna machina zjadania sie nawzajem.
        Śmierdzi i zatruwa tylko plastik,sztuczny jak głupi ekolog.
        • Gość: asia Re: Mroczny przedmiot pożądania IP: 213.134.188.* 28.12.09, 11:53
          Ja nie mowie - sztuczne futra zamiast naturalnych, ja ogolnie futrom mowie nie,
          bo mi sie nie podobaja. Mam skorzane buty, torebki i kurtki - to sa skory od
          swin czy bydla, od zwierzat, ktore hoduje sie na mieso, a oprocz miesa otrzymuje
          sie skore. Jedzenie miesa jest dla mnie naturalne. Ale juz hodowanie zwierzat
          tylko dla futra naturalne nie jest. Po co futro, jak mozna kupic cieply,
          welniany plaszczyk? RTez naturalnie, prawda? A ukatrupienie 30 norek dla
          "eleganckiej" pani jakos z natura i ekologia niewiele ma wspolnego...
        • Gość: d' Re: Mroczny przedmiot pożądania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.09, 15:55
          1. Obrońcy zwierząt =/= ekolodzy - chociaż ekolodzy w kwestii produkcji futer
          mieliby dużo do powiedzenia, niewielu zajmuje się tym problemem... niestety.
          2. Ekoterrorystów historia zna dwóch - jeden to Theodore 'Unabomber' Kaczyński,
          drugi to Likwidator z serii komiksów.
          3. Futra prawdziwe wcale nie są takie "naturalne".Oczywiście, naturalne byłoby
          dla nich rozłożyć się - natura utylizuje szczątki jak przytomnie zauważyłeś. To
          kwestia ton chemii wykorzystanych przy wyprawianiu skóry, a Ty przeczysz sam sobie.
          4. Futra pozwalały przeżyć naszym najbardziej ekologicznym przodkom, tak samo
          jak pomagały im przeżyć pięściaki, ale dzięki postępowi nie musimy ich już używać.
          5. Zwierzęta futerkowe są gatunkiem o największej liczebności, bo człowiek
          hoduje je przemysłowo. To nie jakiś odłowiony "nadmiar", a nawet gdyby - nie
          usprawiedliwiałoby to mordowania zwierząt.
          W ładne słówka ubierasz stek bzdur, bo przemysłowa hodowla zwierząt, żeby ubrać
          jakieś puste laski, jest jak najbardziej wbrew naturze.
      • Gość: aga Mroczny przedmiot pożądania IP: *.173.10.84.tesatnet.pl 28.12.09, 13:27
        Wciąż czytamy, że sztuczne futro trudno odróżnić od prawdziwego.
        Dlaczego więc tak bardzo ludzie upierają się przy prawdziwym,
        noszacym na sobie znamię ogromnego cierpienia???

        Jesteśmy tak bardzo rozwiniętą cywilizacją, dlaczego więc nauka nie
        skoncetruje się na doskonaleniu sztucznych produktów tak, by
        skutecznie ogrzewały zimą, zamiast wspierać -jakże prymitywne-
        okaleczanie natury???
      • Gość: Jona Mroczny przedmiot pożądania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.09, 14:49
        Przykre jest to, że większość ludzi nie zastanawia się, co się dzieje
        na tych fermach futerkowych. To jakaś masakra. Poza tym doprowadzają do
        takiego zanieczyszczenia środowiska, że nie da się obok nich mieszkać!
        Smród jest niewyobrażalny, a ścieki toksyczne. Sens całego tego
        przesmyłu, o ile istnieje, sprowadza się do chęcie zaspokojenie
        próżności i chciwości. Przykro. Nie tędy droga.
      • Gość: miniq Futro to morderstwo IP: *.lanet.net.pl 28.12.09, 15:14
        Paskudny artykuł.
        Skrupulatność dziennikarska nakazuje zaglębić się w temat. Pani
        Joanno, brakuje tu opsiu sposobów w jakie zabijane są zwierzęta
        chodowane w ciasnych klatkach dla ich futer. Postaram się uzupełnić
        te braki. Tak na marginesie, może ma Pani kotka? Czy nie ma czasem
        miłego futerka w jakimś trendy kolorze ?


        Zwierzęta futerkowe uśmierca się przez zastosowanie:

        1) urządzenia bolcowego penetrującego, ustawionego w sposób
        pozwalający na uszkodzenie kory mózgowej, przy czym po ogłuszeniu
        zwierzęcia niezwłocznie wykrwawia się;

        2) środka znieczulającego w dawce powodującej natychmiastową utratę
        świadomości, a następnie śmierć;

        3) porażenia prądem elektrycznym powodującego zatrzymanie akcji
        serca, przy czym elektrody przykłada się w sposób umożliwiający
        przepływ prądu bezpośrednio przez mózg i serce;( prościej mówiąc
        wkłada się jedną w pysk a drugą w odbyt) w przypadku lisów, jeżeli
        elektrody przykłada się do nosa i odbytu, stosuje się prąd o
        natężeniu wynoszącym 0,3A przez co najmniej 3 sekundy;

        4) tlenku węgla lub dwutlenku węgla, przy czym: (...)

        c) tlenek węgla produkowany przez przystosowany do tego celu silnik
        spalinowy może być stosowany wyłącznie w przypadku łasicowatych i
        szynszyli, po schłodzeniu i przefiltrowaniu oraz gdy jest wolny od
        drażniących substancji lub gazów; zwierząt nie umieszcza się w
        komorach przez osiągnięciem 1% stężenia gazu,

        5) dwutlenku węgla - w przypadku łasicowatych i szynszyli;

        6) chloroformu - w przypadku szynszyli, przy czym: (...)

        b) zwierzęta umieszcza się w komorze, gdy występuje w niej nasycony
        związek chloroformu z powietrzem,

        c) wdychany gaz powoduje głębokie znieczulenie, a następnie śmierć
        zwierzęcia,

        d) zwierzęta pozostają w komorze do czasu stwierdzenia ich śmierci.


        Mój komentarz: KAŻDE FUTRO TO MORDERSTWO
      • Gość: autor Re: Mroczny przedmiot pożądania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.09, 15:40
        W ogóle z futrami to jest tak, że były symbolem luksusu jako te, które trzeba
        było wyprodukować z ogromnej ilości zabitej zwierzyny, dziko żyjącej, więc stać
        na nie było najpierw myśliwych, którzy sami je ubili, a potem tylko
        najbogatszych, bo mieli oni monopol na polowanie w danym lesie.
        Potem wkroczyły nowe technologie, dzięki którym możemy ubrać się ciepło bez
        uśmiercania zwierzaków hodowanych masowo tylko dla ich skórek. W związku z tym
        futro teraz to wątpliwy luksus (skoro można sobie wyhodować zwierzaka do
        ubicia), a do tego okupiony śmiercią dziesiątków istnień. Po co? By "dama" mogła
        wyglądać "elegancko". Dziękuję, postoję bez futra. W kurtce z nowoczesnej tkaniny.
      • vanee Re: Mroczny przedmiot pożądania 28.12.09, 18:29
        Ja np. jestem wegetarianką. I nie, nie "zeżarłam na święta karpia" i tak, najadłam się pierogami. Innymi potrawami też. Żyj i pozwól żyć innym. Niektórym taaak ciężko żyć według takiej filozofii...

        Inna sprawa, że jest różnica między jedzeniem, które jest NIEZBĘDNE do życia, a futrem z norek, które nie jest. Jeśli musiałabym zabić zwierzę w samoobronie, zrobiłabym to. Ale nigdy nie urządziłabym sobie zabijania dla przyjemności (zwanego szumnie "polowaniem", co w dzisiejszych czasach jest zupełnie czymś innym niż kiedyś i ma właśnie taki wypaczony cel).
      • Gość: Magda Mroczny przedmiot pożądania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.09, 21:31
        Jak widać spora część ludzi nie posiada zdolności rozróżniania dobra
        od zła,skoro w dobie ogromnego wyboru odzieży ucieka się do
        kradzieży cudzej skóry nie bacząc na ogrom cierpienia jaki temu
        towarzyszy.Oskarżam takie uśpione społeczeństwo ,społeczeństwo
        nałogowych mięsożercow,złodzieji skór,cywilizowanych
        barbarzyńców.Żyję między wami bo nie bardzo mam wybór,ale brak mi
        szacunku ,respektu a cóż dopiero sympatii
      • Gość: buntownik Mroczny przedmiot pożądania IP: 77.255.7.* 01.01.10, 16:51
        Pani Aniu. Jaka szkoda, że nie stara się Pani o pochwałe dla swej
        pracy także od tej inteligentnej części naszego polskiego
        społeczeństwa. Uznanie ze strony osób przyczyniających się do
        morderstwa jest właściwie bezsensowne, bo zostaną oni wkrótce
        wypchnięci na skraj człowieczeństwa przez istoty posiadające
        jakiekolwiek uczucia. Ale w sumie to Pani pewnie i tak nie obchodzi,
        ponieważ sama jest Pani ich warta, znajdzie się Pani wśród nich! A
        skąd to wiem? Ja Pani powiem: każdy, kto używa słowa "ubój" tak
        poprostu, jakby to było "iść" czy "spać" musi, a nawet M U S I
        być "czymś" (bo na pewno nie człowiekiem) pozbawionym wszelkich
        uczuć wyższych, które rzekomo oddzielają nas od istot, które tak
        chętnie (oczywiście nie wszyscy - tutaj przykład nas, ekologów, o
        których wspomniano) zabijamy, mordujemy, pozbawiamy życia,
        umartwiamy oraz maltretujemy, znęcamy się nad nimi, poniżamy,
        zjadamy, zdeptujemy, niszczymy, i tak dalej można by wymieniać, ale
        już mi się zbiera na wymioty.

        Oczywiście nię będę pisał, że arykuł jest niepoprawny. Jest taki
        średni (w szkole średniej by Pani nie dostała więcej niż ocenę
        dobrą), ale zabrakło tu kilka bardzo ważnych, istotnych, nie
        mogących zabraknąć informacji. Oczywiście wiem, że wie Pani co mam
        na myśli, oczywicie wiem dlaczego tego tam zabrakło. Bo to nie jest
        przyjemne, czy nie tak? Bo to odrażające, prawda? Bo jest skierowane
        do osób Pani pokroju (jak już wspomniałem: bez uczuć), czy może się
        myle? Oh wiem, że mam rację. Wiem że ciężko o tym pisać. To może ja
        to opowiem? Skoro coś potrzebuje uzupełnienia, to trzeba napisać,
        prawda Pani Aniu? Ale ja to zrobie w troszkę inny sposób. Napiszę
        opowiadanie i troszkę zmienie bohaterów, jak to się czesto stosuje:

        Żyła pewna kobieta. Kiedyś. Teraz już nikt o niej nie pamięta. Nie
        miała imienia, nie potrafiła mówić, jęczała tylko z bólu, ale i tak
        jej nikt nie słuchał. Żyła w ciasnej klatce, która raniła jej ciało -
        miała blizny nie przestające krwawić na całym ciele, także przy
        częściach intymnych. Powstały na skutek nieudanych prób uwolnienia
        się z klatki. Teraz ostatnio chciała się tylko wyprostować, ale nie
        dała rady. Przez te cuchnące środki, którymi ją karmią, nie może już
        nawetporuszyć głową. Krzyczy z tego powodu, krzyczą też wszyscy
        wkoło, wszyscy w takich samych warunkach. To nic nie daje.
        Niesłyszany krzyk. Trwa on już tak długo, że kobieta zdążyła się
        urodzić, dorosnąć, miała nawet potomstwo, ale zostało zabrane. Teraz
        jest już w pełni dojrzała. Nadchodzi czas... Klatka zostaje
        otworzona. Kobieta zostaje zabrana, ale w okrutny sposób, tak
        agresywny, że złamało się jej żebro, pierś boli jakby się paliła.
        Próbował się wyrwać, wierzgała nogami, płakała, krzyczała, drapała,
        ale natychmiast dostała prętem w głowę i straciła przytomność.
        Obudził ją żałosny lament. Znajdowała się teraz w ogomnej klatce,
        ale już nie sama. Byli tam wszyscy jej dawni, tak samo jak ona
        traktowani "sąsiedzi". Wyciągano ich od góry, za głowę. Zanim jednak
        została wyciągnięta, przycisnęła się do ściany klatki. To co
        zobaczyła sparaliżowało jej ciało: do okała było tysiące takich
        samych klatek, jak ta, w której się znajdowała, z taką
        samą "zawartością". Nagle z jednej z nich wyciągnięto mężczyznę.
        Byłby przystojny, gdyby nie te osłabiające pożywienie. Starał się
        walczyć: uskakiwał w lewo i w prawo gdy próbowano trafić w niego
        żelaznym prętem. Raz, drugi, już myślała, że ucieknie, aż tu TRACH!
        Został trafiony w głowę, czaszka chrupnęła, oczy zaszły krwią. Ale
        oddychał, gdy go powieszono na haku. Dalszej części kobieta już nie
        widziała, bo została wyciągnięta z klatki. Myślała, że skończy tak
        samo jak poprzednik. Chciała nadstawić się, umrzeć szybko,
        bezboleśnie. Ale to nie miało jej być dane. Trafiła na niewielki
        stół. Stół, na którym dokonywano strasznego okrucieństwa. Trzymano
        ją mocno, zwłaszcza gdy wbijano jej w pochwę trut. Był za duży,
        łamał po drodze wszystkie kości, rozdzierał mięśnie. Ale to nie było
        najgorsze, bo po chwili drut zaczął zadawać więcej bólu. To paliło
        od wewnątrz, powoli zabijało. Kobieta darła się, turlała drgając z
        niewyobrażalną siłą, a ból nie chciał ustać. Nie mogła już
        wytrzymać - to już prawie był koniec życia, gdy zadecydowano, że
        wystarczy. Drut wyciągnięto, ale ból nie ustawał. Nadal drgała. W
        takim stanie trafiła na kolejny stół cierpienia. Położono ją na
        wznak, trzymano za ręce i nogi. Rozpoczęło się cięcie. Nóż zbił się
        na głębokość skóy i przejechał od poparzonej, obolałej pochwy, aż po
        szyję. Zaczęto zdejmować skórę: z nóg, z tułowia, z rąk i z głowy.
        Ułożoną ją na stosie podobnych skór poprzedników, a resztę ciała
        wywalono do ogromnego kontenera. Było tam mnóstwo ciał, czuć było
        śmierć. Ale nie wszystkim udało się odejść z tego świata. Mędzy
        innymi kobieta, którą wam opisuję, jeszcze kilka minut żyła, nawet
        podniosła głowę. Ktoś zauważył ten ruch - sala zaniosła się tego
        kogoś psychopatycznym śmiechem.

        Mam nadzieję, Pani Aniu, że dość wystarczająco opisałem Pani to,
        czego zabrakło. Zachęcam do poprawienia i uzupełnienia swojego
        tekstu.

        Jak ktoś chciałby pomagać ofiarom futrzanej mody, zachęcam do
        skontaktowania się ze mną: potok.kolorowych.szklanek@gmail.com
        GoVegan!
      • buntownik_veganin Do Pani Joanny Jałowiec - uzupełnienie 01.01.10, 17:02
        Pani Aniu! Jaka szkoda, że nie stara się Pani o pochwałe dla swej
        pracy także od tej inteligentnej części naszego polskiego
        społeczeństwa. Uznanie ze strony osób przyczyniających się do
        morderstwa jest właściwie bezsensowne, bo zostaną oni wkrótce
        wypchnięci na skraj człowieczeństwa przez istoty posiadające
        jakiekolwiek uczucia. Ale w sumie to Pani pewnie i tak nie obchodzi,
        ponieważ sama jest Pani ich warta, znajdzie się Pani wśród nich! A
        skąd to wiem? Ja Pani powiem: każdy, kto używa słowa "ubój" tak
        poprostu, jakby to było "iść" czy "spać" musi, a nawet M U S I
        być "czymś" (bo na pewno nie człowiekiem) pozbawionym wszelkich
        uczuć wyższych, które rzekomo oddzielają nas od istot, które tak
        chętnie (oczywiście nie wszyscy - tutaj przykład nas, ekologów, o
        których wspomniano) zabijamy, mordujemy, pozbawiamy życia,
        umartwiamy oraz maltretujemy, znęcamy się nad nimi, poniżamy,
        zjadamy, zdeptujemy, niszczymy, i tak dalej można by wymieniać, ale
        już mi się zbiera na wymioty.

        Oczywiście nię będę pisał, że arykuł jest niepoprawny. Jest taki
        średni (w szkole średniej by Pani nie dostała więcej niż ocenę
        dobrą), ale zabrakło tu kilka bardzo ważnych, istotnych, nie
        mogących zabraknąć informacji. Oczywiście wiem, że wie Pani co mam
        na myśli, oczywicie wiem dlaczego tego tam zabrakło. Bo to nie jest
        przyjemne, czy nie tak? Bo to odrażające, prawda? Bo jest skierowane
        do osób Pani pokroju (jak już wspomniałem: bez uczuć), czy może się
        myle? Oh wiem, że mam rację. Wiem że ciężko o tym pisać. To może ja
        to opowiem? Skoro coś potrzebuje uzupełnienia, to trzeba napisać,
        prawda Pani Aniu? Ale ja to zrobie w troszkę inny sposób. Napiszę
        opowiadanie i troszkę zmienie bohaterów, jak to się czesto stosuje:

        Żyła pewna kobieta. Kiedyś. Teraz już nikt o niej nie pamięta. Nie
        miała imienia, nie potrafiła mówić, jęczała tylko z bólu, ale i tak
        jej nikt nie słuchał. Żyła w ciasnej klatce, która raniła jej ciało -
        miała blizny nie przestające krwawić na całym ciele, także przy
        częściach intymnych. Powstały na skutek nieudanych prób uwolnienia
        się z klatki. Teraz ostatnio chciała się tylko wyprostować, ale nie
        dała rady. Przez te cuchnące środki, którymi ją karmią, nie może już
        nawetporuszyć głową. Krzyczy z tego powodu, krzyczą też wszyscy
        wkoło, wszyscy w takich samych warunkach. To nic nie daje.
        Niesłyszany krzyk. Trwa on już tak długo, że kobieta zdążyła się
        urodzić, dorosnąć, miała nawet potomstwo, ale zostało zabrane. Teraz
        jest już w pełni dojrzała. Nadchodzi czas... Klatka zostaje
        otworzona. Kobieta zostaje zabrana, ale w okrutny sposób, tak
        agresywny, że złamało się jej żebro, pierś boli jakby się paliła.
        Próbował się wyrwać, wierzgała nogami, płakała, krzyczała, drapała,
        ale natychmiast dostała prętem w głowę i straciła przytomność.
        Obudził ją żałosny lament. Znajdowała się teraz w ogomnej klatce,
        ale już nie sama. Byli tam wszyscy jej dawni, tak samo jak ona
        traktowani "sąsiedzi". Wyciągano ich od góry, za głowę. Zanim jednak
        została wyciągnięta, przycisnęła się do ściany klatki. To co
        zobaczyła sparaliżowało jej ciało: do okała było tysiące takich
        samych klatek, jak ta, w której się znajdowała, z taką
        samą "zawartością". Nagle z jednej z nich wyciągnięto mężczyznę.
        Byłby przystojny, gdyby nie te osłabiające pożywienie. Starał się
        walczyć: uskakiwał w lewo i w prawo gdy próbowano trafić w niego
        żelaznym prętem. Raz, drugi, już myślała, że ucieknie, aż tu TRACH!
        Został trafiony w głowę, czaszka chrupnęła, oczy zaszły krwią. Ale
        oddychał, gdy go powieszono na haku. Dalszej części kobieta już nie
        widziała, bo została wyciągnięta z klatki. Myślała, że skończy tak
        samo jak poprzednik. Chciała nadstawić się, umrzeć szybko,
        bezboleśnie. Ale to nie miało jej być dane. Trafiła na niewielki
        stół. Stół, na którym dokonywano strasznego okrucieństwa. Trzymano
        ją mocno, zwłaszcza gdy wbijano jej w pochwę trut. Był za duży,
        łamał po drodze wszystkie kości, rozdzierał mięśnie. Ale to nie było
        najgorsze, bo po chwili drut zaczął zadawać więcej bólu. To paliło
        od wewnątrz, powoli zabijało. Kobieta darła się, turlała drgając z
        niewyobrażalną siłą, a ból nie chciał ustać. Nie mogła już
        wytrzymać - to już prawie był koniec życia, gdy zadecydowano, że
        wystarczy. Drut wyciągnięto, ale ból nie ustawał. Nadal drgała. W
        takim stanie trafiła na kolejny stół cierpienia. Położono ją na
        wznak, trzymano za ręce i nogi. Rozpoczęło się cięcie. Nóż zbił się
        na głębokość skóy i przejechał od poparzonej, obolałej pochwy, aż po
        szyję. Zaczęto zdejmować skórę: z nóg, z tułowia, z rąk i z głowy.
        Ułożoną ją na stosie podobnych skór poprzedników, a resztę ciała
        wywalono do ogromnego kontenera. Było tam mnóstwo ciał, czuć było
        śmierć. Ale nie wszystkim udało się odejść z tego świata. Mędzy
        innymi kobieta, którą wam opisuję, jeszcze kilka minut żyła, nawet
        podniosła głowę. Ktoś zauważył ten ruch - sala zaniosła się tego
        kogoś psychopatycznym śmiechem.

        Mam nadzieję, Pani Aniu, że doś wystarczająco opisałem Pani to,
        czego zabrakło. Zachęcam do poprawienia i uzupełnienia swojego
        tekstu.

        Jak ktoś chciałby pomagać ofiarom futrzanej mody, zachęcam do
        skontaktowania się ze mną: potok.kolorowych.szklanek@gmail.com
        GoVegan!
      • Gość: annanna tak! naturalne! IP: *.acn.waw.pl 16.04.10, 19:14
        Niestety sztuczne futra nie maja startu do naturalnych, sama bym w
        zyciu nie zamienila naturalnego szynszyla czy norki na sztuczna... Kazdy ma
        swoje zdanie. Moje jest takie: kocham futra i zamierzam je noscic i kupować a
        to ze komus sie to nie podoba- mam w nosie:)

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka