Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 09:43


    Nic nie pomoże oświacie jeżeli nie wyeliminuje się chuliganów
    stadionowych ze szkół i nie zwiększy się dyscypliny .

    Pozostałe działania to sprawy drugorzędne .
    Obserwuj wątek
      • Gość: gostek Rok 2009 w edukacji zakrawa na ironię IP: 80.50.236.* 31.12.09, 10:01
        Nigdy, nawet w średniowieczu nie było tak złej edukacji, jak obecnie. Na
        barkach uczniów jest nauczyć się zadanego w szkole, głównie w domu lub na
        korepetycjach (skandaliczna bezkarność bez pożytku dla kogokolwiek< 0 potem
        napisać test. Jak mu się uda, to się dostanie do tzw. lepszej szkoły. Ta
        lepsza za pieniądze podatnika, to regulamin przyjęć prymusów. Tak powstają
        swoiste getta snobów i niby geniuszy. Takie szkoły są potem nagradzane za
        dobre wyniki. Uczeń nie ma przerwy przez 4 miesiące, by mieć długie 2 w
        grudniu i styczniu lub w lutym, zaraz potem w marcu lub kwietniu. Od maja
        zajęć już nie ma. TZW. zielone szkoły w trakcie nauki skracają czas
        kształcenia. W rezultacie tego bałaganu należałoby zamknąć szkoły, zadawać
        przez internet. Efekt podobny tylko za darmo, bez obciążanie społeczeństwa
        potężnymi kosztami na płace dla ludzi, którzy pracują tyle w miesiącu ile
        każdy inny w tygodniu. Nieuzasadnione wakacje nieskończenie długie i awanse za
        znajomości i sterty papierów. Po co te wszystkie komisje, eksperci do awansu?
        Ano dla robienia wrażenia i zarabiania kasy. Nauczyciel powinien dostawać
        awans za efekty w rozwoju podopiecznych i kształcenie na uniwersytetach a nie
        na imieninach u wójta i testy oraz wyniki wybranych. W tym sportowe, kiedy 99%
        dzieci i młodzieży ma krzywe kręgosłupy. Ale poza tym, że mnożą się urzędasy
        oświatowe, jakieś coś siedzi i zarabia w tzw. kuratoriach( co oni robią?), a
        ministrowi co jakiś czas błyśnie jakaś durnota, niby zmiana, wszystko upada a
        wystarczy zobaczyć fora internetowe i uświadomić sonie potężny analfabetyzm w
        Polsce.
        • Gość: mąż nauczycielki Re: Rok 2009 w edukacji zakrawa na ironię IP: *.adsl.inetia.pl 31.12.09, 10:24
          oj człowieku, masz mgliste, mocno mgliste pojęcie zarówno o
          edukacji, jak i o samej pracy nauczyciela. Jak czytam Twoje wypociny
          odnośnie pracy w szkole, to mnie śmiech ogarnia.
          Jakbyś zamieszkał z nauczycielką to zobaczyłbyś ile w szkole trzeba
          pracować i to za jaką śmieszną pensję.
          Np teraz, moja zona (uczy jezyka polskiego), ma "wolne" od 22
          grudnia do 4 stycznia. Przedstawie Ci jej dzień - np wczoraj.
          O godzinie 9 rano usiadła do książek - przygotowanie do przerabiania
          jakiejś lektury. O 12 krótki spacer z dzieckiem i następnie
          sprawdzanie rozprawek. Koło godziny 17 godzinna przerwa. Od 18 do
          póżnego wieczora praca nad papierami dotyczącymi jej awansu na
          nauczyciela dyplomowanego (awansu, który według Ciebie załatwia się
          u wujta na imieninach). I tak wygląda jej każdy dzień. Czy Ty
          uważasz, że ona robi to kur...wa z przyjemności? Idiota.
          • Gość: Pi mężu młodej ambitnej nauczycielki IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 31.12.09, 10:56
            Otwórz szerzej oczy - to o czym piszesz to wyjątki - reguła jest
            inna.
            Mam w najbliższej rodzinie więcej niż jedną osobę z 'branży', także
            dzieci - moje i rodzeństwa (uczą się w różnych szkołach, studiują).
            Szkolnictwo SCHODZI NA PSY (szczególnie po 'reformach').
            Większość nauczycieli ma stare pozółkłe notatki i duuużo wolnego
            czasu. Drą z uczniów kasę za korypetycje (50 zł/godz średniej
            jakości j.ang to nie najwyższa cena).
            A awans zapewnia tak jak i w innych branżach w naszym kraju - dobry
            układ towarzysko-rodzinno-partyjny.
            Obudź się ten kraj w którym żyjesz to ne Niderlandy , Niemcy czy
            Nibylandia to Polska słynąca w świecie z korupcji i bałaganu.

            • Gość: mąż nauczycielki Re: mężu młodej ambitnej nauczycielki IP: *.adsl.inetia.pl 31.12.09, 11:43
              Pewnie masz rację, bo nauczyciel WF-u nigdy nie bedzie wkładał w
              swoją pracę tyle czasu i wysiłku, co nauczyciel j. polskiego (jesli
              mu się chce, ale to już zupełnie inna sprawa).
              Widzisz moja żona pomimi młodego wieku (30 lat) uczy już w szkole 9
              lat (rozpoczęła pracę po licencjacie) i ciągle uważa, że mimo
              wszystko należy się do pracy należycie przykładać (jak w kazdej
              pracy).
              Chory w oswiacie jest system wynagradzania, żywcem wziety z komuny.
              Wszystkim po równo, niezależnie od wyników Twojej pracy. Jest to
              bardzo demotywujące, więc nie dziw się, że wielu nauczycieli idzie
              po najmniejszej linii oporu. Moja szwagierka uczy w Norwidzie w J.G.
              też już około 9 lat i tez jej sie chce (uczy matematyki). Jeżdzi z
              dzieciakami na mecze matematyczne, prowadzi jakies kółka. Nie ma z
              tego żadnej materialnej korzyści.
              Wkurzają mnie ludzie, którzy wsadzają wszystkich nauczycieli do
              jednego wora, ze to banda nierobów, którym płaci się ciężkie
              pieniądze za nic. Z pretensjami to zapraszam do tworzących prawo.
              A już z całkiem innej beczki, to rodzicom też się bardzo czesto
              wydaje, że szkoła w pełni ma przejąć funkcje wychowawczą. Otóż nie
              drodzy rodzice - szkoła ma za zadanie PRZEKAZAĆ odpowiedni zasób
              wiedzy. Przyswojenie tej wiedzy leży w kompetencji ucznia, a jego
              wychowanie to OBOWIĄZEK rodziców.
              Co do awansu zawodowego - moja żona robi ostatni stopień -
              nauczyciela dyplomowanego. Egzamin odbywa się w kuratorium, więc o
              zadnych znajomosciach mowy byc nie może.
            • Gość: nauczycielka Re: mężu młodej ambitnej nauczycielki IP: *.subscribers.sferia.net 31.12.09, 12:26
              Uczę angielskiego - nie mam ochoty zarabiać pokątnie dając korki - w mojej byłej
              "państwowej" szkole nie było po równo - wybrańcy dyrekcji
              ( wcale nie konieczne osiągnięcia u uczniów ) . Różnica między wybranymi, a
              przeciętnym gronem pedagogicznym dochodziła do 700 zł ( dla nauczyciela
              zarabiającego 1500 zł to sporo. W roku 2009 otrzymałam awans nauczyciela
              mianowanego - miałam pseudo egzamin - koszmar i upokorzenie ( było miło ) - nie
              zgadzam się z potrzebą takiej fikcji awansowej. A jeśli chodzi o pensum i
              wakacje - 2 miesiące koszmar , potem 4 dłuugie miesiące bez przerwy ciężkiej
              pracy ( staram się nauczyć czegoś, a to wymaga zarówno mojego wkładu pracy jak
              i uczniów) - Grudzień to już tylko testy i święta - wszyscy maja dosyć -za to po
              świętach w zasadzie nic , bo co zrobię przez dwa tygodnie albo miesiąc, kiedy
              muszę zakończyć semestr, siedzieć na radach i uzupełniać dokumentację. Potem
              ferie, a po feriach trochę pracy - niestety takie przerwy powodują, że już wtedy
              tak naprawdę powtarzamy i przypominamy to, co uciekło ....myślimy o końcu roku,
              siedzimy na radach ( bez sensu, często szkoleniowe nie wiadomo po co - pracując
              w szkole miałam tyle rad szkoleniowych, że umiem siedzieć i słuchać bzdur jak
              każą). Lubię uczyć .... pracuję w szkole prywatnej, gdzie nareszcie zajmuję się
              uczeniem, a nie wysiadywaniem radowym ( w dodatku składkowe na limuzynę
              ministerialną także mnie się nie podoba) .
      • jana51 Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym 31.12.09, 10:59
        Opowieści o polskim szkolnictwie, to typowo liberalne mydlenie oczu,
        od początku bowiem tak zwanej transformacji wiadomo, że po
        likwidacji rodzimego potencjału wytwórczego ludzie wykształceni są
        nie tylko ciężarem, ale nawet stanowią element niepożądany,
        wywołujący destrukcyjny ferment w montowniach, które od polskiej,
        taniej jak barszcz biały siły roboczej wymagają jedynie w miarę
        sprawnych rąk i kondycji fizycznej, pozwalającej na wielogodzinną,
        wydajną pracę na taśmie.
        • olias Re: Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym 31.12.09, 11:13
          dlatego wprowadzą studia płatne. możliwe że rektorzy wprowadzą mały punkt który
          pozwoli zwolnić z opłat dzieci pracowników uczelni, to raczej logiczne w
          państwie przywilejów korporacyjnych. Wymiecie się z uczelni w pierwszej
          kolejności mlodzież pochodzącą spoza miast akademickich. O ile jeszcze średnio
          zamożna rodzina utrzyma studenta studiującego w miejscu zamieszkania, o tyle ta
          sama rodzina z miasteczka i wsi wyleci z możliwości korzystania ze szkolnictwa
          wyższego. studia będą zarezerwowane wyłącznie dla nowo utworzonych elit. Nastąpi
          uszczelnienie systemu (cham nie dopcha się, nie wyeliminuje pana) i rozbodowa
          swoistego polskiego modelu perypetum mobile - dziecko lekarza jest przyszłym
          lekarzem, dziecko prawnika - przyszłym prawnikiem. Cham pozostać ma chamem.
          PO rządzi. Ich na taki krok stać, coraz mniej liczą się ze społeczeństwem, coraz
          bardziej z grupą trzymającą faktyczne rzady w Polsce. Zresztą ...
          "społeczeństwo" zrobi co im gazety i tv każą.
        • Gość: kaczoland atakuje Re: Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym IP: *.dhcp.embarqhsd.net 31.12.09, 18:11
          "wywołujący destrukcyjny ferment w montowniach, które od polskiej,
          taniej jak barszcz biały siły roboczej wymagają jedynie w miarę
          sprawnych rąk i kondycji fizycznej, pozwalającej na wielogodzinną,
          wydajną pracę na taśmie."

          Znam przynajmniej kilkanascie krajow gdzie tzw. sila robocza jest tansza (i
          zarazem bardziej zdyscyplinowana) nizli w Polsce!
      • belotto Zlikwidować gimnazja 31.12.09, 11:16
        Teraz czas na likwidację gimnazjów - największego błędu, jaki ostatnio dokonał
        się w polskim szkolnictwie. Wrócić do ośmioletnich podstawówek i czteroletnich
        liceów. 13 lat - to nie jest odpowiedni wiek na zmianę towarzystwa. Nienawidzę
        generalizować, ale w tym wieku, w nowym środowisku, takim młodym ludziom
        przychodzą do głowy naprawdę straszne pomysły, mające na celu zwrócenie na
        siebie uwagi.
        • Gość: angrusz1 Re: Zlikwidować gimnazja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 13:54

          Do belotto :

          Pierdoły opowiadasz .
          Chamstwo było i w podstawówkach i w gimnazjach także .
          Po prostu poczycie bezkarności .

          Bo co można zrobić takiemu chuliganowi stadionowemu ?
          Popgrozić palcem ,wpisać uwagę do zeszytu , obniżyć stopień z
          zachowania ??!!
          Oni to olewają cepłym prostym sikiem i robią swoje i będą to robić
          jako uczniowie gimnazjum czy podstawówki .

          Powtórzę - bzdury opowiadasz .

          Potrzeba pilnie odizolować tych chuliganów - Giertych proponował
          utworzenie specjalnych szkół dla chuliganów , to go lewactwo
          zakrzyczało .
          • belotto Re: Zlikwidować gimnazja 31.12.09, 14:25
            Gość portalu: angrusz1 napisał(a):
            > Do belotto :
            > Pierdoły opowiadasz .
            > Powtórzę - bzdury opowiadasz .

            To nie jest poziom rozmowy poważnego człowieka, prowadź dyskusję za pomocą silnych argumentów, a nie obrażania osoby, do której kierujesz swą wypowiedź.

            Mimo to odpowiem:
            13 czy 14 lat to nie jest prosty wiek w rozwoju młodego człowieka. Jedną z najgorszych rzeczy jakie można zrobić, to przenieść go w tym wieku w inne środowisko, do innych ludzi, dodając że robimy to na trzy lata. Osoby, które nazywasz "chuliganami stadionowymi" szukają wtedy w nowym otoczeniu poklasku, szczeniackiego szacunku (a także i strachu) wobec ich niedojrzałych osobowości i głupich pomysłów.
            Jeśli chodzi o pozostałych - to przy całym szacunku dla tych porządnych - w tym wieku ludzie generalnie nie mają na tyle doświadczeń i silnego poczucia własnej wartości, aby przeciwstawić się osobom narzucającym się swoim niemądrym zachowaniem - część z nich akceptuje zatem negatywne postawy, część się do nich przyłącza, pozostałe żyją w nadziei, że trzy lata szybko miną.
            Co może zrobić nauczyciel z taką dość szybko zunifikowaną grupą?

            To nie powinno iść w kierunku, o którym piszesz - 'tworzymy specjalne szkoły dla chuliganów', bo to likwidacja skutku, a nie przyczyny. Idąc tym tokiem myślenia, dodając do tego użyte określenie "chuligani stadionowi" - to jasna sprawa - wpuścić ich na stadion, zamknąć od zewnątrz i poczekać aż się sami pozabijają. Nie tędy droga.

            Likwidacja przyczyny to likwidacja gimnazjów - przed reformą tacy 13-14 letni ludzie kontynuowali swoją edukację w tym samym środowisku, w jakim byli kształtowani mając lat 7-8. Wtedy nauczyciel ma coś jeszcze do powiedzenia, może kształtować taką młodą osobowość. Jeśli z danej osoby wyrastał "element społeczny", kończył kiedyś edukację na poziomie podstawówki i nie zatruwał swoimi zachowaniami osób z otoczenia. Często taka osoba szła do jakieś zawodówki, stawała wobec realnego życia i to życie ją trochę temperowało.
            Kiedy człowiek ma około 15-16 lat, jest już często spokojniejszy, a jego początkowe niemądre próby zwrócenia na siebie uwagi nie robią na starszych kolegach i koleżankach (17-18 lat) takiego wrażenia jak w przypadku o wiele młodszego nowego środowiska - w gimnazjum.

            Jeśli nadejdzie jakaś odpowiedź, powinna być napisana z szacunkiem do rozmówcy i jego poglądów - w przeciwnym razie dalsza dyskusja nie ma sensu.
          • belotto Re: Zlikwidować gimnazja 31.12.09, 19:51
            A to jest jeszcze inna sprawa - zdolnych się powinno wyławiać i "ciągnąć w górę"
            do lepszych szkół, ośrodków, niezależnie od tego czy są w ośmioletniej
            podstawówce czy w gimnazjum.
            Szczególną opieką trzeba otoczyć tych zdolnych, ale bez siły przebicia w życiu -
            inaczej pozostaną niewykorzystanym dobrem, a ich jedynym wspomnieniem będzie
            stos odbieranych na koniec roku tanich książek i dyplomów, fundowanych z
            pieniędzy rad rodziców...
        • olias Re: Zlikwidować gimnazja 31.12.09, 19:14
          jest to dla mnie jedna z największych zagadek RP III. dlaczego
          zdecydowano się na wiariant z gimnazjami w chwili gdy cała UE klęła
          autorów tegopomysłu. Niemcy już liczyli ile będzie kosztowała
          likwidacja gimnazjum.
          komu do qrwy nędzy przeszkadzał logiczny system szkolenia:
          podstawówka i liceum/technikum/szkoła zawodowa?
      • olias Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym 31.12.09, 11:19
        "... odpłatność za studia miałaby wynieść ok. 1/4 średniego kosztu kształcenia
        na tych uczelniach."
        uśmiałem się jak norka, bo to swoisty dowcip. Najkosztowniejsze jest
        kształcenie na kierunkach ścisłych i medycznych. Kończący tam studia będą
        najbardziej zadłużeni. Równocześnie najlepsze płace mogą dostać po drugiej
        stronie granicy polskiej. A już szczególnie inżynierów (studia drogie i
        trudne) Europa przyjmie z otwartymi ramionami. PL otrzyma od inż. spłatę kasy
        i gest Kozakiewicza.
        Debile dały władzę debilom.
      • Gość: kruk51 Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 12:16
        Jest jeszcze jedna najważniejsza sprawa, którą Pani Minister moher nad
        mohery nie zauważyła i nie zauważy ze względu na swą sfatygowaną naturę.
        Odwołuję się więc do rozsądku Rządu choć nie wiem czy ten z emancypowany
        Rząd to zrozumie. Do naturalnego wychowania dzieci, młodzieży a nawet
        i prawie dorosłych potrzebny jest mężczyzna i kobieta ! A więc należy
        przywrócić wszelkiego rodzaju szkolnictwu mężczyzn ! Przejęcie szkol
        nictwa prawie w 100% przez kobiety , nie ubliżając kobietom, zniszczy
        ło nasze szkolnictwo i cały system wychowawczy. Ale czy w tym kraju
        ktoś to zrozumie ?
      • lacosta_25 Re: Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym 31.12.09, 13:04
        A dlaczego nauczyciele dyplomowani dostali podwyzke procentowa 3
        razy nizsza niz np stazysci? Myslalam,ze dyplomowani sa fachowcami w
        swoim zawodzie, a stazysci poczatkujacymi. To jest ohydna
        dysktryminacja i manipulacja. Innym przykladem totalnej
        niesprawiedliwosci sa maturalne egzaminy ustne z j. obcych.
        Nauczyciel przebywa na egzaminie 60 min, a ma zaplacone za 20 min.
        Bywa tak,ze w ogolnym rozliczeniu godzin nauczyciele musieliby
        doplacac do tych egzaminow. To jest totalny idiotyzm. I tak nalezy
        traktowac tego typu zarzadzenia MEN. Oszczedzajcie na sobie, a nie
        na ludziach, ktorzy wykonuja ciezka prace. To dzieki nim ludzie w
        MEN biora pieniadze za swoje idee fix. Jaki rzad, takie MEN i reszta
        w tym rzadzie.
        • Gość: do lacosta_25 Re: Rok 2009 w edukacji i szkolnictwie wyższym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 17:32
          > A dlaczego nauczyciele dyplomowani dostali podwyzke procentowa 3
          > razy nizsza niz np stazysci? Myslalam,ze dyplomowani sa fachowcami w
          > swoim zawodzie, a stazysci poczatkujacymi. To jest ohydna
          > dysktryminacja i manipulacja. Innym przykladem totalnej
          > niesprawiedliwosci sa maturalne egzaminy ustne z j. obcych.
          > Nauczyciel przebywa na egzaminie 60 min, a ma zaplacone za 20 min.
          > Bywa tak,ze w ogolnym rozliczeniu godzin nauczyciele musieliby
          > doplacac do tych egzaminow. To jest totalny idiotyzm. I tak nalezy
          > traktowac tego typu zarzadzenia MEN. Oszczedzajcie na sobie, a nie
          > na ludziach, ktorzy wykonuja ciezka prace. To dzieki nim ludzie w
          > MEN biora pieniadze za swoje idee fix. Jaki rzad, takie MEN i reszta
          > w tym rzadzie.
          No niestety ale nauczyciele dyplomowani juz nie sa fachowcami na
          wszystkich szkoleniach i konferencjach mówi sie o doktoracie , czyli że
          nauczyciel powinien naukowo się doksztalcać?!. Ja mam doktorat i
          przygladam się ze zmrózonym okiem poczynanaiom pani minister, i zadam jej
          pytanie komu pani minister chce przez takie zapisanie w ustawie
          przygotowac miejsce w szkole?, ja wam odpowiem pracownikom naukowym
          nieudacznikom , jak zmiejszy sie ilosc uczelni(a to przewiduje system
          Boloński) reszta kadry wejdzie do szkó wykaszajc tzw. nauczycieli od
          stazysty do dyplomowanego!!) to juz dzieje sie na moich oczach!
      • Gość: m a dlaczego dopiero w 2015? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 14:05
        dlaczego nie teraz? zapewne dlatego zeby te wszytskie pseudoelity
        intelektualne, ktore daly sie zwiesc rudemu klamcy w kolejnych wyborach dalej
        glosowali na AWS-bis. a jak to ma byc za 5 lat to juz im to bedzie "wisiec".
        ale nie bojcie baranki. was tez rudzielec wydupczy. idzcie po rozum do glowy
        zanim bedzie za pozno bo wcale nie jestescie lepsi od tej ciemnej masy co dala
        do glosu dojsc wodzom K. i ich swicie.
        • Gość: sceptyk Re: a dlaczego dopiero w 2015? IP: *.tmark100.revers.nsm.pl 31.12.09, 14:41
          I oto jak w prosty sposob zniszczono naszą inteligencję.Po co
          więzic,rozwalac-wystarczy dopuscić hołotę do łatwego uzyskania
          dyplomów i jeszcze na tym zarobić.Ci z prawdziwa wiedza znikną w
          tłumie niedouków.Wtedy usłyszą że taki dyplom to ma każdy więc
          zostaje tylko szmata i łopata.To bylo celowe działanie wyłączenie
          matematyki żeby zniwelowac inteligencje i zająć ją walką nie z
          ekipą u władzy ale o własne przetrwanie.Szatańskie operacje na
          organiźmie narodu.
          • Gość: lechu Re: a dlaczego dopiero w 2015? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.12.09, 14:52
            "ograniczyć dostęp do szkolnictwa wyższego to trudne , niewdzięczne
            ale arcyważne zadanie!"

            czesciowo się zgadzam . lepsze bedzie rozwiązanie utrudnić dostep do
            kierunków "nierentownych" np poprzez opłaty np chcesz studiować
            politologie nie ma sprawy ale płacisz 6 tyś za semestr . natomiast
            ulgi dla osób chcących studiwać kierunki techniczne np informatyka -
            zwrot podatku ,inne dodatkowe bonusy . trzeba elastyczności i
            działania .pzdr
      • Gość: victor polskie szkolnictwo lezy i kwiczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.09, 15:19
        polskie szkolnictwo jest w oplakanym stanie. brak jest kompetentnych pedagogow.
        w szkolach nie uczy sie matematyki i przedmiotow scislych, albo robi sie to na
        naprawde marnym poziomie. uczelnie wyzsze przeksztalcaja sie powoli w szkoly
        zawodowe. prowadzi sie na nich pseudo-badania i ogolnie marnuje sie czas studentow.

        nic nie moze juz pomoc. nie jest tak, ze jakas zmiana systemowa moze sytuacje
        poprawic, gdyz po prostu brak jest kompetentnych ludzi.

        ...
      • wycofany Szkoly w PL, czyli nauka obslugi mopa 31.12.09, 18:19
        Nauczyciel matol, profesor matol, uczen matol, student matol,
        magister matol...
        -ale 30% (dawniej pala z plusem) wystarczy zeby zdac mature w PL
        -taki matol moze isc potem na studia
        -a uczelnie w PL sa takie "prestizowe", ze te studia na 90% skonczy
        -a jak ma znajomosci, moze zostac...nauczycielem i produkowac
        nastepnych matolow nadajacych sie ledwo do pracy w Anglii
        -cieszmy sie, bo mamy "wyedukowane" spoleczenstwo

        __
        Wycofany.
        Bezrobotny z powolania.
        Najslynniejszy bezrobotny z tego forum.
        Kwiat narodu.

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka