Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa?

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 15:56
    podyplomowe, MBA... a może doktorat lepiej? Teraz są dość popularne studia III
    stopnia. Może taki pracownik jest jeszcze cenniejszy dla szefa niż kończący
    "podyplomówkę"????
      • Gość: dag wielkie halo z powodu dodatkowego 1 roku nauki !!! IP: *.chello.pl 28.01.10, 20:25

        żenada
        • monia420 Re: wielkie halo z powodu dodatkowego 1 roku nauk 29.01.10, 09:51
          Jeszcze nie widziałam, żeby kogoś w pracy trzymano tylko dlatego że
          skończył określoną szkołę... Kto pisał ten artykuł?
        • Gość: soja Jeśli jest to dobry program jak np. na SGH IP: *.jmdi.pl 31.01.10, 11:44
          to ten rok jest więcej wart niż 5 studiów. To kwestia jakości a nie lat. Są
          ludzie którzy pracują w zawodzie 20 lat i nic nie potrafią bo ograniczyli się
          do kilku rutynowych czynności z lenistwa. Samych studiów doktoranckich bym
          raczej nie polecała bo góra 4 uczelnie w polsce są warte by robić na nich
          doktorat reszta to PRL z którym nic nie warto miec wspólnego.
          • Gość: ZIK Re: Jeśli jest to dobry program jak np. na SGH IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 07:30
            To jest właśnie wypowiedź szefa lub pracownika Firm HR, szkoleniowych itp. Pomoc
            dla pracowników, dla bezrobotnych, bez względu na status wykształcenia to niezły
            biznes-plan. Podziwiam, np. firmy ochroniarskie z ich ogłoszeniami -
            szkolenia...gwarantujemy zatrudnienie. Szkolenie na fryzjerów psów dla
            stoczniowców - niegłupie, ale czy 200 fryzjerów znajdzie zatrudnienie. Firma
            szkoleniowa - swoje zrobi, swoje weźmie. To jest właśnie nisza. AMEN
      • Gość: jeleń polski Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.10, 09:55
        Jasne! Szefowie po prostu kochają pracowników lepiej wykształconych od siebie.
        Przecież taki Pan Prezes, jak każdy polaczek to taki pokorny , rozsądny i
        rezolutny misio, który doceni rolę fachowca z dyplomem, zapłaci mu nawet więcej
        niż sobie, byle tylko móc patrzyć w niego jak w obraz słuchać jego światłych rad.
        • q-ku a nie przychodzi ci do głowy 31.01.10, 10:34
          że są szefowie nieźle wykształceni i bez kompleksów na tym tle
          co więcej, że ci wykształceni młodzi tez będą szefami kiedyś

          i co - o nich tez powiesz że "z wąsami"

          a przecież oni już szefami takimi bywają bo mamy 20 lat od transformacji

          siedzicie i marudzicie ze nic się nie uda a wszyscy źli

          jak ktoś na forum wyszukał: "Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie
          zna portu swego przeznaczenia."
          • ajmax Szefowie mają swoje hierarchie wartości. 31.01.10, 11:02
            Dokładnie. Na ogół pracownik jest potrzebny, żeby wykonywał w firmie określoną
            funkcję. Tego oczekuje od niego szef. Ale na ogół pracownicy mają co innego w
            głowach. Jedni chcą awansować, zarządzać, wyrażać zgodę, zatrudniać, zwalniać,
            przyznawać premie (z reguły tak sobie wyobrażają awans). Inni kombinują jakby
            tu wyskoczyć na jakieś zwolnienie, albo ukręcić coś dla siebie. Byłem kiedyś
            świadkiem, jak w firmie zarządzanej przez Amerykanina, w Polsce, był taki
            jeden ambitny, wykształcony, którego awansowali na szefa działu. Krótko był
            szefem. Starym zwyczajem przyłaził i pytał a co, a skąd, a jak. W końcu prezes
            mu powiedział, że jak sam chciał zostać szefem, to niech sam rozwiązuje
            problemy. Nie utrzymał się długo. Dla kogoś, kto ma predyspozycje, praca na
            etacie nie jest niezbędna. Jak ktoś jest kreatywny, to wykreuje i zajęcie dla
            siebie, sam bedzie zatrudniał. Nawet jak nie ma pieniędzy. Jest to tylko jedna
            z kwestii do rozwiązania. Jak się ma otwartą głowę, to pieniądze na rozwój są
            jednym z mniejszych problemów. Oczywiście wiedza jest jak najbardziej
            przydatna. Ale bez przesady. Samo studiowanie jest w dużej części
            poszukiwaniem wiedzy. Można to robić i bez uczelni.

            Ten artykuł to oczywiście utrwalanie stereotypu człowieka
            wykształconego, "wykształcenie wyższe = wiedza". To działa tylko na młode,
            niedoświadczone osoby. Jest to rodzaj ogłoszenia reklamowego, mającego
            zachęcić do płatnego studiowania. Biznes, jak każdy inny. Tylko, że skuteczni
            pracodawcy, którzy rozwiązali tony problemów, maja na to trochę inny pogląd.
            • Gość: dD Re: Szefowie mają swoje hierarchie wartości. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.01.10, 21:25
              Może i masz rację, ale nie każdy "kreatywny" ma ochotę zakładać własny biznes. Ja miałem i to kilka i uwierz mi, nie jest to łatwy kawałek chleba, przynajmniej w Polsce. Bo u nas trzeba, będąc właścicielem, robić wszystko samemu (mówię tu o małych i średnich firmach)). A ja i owszem, chciałbym być właścicielem, ale nie chcę być prezesem, handlowcem, marketingowcem... Chcę być dobrym Analitykiem IT, bo lubię. Problem w tym, że jak zaczynam być za dobry w firmie, w której pracuję, to tracę pracę, bo komuś nie podoba się, że wyrosłem ponad poziom, który dla mnie przewidział. Mam 3 podyplomowe studia z zarządzania na najlepszych polskich uczelniach, studiowałem informatykę na Elektronice, PW, i to nie ma żadnego znaczenia, bo u potencjalnych przełożonych dominuje strach "jakie też stanowisko zadowoli tego gościa, który jest lepiej wykształcony ode mnie...". A mnie zadowoli, że będę bardzo dobrym Analitykiem, który doskonale rozumie zagadnienia biznesowe i lubi to, co robi. IT Managerem już byłem. Teraz od roku jestem bez pracy. Dlaczego nie założyłem własnego biznesu? "Bo do tanga trzeba dwojga". Faktycznie - kasa jest na inwestycje, za to nie ma znikąd pomocy a samemu wbrew pozorom niewiele zdziałasz. Za każdym razem, jak przychodzę do kogoś i mówię - zróbmy to i tamto (konkrety) razem, to mówi: "OK, to zrób to i to i przyjdź, pogadamy". Każdy ma ochotę dopisać się do "gotowca", nie ma wbrew pozorom zbyt wielu ludzi do konkretnej pracy, z inicjatywą. Co do kreatywności. Jeden z moich pomysłów firma Nokia wyceniła na 100tys. $ (problem w tym, że jedna firma wpadła równolegle na podobny i to ona dostała główną nagrodę w konkursie ;). W tej chwili pracuję nad 4 pomysłami, które kwalifikują się do dopłat unijnych POIG, ale idzie mi to jak krew z nosa, bo wszystko robię sam... Czasami potrzebujesz odrobiny sprawnej organizacji, w której możesz rozwinąć skrzydła, niekoniecznie własnego biznesu. Potrzebujesz kogoś, kto Ci zorganizuje środowisko do twórczej pracy - to jest właśnie rola przełożonego. Problemy zaczynają się wtedy, gdy szef czuje się zagrożony przez "lepszego" od siebie (czytaj - lepiej wykształconego) pracownika - wtedy tracisz pracę, niezależnie od twoich ambicji, czy ich braku.
              I jeszcze jedno. W Polsce kreatywni nie są potrzebni a innowacyjne firmy, ośrodki B+R tych firm się zamyka. Pracowałem w takiej, którą zamknięto tuż po uzyskaniu akredytacji przy ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego - był w niej wtedy już tylko prezes i jego asystentka, bo miesiąc wcześniej zwolniono wszystkich pracowników...
              • Gość: Autor Re: Szefowie mają swoje hierarchie wartości. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 00:51
                > które kwalifikują się do dopłat unijnych POIG

                oj... :) kwalifikacja to dobrze formalnie wypełniony wniosek, reszta to
                'szczęście'... zobacz sobie jakie pomysły dostają dotacje...
              • donquijote Re: Szefowie mają swoje hierarchie wartości. 01.02.10, 08:20
                > Bo do tanga trzeba dwojg
                > a". [...] nie ma znikąd pomocy a samemu w
                > brew pozorom niewiele zdziałasz. Za każdym razem, jak przychodzę
                do kogoś i mów
                > ię - zróbmy to i tamto (konkrety) razem, to mówi: "OK, to zrób to
                i to i przyjd
                > ź, pogadamy". Każdy ma ochotę dopisać się do "gotowca", nie ma
                wbrew pozorom zb
                > yt wielu ludzi do konkretnej pracy, z inicjatywą.

                W 100% podpisuję się pod powyższym. Jestem zatrudniony na etacie i
                prowadzę mikro firmę. Często przychodzą znajomi, rodzina i mówią, że
                oni chcą otworzyć wspólnie biznes, że można robić to i tamto, że ten
                czy inny na tym nieźle zarabia, że się duszą na etacie, itd. Zawsze
                jak mówię: "OK, porozmawiajmy, spotkajmy się, spiszmy pomysły,
                zidentyfikujmy szanse, zagrożenia, koszty, etc." wtedy temat zaczyna
                powoli umierać śmiercią naturalną. Jeszcze jedno, dwa napomknięcia i
                idea bezpowrotnie wędruje na dno szuflady.

                Każdy lubi wydawać pieniądze, których jeszcze nie zarobił, natomiast
                poświęcić trzy weekendy na napisanie rzetelnego szkicu biznes planu
                to już jest problem.

                Przepraszam za OT, miało być o szkoleniach. :)
      • Gość: moe cuda :) IP: 82.139.156.* 29.01.10, 14:01
        pracodawca Pan Gienio z wąsami ;)
        • q-ku to po co robisz u Gienia z wasami? 31.01.10, 13:17
          nie masz kwalifikacji do lepszej firmy?

          idź na studia:-)))
          • Gość: ?? Re: to po co robisz u Gienia z wasami? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.01.10, 18:30
            A co ma robić? Zasuwa za tysiac brutto. Stąd ta frustracja. Z
            drugiej strony pewnie nikt inny go nie chce..
            • Gość: moe Re: to po co robisz u Gienia z wasami? IP: 82.139.156.* 01.02.10, 09:02
              Pracodawcy nie mają takich dylematów ,podyplomówek nie mają bo im niepotrzebne
      • Gość: akurat Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.centertel.pl 30.01.10, 12:40
        Kolejna nieudolna próba przeniesienia zachodnich standardów w
        polskie realia. Autor i jego respondenci patrzą na świat zza szyb
        tzw. Lanci...a z tamtąd świat naprwdę wygląda inaczej. W Polsce
        dobrze wykształcony pracoenik to zagrożenie, a zagrożenie to rośnie
        wprost proporcjonalnie do chęci jaką wykazuje pracownik do dalszego
        podnoszenia swoich kwalifikacji. Reasumując, chcesz awansować na
        czarnej liście szefa, kształć się. Jedna prawda z tego artykułu to
        to, że frustracja rośnie. Wiem coś o tym
        • q-ku a ja wiem odwrotnie 31.01.10, 10:35
          moi pracownicy są wszyscy wykształceni i to mój skarb

          to To Wasze i Twoje gadanie jest "nieudolna próba przeniesienia zachodnich
          standardów w
          > polskie realia"

          zmieńcie mentalność bo naprawdę nigdy nie znajdziecie dobrej pracy
          • Gość: em Re: a ja wiem odwrotnie IP: 188.33.208.* 31.01.10, 11:44
            Dokładnie.
            Ja pracowałam w kilku firmach i nigdzie nie spotkałam nawiedzonych frustratów,
            którzy "wciągali" na czarną listę kogokolwiek kto się dokształca. Albo w ogóle
            mieli z tym problem.
            Naprawdę tak trudno pojąć, ze dla kogoś kto zarządza firmą dobry pracownik (w
            tym dobrze wykształcony) to realny zysk?
            Mam za sobą 2 studia podyplomowe i mogę powiedzieć jedno-one mają sens tylko gdy
            wiesz, czego chcesz, czym się chcesz zajmować i dążysz w tym kierunku. Jeśli ma
            to być na zasadzie "a może się przyda", albo "chcę być szefem" to dajcie sobie
            spokój. Szkoda czasu i pieniędzy.
          • Gość: 8 kółek Re: a ja wiem odwrotnie IP: *.pai.net.pl 31.01.10, 23:51
            bardzo ciekawe... Ja akurat też wyleciałam z pracy, bo byłam lepsza od szefowej,
            więc to nie jest precedens. W Polsce akurat bardzo wiele ludzi ma rożne
            kompleksy i dlatego rzeczy wyglądają tak, jak wyglądają... W następnych firmach
            żyło mi się dobrze, bo nie byłam ani ambitna, ani twórcza = nie stanowiłam
            zagrożenia dla szefa :), chodziłam do pracy, bo musiałam (nie lubię tego, ale
            było to bezpieczne).
            • q-ku nie rozumiesz? 01.02.10, 01:05

              to Ty wybierasz u kogo pracujesz
              jak szef nie jest Ciebie godzien to szukasz innego albo zakładasz firmę

              więcej wolności w myśleniu o sobie
              • Gość: moe Re: nie rozumiesz? IP: 82.139.156.* 01.02.10, 09:04

                > jak szef nie jest Ciebie godzien to szukasz innego albo zakładasz firmę
                >
                > więcej wolności w myśleniu o sobie

                Jak chcesz sobie sieć elektryczną w domu założyć to kończysz studia elektryczne ?
        • Gość: Adam Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef IP: *.dg-net.pl 31.01.10, 16:20
          tu zgodzic sie nie moge. Na zachodzie sytuacja jest wrecz odwrotna -
          tam znacznie mniej miejsc pracy wymaga od pracownikow wyzszego
          wyksztalcenia. Lekarz, nauczyciel, prawnik i inżynier - reszta moze
          swoja prace wykonywac majac tylko srednie wyksztalcenie. W Polsce
          natomiast aby sprzedawac wycieczki w biurze podrozy ... wymagane sa
          studia, pani w pocztowym okienku ...... mile widziane studia,
          pracownik w banku (front line) sprzedajacy karty kredytowe czy
          pożyczki swiateczno-wakacyjne ..... wymagane sa studia. Polska jest
          ogarnieta mania posiadania studiow wyzszych do wykonywania prawie
          kazdej pracy. Jeszcze tylko smiecia, listonosz i kolejarz nie musi
          miec studiow wyzszych, reszta powinna sie douczac.
          • Gość: moe Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef IP: 82.139.156.* 01.02.10, 01:10
            tu zgodzic sie nie moge. Na zachodzie sytuacja jest wrecz odwrotna -
            > tam znacznie mniej miejsc pracy wymaga od pracownikow wyzszego
            > wyksztalcenia. Lekarz, nauczyciel, prawnik i inżynier - reszta moze
            > swoja prace wykonywac majac tylko srednie wyksztalcenie. W Polsce
            > natomiast aby sprzedawac wycieczki w biurze podrozy ... wymagane sa
            > studia, pani w pocztowym okienku ...... mile widziane studia,
            > pracownik w banku (front line) sprzedajacy karty kredytowe czy
            > pożyczki swiateczno-wakacyjne ..... wymagane sa studia. Polska jest
            > ogarnieta mania posiadania studiow wyzszych do wykonywania prawie
            > kazdej pracy. Jeszcze tylko smiecia, listonosz i kolejarz nie musi



            Listonosz musi mieć wyższe,bo handluje polisami ubezpieczeniowymi ;)
      • Gość: kaka Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.static.espol.com.pl 30.01.10, 19:01
        same bajki w tym artykule. ukończyłam studia wyższe, mam prawko, ang
        komunikatywny itd, ale dziś prawie każdy to ma, a pracę częściej dostają osoby
        po samym ogólniaku, bo jak nie po znajomości to dlatego, że coś mają w głowie,
        coś ponad normę (na studiach tego nie uczą, TEORIA A PRAKTYKA TO DWIE RÓŻNE
        RZECZY!). jest zbyt dużo wykształconych osób i pracy i tak nie będzie, a
        pracodawcy mają gdzieś czy chcę się uczyć czy nie, dla nich ważne jest żeby
        dobrze wykonywać swoje obowiązki, reszta ich nie interesuje.Oni mają w kim
        przebierać. gdybym była pracodawcą też wolałabym zatrudnić osobę ze średnim,
        która wszystko umie niż z wyższym, którą trzeba wprowadzać, wprowadzać,
        wprowadzać...
        doświadczenie i umiejętności się liczą, a nie papierek.
        Doświadczenie ciężko zdobyć, bo nikt nie daje szansy...błędne koło...
        Poza tym dziś wiele osób kończących studia, to (bez urazy) tłumoki i mało
        bystre osoby.
        ja podczas studiów szukałam (staż odpada, rodzice mnie nie utrzymywali, a
        stażowe nie starcza na wynajem, czesne, życie...)potem też szukałam przez pół
        roku i z dyplomem mgr wszyscy mnie odsyłali, bo doświadczenia w branży brak.
        dziś już mam własną działalność i stąpam twardo po ziemi. Nie wierzę w bajki,
        że studia dają szerokie możliwości i że pracodawcy obsypują pracowników
        studiami podyplomowymi, no chyba że to starsze pokolenie, które zatrudniło się
        w urzędach mając samo liceum i pracowało dwadzieścia lat w firmie, ale młodzi
        nie mają co się łudzić.
        • Gość: AKol Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef IP: *.acn.waw.pl 31.01.10, 10:27
          To zależy - jaki zawód, jaka szkoła, jakie doświadczenie, jaka osobowość.
          Na bardzo ogólnym poziomie można próbować dowodzić każdą tezę.
          Wyobrażasz sobie lekarza, prawnika, inżyniera-projektanta (budownictwo,
          hi-tech,...) bez wyższych studiów kierunkowych? Ja nie bardzo.
          Mogę sobie natomiast wyobrazić bez "odpowiednich" studiów: pracownika biurowego,
          sprzedawcę, agenta ubezpieczeniowego, pośrednika w handlu...
          W tych zawodach studia nie są konieczne, choć nie twierdzę, że nie są pomocne.
          • Gość: sceptyk Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef IP: *.tmark100.revers.nsm.pl 31.01.10, 10:42
            wiekszośc tych artykułow i opini to efekty przemyslen warszawki i
            to zyjacej z budzetu.
            Prawda jest taka że prace dostaje szybciej ten po ogólniaku bo w
            budzetówce nie stanowi zagrozenia a prywatny Gienio nie chce płacic
            za wykształcenie.
            Moja znajoma z doswiadczeniem i po filologii (dziennej,ukonczonej w
            terminie) ubiegała sie o etat administracyjny w dziekanacie jednej
            ze starych i państwowych uczelni-kogo przyjeli?-dziewczyne po
            specjalnej szkole pdst i przyspieszonym zaocznym ogólniaku,która
            obecnie robi zaocznie licencjat.
            • ajmax Nadzieje i rozczarowania. 31.01.10, 11:16
              Większość tych artykułów to różnej maści artykuły sponsorowane. Wiadomo, że
              jeżeli jest 6000 absolwentów, a 300 miejsc pracy, to 5700 osób będzie
              twierdziło, że nie docenia się wyższego wykształcenia. Z drugiej strony to
              właśnie absolwenci powinni być motorem organizacji przedsięwzięć, w tym miejsc
              pracy. Tylko, ile warci są absolwenci, którym ambicji wystarcza tylko do etatu
              pracownika administracyjnego? Jak już jakiś absolwent chce się szmacić, to
              niech idzie do polityki. Alternatywą jest własny biznes. Ja bardzo
              przepraszam, bo tą wypowiedzią wywracam większości absolwentów świat do góry
              nogami. Ale takie są fakty. Im wcześniej się je zrozumie, tym więcej będzie
              pożytku i mniej rozczarowań.
              • Gość: sceptyk Re: Nadzieje i rozczarowania. IP: *.tmark100.revers.nsm.pl 31.01.10, 12:30
                a jakiz to własny biznes moe rozkręcić absolwent jeszcze
                taki,którego rodzice stracili w latach 90 prace i niczego nie
                ukradli?
                Na rozwiniecie przemysłu jest potrzebny kapitał jakiego sobie
                absolwent nawet nie wyobraża-ile mozna tworzyc firm
                sprzatajacych?.A nazywanie własnym biznesem działalnosci
                gospodarczej i wykonywania zleceń dla jakis spółek z wysp
                pacyficznych to tylko mieszanie w glowach mlodym polakom.
                To cały czas działania tendencyjne umozliwiające obcym firmom
                wykorzystywanie nas jako niewolników.W kazdej branzy jest jedynie
                akwizycja pod róznymi nazwami.
                • Gość: RoMek Re: Nadzieje i rozczarowania. IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.01.10, 14:01
                  no właśnie. Nie każdy powinien zakładać własną działalność. Kto nie ma predyspozycji, nie "widzi" finansowania, nie wie jak swój pomysł z r o b i ć (pomysł każdy ma, tylko zrealizować - niewielu potrafi), to lepiej niech szuka etatu.
            • Gość: em Jasne IP: 188.33.208.* 31.01.10, 11:54
              Czy do etatu administracyjnego potrzebna jest filologia? Chyba nie. Nawet na
              pewno nie.
              Nie rozumiem tych oczekiwań-człowiek kończy masowe studia typu
              filologia/politologia/ekonomia podobnie jak tysiące innych ludzi-ale spodziewa
              się, że świat oniemieje z zachwytu. Sorry, ale nie. Dorosły człowiek, a
              maturzysta jest dorosły powinien sprawdzić jakie ma perspektywy po danym
              kierunku, ilu konkurentów na rynku pracy itp., mieć chociaż jakieś blade plany
              co dalej. Jeśli Twoja znajoma po studiach aplikuje o etacik administracyjny to
              znaczy, ze też sobie tego nie bardzo przemyślała. I jak rozumiem strasznie jest
              oburzona, że nie przyjęli jej. A przecież jest MAGISTREM FILOLOGII.

              Może ta dziewczyna z zaocznym licencjatem miała inne kompetencje, może była
              bardziej komunikatywna, może inaczej podchodziła do problemów? Może po prostu
              była lepsza?
      • Gość: asdf a mnie się wydaje, że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 10:47
        w Polsce nie ma zbyt wiele miejsca dla tak wykształconych osób, bo cały kraj
        opiera się na prostych biznesach. Na pewno w dużych miastach, w koncernach
        takich ludzi potrzebują, ale Polska to nie New York i tutaj tłumy nie śmigają do
        pracy w białych koszulkach i marynarkach. W większości miast liczą się wyłącznie
        konkretne i proste umiejętności jak transport, handel, budowlanka i proste
        usługi. Kraj jest biedny i potrzebuje 'na już' ludzi do pracy typowo fizycznej a
        nie do biurowych. Oczywiście jest cała masa niskich stanowisk biurowych dla osób
        po studiach w działach księgowości, sprzedaży, marketingów itp, ale osobom z
        artykułu raczej nie chodzi o takie stanowiska. Może za parę lat, gdy kraj
        osiągnie odpowiedni poziom. Na razie jest jak jest, sam codziennie współpracuję
        z ludźmi po studiach, ale zadania jakie muszą wykonywać wywołują jedynie uśmiech
        politowania gdyż są tanimi szeregowymi żołnierzami w licznych oddziałach
        zachodnich lub azjatyckich korporacji.
        W praktyce okazuje się, że człowiek po zawodówce czy średniej szkole potrafi
        zarobić dużo więcej bo nie brzydzi się fizycznej, brudnej i potrzebnej innym
        pracy. Albo człowiek po studiach sam dochodzi do podobnego wniosku i zakłada
        firmę i właściwie robi podobne rzeczy. Ale czy po to kończył studia?
        • bartoo Re: a mnie się wydaje, że 31.01.10, 12:05
          Zrobiłem podyplomówkę i dostałem 300 zł podwyżki (brutto).
          Chyba dla tego, że wykładał tam mój szef... <rotfl>
          • Gość: q-ku rzecz w tym co sam piszesz: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 12:11
            "dostałem 300zł"

            WEŹ sobie sam to czego potrzebujesz
            trwanie i czekanie aż dadzą za coś 300zł to marnowanie czasu
            • sokolasty Re: rzecz w tym co sam piszesz: 31.01.10, 12:29
              Dobrze, że w ogóle jakaś podwyżka wpadła :)
            • Gość: MonikaKa Re: rzecz w tym co sam piszesz: IP: *.acn.waw.pl 31.01.10, 23:11
              Jestem ZA!
              WEŹ sobie sam to czego potrzebujesz
              Zamień swój talent na pieniądze
        • ludwikowiec Napisałeś coś bardzo prawdziwego. 31.01.10, 23:02
          Poza tym, Polacy leczą kompleksy kończąc ileś tam kierunków, czasem na bardzo
          zabawnych uczelniach. Efekt jest taki, że są na chwilę odsunięci od rynku pracy
          - mniejsze bezrobocie. Z drugiej strony rynek nie wchłonie aż tylu licencjatów,
          magistrów i Bóg wie co jeszcze. I potem stoisz człowieku z tym swoim dyplomem
          zarządzania pod regałem w supermarkecie oferując promocję na herbatę...
          Fajnie jest mieć wykształcone społeczeństwo, ale wolałbym aby byli to
          magistrowie WYEDUKOWANI a nie WYPRODUKOWANI. Niepotrzebną frustracją to grozi.
      • rabbinhood permanentna edukacja to sposób na biznes 31.01.10, 12:20
        pracowników całe życie wysyła się na szkolenia, kursy, szkolenia podyplomowe
        gdzie kolejny raz uczą się tego co mogliby przeczytać w książkach przed snem.
        Oczywiście dojazd tam i z powrotem oraz sprawy organizacyjne i podoklejane
        nikomu niepotrzebne przedmioty sprawiają że tak duży wysiłek daje mały efekt.
        Pomijam negatywny wpływ na przyrost naturalny, oraz przemęczenie materiału.
        Ktoś zapomina o jakże częstym argumencie używanym przez rekruterów jak
        overqualified...Na pewno uczelnie i organizatorzy muszą z czegoś żyć i będą
        mówić że każdemu będą pomagać w znalezieniu pracy, ale czy to jest prawda?
        • sokolasty Re: permanentna edukacja to sposób na biznes 31.01.10, 12:33
          pracowników całe życie wysyła się na szkolenia, kursy, szkolenia podyplomowe
          gdzie kolejny raz uczą się tego co mogliby przeczytać w książkach przed snem.


          Nie nauczysz się zupełnie nowych rzeczy z książki (udoskonalić, owszem, się da).
          Na szkoleniu możesz zadać pytanie (no cóż, książka nie odpowie), możesz
          wymienić doświadczenie z ludźmi z innych firm czy branż. Nie nauczysz się tyle w
          dwa dni z książek, co na szkoleniu.
      • Gość: MBA, CIMAT Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.01.10, 13:57
        To papier dla glabow, zbieraja makulature zamiast wiedzy. KREATYWNOSCI, WIZJI,
        OTWARTOSCI sie nie nauczycie....strata czasu
      • Gość: Niestety Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef IP: *.chello.pl 31.01.10, 15:42
        trafiła się niezbyt miły obowiązek, brania udziału w procesie rekrutacji jako
        jeden z rekruterów i wnioski dla kandydatów nie są wesołe. Przede wszystkim
        wygrywa osoba mająca już doświadczenie w pracy w podobnym dziale, dlaczego, bo
        odpada szkolenie, od razu będzie przed nią postawione określone cele do
        zrealizowania, z których zostanie rozliczona. Dla pracodawcy to czysty zysk,
        odpada szkolenie, i nie mam tu na myśli wysłania na studia podyplomowe,
        szkolenie polega na praktycznym wdrożeniu do pracy. Kolejny kandydat, a
        właściwie kandydatka z ustabilizowanym życiem rodzinnym, również przekonała do
        siebie ... no właśnie sytuacją życiową, jeżeli w nią zainwestujemy i
        przeszkolimy to nie odejdzie od nas, bo szuka stabilizacji.
        W najgorszej sytuacji są kandydaci po studiach, bo nie mają doświadczenia
        zawodowego, bo staże z urzędów pracy sprowadzają się do odbierania telefonów
        albo lepienia kopert, bo są młodzi i zawsze będą szukać czegoś lepszego dla
        siebie i pojawia się wątpliwość, czy jest sens w nich inwestować.
        • big.ot to co młodzi mają w takim razie robić? 01.02.10, 00:50
          To tylko świadczy o krótkowzroczności pracodawców. Prędzej czy później powstanie przepaść pomiędzy tymi którzy będą mieli doświadczenie ale będą sobie bardzo słono kazali płacić i tymi zaraz po studiach bez żadnego doświadczenia.

          Tyle, że wtedy to młodzi będą stawiać warunki.
      • Gość: miki Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 16:39
        artykuł sponsorowany
        wieloletni pracownik w danej firmie wie o niej i jej cpecyfice
        znacznie więcej niż jakieś profesoropodobne głąby (vide: balcerek)
        mogłyby go nauczuć na studiach podyplomowych
        chodzi jedynie o kasę
        skąd niby uczelniane teoretyki miałybyu cokolwiek więcej wiedzieć
        o "życiu" niż wieloletni praktyk?

        kasa... kasa... kasa... za szkolenie o ty chodzi redaktorku,
        nieprawdaż?
      • Gość: K. Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.chello.pl 31.01.10, 17:48
        A mój były szef miał wykształcenie średnie
        i nie mógł ścierpieć, że ktoś ma wyższe.
        Również niewskazane były rozmowy o tym.
        Zabronione były też szkolenia jako największa głupota i strata czasu.
      • olias Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? 31.01.10, 18:19
        kolejny artykuł sponsorowany w tym temacie?
      • olias Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef 31.01.10, 18:20
        nnnnnie ... szef potrzebuje spawacza. na nic histeria Gazety.
      • Gość: Wahacz Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.toya.net.pl 31.01.10, 18:27
        Ukończyłem 2 studia podyplomowe i zgadzam się z opinią, że studia te
        przynoszą najwięcej korzyści organizatorom tych studiów. Uczestnicy
        mogli głównie podnieść swoje ambicje. Wcale nie dziwię się
        pracodawcom, że nie popierają tych studiów.
      • Gość: luk Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.adsl.inetia.pl 31.01.10, 19:17
        A co pracodawcy dają od siebie. zazwyczaj NIC, oprócz marnej pensji
        i stale rosnacych wymagań.
      • xs550 glos rozsadku 31.01.10, 19:37
        W nowoczesnych firmach na zachodzie nikt nie przywiazuje wagi do wyksztalcenia. Sam papierek nie bedzie za nikogo pracowal. Nacisk jest na posiadane umiejetnosci. Ktos moze miec piec tytulow profesora docenta habilitowanego ale jezeli nie umie otworzyc prostego programu albo przygotowac sensownej analizy danych to raczej nie przyda sie zadnej firmie.
        • Gość: Stefek Re: glos rozsadku IP: *.dyn.as47377.net 01.02.10, 10:34
          I tu sie mylisz! W Belgii potrzebne papierki wszedzie.
        • Gość: DARTH SIWOLF Re: glos rozsadku IP: *.chello.pl 01.02.10, 11:27
          Owszem tak, ale niekoniecznie-nie w Polsce. Można być fachowcem z międzynarodowymi certyfikatami,ale przejść przez sito HR gdzie siedzą "mądre" kobiety po studiach "wyszczych" jest praktycznie niemożliwością. Pozdrawiam
      • Gość: dD Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.01.10, 20:26
        Mój kolega po skończeniu prestiżowych studiów podyplomowych na, wydawało by się równie prestiżowej SGH (na własny koszt) dostał "awans" - przestał być kierownikiem, został inżynierem aplikacyjnym, znaczy usuwa błędy w oprogramowaniu.
        Pewna Pani z tejże jakże "prestiżowej" uczelni, po zdobyciu (również na własny koszt) dyplomu magistra ekonomii straciła pracę w biurze, dano jej alternatywę - zwolnienie, albo praca w szatni. To tyle na temat tego "ryzyka" pracodawcy. Jak się awansuje kolesi, "miernych, biernych ale wiernych" na kierowników, czy dyrektorów, to ma się mierny zespół, ale zero ryzyka, że ktoś będzie lepszy od szefa. To wygodne, bo nie trzeba się tłumaczyć, dlaczego miernota kieruje działem.
        Pracowałem kiedyś w firmie ubezpieczeniowej. Mieliśmy permanentny kryzys oprogramowania, akcje nadrabiania zaległości, które miały wyeliminować sytuację, w której ilość błędów rosła i była stale większa od ilości poprawek. Pracowaliśmy kompletnie bez żadnych nowoczesnych narzędzi, chociaż takie były dostępne, jak w epoce kamiennej konserwując przestarzałe oprogramowanie. Walczyłem półtora roku o podstawowe narzędzia pracy, w końcu udało mi się dotrzeć do dyrektora działu, od którego usłyszałem: "dobremu programiście wystarczy kartka papieru i ołówek"!!! To mówił dyrektor działu informatyki... Najpierw zdjęto prezesa z powodu kiepskich wyników firmy (nie była w stanie wdrożyć nowych, konkurencyjnych produktów z powodu kiepskich systemów IT), potem zreorganizowano dział - dyrektor ze 120 podwładnych ma teraz kilku i pielęgnuje razem z nimi ulubiony system, oczywiście z kartką papieru i ołówkiem w ręku. W zeszłym roku firma utraciła pozycję lidera na rynku ubezpieczeń emerytalnych. Taki jest efekt wysyłania miernot na stanowiska. Czego taka miernota się boi? Że ktoś okaże się lepszy od niego. Walcząc o swój stołek usuwa ze swej drogi zagrożenie DLA SIEBIE, NIE DLA FIRMY, bo interes firmy nie ma tu nic do rzeczy - takie miernoty działają na jej szkodę podwójnie. Poprzez własną indolencję oraz usuwanie z firmy wartościowych ludzi z inicjatywą i wiedzą. Taka jest rzeczywistość, nie te pierdoły z artykułu. Autor chyba nie wie, co to jest "polskie piekiełko", widać nie ma zbyt wielkiego doświadczenia zawodowego.
      • Gość: gość Co robią 'pracodawcy' dla rozwoju rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 21:10
        teraz w Polsce - niech napiszą
      • Gość: jaaa Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 31.01.10, 22:59
        co by nie był mądzrzejszy od pracodawcy
        jesteśmy.pl
      • Gość: gosc Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.02.10, 07:58
        Szkolenie placone przez szefa czesto niema nic wspolnego z zainteresowaniem
        rozwojem osobistym pracownika. Wielkie firmy projektujace podzespoly na
        zlecenie np. koncernow samochodowych sa w umowach ZMUSZANE do udowodnienia
        tego, ze pewne grupy pracownikow sa dokwalifikowane i szkolone w roznych
        dziedzinach, zgodnie zobowiazujacym prawem i przepisami. Czy pracownik ta
        wiedze jest w stanie nabyc i wkorzystac na miejscu pracy jest drugorzedne,
        papiery musza sie zgadzac. Pozatym to piekny sposob przetransferowac pieniadze
        i zyski firmy na konta znajomych badz spokrewnionych wlascicieli hoteli,
        restauracji czy firm oferujacych szkolenia. Zupelnie legalnie i zgodnie z
        prawem. Efekt jest taki, ze szef zarabia dodatkowo i nieoficjalnie na boku a
        zwykly szeregowy przy tasmie o podwyzce moze pomarzyc.

        Konkretny przyklad pewien znajomy inzynier informatyk pracujacy w firmie
        produkujacej podzespoly do samochodow zostal dwa razy w okresie 15 miesiecy
        wyslany przez kierownika dzialu razem z innymi kolegami na szkolenie z
        dziedziny programowania i analizy strukturalnej oraz testu oprogramowania, na
        tydzien i dwa tygodnie. Niczego nowego sie na tych szkoleniach nie dowiedzial,
        bo caly material przerabial na studiach. Zastosowac tez nie byl w stanie, bo
        oprogramowanie tworzone bylo innymi metodami, a o testowaniu dowiedzial sie z
        strony administracyjno teoretycznej a nie na przykladzie konkretnych programow
        testujacych i jezykow programowania. To byla strata czasu i ucierpialy przez
        to bierzace zadania, nie wspominajac o makabrycznych dojazdach, hotelowej
        niewygodzie, rozlace z rodzina.

        Jako, ze w calej firmie panuje panika przed audytem zleceniodawcow (pytaja
        audytorzy jak na egzaminie z wiedzy inzynierskiej, sprawdzajac tym samym czy w
        danej firmie procesy konstrukcyjne odpowiadaja normom jakosci SPICE automotive
        level 3 minimum) trzeba zamiast skupic sie na bierzacych zadaniach caly czas
        sie douczac, bo po prostu wiedza nie stosowana idzie w zapomnienie. No i
        zamiast 8 godzin dziennie sie sleczy 10 d0 11 w pracy a rodzina cierpi, stawka
        przez to w efekcie nizsza i co czlowiek ma z tego zycia, najlepszych lat...
      • Gość: Lila Kłopot! Zawsze kłopot! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 08:23
        Szkoda, że władze oświatowe (na każdym szczeblu!)tego nie rozumieją, no ale w
        oświacie tak już jest "fachowo", że pedagog szaraczek ma dużo większe
        wykształcenie i kompetencje niż ci, którzy nim rządzą i oceniają jego pracę.
      • Gość: acca problem to debile w HR IP: 86.47.43.* 01.02.10, 10:48
        cytat z polskiej HRki - sprawdzielm na naszej klasie, studentka psycholog
        , junion hr administrator cos tam

        'no fajnie miec takie dodatkowe kursy czy certifikaty jak ACCA ale bez
        solidnych podstaw nie ma szans na prace w Polsce'

        zrobilem studia ekonomiczne za granica, jestem w trakcie acca i przez
        moment wydawalo mi sie ze jak je skoncze niedlugo to wroce do Polski i
        dostane super prace,

        dopoki w PL rekrutacja zajmowac sie beda studentki psychologii ktore nie
        maja nawet pojecia i nie ogarna umyslem na czym polega dana praca, z czym
        sie wiaza zrobienie acca / cima - nie ma sensu tego robic jesli sie mysli
        o pracy w PL,

        w skrajnej sytuacji bede musial 'dorobic' sobie studia mgr na jakiejs
        kretyskiej prywatnej uczelni w pipidowce dolnej zeby wpisac na cv ze mam
        mgr to wtedy 20 latka nie odrzuci mojego cv bo bedzie na nim chociaz
        rozumiala jedna rzecz,

        zenada po prostu zenada, zreszta w PL nie potrzeba specjalistow,
        potrzebna jest tania sila robocza, studenci ostatnich lat i absolwenci do
        pracy w SSC / BPO (oprocz warszawy)
        • futuretime Re: problem to debile w HR 01.02.10, 13:12
          Zgadzam się ze wszystkim co napisałeś powyżej. Na szczęście ciągle
          jeszcze są firmy/rekruterzy, gdzie i selekcją i rozmowami zajmują się
          osoby lepiej przygotowane:)
      • Gość: MM Re: Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szef IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.10, 12:36
        To wszystko jest b. ciekawe, zwłaszcza w internecie.
        Szkoda, że większość pracodawców w realu nie jest zainteresowana podnoszeniem
        kwalifikacji przez pracowników.
        Oczywiście z wyłączeniem korporacji.
      • Gość: Marek Studia podyplomowe - zysk czy kłopot dla szefa? IP: *.pz3-nat.espol.com.pl 01.02.10, 14:18
        Farsa!
        Ile jest firm w Polsce które są w stanie czerpać realne zyski z tego ze jego
        pracownicy maja MBA. hahahahhahahahahhahahahahahahahhahahaha
        Jak czytam oferty pracy to ze śmiechu mam łzy w oczach bo nie rozumiem, nie
        jestem w stanie zrobić 2+2 żeby mi coś z tego wyszło, przynajmniej w okolicach
        4. Powtarzam polska to nie business-kraj tylko Disneyland. Bedzie tu taki syf
        dopóki ktoś nie zrozumie ze nie handel czy usługi albo obrót gotówka to
        Pieniądze. Przemysł i produkcja to są rzeczy które trzymają każdą silna
        gospodarkę na powierzchni. Jak to się nie zmieni to będziemy przemysłowo
        produkować... prze-kształconych idiotów na studiach których wykształcenie
        będzie nikomu niepotrzebne. Ten artykuł jest jak przylep mi numerek na grzbiet
        i pozwól się zmierzyć z innymi szczurami... Bym napisał bez komentarza ale już
        za późno.
    Pełna wersja